Co zrobisz, gdy wszystko się sypie, a w kieszeni masz tylko czarną kostkę z sześcioma symbolami?
Wercia ma siedemnaście lat. Rodzice się rozwodzą. Michał milczy. „Świeżo odnaleziony” dziadek planuje zostawić jej w spadku hotele, kasyna i tajemnice, które ciężko udźwignąć w pojedynkę. W tym samym czasie góry wystawiają ją na próbę, a ukochane morze szepcze mroczne sekrety. Podczas tej zawieruchy Wercia musi zdecydować - czy będzie dalej uciekać przed Sobą, czy w końcu stanie twarzą w twarz z tym, czego się boi. Czy jest gotowa zajrzeć w głąb umysłu? Jaką cenę zapłaci za prawdę? I czy symbole na kostce ją ocalą - a może wręcz przeciwnie, będą drogą do jej własnej zguby? Bo dorosłość nie czeka. Przychodzi - czy ktoś jest gotowy na nią - czy nie...
Wydawnictwo: Gaja
Data wydania: 2026-01-27
Kategoria: Dla młodzieży
ISBN:
Liczba stron: 292
**PATRONAT MEDIALNY**
Dziś przychodzę do Was z moim cudownym patronatem medialnym, kontynuacją wydanej w 2023 roku i bardzo ciepło przyjętej przez czytelników powieści "Łączka. Czarna kostka".
Już wtedy byłam zachwycona tą historią, ale to jak ona ewoluowała i w jakim kierunku poszła, totalnie zawładnęło moim sercem i pokazało też, jak bardzo zmieniła się nie tylko sama bohaterka, ale i otaczający ją świat.
Autorka stworzyła historię, która porywa czytelnika od pierwszych stron. Adrenalina i emocje buzują od początku, ale to, co dzieje się pod koniec w górach, to jest totalny majstersztyk i gdyby nie to, że tak płynnie czyta się tę historię, delektowałabym się nią dużo dłużej, a tak nim się obejrzałam, już kończyłam, i przyznać muszę, że jestem bardzo niepocieszona i wielką niecierpliwością czekam na kontynuację.
Weronika- główna bohaterka- to fantastyczna, wchodząca w dorosłość dziewczyna, która pomimo młodego wieku, swą dojrzałością i spojrzeniem na swoją przyszłość przebija niejednego dorosłego, potencjalnie dojrzałego człowieka ;) Uwielbiam ją od samego początku, ale teraz jeszcze bardziej zyskała w moich oczach swą dojrzałością.
Poza Wercią ponownie spotykamy się z jej rodziną, ale pojawia się sporo nowych postaci, szczególnie taki jeden Darek może w przyszłości sporo namieszać. Każda z tych postaci bardzo się zmieniła od poprzedniej części, i wszyscy oni wnoszą ogrom emocji do tej historii.
Autorka cudownie je wszystkie poprowadziła i pokazała, jak zbiegiem czasu zaczęły się zmieniać i dojrzewać, nie tylko do powierzonych im zadań, ale szczególności do stania się człowiekiem odpowiedzialnym nie tylko za siebie, ale i za innych.
Autorka w swej powieści poruszyła niezwykle ważne tematy. Pokazuje, jak wielkie konsekwencje niosła za sobą pandemia, jak bardzo przymusowa izolacja wpłynęła na rozwój młodzieży i zachwiała ich bezpiecznym światem oraz relacjami rodzinnymi i społecznymi, jak zdrada doprowadza do rozpadu rodziny, jak rozwód rodziców wpływa na poczucie bezpieczeństwa, a konflikt dorosłych zawsze odbije się na tych niewinnych- dzieciach. Pokazuje, jak bardzo można zranić słowami, a te już wypowiedziane zapisują się na zawsze w sercu. Wszystko to pokazane oczami dorastającej nastolatki, która sama nie zna jeszcze życia- sprawia, że dorosły czytelnik na chwilkę przystanie, pochyli się nad tym i zastanowi, jak nas widzą nasze dzieci- czy życie, które im pokazujemy swoją własną postawą, jest dla nich dobre, czy jesteśmy dla nich dobrym przykładem, czy przekazujemy im wartości, które nas samych prowadzą przez życie, czy można odciąć się od przeszłości i swoich korzeni? Tak, ta historia potrafi zmusić człowieka do refleksji. Zadaje mnóstwo pytań, na które odpowiedzi musimy znaleźć we własnym sercu.
