Lanny

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2019-09-17
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788381167109
Liczba stron: 220
Tytuł oryginału: Lanny

Ocena: 5 (6 głosów)

Mroczna i urzekająca powieść nominowana do Bookera 2019

O godzinę drogi od Londynu znajduje się wioska, w niczym nieróżniąca się od wielu innych: pub, kościół, domy z czerwonej cegły, kilka budynków urzędowych, na obrzeżach parę większych posiadłości. Wszędzie -- co normalne -- posłyszeć można ludzi mówiących o miłości, trudach dnia codziennego, pracy, umieraniu i wyprowadzaniu psów. Wioska należy do swych mieszkańców, a także do okolicy i jej przeszłości.

Należy również do Praszczura Łuskiewnika, mitycznej postaci, którą dzieci w szkole zwykły rysować jako zieloną i liściastą, z wyrastającymi z ust wiciami. Łuskiewnik budzi się z błogiej drzemki. Wsłuchuje się we współczesną wioskę, w symfonię jej rozmów, na którą składają się pijackie wyznania, uliczne plotki, poirytowane czy płaczliwe rozmowy w rodzinnych domach. Najbardziej zaś wsłuchuje się w twórczego i żyjącego w swoim świecie chłopca, którego rodzice niedawno sprowadzili się do wioski: Lanny'ego.

Lanny to płomienna obrona kreatywności, duchowości i płodnych sił, które często mogą się wydawać spychane na margines współczesnego świata. Książka ta umacnia sławę Portera jako jednego z najodważniejszych i wrażliwych pisarzy młodego pokolenia.

Tagi:

Kup książkę Lanny

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Lanny

Recenzenci, szczególnie Ci zagraniczni, nazywają Maxa Portera- geniuszem. Muszę się z nimi  zgodzić, jednak jest on również niezrozumiały, wymagający, przegadany, śmieszny, straszny, zbyt ambitny, dziwaczny i szalony w całej swojej genialności. A dlaczego? "Lanny" jest niczym innym, jak nowelą o zaginionym chłopcu. Książek o dzieciach, które zostały porwane, wyszły i nie wróciły czy też po prostu zniknęły ze swojego pokoju są setki, więc co jest takiego nadzwyczajnego w tej, że aż dostała nominację do Nagrody Bookera? Otóż w swoim życiu przeczytałam wiele thrillerów, książek obyczajowych a nawet horrorów (ukłony dla Stephena Kinga), w których pojawił się motyw "zaginionych dzieci", jednak jeszcze nigdy nie trafiłam na wariację na temat samego zaginięcia, utwór utrzymany w klimacie realizmu magicznego, gdzie starodawne wierzenia łączą się z magią współczesności. Jestem w pod wielkim wrażeniem, jak z pozornie prostej i oklepanej historii, autor stworzył coś wielkiego i oryginalnego, poruszającego wszystkie zmysły i budzącego w nas nasze pierwotne instynkty. 

 

O godzinę drogi od Londynu znajduje się wioska, w niczym nieróżniąca się od wielu innych: pub, kościół, domy z czerwonej cegły, kilka budynków urzędowych, na obrzeżach parę większych posiadłości. Wszędzie — co normalne — posłyszeć można ludzi mówiących o miłości, trudach dnia codziennego, pracy, umieraniu i wyprowadzaniu psów. Wioska należy do swych mieszkańców, a także do okolicy i jej przeszłości.Należy również do Praszczura Łuskiewnika, mitycznej postaci, którą dzieci w szkole zwykły rysować jako zieloną i liściastą, z wyrastającymi z ust wiciami.



