Maybe Someday

Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2015-05-18
Kategoria: Romans
ISBN: 9788375153415
Liczba stron: 440
Dodał/a książkę: edytka222

Ocena: 5.1 (31 głosów)

On, Ridge, gra na gitarze tak, że porusza każdego. Ale jego utworom brakuje jednego: tekstów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać. Ona, Sydney, ma poukładane życie: studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Wszystko to rozpada się na kawałki w ciągu kilku godzin. Wkrótce tych dwoje odkryje, że razem mogą stworzyć coś wyjątkowego. Dowiedzą się także, jak łatwo złamać czyjeś serce… "Maybe Someday" to opowieść o ludziach rozdartych między „może kiedyś” a „właśnie teraz”, o emocjach ukrytych między słowami i o muzyce, którą czuje się całym ciałem.

Kup książkę Maybe Someday

Opinie o książce - Maybe Someday

Ridge jest muzykiem. Tworzy teksty dla swojego zespołu, jednak nie może jeździć z nimi w trasę. Jednak pewnego dnia przeżywa blokadę twórczą, która postanawia nie mieć swojego końca. Wtedy z pomocą przychodzi dziewczyna z sąsiedztwa.Sydney jest wrażliwą, młodą kobietą, której właśnie świat wali się na głowę. Upada i kiedy myśli, że już musi wrócić do domu z pochyloną głową i mieczem na tarczy- z pomocą przychodzi jej chłopak z sąsiedztwa. Oboje są sobie potrzebni. Oboje się uzupełniają. Jednak oboje wiedzą również, jak bardzo niebezpieczne i bliskie są granice. Wiedzą, że nie mogą ich przekroczyć, więc rozpoczynają walkę ze swoim sercem. W grę wchodzą uczucia i załamania kilkoro ludzi. Czy uda im się wygrać? Kto w tej walce stanie się przegrany i czy będą ofiary?Colleen Hoover ma ogromny talent do łamania serca, czy Wy również do zauważyliście? Potrafi tak zagrać na uczuciach, że człowiek potrafi topić się w swoich łzach godzinami. Po lekturze "Maybe someday" wiem, że będę się jeszcze długo zbierać. To ona skradła moje myśli i duży kawał mojego serca. Sydney, Ridge, Maggie, Warren- oni wszyscy są po prostu niesamowici. Cała fabuła była niesamowita i miała ten swój niepowtarzalny klimat. Choć zakończenie było do przewidzenia, to i tak myślę, że wszystko było tutaj unikatowe. Hoover przywiązuje dużą wagę do ludzi, ich charakterów, uczuć, to się naprawdę obecnie bardzo ceni w ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - StillChangeable
StillChangeable
Przeczytane:2015-07-23, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2015, Mam,
"W angielskim alfabecie jest tylko dwadzieścia sześć liter. Można by pomyśleć, że  z tyloma literami niewiele można zrobić. Można by pomyśleć, że kiedy wymiesza się je i połączy w słowa, mogą one wywołać tylko ograniczoną liczbę uczuć. A jednak tych uczuć może być nieskończenie wiele i ta piosenka jest tego dowodem. Nigdy nie zrozumiem, w jaki sposób kilka prostych słów połączonych ze sobą może kogoś zmienić, a jednak ten utwór i jego słowa całkowicie mnie odmieniają."   Lubię historie miłosne. Ba! Wręcz uwielbiam, muszę się do tego przyznać, ale naprawdę z chęcią czytam wszelkie, czasami może zbyt ckliwe, książki. Są jednak takie opowieści, które stanowią wulkan emocji, sprawiając, że przerzucając kolejne strony, coraz więcej uczuć buzuje w czytelniku, aż w pewnym momencie właśnie te emocje biorą górę. Myślałam, że przy "Hopeless", już żadna książka nie zaskoczy mnie na tyle swoją emocjonalnością. Myliłam się. Kolejna książka Colleen Hoover po jaką sięgnęłam, czyli "Maybe someday" totalnie mnie rozwaliła. Nie mogłam się od niej oderwać na tyle, że przy akopaniamencie burzy czytałam ją pół nocy, a przez większość tego czasu, łzy płynęły po moich policzkach... Ale zacznijmy od początku. Sydney i Ridge. Dwoje ludzi. Całkowicie inne historie, a jednak wspólna pasja, którą jest muzyka. Ona - studiuje, pracuje, mieszka ze swoją najlepszą przyjaciółką Tori, a ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - agatrzes
agatrzes
Przeczytane:2015-06-09, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2015,
