POWRACAJĄCY DO DOMU SYN.
NIEBEZPIECZNY DŁUG.
TAJEMNICE, KTÓRE ZA CHWILĘ ZAPŁONĄ I RODZINA POCHŁONIĘTA PRZEZ OGIEŃ.
Roman Carruthers, wezwany do domu po wypadku samochodowym ojca, odkrywa, że jego młodszy brat, Dante, zadłużył się u niebezpiecznych przestępców, a siostra Neveah z trudem radzi sobie z utrzymaniem rodziny i prowadzeniem rodzinnego interesu. Neveah i ich ojciec, właściciel krematorium, codziennie stykają się ze śmiercią. Tym razem jednak śmierć zagraża im samym, gdy okazuje się, że lekkomyślność Dantego naraziła ich wszystkich na prawdziwe niebezpieczeństwo.
Jednocześnie rodzeństwo musi zmierzyć się z cieniem, który prześladuje ich od dwudziestu lat: zaginięciem matki.
Rodzina Carruthersów musi się zjednoczyć, by przetrwać - inaczej ich świat obróci się w popiół.
Roman, finansowy geniusz, wykupuje brata z kłopotów. Współpracując na co dzień z udającymi twardzieli piosenkarzami i influencerami, zapomniał jednak, że istnieją też prawdziwi gangsterzy. Zmuszony jest do zawarcia układu z przestępcami. Ale ci nie zdają sobie sprawy, że Roman to nie mięczak.
Nie wiedzą, że jest gotów zrobić wszystko, aby ocalić rodzinę. Dosłownie wszystko.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2026-04-08
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 408
Tytuł oryginału: King of Ashes
Znacie autora? Dla mnie to pierwsze, ale udane spotkanie.
Roman Carruthers dawno opuścił rodzinny dom. Obraca się w świecie pieniędzy i sławnych ludzi, a jego umiejętność negocjowania i liczenia zapewnia mu dostatnie życie i świetną opinię. Do powrotu w rodzinne strony zmusza go wypadek ojca i szybko okazuje się, że to nie koniecznie był przypadek. Rodzina Carruthersów od lat prowadzi krematorium. Matka zaginęła bez wieści wiele lat temu, ojca oskarżano nawet o morderstwo, ale nigdy mu tego nie udowodniono. Po wyjeździe Romana, rodzinną firmę wraz z ojcem prowadziła dwójka pozostałego rodzeństwa. Neveah próbuje utrzymać krematorium kosztem własnego życia, za to Dante pomaga jedynie z pozoru – głównie używa życia, robi długi i ładuje się w kłopoty. Roman jest bardzo pewny siebie i chce pomóc bratu wyjść na prostą, ale ludzie z którymi zadarł Dante są bardzo niebezpieczni. Obietnica spłaty długu i pomnożenia majątku bandytów dzięki dobrym inwestycjom nie wystarcza. Dopiero możliwość korzystania z krematorium poza godzinami pracy przekonuje ich do dania szansy braciom.
Motyw krematorium nie jest przypadkowy, to metafora tego, jak powoli rozpada się świat bohaterów i co może z niego pozostać.
Roman jest najciekawszą postacią, wierzy, że wszystko da się rozwiązać sprytem i pieniędzmi. Ale ludzie z którymi zadarł, nie postępują według zasad znanych z sal konferencyjnych. Coraz bardziejj widać, że Roman musi zdecydować, gdzie leży jego granica. Relacje między rodzeństwem też są pełne napięcia. Żal o przeszłość, poczucie, że ktoś został z problemami, a ktoś inny uciekł oraz wciąż nie rozwikłana sprawa zaginięcia matki mocno ich różni, a mimo to czuć silną więź między nimi. Nie ma tu idealnej kochającej rodziny, tylko relacja, która daje zarówno ból jak i wsparcie.
Książka jest dynamiczna i momentami brutalna. Każe zastanowić się, ile możemy poświęcić dla bliskich i czy ratowanie rodziny za wszelką cenę nie oznacza, że staniemy się kimś, kogo wcześniej byśmy potępili. To historia o lojalności, winie i o tym,że że przeszłości nie da się całkiem wykasować.