 Każde miasto, miasteczko czy wieś ma związaną z nią jakąś legendę. Kraków chwali się Smokiem Wawelskim, Warszawa Bazyliszkiem a osady położone nad jeziorem Loch Ness- tajemniczą Nessie. Jednak oprócz znanych wszystkim baśni, podań i urban legends, są też przekazywane z ust do ust legendy o bytach prastarych, starszych niż ludzkość. W krajach słowiańskich jednym z takich bóstw był Leszy, bóg lasu, istota która chroniła wszystkie leśne stworzenia i tych którzy przemierzali mroczne ostępy. Ten Dziad Leśny stronił od ludzi i często jak stanęli na jego drodze to przyjmował wrogą postawę. Często przyjmował postać omszałego starca z gałęziami zamiast włosów, bladolicego podróżnika pachnącego ziemią czy też jelenia albo wilka. Zmiennokształtność nie była dla niego problemem. Żył w lesie i rzadko kiedy go opuszczał. W "Lannym" poznajemy postać, która nieco przypomina naszego rodzimego Borutę. Jest nią Praszczur Łuskownik, prastary byt który widzi i słyszy wszystko. Po kilkuset latach się zbudził, wstał ze swojego ukrytego głęboko w lesie posłania i ruszył na poszukiwanie swojego przeznaczenia, ku misji która na niego czeka. Praszczur jest jednym z narratorów naszej książki i muszę przyznać iż obcowanie z jego umysłem było dla mnie dość niecodziennym, dziwnym i szalonym doświadczeniem. Wyobraźcie sobie wielki pokój w którym postawiono kilkaset włączonych radiowych odbiorników. Każde radio nastawione jest na inny kanał. W jednym gra muzyka klasyczna, w drugim rozrywkowa, gdzie indziej ktoś gada czy melorecytuje, kłóci się czy coś reklamuje. Jednym słowem stoimy w samym środku rzeczywistego medialnego szumu, w którym jego dźwięki dopływają do nas jedną wielką falą uderzeniową. Tak właśnie funkcjonuje Praszczur Łuskownik. Nastraja się na ludzi, otwiera pory swojego prastarego jestestwa i chłonie. Docierają do niego wszystkie rozmowy, wszystkie myśli mieszkańców wioski. Czytelnik dostaje istną kakofonię wyrwanych z kontekstu zdań, równoważników zdań czy po prostu wyrazów, które nie łączą się w spójną całość. To tak jak byśmy czytali nagłówki gazet codziennych : gdzieś ktoś kogoś dźgnął nożem, tam się urodziło dziecko, kilka kilometrów dalej ktoś wylał śmierdzący nawóz a jeszcze gdzie indziej obrodziło w grzyby. Czytając zaczęłam się zastanawiać nad tym jak płytkie i marne życie prowadzimy, o jakich głupotach i truizmach rozmawiamy. Powiedzmy sobie szczerze, większość dyskusji prowadzonych w naszych domach jest o przysłowiowej dupie Maryni. 
Autor w swojej książce bawił się nie tylko słowem lecz również farmą. Nie mamy tutaj do czynienia z typowymi akapitami, znakami przystankowymi, wyodrębnioną narracją. Zdania napływają do nas z góry, z boku i od dołu strony. Są zakręcone, pogrubione, zdublowane czy przerwane w połowie. Bohaterowie nie mówią lecz dzielą się z nami swoimi punktami widzenia i przemyśleniami. Pojawia się również wszystko wiedzący narrator, który stara się wprowadzić trochę ładu w to morze chaosu, jednak z góry wiadomo iż zabieg ten skończy się fiaskiem. "Lanny" jest książką dla cierpliwych i mających dużo czasu czytelników. Zdecydowanie nie jest to powieść, którą się połknie "na raz", chociaż ma zaledwie dwieście kilkadziesiąt stron. Tutaj każde słowo wymaga zastanowienia, każde zdanie niesie jakieś ukryte przesłanie. A na dodatek treść jest tak przesiąknięta baśniowością i metaforami, że podążanie głównym szlakiem fabularnym jest naprawdę utrudnione. 


