Głęboko w wiecznym lodzie okalającym biegun północny znajduje się Stacja Polarna Grendel - tajny ośrodek kryjący tajemnicę straszliwego eksperymentu, jaki Sowieci przeprowadzili tam przed laty. Eksperymentu, który pozwolił zatrzeć granicę miedzy życiem a śmiercią, i który miał pójść w zapomnienie.
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2006-05-05
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 494
Tytuł oryginału: Ice hunt
Tłumaczenie: Piotr Roman
Ilustracje:-
Historia zaczyna się w momencie gdy grupa badaczy podczas rejsu łodzią podwodną napotyka pod arktycznym lodowcem porzuconą rosyjską bazę badawczą. Pośród wijących się w lodzie korytarzy, wśród biało-błękitnych ścian natrafiają na ślady tajemniczych eksperymentów. Za zamkniętymi drzwiami znajduje się coś, co przez lata było skrzętnie ukrywane.. Wszędzie pojawia się nazwa ,,Grendel" jak mityczny potwór czający się w ciemności. Szybko okazuje się, że to znalezisko budzi zainteresowanie nie tylko amerykanów, ale także Rosjan, którzy już wysłali tam sowich ludzi.
Równolegle śledzimy losy strażnika przyrody z Alaski, który przypadkiem staje się świadkiem katastrofy lotniczej. Ratuje z płonącego wraku dziennikarza, nie wiedząc jeszcze, że ten człowiek posiada informacje powiązane z arktyczną bazą. Od tej chwili spokojne życie zamienia się w walkę o przetrwanie. W całą sprawę zostaje wciągnięta także była żona głównego bohatera, która jest rdzenną mieszkanką Alaski. Inuitka, z którą łączy go bolesna przeszłość i tragedia, która ich rozdzieliła.
Autor nie odkrywa wszystkiego od razu. Tajemnica lodowca odsłania się warstwa po warstwie. Akcja nie jest od początku zawrotna, pierwsze kilkadziesiąt stron wprowadza nas w klimat i bohaterów, ale z każdą kolejną sceną napięcie rośnie i nagle okazuje się, że nie można się oderwać.
Czytelnik dostaje surową Alaskę odizolowaną baza, wojskowe tajemnice i poczucie, że coś czai się za zamkniętymi drzwiami. Bardzo dobrze wypadł też wątek relacji między byłymi małżonkami, co dodaje historii emocjonalnej głębi. Jedynym minusem, jaki zauważyłam, są momentami bardzo szczegółowe opisy starć i walk, chwilami miałam wrażenie, że są aż zbyt rozbudowane. No i drobiazg czysto techniczny: dość mała czcionka w wydaniu, co przy prawie 500 stronach bywało męczące. Mimo to czytałam z zapartym tchem do samego końca.
Nazwisko autora regularnie wpadało mi w oczy, ale odkładałam poznanie. Zresztą wiecie jak to jest ?
#lodowapułapka to nie kontynuacja serii, to nawet nie początek #serii ? to powieść jedna i kompletna.
Pomyślałam, że idealna lektura na nawiązanie pierwszej znajomości.
Już po pierwszych kilkudziesięciu stronach wiedziałam, że piszę się na fankę autora i zamierzam przeczytać wszystko co napisał.
Powieść jest określona jako kryminał, sensacja, thriller i dokładnie taka jest. Na dodatek w doskonałym stylu i z ogromnym rozmachem.
Najlepszym poleceniem będzie chyba to, że wiedząc o jakiej porze zadzwoni budzik w poniedziałek, to nie poszłam wieczorem spać póki nie przeczytałam ostatniego słowa.
Genialna i porywająca.
Powodująca szybsze bicie serca.
Angażująca
Z bohaterami pełnymi życia
Przypomniały mi się lata nastoletnie i książki, które wtedy czytałam, ta powieść pozwoliła mi poczuć jak fenomenalnie pochłania sensacja! Gatunek sam w sobie emocjonujący, a jeśli dołożyć do tego dwa wyżej wymienione gatunki to robi się prawdziwa perełka.
Świetny thriller. Nocne nabożeństwo ku czci Trzech Króli w katedrze w Kolonii zostaje brutalnie przerwane przez grupę przebranych za mnichów napastników...
Pierwsza część ekscytującej serii opartej na powieściach Rollinsa z cyklu Sigma Force. W rolach głównych znani z Linii krwi: były żołnierz armii amerykańskiej...
Przeczytane:2026-02-25, Ocena: 5, Przeczytałam, 2026, RECENZENCKA 2026, 52 książki 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Mam, THRILLER 2026, Wydawnictwo Albatros,
Lubię książki Jamesa Rollinsa, ponieważ zawsze otrzymuję mnóstwo nieprzewidzianych zdarzeń. Fantastyczne tematy, które mogłyby mieć miejsce w dzisiejszych czasach. Czy autor jest wizjonerem?
Z przyjemnością sięgnęłam po jego powieść "Lodowa pułapka". I przez klimat tej książki trochę mnie zmroziło.
Czy jesteście gotowi wybrać się do Arktyki i przeżyć niezapomniane przygody, między innymi z potworami?
Jak to u tego autora bywa, poznacie więcej niż jednego bohatera. Ogólnie to mi przeszkadza, ale w tej powieści jakoś dobrze wszystko się zgrało. Nie czułam dyskomfortu.
Jeżeli lubicie: poznawać przerażające odkrycia, nowe technologie, uczestniczyć w tajnych eksperymentach i brać udział w spiskach, to śmiało sięgnijcie po "Lodową pułapkę" Jamesa Rollinsa. Gwarantuję wam, że nie będziecie mogli oderwać się od czytania. Już sam początek wciąga, a dalej jest jeszcze lepiej. I nie zrażajcie się ilością stron. Tę powieść da się rozłożyć na dwa dni.
Spotkacie tutaj między innymi Stację Lodową Grendel, na której będzie się dużo działo, okręt podwodny i rozbitą awionetkę.
Czy jesteście ciekawi, jaką tajemnicę skrywa porzucona kilkadziesiąt lat temu sowiecka stacja? Dlaczego budzi grozę i jest objęta ścisłą tajemnicą? Warto przyjrzeć się temu z bliska. Tylko odkrywając prawdę, bądźcie ostrożni.
Tutaj będziecie mieli do czynienia między innymi z obcymi wywiadami i oczywiście z cywilami.
Ze względu na dużą ilość wydarzeń, radzę być mocno skupionym podczas czytania. Inaczej możecie przegapić jakiś wątek. A to byłoby stratą dla was i tej historii.
James Rollins idealnie miesza ze sobą thriller i sensację. Jesteście ciekawi tego połączenia?
Oprócz dobrej treści w książce znajdziecie jeszcze mapkę i budowę ukrytej stacji. Warto je zobaczyć. Podoba mi się, że autor na samym początku przedstawił osoby, które spotkamy w tej powieści. Jest jeszcze kilka niespodzianek, które czekają na wasze odkrycie.
Na samo zakończenie powiem wam: nie żałuję, że dałam się wciągnąć w wir tej tajemniczej historii.