Rodzina Carruthers to można powiedzieć klasyczna amerykańska familia, która osiągnęła biznesowy sukces. Głowa rodziny z powodzeniem prowadzi dobrze prosperujące krematorium, a pomagają mu córka Neveah, syn Dante. Trzecie dziecko, Roman, wybrał inną ścieżkę kariery. Jest bardzo dobrym doradcą finansowych, który porusza się w świecie pieniędzy jak ryba w wodzie.
Jedyną skazą na sielankowym wizerunku rodziny jest zaginiona matka.
Nieprzemyślane decyzje Dantego, które wpędziły go w kłopoty oraz tragiczny wypadek ojca zmuszają Romana do powrotu w rodzinne strony. Nie wie tylko, że próbując pomóc napędzi niekończącą się falę kolejnych kłopotów, których rozwiązanie będzie wymagało od niego niesztampowego działania i działania nie do końca zgodnego z prawem.
Czy rodzina połączy siły i wyjdzie z beznadziejnej sytuacji? Czy da się wygrać z góry przegrane starcie?
„Król popiołów” to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora. Przyznam szczerze od dłuższego czasu wpadały mi w oko jego tytuły, a ich recenzje tylko zwiększały mój apetyt na ich lekturę.
Czuć tu mocno zachodni klimat. Tempo akcji jest niesamowite.
To książka, która tylko z pozoru opowiada o nierównej walce jednostki z mafią. Główny bohater próbuje przeciwstawić się światu przemocy, układów i strachu, ale autor bardzo szybko podważa prosty podział na dobrych i złych. Każda kolejna decyzja bohatera pokazuje, jak cienka granica oddziela ofiarę od współwinnego. Mafia w tej historii nie jest wyłącznie brutalną organizacją, staje się systemem, który wciąga i deformuje wszystkich bez wyjątku.
Najciekawsze jest jednak to, że wraz z rozwojem fabuły coraz trudniej odpowiedzieć na pytanie, kto właściwie stoi tu na przegranej pozycji. Czy człowiek walczący samotnie z niemożliwym do pokonania mechanizmem, czy może ludzie, którzy dawno utracili zdolność normalnego życia? Ta moralna niejednoznaczność sprawia, że książka zostaje w głowie długo po zakończeniu lektury.
Będę oczekiwał kolejnych książek spod pióra autora. Wpadłem w sidła, z których tak szybko się nie uwolnię.
Polecam gorąco
Pieniądze podobno szczęścia nie dają, ale i tak każdy dąży do tego, żeby mieć ich jak najwięcej, nie zawsze w legalny sposób i to właśnie czasami doprowadza do nieszczęścia.
Mamy tutaj przedstawioną historię trójki rodzeństwa, które rozdzieliła jedna tragedia, a połączyła druga, wiele lat temu zaginęła ich mama, za to teraz ich tata uległ bardzo poważnemu wypadkowi. Roman wraca do domu, żeby pomóc siostrze w rodzinnym biznesie, od razu trafia w sam środek wojny, którą rozpętał jego brat i niestety nie wszyscy wyjdą z niej cało.
Bohaterami tej historii jest trójka rodzeństwa, która jest całkiem inna, wiele ich łączy, ale też wiele dzieli. Roman to biznesmen, który zrobił wiele, żeby przed swoimi klientami prezentować się jako człowiek z wyższych sfer, żeby zyskać ich zaufanie, przy tym wszystkim jest bardzo empatyczny i pomocny. Neveah to kobieta, która dźwiga bardzo dużo na swoich barkach, razem z ojcem pracuje w krematorium, co wpływa na jej życie osobiste. Dante za to jest rozpieszczonym, najmłodszym dzieckiem, który chce udowodnić wszystkim, że potrafi sam zarobić na siebie, niestety przez to ciągle pakuje się w kłopoty.
Czytając, czuje się tutaj tajemnice, która ciąży na tej rodzinie, ale trudno wydedukować, kto tak naprawdę coś skrywa, a kto cały czas jest uczciwy. Od samego początku zastanawiałam się też, dlaczego Roman tak bardzo walczy o swojego młodszego brata, który jest tak niewdzięczny i nieusłuchany, ta postać mocno mnie irytowała i miałam go dość już po kilku rozdziałach, a niestety musiałam znosić go aż do samego końca.