Jak pisałam już wcześniej, głównym motywem książki jest zniknięcie kilkuletniego chłopca, Lannego. Młodzieniec ten znany był ze swojej wielkiej wrażliwości i empatii. Każdy kogo spotkał od razu dostawał się pod jego urok. Z pewnością kiedyś w swoim życiu poznaliście osobę, która zdaje się nie pasować do "swoich czasów". Jest za mądra, za bardzo staroświecka, zbyt grzeczna, po prostu inna. Choć Lanny był z pozoru normalnym, posiadającym wielu kolegów chłopcem, tak jego rodzice czuli że nie jest taki jak jego rówieśnicy. By ukierunkować jakoś jego wrażliwość matka chłopca zapisała go na lekcję rysunku do mieszkającego w pobliżu znanego niegdyś malarza, dziś zwanego Szalonym Petem. Chłopiec lubił spędzać czas w towarzystwie starszego mężczyzny, powoli zaczęli się zaprzyjaźniać i tych spotkań było coraz więcej. Wcale więc nie dziwi fakt, że jak Lanny zniknął pierwsze podejrzenia zarówno policji, jak i całej małomiasteczkowej społeczności, padły na Peta. A jak na kogoś padnie "cień pedofilii" to bardzo ciężko jest się go pozbyć. Bardzo mi się podobało to, jak autor opisał typową angielską miejscowość, prawdopodobnie "sypialnię" jednego z większych brytyjskich miast. Nasi główni bohaterowie do swojego nowego domu, sprowadzili się niedawno. te kilka lat to zdecydowanie zbyt krótki okres by kogoś uznać za swojego. W książce tej przedstawiony jest stosunek "rdzennych" członków danej społeczności do przybyszy z zewnątrz, którzy nigdy w pełni nie zostaną zaakceptowani i wzięci za swoich. Ciekawi mnie czy była to aluzja do polityki otwartych granic, dzięki której Wielka Brytania stała się domem dla setek tysięcy emigrantów ze Wschodu. Czy jest to zawoalowana i ambitna próba wyrazu sprzeciwu przeciwko rządowej polityce. Czy autor tak naprawdę jest nacjonalistą, który uważa że "kiedyś było jakoś lepiej?" Nie da się ukryć iż w tekście czuć tęsknotę za dawnymi czasami, za dawnym patriotyzmem, ludźmi którzy potrafili walczyć za wolność. Dziś społeczeństwo i cały świat rządzi się własnymi prawami. Żyjemy w jednej wielkiej globalnej wiosce, podniecając się coraz to nowymi aferami. Kiedy zaginął Lanny, media od razu zwietrzyły sensację. Gazety rozpisywały się o "starym" pedofilu, nieodpowiedzialnych rodzicach czy też narkotyzującym się chłopcu. Im bardziej kontrowersyjny był artykuł, tym stawał się bardziej poczytny. Kiedy po kilku dniach dziecko nadal nie zostało odnalezione, jednak nie przybywało żadnych faktów czy wskazówek co do tego, co mogło się stać z chłopcem, wszyscy zaczęli się sprawą nudzić. Wozy transmisyjne pojechały goniąc za inną sensacją, innym "zaginionym" dzieckiem. Jedynymi, którzy nadal martwili się losem chłopca, byli jego rodzice i szalony Pete. Każdy z nich wymyślał w swojej głowie scenariusze, z których jedne były niepokojące, inne dawały nadzieję a jeszcze inne szokowały. Bo kto by pomyślał, że ojciec chłopca może życzyć mu śmierci a matka odczuwać zarówno wielkie przerażenie jak i swojego rodzaju ulgę? "Lanny jest książką" która odsłania wszystkie nasze słabości, wystawia je na światło dzienne i ośmiesza nas jako gatunek ludzki. 