Wspomniałam na wstępie, że książka bardzo wciąga- to prawda, kilkukrotnie dałam się zaskoczyć, wzruszyć i parsknąć śmiechem, nim się zorientowałam, już niemal ją kończyłam.
Zakończenie jest mega, pobudza wyobraźnię i zdradza, że jeszcze dużo się w tej historii wydarzy. Uwielbiam mroczny wątek gór i czarnego wilka, podoba mi się symbolika tajemniczej kostki, uwielbiam obserwować rodzącą się relację pomiędzy Werką a jej dziadkiem. Jest to historia niełatwa, ale czytając ją, poczujecie pewnego rodzaju ciepło i nadzieję, na to, że nawet po najgorzej burzy wyjdzie słońce.
Uwielbiam warsztat pisarki autorki, jest on niezwykle dojrzały, a zarazem barwny oraz działający na wyobraźnię i choć dzieje się w fabule bardzo dużo, wszystkie wątki łączą się w klarowną i przejrzystą całość, nie ma niedomówień, wszystko zostaje dokładnie i z sensem wyjaśnione.
Zwrócić uwagę należy również na wydanie tej książki. Zachwyca ona wszystkim, począwszy od teksu, kończąc na barwnych i korespondujących z treścią grafikami, zdobieniami stron, piękną i twardą okładką. Jak dla mnie to jedna z piękniej wydanych książek w tym półroczu.
Czuję olbrzymią wdzięczność, że mogę patronować tej wyjątkowej historii, z czystym sumieniem polecam ją każdemu, szczególnie młodzieży, która nie do końca potrafi przepracować swoje emocje, nie radzi sobie z wyzwaniami i problemami. Zobaczą po lekturze, że zawsze jest jakieś rozwiązanie.
Z wielką niecierpliwością czekam na kontynuację.
Czy polecam?
Zdecydowanie tak. Warto sięgnąć po "Łączka. Zimny oddech" i przekonać się, że każdy z nas jest ważny dla innych, choć czasami wydaje się nam, że zostaliśmy sami na świecie. To opowieść o życiu, zaufaniu i poszukiwaniu swoich korzeni. Koniecznie przeczytajcie!
Najnowsza proza Wandy Siubieli to coś więcej niż powieść obyczajowa – to przenikliwa, psychologiczna podróż w głąb ludzkich lęków i pragnień. Stanowi ona kontynuację historii opowiedzianej w pierwszym tomie cyklu: "Łączka - Czarna kostka". W historii Weroniki tragizm przegląda się w nadziei, tworząc świadectwo losu trochę smutne, ale i pokrzepiające, bo to przede wszystkim - historia dająca nadzieję. Autorka w tej opowieści umieszcza wiele metafor stanu emocjonalnego bohaterki, symboli i kontrastów. Czarna kostka z sześcioma symbolami - jest kluczowa: Ptak, Kielich, Drzewo, Romb, Słońce, Księżyc - sześć ścian - jej "alfabet"!
Symbolika wilka najmocniej buduje gęstą atmosferę powieści. Zwierzę to staje się swoistym przewodnikiem – pojawia się u boku Weroniki, gdy czuje, że jej życie się kończy i powraca w formie tatuażu na skórze jej wybawcy, splatając losy bohaterów nicią pierwotnej więzi. Równie istotną rolę odgrywają same góry; surowe, majestatyczne i nieprzewidywalne, stają się idealną przestrzenią do „znikania” – zarówno w znaczeniu fizycznym, jak i egzystencjalnym.
Historia zawarta w książce, nie jest podana wprost, czytelnik musi samodzielnie interpretować lęki Weroniki i odczytywać znaki między wierszami. Czytając książkę nie sposób pozostać obojętnym na rozgrywającą się w duszy Weroniki walkę. To ważna i mądra lektura, która rzuca światło na dylematy dorastania. Powinna stać się wspólnym doświadczeniem młodych i dorosłych, budując między nimi bezcenny most zrozumienia.
