Lisa-Xiu i Lin-Shi. Córki z Chin

Wydawnictwo: Dobra Literatura
Data wydania: 2010-11-03
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
ISBN: 978-83-930559-4-4
Liczba stron: 244

Ocena: 5 (3 głosów)

Dwie siostry adopcyjne, Lisa-Xiu i Lin-Shi – urodzone w Chinach, a wychowane w Holandii – powracają do swojego macierzystego kraju. Ich rodzice, Dido Michielsen i Auke Kok, relacjonują tę niezwykłą podróż – nie tylko do obcego państwa, ale również do prawie całkowicie nieznanej przeszłości. We czworo odwiedzają domy dziecka, w których swego czasu przebywały dziewczynki. Autorzy z pełną otwartością opisują rodzące się emocje, zarówno swoje, jak i dzieci. Lisa-Xiu i Lin-Shi. Córki z Chin to ekspresyjna, pełna miłości opowieść, napisana lekkim piórem, sięgająca głębiej niż w geograficzny wymiar Chin. Jest to relacja z podróży duchowej dotykająca delikatnych kwestii: Co oznacza adopcja dziecka z zupełnie odmiennej kultury? Co oznacza bycie dzieckiem adoptowanym? \r\n \r\nDido Michielsen jest pisarką i dziennikarką. Pisze dla opiniotwórczych czasopism i gazet w Holandii, ale również dla prasy kobiecej, najchętniej z pozycji osoby zainteresowanej człowiekiem. Wydała wcześniej dwie książki o adopcji: pierwszą o procedurze adopcyjnej, a kolejną o problematyce rodzin adopcyjnych. Fascynuje ją znaczenie rodziny, a dokładniej – miłość matki biologicznej i adopcyjnej. Uważa, że rodzic adopcyjny ma zadanie nauczyć dzieci akceptacji faktu porzucenia. Wymaga to bezwarunkowej miłości i wyczucia, kiedy trzeba zachować dystans, aby stworzyć dzieciom możliwość kształtowania własnej przestrzeni. Zdaniem jej czytelników, jest to nie mniej ważna umiejętność również dla rodziców biologicznych. \r\n\r\nAuke Kok zawsze chciał uchodzić za wszystkowiedzącego historyka, co zaowocowało książkami o historii piłki nożnej, pirackiej radiostacji radiowej i o zbrodniarzach wojennych. Odniosły one zasłużony sukces na rynku holenderskim. Tym razem ruszył na poszukiwanie odpowiedzi nie w archiwach i wywiadach, ale we własnym sercu. Uczucia jako materiał pisarski to jednak coś zupełnie innego. Odwiedził domy dziecka, z których pochodzą jego dzieci, miejsca, w których zostały porzucone jako niemowlaki. Podziwiając wysiłek swoich córek, który doprowadził je do duchowej harmonii, odkrył w sobie myśli, których nawet nie podejrzewał. Po raz pierwszy pisanie przyszło samo z siebie, jakby prowadziła go pomocna dłoń małych muz – jego najcenniejszego skarbu.\r\n\r\n\r\nDarek Olejniczak – serwis Lektury Reportera, fragment recenzji „Niełatwo odnaleźć się w Chinach”:\r\nWarto sięgnąć po ten osobisty dziennik podróży. To opowieść o życiu niezwykłej rodziny i preludium do wspanialej przyszłości. Książka dodaje otuchy i przypomina o wartościach, o które warto wspólnie walczyć. \r\n\r\n

POLECANA RECENZJA

Kup książkę Lisa-Xiu i Lin-Shi. Córki z Chin

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Lisa-Xiu i Lin-Shi. Córki z Chin