Pomimo faktu, iż powieść ta ma szczęśliwe zakończenie, choć w tym wypadku szczęście to pojęcie względne, to ja po jej przeczytaniu nadal czuję niepokój i pewnego rodzaju brak satysfakcji, który mi towarzyszy przy świeżo zakończonej lekturze. Jeszcze żadna książka nie wzbudziła we mnie takich emocji jak Lanny. Była przerażająco piękna w swojej prostocie, odrażająca w czynach naszych bohaterów i pogmatwana jeśli chodzi o ich myśli. Można ją czytać na wielu przeplatających się poziomach i myślę, że za każdym razem odkryjemy w niej coś nowego. To zarówno satyra na dzisiejsze czasy, jak i współczesna baśń czy przerażający thriller. 


Jak wiemy Max Porter, za swoją powieść, nie dostał nagrody Bookera. Nawet nie dostał się do szóstki wyróżnionych finalistów. Miałam okazję przeczytać kilka z nominowanych książek i muszę przyznać iż w tym roku poziom był zdecydowanie nie wyrównany. Autor który ma na swoim koncie zaledwie dwie książki musiał walczyć z takimi wyjadaczami jak rewelacyjna Margaret Atwood czy niezastąpiony Salman Rushdie. Moim zdaniem i tak wielkim osiągnięciem było dostanie się na listę trzynastu "nominowanych". "Lanny" zdecydowanie zasłużył na swoje miejsce i wierzę, że któraś z kolejnych powieści autora, zdobędzie sam szczyt. Szczerze tego panu Porterowi życzę, gdyż rzadko zdarzają się autorzy o takiej wrażliwości i talencie. Polecam. 

Link do opinii

Jeszcze zanim przystąpiłam do lektury książki Maxa Portera, czytałam o jej wyjątkowości. Oczywiście, miałam pewne obawy, że forma „Lanny’ego” mnie nie zachwyci, a co gorsza – znudzi i zdenerwuje.


Rodzina Lanny’ego przeprowadziła się do małej wioski z Londynu – ojciec codziennie dojeżdża do pracy, a matka jest pisarką. Ich syn zostaje wysłany na lekcje rysunku do miejscowego artysty, którego ludzie nie darzą sympatią. Mały chłopiec jest wyjątkowy i każdy to zauważa; niezwykle delikatny i ogromne sympatyczny. W dodatku ma w sobie to coś.
 

W wiosce, ponad nią, pod nią, obok niej mieszka również Praszczur Łuskiewnik, który od lat wsłuchuje się w ludzkie szepty, wypowiedzi, skargi i pochwały; który od lat obserwuje mieszkańców wioski w ich codzienności. Jednak jego tajemnice oczy najczęściej swoją uwagę kierują na Lanny’ego.


Powieść Maxa Portera nie jest dla każdego. Niezwykle trudna, brutalna, naładowana emocjami, momentami dziwna, ale w swej odmienności wspaniała. Czytałam, że autor zaliczany jest do najznakomitszych pisarzy młodego pokolenia. Na pewno jest pomysłowy i odważny. Ma również niewyobrażalny talent, który poznałam dzięki „Lanny’emu”.


Historia podzielona jest na trzy części. W pierwszej do głosu dochodzi Praszczur, ale także rodzice Lanny’ego i Pete, który uczy chłopca rysunku. Każdy z nich ma swoje lęki i wewnętrzne potwory; każdy z nich musi mierzyć się z codziennością. W ich myślach, wypowiedziach wciąż przeplata się Lanny. W drugiej części narracja jest bardziej dynamiczna. Tutaj autor nie rozdziela wypowiedzi i myśli poszczególnych bohaterów. Co chwilę zmienia się perspektywa, z której czytelnik obserwuje wydarzenia. Trzeba się bardzo skupić podczas lektury, aby nie zgubić wątku i wszystko odpowiednio odebrać. Trzecia część jest najbardziej przerażająca i dziwna – nie spodziewałam się, że autor tak pokieruje akcją, że włos zjeży mi się na głowie i nie będę mogła uwolnić się od czarnych i przygnębiających myśli.