W tej książce równie ważna co treść jest estetyka wydania. Nie bez znaczenia dla odbioru książki jest pierwszy, wzrokowy z nią kontakt. Kolejny raz zrobiłam wielkie "Wow!" już na początku lektury. Szata graficzna książki, poczynając od niebanalnej okładki, barwionych brzegów, po ornamenty stron z tekstem, grafikę i użycie cudzysłowów w dialogach - buduje wrażenie intymności i bliskości z bohaterami. Brak zazwyczaj stosowanych długich myślników "odciąża" stronę i sprawia, że nie można oderwać się od lektury. Całość to prawdziwy majstersztyk literacki, do którego Autorka w swojej twórczości już nas wcześniej przyzwyczaiła ( np. w książce "Przyjaciółki z wirtualnego podwórka" ). Takie dbanie o detale sprawia, że lektura staje się przeżyciem angażującym nie tylko intelekt, ale i zmysły.
Dlatego książkę można śmiało polecić, po przeczytaniu do celów kolekcjonerskich. Przepiękne pierwsze wydanie książki cieszy oko i zmysły. Książkę, oczywiście polecam ❤️ i czekam na kontynuację...
#jolamab_ zaczytana
#recenzja
Wanda Siubiela
Wydawnictwo Gaja
"Łączka. Zimny oddech" to książka, którą polecam nie tylko młodzieży, ale i rodzicom nastolatków - tym, którzy szukają mostów porozumienia tam, gdzie słowa czasem milkną.
Ta historia uczy rozpoznawania i nazywania emocji - tych dobrych, które rozświetlają umysł jak latarnia morska na horyzoncie, i tych mniej przyjemnych, co przychodzą jak zimny wiatr od morza, nieproszonych, ale nieuniknionych.
Jest wskazówką jak odnaleźć siebie w labiryncie znaków i symboli - i przetrwać w trudnych sytuacjach, gdy grunt usuwa się spod nóg niczym piasek na plaży.
Weronika własną podstawą pokazuje, jak ważne jest wsparcie bliskich osób i wspólne rozwiązanie problemu. - bo nikt nie jest samotną wyspą, choćby tak się czuł.
A czasem bywa, że potrzebna jest cisza, która "(...) nie jest karą. Jest narzędziem..." - narzędziem do odnalezienia siebie w szumie świata.
Zdarza się, że emocje można opanować zimnym oddechem - tym samym, który daje tytuł tej opowieści i staje się kluczem do przetrwania.
Różnimy się między sobą. I dobrze. Dzięki temu świat jest wyjątkowy i pełen barw - jak symbole "Łączki" - symbole Czarnej Kostki - Ptak, Kielich, Drzewo, Romb, Słońce i Księżyc.
Każdy z nas znajduje swój sposób na zagłuszenie emocji i przypomnienie sobie, kim tak naprawdę jest. Są takie osoby i miejsca, które nie kłamią i nie udają - jak Darek, jak góry, jak morze, które zawsze mówią prawdę.
Ucieczka przed światem, który oczekuje od nas siły, nie jest wyjściem. Ludzkie życie jest kruche jak szkło, ale zawsze warte ratowania.
Należy pamiętać o tym, że budowanie go na kościach innych jest złe - tylko życie w zgodzie z sobą przynosi satysfakcję i ukojenie.
Doceniajmy drobiazgi, z których składa się nasza codzienność - szum fal, zapach morza, zimno gór, ciepło dłoni...
Ta historia jest pełna życiowej mądrości. Ona nie ocenia, jedynie poprzez słowa zmusza czytelnika do refleksji i do zastanowienia się nad własnymi wyborami - jest zwierciadłem, w którym każdy może zobaczyć coś innego, coś swjego.
Ponadto książka jest napisana pięknym językiem. Jej szata graficzna to istny majstersztyk. Sztywna oprawa, barwione brzegi i kolorowe wnętrze to znak rozpoznawczy Wanda Siubiela - Wyspa Literackich Spotkań i #WydawnictwoGaja.
