Kto by nie chciał mieć psa?
No właśnie. Każdy chciałby! Henryk Ósmy Mydłkiewicz również, ale żaden pies nie chce mieć Henryka. Dlaczego? Aby poznać odpowiedź, wystarczy przeczytać tę książkę. Składa się ona z czternastu rozdziałów, a każdy kolejny jest śmieszniejszy od poprzedniego. Z tej opowieści dowiesz sięprawie wszystkiego o psach, choćby tego, jak powstały hot dogi (co do pewnego stopnia ma związek z psami) i że po psach należy sprzątać, no i że nie można trzymać ich na łańcuchach, nawet jeśli się tego domagają. Zetkniesz się w niej również z przedstawicielami psiego półświatka - a właściwie ćwierćświatka, bo jest bardzo mały - zaznajomisz z menu Baru Mlecznego ,,Karaluch" i pogłębisz wiedzę o stosunkach między psami a kotami. A to jeszcze nie wszystko... Ta cudowna, wyjątkowa książka nie tylko cię rozbawi, ale także wzruszy. Dlaczego? Aby poznać odpowiedź, wystarczy...
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 2025-10-29
Kategoria: Dla dzieci
ISBN:
Liczba stron: 224
Masz psa? A może chciałabyś mieć? Albo Twoje dziecko chce mieć psa? To książka dla Was i dla wszystkich, którzy kochają psy.Pies to członek rodziny, pupil do zabawy, ale też duża odpowiedzialność. Wnosi dużo miłości do domu, czasami nawet uczy domowników, gdyż nie ma lepszych nauczycieli w kwestii emocji i uczuć niż zwierzak, który kieruje się wyłącznie sercem.Przy pomocy tej pozycji i jej bohaterów dziecko dowie się, jak wygląda opieka nad psem, co wolno, a czego nie wolno, a co należy. Oprócz wskazówek i odpowiedzi na dość zabawne pytania, poczujemy ciepły klimat opowieści, który sam w sobie ma naprawdę solidny przekaz, ale ukazany w przyjemny sposób. Z jednej strony potrafi wzruszyć, a z drugiej rozbawi do łez. Właśnie ta baza emocjonalna książki przemówiła do mnie totalnie.Ta historia to między innymi historia chłopca, który chciał mieć psa, ale żaden pies nie chciał mieć jego. Psi bohater mówi w tej pozycji ludzkim głosem, dlatego też widzimy niektóre sprawy z psiej perspektywy. Pełna drobnych elementów, które urozmaicają i sprawiają, że jest ciekawsza dla dziecka.Marta Guśniowska stworzyła naprawdę piękną historię o pupilu, którą czyta się z zapartym tchem.Udostępnij ten post osobie, u której temat pieska przewija się dość często.
Czy znacie Gniadolfa? No bo Rudolfa znają wszyscy: Rudolf - czerwononosy renifer. Ale Gniadolf? Jeżeli nie znacie, to zaraz wam o nim opowiem... Gniadolf...
Dziadek Władek to najlepszy dziadek na świecie! Co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości ani jego wnuk Michałek, zwany Misiem, ani ulubiony misio Misia...
Przeczytane:2026-02-22, Ocena: 5, Przeczytałam,
Jedna z książek Marty Guśniowskiej jest zatytułowana „Kto by nie chciał mieć psa?”. Jeżeli chodzi o dzieci mam wrażenie, ze jest to pytanie retoryczne, bo większość z nich jest wyjątkowo entuzjastycznie nastawiona do takich pomysłów, tylko nie zawsze rodzice się zgadzają. Inaczej jest w przypadku bohatera tej powieści dla dzieci. Henryk VIII Mydłkiewicz pochodzi z majętnej rodziny, a ojciec kupuje mu wszystko, czego chłopiec sobie zażyczy. Teraz Henryk chciałby mieć psa. Najlepiej rasowego sznaucerka (bo Henryk ma wszystko najlepsze, najdroższe i najbardziej oryginalne jak się tylko da), ale – o zgrozo – ktoś podpowiada ojcu, że dla ocieplenia wizerunku lepiej byłoby zaadoptować psa ze schroniska. Henryk jest niepocieszony. Wsiada do limuzyny i jedzie sprawdzić, czy może ktoś nie porzucił jego wymarzonego sznaucerka. Podczas odwiedzin w kolejnych schroniskach jest bardzo zdziwiony, bo nie dość, że nie ma w nich sznaucerów, to jeszcze żaden pies nie chce zostać psem Henryka.
„Kto by nie chciał mieć psa?” to bardzo fajnie wymyślona powieść dla dzieci. Zazwyczaj psy ze schroniska pokazane są jako te, które bardzo pragną znaleźć nowy dom, jednak te wymyślone przez Martę Guśniowską mają swoje zasady i nie pójdą z byle kim. I nagle chłopiec, któremu wydaje się, że wszystko może kupić, nie może spełnić swojej zachcianki, bo pies zachcianką nie jest. Pies to przyjaciel, towarzysz, kompan do zabawy, ale też należy się o niego troszczyć.
W schronisku Henryk poznaje Opryszka i Kulkę, a ci obiecują doprowadzić go do miejsca, w którym można adoptować szczeniaczka. Może tam chłopiec znajdzie wymarzonego sznaucerka. Henryk i dwa psy wyruszają na długi spacer przez miasto. Spadkobierca fortuny Myłdkiewiczów zobaczy, jak wygląda inne życie, a także przekona się, jak to jest mieć towarzysza. Po tej przygodzie zmieni się on, jak i jego wiecznie zapracowany tata.
Guśniowska oddała w ręce czytelników cudowna powieść dla dzieci o tym, że każdy potrzebuje miłości i troski. Wszystko utrzymane w formie wesołej przygody z bardzo pomysłowo wplecionymi w nią morałami. Jest to niewątpliwie mądra książka, a owa mądrość wypływa z niej bardzo naturalnie.
Muszę natomiast zwrócić uwagę na styl, w jakim została ta książka napisana, a mianowicie ciągłe dowiedzenia. Przykładowo, bohater podrapał się (za uchem). I teraz za każdym razem, kiedy autorka będzie wracała do tej sytuacji, a będzie to robiła bardzo nachalnie, będzie dodawała, że (za uchem). Jest to na swój sposób zabawne, ale też męczące. Im bardziej to dopowiedzenie rozbudowane, tym łatwiej zgubić sens wypowiedzi. Jest to wyzwanie zarówno dla dzieci czytających samodzielnie, ale też rodzic czytając dziecku musi pomyśleć, jak intonować tekst, aby był zrozumiały.
A chciałabym dodać, że książka „Kto by nie chciał mieć psa?” spodobała się właśnie mojemu przedszkolakowi, pomimo że na pierwszy rzut oka wygląda na propozycję dla dzieci 6+. Junior zachęcał mnie do czytania słowami: „Sprawdzimy, czy jakiś pies wybierze Henryka?” i puszczał oko. Widziałam, że wszystko mu w niej podrasowało. I bohaterowie, z których każdy ma bardzo wyrazistą osobowość, i przygody jakie przeżywają, i nieco niedbałe, ale na swój sposób szalone ilustracje.