 

 


Jak wspomniałam, „Lanny” nie jest książką dla każdego. Nie wszystkim się spodoba. Autor bez mrugnięcia okiem odkrywa zaściankowość małych miasteczek – pokazuje wszystkie przywary mieszkańców, którzy na inność i nowość są wrogo nastawieni. Pokazuje wewnętrzne burze bohaterów, ich problemy, kłopoty, myśli. Max Porter stworzył bardzo wyraziste postacie, chociaż momentami giną w gąszczu akcji i fabuły. Lanny jest główną postacią. Chociaż przewija się przez wszystkie perspektywy, to tak naprawdę trudno go poznać. Jest bardziej tajemniczy od Praszczura Łuskiewnika. Czytelnik widzi go oczami innych bohaterów, ale nie może poznać jego myśli.


„Lanny” przeraża. Swoją bezpośredniością, formą, fabułą, bohaterami. Jest to historia, która wnika głęboko w serce czytelnika i wywołuje dziwny niepokój i strach, który nie chcę odejść. Książka określona została mianem eksperymentu literackiego i językowego. Czu udanym? Według mnie tak. Ta historia nie mogłaby zostać inaczej opowiedziana – wtłoczenie jej w ramy zwykłej powieści odebrałaby jej tę wyjątkowość, magię i lęk, które budzą się w czytelniku w trakcie lektury. Jeżeli chcecie się zachwycić i oczarować tak jak ja, to „Lanny” będzie dla was doskonałym wyborem.

Link do opinii
Avatar użytkownika - RudaRecenzuje
RudaRecenzuje
Przeczytane:2019-10-09, Ocena: 4, Przeczytałam,

Godzinę drogi od Londynu znajduje się cicha i niepozorna wioska, której mieszkańcy dobrze się znają i niczym nie wyróżniają, wiodąc proste życie. Ich rozmowy, trudy i problemy stają się atrakcją dla budzącego się ze snu stwora. Szczególnie zaś przyjemnie jest mu obserwować młodego i kreatywnego chłopca.  

“Lanny” to najciekawsza, a może najdziwniejsza, książka, z jaką zetknęłam się od miesięcy. Już na pierwszy rzut oka widać, że nie doszukamy się w tej historii banału, a sama jej forma sprawi, że na lekturę spojrzymy inaczej. Nie zastanawiałam się wcześniej, czy takie przedstawienie tematu mi odpowiada, bo i nie pamiętam, kiedy ostatnio z czymś podobnym się spotkałam. Myślę, że całkiem przypasuje tutaj stwierdzenie, że przez tę powieść się płynie, tak, jak i tekst czasami pływa na jej stronach.

Nie oznacza to natomiast, że interesująca forma odbiera coś treści i w ten sposób fabuła traci barwę. Nie. Rwany, falujący, rozmywający się niemalże tekst nadaje tej książce wyjątkowości, ale także sprawia, że czytelnikowi zostają postawione pewne oczekiwania. Tym tekstem należy się cieszyć. Trzeba poświęcić mu czas i uwagę. Zaangażować się, poczuć ten klimat, znaleźć się na miejscu bohaterów.

A i grono tych bohaterów jest w książce ciekawe. Z jednej strony bowiem podążamy za mieszkańcami wioski, stykając się normalnością ich życia i towarzyszących im problemów. Z drugiej zaś pojawia się dająca do myślenia postać Praszczura- nasłuchującego mieszkańców wioski mitycznego stwora. Kim jest i jak odnajduje się w tym niepozornym środowisku? Jaki ma cel? Co oznacza? Czy ma nam przypominać nas samych?

„Lanny” to historia, którą ciężko jest opisać prostymi słowami. Wiele tutaj skrytych między wierszami przemyśleń. Tłumionych pragnień. Niespełnionych marzeń. I pomieszanych emocji. Jednocześnie łatwo jest doszukać się w tej historii tego, czego zazwyczaj czytelnicy poszukują. Trafiającego do serca i umysłu tematu, jaki pozwoli cieszyć się lekturą i na chwilę przenieść do innego świata.