Jest to zdecydowanie jedna z tych mocniejszych historii, gdzie nielegalne gangi przejmują kontrolę nad miastem i panoszą się, jakby byli tam najważniejsi, przez co cierpi wiele niewinnych osób. Brutalnych scen tutaj nie brakuje, więc nie jest to historia dla wszystkich, ja nie raz aż się krzywiłam przy wielu opisach, jednak pomimo to książka bardzo wciąga i ciężko się od niej oderwać, a zakończenie jest dość szokujące, więc zapada mocno w pamięć.
„Król popiołów”, to moje pierwsze spotkanie z autorem, ale jeśli on zawsze tak pisze, to ja chcę to czytać!
Słyszałam wcześniej mnóstwo zachwytów nad jego ostrym jak brzytwa piórem i trzymającymi w napięciu, brutalnie szczerymi historiami. To jednak tylko słowa, tego trzeba po prostu doświadczyć! Wszelkie rekomendacje wydają się pustymi frazesami, dopóki sami nie damy się ponieść tej surowej, mrocznej i absolutnie pochłaniającej narracji. Nie dałam rady odłożyć tej powieści i, co więcej, wcale nie chciałam, mimo że czasem uwierała, jak kamień w bucie! I zgadzam się w stu procentach, że to jeden z najmocniejszych i najbardziej wyrazistych głosów amerykańskiego kryminału. Nie ma w tym odrobiny przesady.
Historia od samego początku uderza jak pięść. Roman Carruthers to nie tylko wymuskany finansista obsługujący grube ryby. Tę maskę, zakładaną każdego dnia na użytek klientów, zdejmuje, gdy wraca w rodzinne strony i musi wejść do świata, w którym przetrwa tylko najsilniejszy. Tutaj nie obowiązują zasady z korporacyjnych sal, a jego elegancki garnitur nie robi na nikim wrażenia. Gdy ktoś zagraża jego bliskim, czas wrócić do korzeni, a wyrósł z prawdziwej biedy, desperacji i bezwzględności.
Autor serwuje nam obraz dysfunkcyjnej rodziny, w której mimo zasady „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” nie brak tajemnic i wzajemnych podejrzeń. Niedojrzały młodszy brat Romana, Dante, tonie w długach u lokalnych gangsterów, a twardo stąpająca po ziemi siostra, Neveah, sama dźwiga na barkach ciężar prowadzenia rodzinnego krematorium. Na ich relacjach wciąż kładzie się długim cieniem zniknięcie matki sprzed dwudziestu lat. Ojciec po wypadku pozostaje w śpiączce, a Roman bierze sobie za cel naprawienie tego, co się zepsuło.
Autor nie unika dosadnych, często makabrycznych scen. Jednak ten rozlew krwi nie jest tanim chwytem pod publiczkę. Surowość opisów idealnie oddaje bezwzględność ludzi walczących o wpływy i desperację zepchniętych na margines, pokazując bezpośrednie, tragiczne konsekwencje złych wyborów. Ta brutalność buduje niesamowitą autentyczność świata, w którym prawo silniejszego to jedyne prawo, jakie obowiązuje.
To jednak nie tylko pędząca sensacja, lecz historia o niesamowitej głębi emocjonalnej. Wybrzmiewają w niej beznadzieja małego miasteczka na przemysłowym Południu, gdzie gangi walczą o władzę, ale też bolesne, wewnętrzne rozterki bohaterów. Najbardziej przeraża stopniowa przemiana Romana, który coraz bardziej przesuwa własne granice moralności w myśl zasady „my albo oni”.
Nie chcecie kolejnego przewidywalnego kryminału czy sensacji? Zdecydujcie się na ten tytuł! Trudno szukać w nim nadziei. Możecie za to liczyć na emocjonalny nokaut i odpowiedzi, których być może wcale nie chcielibyście poznać. Autor odziera nas ze złudzeń. Wiem, że długo nie zapomnę tej lektury, zostawiła mnie z zachwytem, ale i wstrząsnęła do głębi. Bo w świecie wykreowanym przez Cosby'ego „wszystko się pali”, a my z fascynacją patrzymy w płomienie, podchodząc coraz bliżej i bliżej. Na końcu zawsze zostaje tylko popiół.