"Czas jest złodziejem, który kradnie życie po trochu, po cicho i po kryjomu - tak, że nikt nawet nie zauważa tego stanu, dopóki nie spojrzy wstecz i nie zobaczy, jak wiele zniknęło".
Są książki, które się czyta, i takie, które się czuje każdą komórką ciała. ,,Łączka. Zimny oddech" należy do tej drugiej kategorii. To nie jest zwykła opowieść o dorastaniu. Dla mnie to emocjonalny labirynt, w którym każdy z nas może odnaleźć cząstkę własnych lęków i nadziei.
Wanda Siubiela z niezwykłą wrażliwością maluje obraz świata, w którym dzieciństwo kończy się bez ostrzeżenia. Autorka udowadnia, że słowo pisane ma moc uzdrawiania, ale najpierw musi dotknąć miejsc, które bolą najbardziej. Ta historia to lustro. Czytając przeglądamy się w nim, szukając odpowiedzi na pytania o stratę, zdradę i siłę, by przetrwać tytułowy ,,zimny oddech" losu.
Nie da się opisać słowami tego, co dzieje się w sercu podczas lektury. To trzeba po prostu poczuć. Tutaj każdy symbol na czarnej kostce,każdy szum morskich fal oraz cisza w górach ma znaczenie. To literatura, która uczy nas nazywać to, co niewypowiedziane.
Jeśli szukacie historii, która nie tylko opowiada, ale i rozumie ,,Łączka. Zimny oddech" jest dla Was. Nie będę Wam spojlerować i opisywać fabuły, bo przy takiej literaturze jest to niepotrzebne. Jeśli zaczniecie czytać ....zrozumiecie moją opinię.
,,Nie ma końców, Werka. Są tylko zwroty akcji, które udają katastrofy. Trzeba nauczyć się dostosowywać do zmian. Wtedy pozostajemy u góry."
Kontynuacja książki ?Łączka. Czarna kostka? spisana narracją pierwszoosobową w czasie teraźniejszym na niespełna 250 stronach. Na nich dowiadujemy się lepiej, co siedzi w głowie Weroniki Larch, głównej bohaterki młodzieżowej opowieści.
Akcja toczy się kilka miesięcy po tej spisanej w części pierwszej. Tu Weronika też nie ma lekko. Rozwód rodziców to jedno, ale im dalej w las, tym mocniej piętrzą się inne problemy. Poznanie dziadka stało się epicentrum wywołującym lawinę, zwłaszcza pochłaniającą w białych odmętach życie towarzyskie.
Znajomi niby są, ale jakby ich nie było. Gdyby Wercia o nich nie wspominała, uznałabym, że jest jedną z nielicznych osób na tym świecie. Owszem, w czasach pandemii izolacja stanowiła nowy porządek świata, ale tu jest już końców obostrzeń. Nie zmienia to jednak faktu, że Wera obraca się między mamą i bratem, dziadkiem, a pojedynczymi duszami - pani pedagog, koleżanka Zosia oraz... Michał.
Typ rozczarował swym zachowaniem, ale cóż... Już w pierwszej części nie mogłam nazwać go dojrzałym. Teraz tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że nie dorósł.
Historia jest bardzo subtelna, a zarazem życiowa i twarda. Zawiera prawdziwe trudne sytuacje, z jakimi czasem dorośli ludzie nie umieją się uporać, choć jest pisana językiem poetyckim. Z jednej strony rozbita rodzina, rozwód rodziców, problem z młodszym bratem, który niby wie, co się dzieje, ale nie pojmuje swym małym serduszkiem, z drugiej zaś Wera ciekawie obrazuje wiele spraw. Jej opisy są delikatne, czasem nieco rozwlekłe i metaforyczne. Czasem jednak mówi dosadnie, że czuje się jak przecinek w zdaniu.