Sięgając po książki oczekujemy określonych wrażeń i emocji, ale nie z każdej literackiej podróży wracamy zadowoleni, a publikacji wywołujących pragnienie wybiórczej amnezji, żeby przeżyć to jeszcze raz jest naprawdę niewiele. Jednak czytelnicy skłonni są przemierzać tysiące stron, aby trafić na te kilkaset, które podsumują „wielkim wow”. Mnie takie odczucia towarzyszą podczas lektury powieści Colleen Hoover, dlatego gdy w moje ręce wpadła najnowsza na polskim rynku książka autorki wiedziałam, że nie ma siły, która powstrzymałaby mnie przed zanurzeniem się w lekturze. „Maybe Someday” to opowieść o ludziach, których drogi krzyżują się, gdy ona jest na życiowym zakręcie, a jego egzystencja osiągnęła stagnację negatywnie wpływającą na proces twórczy. Potrzebują siebie nawzajem, ale Sydney przekonuje się o tym dopiero w dniu dwudziestych drugich urodzin, kiedy traci chłopaka, najlepszą przyjaciółkę i dach nad głową. Ridge wyciąga do niej pomocną dłoń, ale czy zdradzona i załamana dziewczyna doceni jego gest i znajdzie w sobie siłę by poukładać swój świat na nowo? Życie Sydney wkracza na nowe tory i nawet nie zauważa, w którym momencie Ridge staje się dla niej kimś więcej niż zwykłym znajomym czy przyjacielem. Niestety, chłopak prócz przyjaźni nie może zaoferować jej nic więcej. Ale czy karmiąc się nadzieją, że „może kiedyś” ...
(czytaj dalej)
Avatar użytkownika - GwiezdneKroniki
GwiezdneKroniki
Przeczytane:2017-05-06, Ocena: 3, Przeczytałam, 102 książki w 2017 roku, Obyczajowe,
Książkę czyta się bardzo szybko, bo styl autorki jest przystępny a historia wciągająca, ale mimo wszystko nie do końca zgadzam się z tym, co robili, stąd średnia ocena. Duży plus za głuchoniemego bohatera i za użycie muzyki.
Link do opinii
Avatar użytkownika - monikers_k
monikers_k
Przeczytane:2016-11-08, Ocena: 4, Przeczytałam,
Podobała mi się. Bardzo dobrze się ją czyta, kibicuje się głównym bohaterom. To była moja pierwsza książka z gatunku New Adult i zrobiła na mnie dobre wrażenie. Miła i przyjemna lektura.
Link do opinii
Avatar użytkownika - posredniczkaa
posredniczkaa
Przeczytane:2016-08-18, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2016, Mam,
Opinia pochodzi z bloga http://www.posredniczkaa.pl/ Są w życiu takie momenty, kiedy wydaje się nam, że już gorzej być nie może. Zdarza się, że w takich momentach życie pokazuje nam, jak bardzo się myliliśmy. ,,Hej, serce. Słyszysz mnie? Wypowiadam ci wojnę". ,,On, Ridge, gra na gitarze tak, że porusza każdego. Ale jego utworom brakuje jednego: tekstów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać. Ona, Sydney, ma poukładane życie: studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Wszystko to rozpada się na kawałki w ciągu kilku godzin. Wkrótce tych dwoje odkryje, że razem mogą stworzyć coś wyjątkowego. Dowiedzą się także, jak łatwo złamać czyjeś serce..." Już na samym początku książki autorka zafundowała mi wielkie ,,wow", zaciekawiła mnie do tego stopnia, że przeczytałam książkę w jeden dzień. Bohaterowie książki są idealni, wyraziści, konsekwentni. Ciężko mi było utożsamić się z bohaterką, ponieważ nigdy nie znalazłam się w jej sytuacji, nawet sobie nie wyobrażam jaką silną osobą trzeba być, żeby się nie załamać w jej sytuacji. Powinnam teraz pisać pochwały pod adresem Ridge'a jednak mimo że on był kluczową postacią w tej powieści to jego dziewczyna Megan sprawiła, że książkę czytałam jednym tchem. I szczerze nie spodziewałam się szczęśliwego zakończenia. Warren jest postacią ewoluującą, jest osobą, którą postrzegałam jako mało znaczący ozdobnik tej powieści. Tutaj też autorka mnie zaskoczyła i pokazała, że nie należy oceniać książki po okładce, ponieważ ta postać okazała się moją ulubioną. Beznadziejne sytuacje mają to do siebie, że cokolwiek by się robiło, jakiekolwiek podjęłoby się działania, zawsze jest źle. Czytając ,,Maybe someday" byłam pewna, że jedynym wyjściem będzie dramat, jednak autorka zdobyła moją sympatię tym, że potrafi zaskoczyć czytelnika. Colleen Hoover pokazała mi, że nie wszystko jest takie, jak się wydaje, a miłość potrafi mieć wiele odcieni i nie wszystkie są tak piękne, jak być powinny. Kupując książkę, otrzymujemy również dostęp do utworów w niej zawartych. Przyznam się, że nie chciało mi się bawić w pobieranie odpowiedniej aplikacji na telefon i słuchanie utworów podczas czytana, tak jak sugerowała to autorka... i wiecie co? Teraz tego żałuję. Przesłuchałam te utwory, już po przeczytaniu powieści. Okazało się, że idealnie oddają jej klimat. Pozwalają się wczuć w książkę, tak mocno, jak nigdy dotąd. ,,Maybe someday" jest nie tylko doskonałym romansem lub świetną powieścią obyczajową, to książka, która uczy życia, miłości i radzenia sobie nawet w najgorszych momentach.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Stella_Aga