jakby świat
miał się rozsypać
jakby z ognia
popiół miał powstać
jakby dusza
stać miała się
wołaniem o ciemność
nim wszystko zapłonie
nim ogień czernie pochłonie
bezlitośnie będę szedł
drogą mojego stracenia
nie zazna snu
wina popełniona
będzie tak dręczyć
i będzie męczyć
na rozstaju oczekiwania
na krawędziach tęsknot
nieukojonych
cień mamy,
uśmiechem i wspomnieniem
zamglone myśli
pod powiekami
drżą płomieniami
rozpaczy
w szary, cichy pył
rozsypuje się świat
nad życia zgliszczami
niekończący się wiatr
szuka rozdartych nadziei
historie szepcze stracone
na tej spalonej ziemi
stoją nieocaleni
gdy coś jeszcze się tli
może to nadzieja
wszystko płonie
wszystko w popiół obrócone
nawet
słowa, których już nie ma
i płoną wspomnienia
pamięcią naznaczone
Idę. Przez winę. Przez pamięć. Przez ból. Przez to, co mi zostało. I po tym, czego cofnąć nie mogę. Idę. Przez powidoki matczynej obecności. Przez jej uśmiech i słowa, które mi zostały. Po krzywdzie ojca i winach brata kroczę. Za rodziną. W środku mam siłę i wiarę, że ich ocalę. Nim wszystko zapłonie, podniosę się z kolan. Nim wszystko zapłonie, dłoń moja zaciśnie się, a dusza upadnie.
Nie wszystko, co spłonęło, przestało istnieć. Nie każde słowa koiły. Został żar, który wypalił sumienie. I popiół, który rozsypał się na ramionach ciężarem cudzego losu. W ciszy po ogniu, w drżeniu rąk krwią obmytych, człowiek poznaje siebie bardziej. A może to po prostu jest. Czeka na moment. Może mrok potrzebuje impulsu. By się narodzić, by się odkryć.
Cosby po raz kolejny chwycił mocno moje czytelnicze serce. Tym razem bardziej tutaj dramatycznie i sensacyjnie. Ale to nie jest tania sensacja. To coś, co mieści wiele czegoś głębokiego. Pod powierzchnią mroku, brutalności i gangsterskich rozgrywek oddycha tutaj rodzinna tragedia, dylematy moralne, uzależnienie, odziedziczone traumy i popełnione błędy. Lubię światy, jakie tworzy Cosby. Lubię doświadczać krawędzi jego słów. One zawsze są czymś więcej. Polecam bardzo.
"Król popiołów” to książka, która od pierwszych stron otula ciężkim, dusznym klimatem i nie puszcza aż do samego końca. To nie jest lekka lektura — to opowieść, która przenika do głębi i odciska na człowieku trwałe piętno.
Fabuła kręci się wokół rodziny, lojalności i trudnych wyborów. "Król popiołów" to mroczny thriller z mocnym tłem obyczajowym, który skupia się na rodzinie, lojalności i konsekwencjach trudnych wyborów. Historia opowiada o mężczyźnie, który wraca w rodzinne strony i zostaje wciągnięty w skomplikowaną sytuację związaną ze swoją rodziną i ich przeszłością. Jego bliscy prowadzą biznes, który staje się celem niebezpiecznych ludzi — i nagle bohater musi zdecydować, jak daleko jest w stanie się posunąć, żeby ich chronić.
To opowieść o tym, jak cienka jest granica między dobrem a złem, zwłaszcza gdy w grę wchodzą więzy krwi. Pojawiają się tu tematy przemocy, winy, odpowiedzialności i tego, czy można uciec od własnych korzeni. Nie jest to tylko historia „co się wydarzy dalej”, ale raczej „co byś zrobił na jego miejscu?” — i właśnie to robi największe wrażenie.
S. A. Cosby buduje napięcie w sposób bardzo naturalny — bez tanich chwytów, za to z ogromnym wyczuciem. Tu nie chodzi tylko o to, co się wydarzy, ale dlaczego i jakie będą tego konsekwencje. Każda decyzja bohaterów ma swoją wagę i naprawdę to czuć.
