Marta Carnicero Hernanz w swojej przejmującej powieści splata losy Hany i Sary, dwóch kobiet, które na różnych krańcach Europy próbują zmierzyć się z trudną przeszłością i dziedziczoną traumą. Opuszczenie rodzinnych stron, izolacja, systemowa przemoc i złożone relacje rodzinne tworzą wnikliwy obraz wpływu historii na tożsamość i więzi międzyludzkie. Klarowna i pełna empatii proza katalońskiej pisarki, doceniona m.in. przez Pedra Almodóvara, rzuca światło na przemoc wobec kobiet jako narzędzie destrukcji społecznej i osobistej, oferując czytelnikom głęboką refleksję nad zadośćuczynieniem oraz znaczeniem macierzyństwa.
Wydawnictwo: Biuro Literackie
Data wydania: 2025-02-17
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 144
Tłumaczenie: Marta Pawłowska
Przeczytane:2025-08-12, Ocena: 5, Przeczytałam, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2025, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2025, Egzemplarz recenzencki, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2025 roku, czytam regularnie, Mam,
Czy zdarza się, że podczas czytania trudno Wam zachować dystans wobec postaci i opowiadanej historii? Mnie zazwyczaj nie sprawia to większych trudności, potrafię chłonąć opowieść, ale jednocześnie patrzeć na książkę z boku. W ostatnim czasie jednak trafiły mi się dwie powieści, które oddziaływały na mnie tak silnie emocjonalnie, że oddzielenie doświadczenia czytelniczego od wrażenia literackiego wymagało ode mnie dodatkowego wysiłku. Pierwszą z nich było Czemu na podłodze śpisz Darka Cvijeticia, drugą natomiast Matrioszki Marty Carnicero Hernanz, o której kilka słów poniżej.
Autorka zbudowała swoją powieść na historiach dwóch kobiet - dojrzałej, dotkniętej traumatycznymi doświadczeniami Hany oraz wchodzącej w dorosłość Sary. Obie bohaterki wydają się całkowicie różne, posiadają zupełnie różne bagaże, ale w trakcie rozwoju wydarzeń stają się sobie nawzajem bliższe, choć nigdy się nie poznały. Hana stara się zapomnieć o przeszłości, wyciąć wspomnienia niewyobrażalnej przemocy, która dotknęła ją i wiele innych kobiet - w jej życiu dochodzi jednak do sytuacji, które spowodują, że będzie musiała wrócić pamięcią do tamtych wydarzeń i ich konsekwencji. Sara natomiast szuka informacji o swojej tożsamości, chce zrozumieć, kim jest i gdzie znajdują się jej korzenie. Bohaterki powieści jak tytułowe matrioszki kryją w sobie kolejne wersje siebie, posiadające inną historię wpisaną w życie.
Matrioszki dotyczą przemocy wobec kobiet podczas wojny - jako próby pozbawienia tożsamości; "wymazywanie z mapy" jest hasłem, które wielokrotnie będzie się przewijać na kartach książki. Choć Hernanz odnosi się do wojny jugosłowiańskiej, mogłaby pisać o każdej innej, wcześniejszej czy teraźniejszej. Jak wspomniała w rozmowie z tłumaczką, Martą Pawłowską: "Mogłam nawiązać kontakt z kobietami, które doświadczyły tego dramatu, ale nie chciałam. Rozdrapywanie ran, które z tak ogromnym wysiłkiem udało im się zabliźnić, wydawało mi się niedopuszczalne. Zrozumiałam, że jedyne, co mogę zrobić, to potraktować pisanie jako akt empatii". Wrażliwość i zrozumienie cierpienia ofiar są widoczne i stanowią bardzo ważny aspekt książki.
Historia bohaterek prowadzona jest dwutorowo, one same stają się narratorkami własnych opowieści, a krótkie rozdziały z kolejnymi fragmentami całości obu perspektyw przeplatają się ze sobą, dzięki czemu czytelnik towarzyszy w stopniowym rozwoju sytuacji obydwu kobiet. Początek powieści uderzył mnie taką falą emocji, że naznaczył całą lekturę, lecz tak duża siła wyrazu zdaje mi się teraz uzasadniona, właśnie by obudzić całe spektrum uczuć. Świetny przekład Marty Pawłowskiej pozwala na ich doświadczanie i wejście w historie Hany i Sary.