Avatar użytkownika - ksiazkowo_czyta
ksiazkowo_czyta
Przeczytane:2017-01-08, Ocena: 3, Przeczytałam, 2017, Wyzwanie 2017, Mam,
,,Córki z Chin" to autobiograficzna historia holenderskiego małżeństwa, które zdecydowało się na adopcję dwóch chińskich dziewczynek. Najpierw do rodziny dołączyła siedemnastomiesięczna Lisa-Xiu, a niedługo potem dziewięciomiesięczna Lin-Shi. Dziewczynki od najmłodszych lat wychowywane były w świadomości tego, iż pochodzą z Chin, adopcyjni rodzice kładli bardzo duży nacisk na to, aby Lisa - Xiu i Lin - Shi najbardziej jak to tylko możliwe utożsamiały się z krajem swojego pochodzenia i wiedziały o nim jak najwięcej, o jego kulturze, tradycjach etc. Gdy dziewczynki zaczęły dorastać rodzina postanowiła wybrać się w po części sentymentalną, a po części umożliwiającą dziewczynkom odwiedzenie swojego kraju, podróż do Chin. Odwiedzamy więc wraz z nimi wioski i sierocińce, z których dziewczynki zostały przez nich zabrane. A także wiele miejsc, które według autorów tej ksiązki są warte pokazania ich córkom. Publikacja ta ma formę reportażu, w związku z czym sporo dowiadujemy się z niej o polityce Chin; tej dotyczącej chociażby posiadania tylko jednego dziecka, czy też dyskryminacji niemowląt płci żeńskiej i ogólnie roli kobiety w kulturze azjatyckiej. Dużo miejsca autorzy poświęcili również tematyce rozwoju tego gigantycznego państwa, która pociąga za sobą bardzo wiele, często niepojętych dla nas europejczyków, decyzji tamtejszych władz i wynikających z nich wydarzeń. Bardzo umiejętnie ukazane zostało przez autorów gigantyczne zderzenie biedy i bogactwa, które z łatwością zaobserwować można na terenie tego rozległego kraju. Chociaż niewątpliwie książka ta jest ciekawa, jeśli o mnie chodzi to spodziewałam się po jej lekturze czegoś nieco innego. Liczyłam na przewagę wątków osobistych, a napotkałam zadziwiająco dużo danych statystycznych oraz tematów ekonomiczno - gospodarczych. Niemniej jednak historia Lisy - Xiu oraz Lin - Shi i ich rodziców naświetla nam niejako dwie perspektywy: Z jednej strony ukazuje czytelnikowi jak to jest wychowywać dzieci pochodzące z innej niż europejska kultury, z drugiej natomiast pokazuje jak to jest być dzieckiem adoptowanym i jednocześnie odkrywać swoją tożsamość wynikającą z korzeni swojego pochodzenia. Książka z pewnością zainteresuje czytelników sięgających po pozycje dotyczące zagranicznych adopcji, jak również tych, którzy chcieliby zapoznać się z wieloma aspektami związanymi z tym zagadkowym krajem, jakim bądź, co bądź nadal są dla nas Chiny. * https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta * http://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2017/01/powrot-do-korzeni.html
Link do opinii
Avatar użytkownika - bambi12
bambi12
Przeczytane:2014-04-24, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,

Historia dwóch urodzonych w Chinach obcych sobie dziewczynek, ofiar polityki jednego dziecka, które zostały adoptowane i dorastały jako rodzone siostry w Holandii. Lisa, Lin i ich rodziciele opisali tu swą niezwykłą wyprawę, w którą wyruszyli ponieważ pragnęli, aby dzieci były dumne ze swojego pochodzenia i aby lepiej poznały niezwykły kraj swych przodków.

Ich podróż rozpoczyna się w Szanghaju i na początku zmierzają do sierocińców we wschodnich Chinach, w których ich dzieci przebywały przed adopcją. Relacja jest bardzo osobista. Znajdziemy tu spisane odczucia zarówno rodziców adopcyjnych jak i ich córek. Potem rodzina odwiedza Terakotową Armię w Xi'an, Yinchuan, Wuhan i Wielki Mur. Wraz z nimi poznajemy także Zaporę Trzech Przełomów na rzece Jangcy. Poznajemy trochę historii tego ogromnego mocarstwa. Od rządów Mao po czasy Deng Xiaopinga. Podążając przez południowe Chiny i Hong Kong opuszczają kraj po 5 tygodniach.

"Lisa-Xiu i Lin-Shi Córki z Chin" to żywa, przepełniona miłością historia, która przenosi nas nie tylko do dalekiego kraju. Jest to również relacja z przemiany wewnętrznej i dotyka problemów związanych z adopcją dziecka z innej kultury, rasizmu, dylematu tożsamości, kłopotów z utożsamieniem z kulturą, kwestii przywiązania czy bezpieczeństwa. To opowieść o tym, co myślą i czują rodzice adopcyjni. Lektura także ukazuje ogromną odwagę i niezwykłą determinację dwojga Europejczyków, którzy zdecydowali się na adopcję międzykulturową. Można ją również traktować jak swego rodzaju przewodnik dla tych, którzy pragną przysposobić dziecko. W trakcie lektury można poszerzyć swoją wiedzę na temat polityki jednego dziecka w Chinach, tradycji, obyczajów, potraw, codziennego życia, sytuacji politycznej, kultury.

Podczas podróży towarzyszą im podziw, ożywienie a jednocześnie zdumienie a niekiedy i gorycz.
Styl powoduje, że nie można oderwać się od lektury. Ubarwiony humorem, autoironią i niezwykle szczery. Walorem tej publikacji jest także zamieszczenie urywków dzienników dziewczynek, dzięki czemu czytelnik może poznać ich odczucia. Ciekawe jest również to, że widzimy tu Chiny z punktu widzenia Europejczyków. W trakcie lektury bardzo polubiłam całą czwórkę.

Zajmujący reportaż. Intrygujący, pouczający, wciągający. Naszpikowany emocjami. Dołączono mapę i wiele czarno-białych rodzinnych zdjęć z podróży. Na zakończenie autorzy spisali wyjaśnienie i sporządzili bibliografię i spis treści. Temat adopcji międzynarodowej w Polsce może nadal budzić kontrowersje. Może dlatego, że nie jest częstym procederem w naszym kraju. Dlatego polecam właśnie tą lekturę, aby móc lepiej zrozumieć cel takich działań...

Link do opinii
Avatar użytkownika - Geronimo26
Geronimo26
Przeczytane:2011-03-22, Ocena: 6, Przeczytałem,
Link do opinii