Postacie są niesamowicie autentyczne — pełne sprzeczności, błędów i emocji. Nie ma tu prostych podziałów na dobro i zło, co tylko potęguje napięcie. Momentami aż trudno było mi zdecydować, komu kibicuję. Ta historia wywołuje frustrację, smutek, ale też zrozumienie — i właśnie to sprawia, że tak mocno angażuje.
Tempo akcji jest dobrze wyważone — nie pędzi na oślep, ale też ani na chwilę nie zwalnia na tyle, by się nudzić. Styl autora jest konkretny, surowy, momentami wręcz brutalny, ale jednocześnie bardzo obrazowy. Czuć klimat amerykańskiego Południa i ciężar sytuacji, w której znaleźli się bohaterowie.
To książka dla fanów mrocznych historii, thrillerów z mocnym tłem obyczajowym i tych, którzy lubią, gdy fabuła niesie za sobą coś więcej niż tylko akcję. Jeśli cenisz historie o rodzinie, lojalności i konsekwencjach wyborów — zdecydowanie warto sięgnąć.
Moja ocena: 8/10 🌟
BRUNETTE BOOKS
Nic nie trwa wiecznie, wszystko płonie.
Miasto opanowane przez gangi, gdzie przemoc, narkotyki i morderstwa są na porządku dziennym. A dla pieniędzy niektórzy gotowi są zrobić wszystko. Do takiego miasta powraca on, żeby ratować swoją rodzinę.
Roman gdy tylko dowiaduje się, że jego ojciec miał wypadek samochodowy, od razu wraca do rodzinnego miasta. Jego siostra Neveah haruje całymi dniami, żeby utrzymać rodzinę na powierzchni. Ojciec leży w szpitalu i nie wiadomo czy kiedykolwiek z niego wyjdzie. A najmłodszy brat Dante pije, ćpa, nie pracuje i przysparza samych kłopotów. Matka zaginęła bez śladu jak rodzeństwo było jeszcze dziećmi. Mają tylko siebie. I rodzinny biznes - krematorium. Neveah każdego dnia zajmuje się paleniem trupów, dźwiga na swoich barkach biznes, który był tak ważny dla jej ojca. Roman zobowiązuje się jej pomagać. Jak i bratu, który okazuje się że ma wielkie długi u niewłaściwych ludzi, przez co wpakowuje rodzinę w śmiertelne niebezpieczeństwo. Czy Roman zdoła powstrzymać machinę nieszczęść jaka spotkała jego rodzinę? Jak poradzą sobie ze sprawą, która nurtuje ich od dwudziestu lat - zaginięciem matki?
Jeśli lubicie spokojne książki to ta książka nie będzie dla was. Ileż tutaj się dzieje. Gangi, narkotyki, niebezpieczne interesy, wielkie pieniądze i zło, które czai się wszędzie. Roman jest człowiekiem dobrym, który musi podejmować też niedobre decyzje. Czasami staje przed wyborem ratowanie rodziny czy zrobienie czegoś niezgodnego z jego sumieniem. Wybór jest prosty, bo dla Romana rodzina jest wszystkim co ma. Za wszelką cenę będzie chronił siostrę i brata. Wypowiada wojnę gangowi, który rządzi w mieście. Ale żeby ją wygrać nie wystarczy siła. Trzeba sprytu i dobrego planu. Ale czy to nie będzie za mało?
Najbardziej denerwowała mnie postać Dantego. Narobił problemów, długów, wpakował wszystkich w ogromne kłopoty. Potrafił tylko jęczeć i użalać się nad sobą. A najlepszym lekarstwem na wszystko jest naćpanie się. Niedojrzały mężczyzna całą nadzieję pokładał w starszym bracie.
"Król popiołów" to książka, która opowiada o sile miłości braterskiej, o sile rodziny. To również książka przepełniona przemocą, brutalna, ale jednak wciągająca od pierwszej strony. Pokazująca, że w złym świecie mogą żyć ludzie, którzy przestrzegają pewnych wartości. Autor nie raz zaskoczy, a tajemnica sprzed lat dodaje smaku całej historii.
Ta powieść wywołuje ogrom emocji i pozostaje z czytelnikiem na długo. Ja ze swojej strony bardzo polecam, chociaż wiem, że nie jest to lektura dla każdego. Odważycie się poznać Króla popiołów?