Gdyby Wera mało miała kłopotów, w jej życiu coraz chętniej i wyraźniej panoszy się dziadek. Ten człowiek nie jest ojcem chrzestnym mordującym ludzie w co drugim rozdziale, a w jego cieniu dzieją się podejrzane rzeczy. Ciche wymiany zdań, zniknięcia, zdystansowanie ludzi. On sam jasno mówi, że bogactwa nie zyskał zgodnie z prawem i wiele ma na sumieniu. Teraz dodatkowo próbuje przekazać Werze wszystko w spadku, ale jednocześnie wcale jej nie wprowadza w biznesy. Niby daje wnuczce wolną wolę, lecz nic jej tak naprawdę nie wyjaśnia.
Jeśli ktoś liczy tu na łagodne stąpnięcia w ciężkim, twardym świecie, to się przeliczy. Tu prym wiedzie poezja, fakt, ale zroszona tajemnicą. Czasem, czytając, sama miałam wrażenie, jakby ktoś chuchał mi w kark, zwłaszcza gdy Weronikę dopadały trudne myśli. Zdarzały się tu takie momenty, w których zastanawiała się ona nawet nad sensem własnej egzystencji. Bohaterka boryka się z tak wieloma trudnościami, że przestała już ogarniać stronę, w którą powinna spoglądać, by dostrzec światełko w tunelu. Mimo to stara się zachować pozytywne myślenie oraz spokój, ale im głębiej w historię, tym trudniej.
Bardzo podobał mi się motyw z wilkiem, gdy Wera zgubiła się w górach. I tu wielu może zarzucać jej głupotę lub twierdzić, że sama sobie winna była, jednak nie zmieni to tego, jak bardzo magiczna okazała się ta scena. Aż do samego końca trąciła nutką fantastyki, rodzinnej legendy, mitycznej zjawy i czegoś, czego jeszcze do końca nie rozgryzłam. Niemniej przyniosła ze sobą Darka, a ten zasłużył sobie nawet na błogosławieństwo szanownego ,,capo" Larcha.
Przez tę opowieść dosłownie przemknęłam. Chyba nawet nie sposób inaczej. Jak zagłębiłam się w pierwszy rozdział, tak ocknęłam się na końcówce. Czytało mi się szybko i płynnie, a to wskazuje tylko na świetny warsztat autorki. Jej talent można podziwiać również w oprawie graficznej książki, która jest po prostu przepiękna.
Niedoskonałości opowieści? Pojedyncze literówki, których niestety nie udało się wyłapać. Jednak nie są one tak częste, by zepsuć przyjemność z czytania. Zabrakło mi też ojca Wery, ale wyraźnie zaznaczono, że odsunął się od całej rodziny - nie tylko od żony, z którą się rozwodził. Moim zdaniem mogłoby też pojawić się nieco więcej ludzi w relacjach z Weroniką, bo ci obecni w historii przypominają cienie sunące w tle. Są, ale jakby za szkłem otaczającym Werę - i wyjątkowo mocno odniosłam takie wrażenie w restauracji hotelowej.
Osobiście polecam wszystkim tę cudowną historię. Jest niesamowita, porusza naprawdę trudną tematykę i wśród pięknych symboli oraz metafor prowadzi czytelnika krętą drogą wśród uczuć bohaterki.
[patronat medialny]
Wanda Siubiela i ,,Łączka. Zimny oddech" - mroczna gra o tożsamość
Nie wybieramy rodziny, w której przychodzimy na świat. Nie mamy też wpływu na dziedzictwo kładącego się cieniem na naszej przyszłości. Czasem los stawia nas przed wyborem niemożliwym: możemy zaakceptować cienie ukryte w nazwisku albo ryzykować całkowitą zgubę. Wanda Siubiela w swojej najnowszej powieści pt. ,,Łączka. Zimny oddech" udowadnia, że ucieczka przed rodzinnym fatum to jedynie iluzja. Ta wyczekiwana kontynuacja losów bohaterów z tomu ,,Łączka. Czarna kostka" pokazuje, że każda próba odcięcia się od korzeni znika w zderzeniu z lodowatą prawdą. Szybko przekonujemy się, że ten thriller to brutalne przypomnienie o niebezpieczeństwach czyhających w ukryciu.