Książka Portera to jedna z tych powieści, jakie można przeczytać szybko, ale chyba nie warto jest to robić. Przyjemnie się można w niej odnaleźć, trochę poszukać, pomyśleć i pokombinować. Być może początkowo trochę zniechęca i odstrasza, ale stanowi również perełkę na tle wydawanych codziennie tak podobnych do siebie powieści. To niewielka i niegruba książka, w której autor znalazł jednak wystarczająco miejsca na uchwycenie tego, co rzeczywiście ważne.

Link do opinii
Avatar użytkownika - niepoczytalna
niepoczytalna
Przeczytane:2019-10-07, Ocena: 4, Przeczytałem,

Mroczna baśń o nas samych


Jak wyglądałby współczesny świat, gdyby wpisać go w konwencję baśni? Zanieczyszczona, zniszczona przyroda i ludzie zobojętniali lub żywiący się tragedią innych. Wokół: zepsucie i rozkład – zarówno fizyczny jak i emocjonalny. Takie tło dla swojej powieści obrał Max Porter, pisząc mroczną powieść opowiadającą o nas samych.

"Lanny" to naprawdę przedziwne dzieło. Zachwyca (lub zniechęca) oryginalną formą (jeśli tylko będziecie mieli okazję, zajrzyjcie do jego wnętrza), zadziwia niebanalnym stylem. Baśniowość i malowniczość przeplata się z wulgarnością i brutalnością. Autor obnaża wszystkie wady współczesnej cywilizacji. Oskarża ją o bezmyślne niszczenie środowiska. Pokazuje rozpad więzi międzyludzkich – pomiędzy małżonkami, sąsiadami, rodzicami i ich dziećmi. Doskonale opisuje mechanizm sensacji, która rozpala środowisko ludzi nakręcających się ludzką tragedią – żywiących się nią niczym emocjonalne wampiry. Ubranie tego wszystkiego w baśniową formę nadaje historii inny wymiar, pozwala spojrzeć na naszą rzeczywistość pod innym kątem.

"Lanny" to historia o niesamowitej dziecięcej wrażliwości i niezbrukanej niewinności w brudnym i zepsutym świecie. To opowieść o dorastaniu, rodzicielstwie i istocie przyjaźni. W powieści możemy poznać życie w małej, zamkniętej społeczności (jakich wiele na świecie) pełnej uprzedzeń i krzywdzących stereotypów, która opiera się na ściśle określonych (choć niepisanych) zasadach. Każdy kto ich nie przestrzega lub nie chce się dostosować, trafia poza margines. Staje się odmieńcem, wyrzutkiem.

Powieść Portera wymaga od czytelnika skupienia i zaangażowania. Niebanalna forma może rozpraszać i utrudniać lekturę, jednak historia z pewnością warta jest uwagi. Porter wykazał się dużą umiejętnością obserwacji ludzkiej natury, współczesnego świata oraz nadawania swojej opowieści uniwersalnego przesłania. To z pewnością najdziwniejsza lektura jaka wpadła mi w ręce w tym roku i polecam ją wszystkim tym, którzy lubią literackie eksperymenty.

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę
Małgorzata Musierowicz, Emilia Kiereś
Na Jowisza! Uzupełniam Jeżycjadę
Winne
Jarosław Czechowicz
Winne
Złoty dukat
Grażyna Bąkiewicz
Złoty dukat
Gruzowisko
Aleksandra Katarzyna Maludy;
Gruzowisko
Gruzińskie wino
Anna Pilip
Gruzińskie wino
Trzeci etap
Katarzyna Ryrych
Trzeci etap
Raróg
Anna Sokalska
Raróg
Po prostu Mama
Renata Piątkowska
Po prostu Mama
Banialuki do zabawy i nauki
Agnieszka Frączek
Banialuki do zabawy i nauki
Pokaż wszystkie recenzje