Ostatnie dni dały mi możliwość zanurzenia się w świecie literatury po same uszy, no może po brodę. Jakoś trzeba było mieć otwarte wejście dla serniczka i sałatki ?
Powiem tak ojojojojoj! Jakież to było świetne! Jak ja czekam na takie pierwsze spotkania po których chcę więcej i więcej.
Roman wraca do domu po wypadku samochodowym ojca. Okazuje się jednak, że to tylko wierzchołek góry lodowej, a dopiero poniżej można zobaczyć prawdziwe problemy.
Wielowarstwowa, inteligentna i błyskotliwa podróż przez mroczne cienie ludzkich pragnień. Momentami brutalna, boleśnie szczera i kompletnie bez pudru, opowieść o rodzinie i jej tajemnicach.
O traumach, które wykręcają codzienność i wciągają człowieka w niecodzienne sytuację.
Podoba mi się sposób prowadzenia narracji, kreowanie bohaterów i te wszystkie odcienie szarości jakie można spotkać w tej powieści. Nic nie jest czarne bądź białe.
#wartojakpieron było po nią sięgnąć i Was do tego zachęcam ?
Wszystko się pali i tak jest od wieków.
Kiedy zaczynasz negocjacje z diabłem.. albo się nim staniesz, albo umrzesz.
Odebrane życie zawsze do Ciebie wraca. Nawet wtedy , gdy zamkniesz oczy.
Roman Carutherrs ma wszystko, czego może pragnąć mężczyzna.
Pieniądze są jego narzędziem pracy - umie je pomnażać.
Dlatego żyje tak jak tego pragnie , na poziomie o którym większość społeczeństwa może jedynie pomarzyć.
Skrywa również pewien sekret- niedopuszczany do świadomości, odbija się jednak we wszystkim co mężczyzna robi i jak postępuje.
Wyjechał z Jefferson Run do Atlanty i poprzyaiągł sobie, że nigdy nie wróci.
A jednak wszystko zmienił jeden telefon od Naveah.
I wiadomość, którą mu przekazała. Słowa zmieniające wszystko. Ojciec , wypadek , śpiączka.
To jedynie początek problemów czyhających za rogiem, za zakrętem za zasłoną.
Bo Dante, młodszy brat zadarł z gangsterami .
Z tymi zabijającymi za jedno słowo. Za jedno spojrzenie..
I Rome uczyni wszystko by ocalić swoich bliskich a także spotka Jealousy.
Kobietę , która go odmieni.
Są lektury w trakcie których siedzisz i myślisz - jeszcze jeden rozdział, a potem okazuje się, że przeczytałeś połowę książki bo wciągnęła Cię jak.. bagno.
Przez głowę przelatują Ci setki teorii, uderza w Ciebie mrok i brutalność , lecz idziesz dalej.
To jedna z tych historii, które nie pozwalają Ci odłożyć książki, nawet jeśli czujesz ciężar każdej kolejnej strony. Bo tutaj nie ma miejsca na oddech. Każda decyzja bohaterów ciągnie za sobą konsekwencje, które bolą -- czasem fizycznie, a czasem gdzieś głęboko pod skórą.
Roman to postać, której nie da się jednoznacznie ocenić. Z jednej strony człowiek sukcesu, chłodny, wyrachowany, przyzwyczajony do kontroli. Z drugiej -- ktoś, kto nigdy tak naprawdę nie uciekł od przeszłości. Ona tylko czekała. Cierpliwie. Aż wróci.
I wróciła.
Relacje rodzinne w tej historii są dalekie od ideału. Tu nie ma prostych emocji -- jest gniew, żal, lojalność i poczucie obowiązku, które potrafi zniszczyć. Każda postać niesie swój bagaż i nie zawsze chce się nim dzielić.
Wątek gangsterski nie jest tylko tłem -- on żyje. Jest brutalny, bezwzględny i momentami wręcz przytłaczający. Czujesz, że jedno złe słowo może wszystko zakończyć. I często kończy.
A Jealousy? Nie jest wybawieniem. Jest iskrą. Kimś, kto nie tyle ratuje Rome'a, co zmusza go do spojrzenia prawdzie w oczy. A to bywa bardziej niebezpieczne niż jakikolwiek wróg.