Najgorsze pułapki buduje się z sekretów i pozornego luksusu. Siedemnastoletnia Wercia znajduje się w oku cyklonu. Bolesna sytuacja rodzinna zburzyła jej świat, a nagłe milczenie bliskiej osoby pozostawiło w jej sercu wyrwę. To właśnie skomplikowany wątek miłosny stanowi emocjonalne jądro tej historii. Relacja, która miała być opoką, zamienia się w bolesną grę niedopowiedzeń. Pisarka genialnie pokazuje mechanizm kłamstwa - w tym świecie miłość przestaje być schronieniem, a staje się kolejnym polem minowym. Zaufanie okazuje się tutaj najbardziej deficytowym towarem.
W momencie największej izolacji bohaterka musi zmierzyć się z przeszłością, która upomina się o swoje prawa. Nowa rzeczywistość obiecuje niezależność, ale ma ona bardzo wysoką cenę. Weronika zostaje wciągnięta w świat, który nigdy nie powinien ujrzeć światła dziennego. Autorka mistrzowsko operuje kontrastem, zderzając surowość natury ze sterylnym luksusem, który szybko okazuje się dla bohaterki ,,złotą klatką". Twórczyni czyni z umysłu Werci pole bitwy, gdzie każda postać nosi maskę, a ich motywacje są niejednoznaczne. Do samego końca towarzyszy nam niepewność poznawcza - znak rozpoznawczy najlepszego thrillera psychologicznego.
Konstrukcja powieści zachwyca precyzją i wspiera tę duszną atmosferę. Wanda Siubiela operuje językiem sensorycznym, a tempo akcji z każdym rozdziałem przyspiesza. Istotne jest, że opisywana historia nie epatuje grozą, ale za to wyjątkowo daje do myślenia i skłania do głębokich refleksji. Na osobną uwagę zasługuje przepiękne wydanie tej książki. Dowodzi ono, że twórczyni oraz Wydawnictwo włożyli w nią całe swoje serce i zaangażowanie. Dzięki temu możemy cieszyć się tą historią na wielu poziomach - to prawdziwa uczta nie tylko dla duszy, ale także dla oka. Pod warstwą dusznej intrygi kryje się jednak coś znacznie cenniejszego: surowa lekcja o etycznym kompasie. Pisarka słynie z przemycania ważnych wartości w literaturze młodzieżowej, stawiając tym razem na refleksję o odwadze definiowania siebie na przekór narzuconym oczekiwaniom.
Prawdziwa wolność nie ma twarzy bogactwa. Jest nią czyste sumienie zachowane w obliczu moralnej ciemności. Powieść rezonuje z nami na najgłębszym poziomie i uderza w struny lęku o utratę autonomii. Czytając tę historię, wielokrotnie łapałam się na wstrzymywaniu oddechu, czując na własnej skórze dylematy Weroniki. To lektura, która zostaje w człowieku na długo po odłożeniu na półkę, zmuszając do analizy ceny własnej niezależności. Dla mnie była to niezwykle osobista podróż przez najciemniejsze zakamarki duszy i konfrontacja z własnym systemem wartości. Autorka nie oferuje taniej rozrywki, lecz rzuca wyzwanie naszej empatii.
,,Zimny oddech" to kontynuacja, która podbija stawkę, oferując jeszcze gęstszą atmosferę i dojrzalsze portrety psychologiczne. Polecam tę książkę każdemu, kto szuka w literaturze dreszczu emocji podszytego ważnymi pytaniami o to, ile jesteśmy winni samym sobie, a ile innym. W moim odczuciu jest to książka idealna dla czytelników 15+, którzy nie boją się spojrzeć w nieznane, by odnaleźć w nim własny głos. Twórczyni stworzyła historię o najtrudniejszej walce: o to, by pozostać sobą w świecie, który ma na nas zupełnie inny plan.
Historia polskiej społeczności oczami Julii od 1896 do 1952 roku. Jako sierotka trafia pod opiekę Romów i poznaje wspaniałych ludzi, dzięki którym...
Pozwól sobie na niezwykłą podróż wspólnie z rodzeństwem: ośmioletnią Nastką, dwunastoletnim Markiem i szesnastoletnim Michałem, oraz...