To książka o wyborach. O tym, że nie da się ich cofnąć. I że czasem, żeby ocalić to, co najważniejsze... trzeba spłonąć razem z tym.
To jest bardzo ,,amerykańska" książka. Taka, która pachnie spalinami, strachem i decyzjami podejmowanymi o pół sekundy za późno. Gangsterka nie jest tu romantyzowana - jest brudna, brutalna i bezwzględna. I choć nazwiska pokroju Lee Child czy Stephen King rzucają wielkie słowa o fenomenie i ekscytacji... ja powiem tak po matkowemu: to solidna, równa historia, która dobrze wie, czym chce być - i dowozi to od początku do końca.
Ale.
Gdzieś z tyłu głowy miałam to ciche ,,już to znam". Ten schemat powrotu, długów, rodziny w potrzasku... to wszystko już kiedyś było. I to chyba jedyny moment, w którym ta historia lekko traci oddech.
Bo kiedy przestajesz się tego czepiać - zostaje coś dużo ciekawszego.
To opowieść o rodzinie. Ale nie takiej instagramowej. Tylko tej prawdziwej - pokrzywionej, pełnej żalu, niedopowiedzeń i win, które przechodzą z pokolenia na pokolenie. O ludziach, którzy noszą w sobie duchy przeszłości i próbują żyć dalej, choć nikt ich tego nie nauczył.
To też historia o powrotach - do korzeni, do siebie, do języka, który nie jest poprawny, ale jest prawdziwy. Do emocji, które bolą, ale są jedynym, co jeszcze trzyma nas przy życiu.
Cosby nie komplikuje tam, gdzie nie trzeba. Buduje historię scenami, postaciami, napięciem. Nie filozofuje - tylko pokazuje. I to działa. Bo nagle orientujesz się, że ta opowieść jest o wielu rzeczach naraz: o stracie, o winie, o lojalności, o tym, jak łatwo wejść w rolę, z której nie da się już wyjść.
I że czasem największym luksusem jest po prostu... być sobą.
To nie jest książka, która zmieni Wam życie. Dla mnie to dobrze napisana, momentami bardzo mocna historia, która może nie odkrywa Ameryki na nowo... ale pokazuje ją dokładnie taką, jaką lubię najbardziej - brudną i bez filtra.
I jeszcze jedno - taki mały bonus od Matki: czytajcie tę książkę dla Khalila.
Serio. Ja dla niego przeczytam sequel w ciemno.
Zdecydowanie jest to książka, która jak zaczniecie czytać to tak szybko jej nie odłożycie.
Akcja tej książki jest dość dynamiczna. A dodatkowo, krótkie rozdziały i różne perspektywy sprawiają, że opowieść o braciach, którzy wpadli w niezłe tarapaty czyta się bardzo szybko.
W książce znajdują się zarówno trudne relacje rodzinne jak i porachunki mafijne. I takie zderzenie się dwóch wątków na pewno dostarcza niemałych emocji. Na pewno jest napięcie, które rośnie z każdym rozdziałem.
Silną stroną tej książki są zdecydowanie bohaterowie, z którymi nuda nie grozi. Zwłaszcza z Romanem, który potrafi w tej historii nieźle zamieszać. Każda z wymienionych tutaj postaci jest inna, dość specyficzna, ale realistyczna. Co dodatkowo sprawia, że od książki nie można oderwać się.
To co najbardziej podobało mi się w tej książce to, to jak autor stopniowo odkrywa przed nami przeszłość bohaterów. Są tutaj momenty, które zaskoczą, ale są też takie, które zmusza do zatrzymania się i pomyślenia.
Jeśli lubicie książki pełne niebezpiecznej akcji i ciekawych bohaterów to polecam ,,Króla popiołów".
Beauregard ,,Bug" Montage wierzy, że udało mu się zerwać z dawnym życiem. Nie jest już bezwzględnym przestępcą i najszybszym kierowcą na wschodnim wybrzeżu...
W hrabstwie Charon w Wirginii, gdzie zbrodnia wydaje się jedynie wspomnieniem, strzelanina w szkole ujawnia serię makabrycznych morderstw, a ślady prowadzą...
Przeczytane:2026-05-17, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026,
(czytaj dalej)