Stella_Aga
Przeczytane:2015-08-25, Ocena: 6, Przeczytałam, 26 książek 2015, Mam, Przeczytane,
"Maybe someday" to książka, która wciąga już od pierwszych stron i nie pozwala czytelnikowi się nudzić. Została napisana lekkim, ale bardzo płynnym stylem, a co najważniejsze - aż kipi od emocji! Bałam się, że "Hopeless" to jedyna powieść Hoover, która jest emocjonalna do takiego stopnia, ale na szczęście "Maybe someday" również. Emocje wprost wylewają się ze stron, towarzyszą bohaterom i czytelnikowi od początku do końca. Poza tym autorka odpowiednio je dozuje i dzięki temu tworzy niepowtarzalny klimat. Całości dopełnia naprawdę świetne przedstawienie skomplikowanych relacji międzyludzkich. Tutaj nic nie jest proste i oczywiste, a wręcz przeciwnie, bolesne, trudne, wykraczające poza logikę. Powieść ta zasługuje na uwagę także ze względu na problematykę. Stawia ona wiele pytań czytelnikowi, skłania do refleksji i próby zrozumienia działania ludzkich uczuć. To opowieść o miłości, od której trudno uciec, chociaż by się chciało. Miłości silniejszej od woli. Książka o moralności, uczciwości i wierności. O tym, jak łatwo zranić drugą osobę, ale i siebie. Bohaterowie znaleźli się w naprawdę trudnej sytuacji, z której każde wyjście jest w pewien sposób złe i bolesne dla kogoś. Ridge kocha swoją dziewczynę, wiele razem przeżyli, ale czuje, że między nim, a Sydney zaczyna się coś dziać. Jak postępować w takiej sytuacji? Natomiast Sydney doskonale wie, jak czuje się osoba zdradzona i nie chce, aby ktoś czuł się tak przez nią. Wie jednak także, jak to jest cierpieć z powodu niespełnionego uczucia... Uwierzcie, że sytuacja w jakiej postawieni są bohaterowie jest bardzo skomplikowana. Ich postępowanie można oceniać różnie, ale czy w ogóle istnieje jakaś recepta, jak zachowywać się w takich momentach? "Maybe someday" to również powieść o muzyce, zatracaniu się w niej, odczuwaniu wszechobecnych dźwięków całym ciałem, o jej oddziaływaniu na człowieka i zdolności spajającej. Colleen Hoover napisała także o głuchocie, która dla nas jest czymś niewyobrażalnym i strasznym... Problemy z mówieniem, utrudniony kontakt z otoczeniem, a przede wszystkim brak możliwości usłyszenia czegokolwiek! Autorka pokazuje jednak, że nawet w takiej sytuacji można odnaleźć w sobie siłę, nie rezygnować z normalnego życia i tego, co się kocha. Bohaterowie w "Maybe someday" borykają się naprawdę z różnymi problemami. Oprócz tych, które już wymieniłam, są to także: kłopoty rodzinne, ciężkie wspomnienia z dzieciństwa, nieuleczalna choroba itd. Zostali bardzo ciekawie wykreowani. Z jednej strony czytelnik ich lubi, kibicuje im, ale z drugiej nie zawsze popiera ich poczynania. Hoover świetnie opisuje ich rozterki, myśli, rozdarcie wewnętrzne. Niczego i nikogo nie idealizuje, pisze szczerze i do bólu realnie. Również postacie drugoplanowe są intrygujące, chociażby Warren, który pomimo wszystkich swoich wad, ma w sobie coś, co sprawia, że czytelnik się uśmiecha i nie potrafi go nie lubić. "Maybe someday" to idealna propozycja dla tych, którzy lubią niebanalne, mądre, skłaniające do refleksji powieści. Nie jest to kolejna infantylna historyjka o słodkiej miłości, tylko książka o tym, jak bardzo ta miłość jest trudna, jak łatwo przez nią kogoś zranić i zwyczajnie się pogubić, jak mocno czasami chciałoby się od niej uciec. Poza tym to wzruszająca opowieść o muzyce i niepełnosprawności, o przełamywaniu barier i słabości.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Aga25
Aga25
Przeczytane:2015-12-10, Ocena: 2, Przeczytałam, 52 książki w 2015 roku, Mam,
Pokochałam Colleen Hoover w chwili gdy rozpoczęłam lekturę Hopeless, historia Sky i Holdera podbiła moje serce. Do tego stopnia, że po zakończeniu książki, potrzebowałam już natychmiast stać się posiadaczką wszystkiego co wyszło spod pióra właśnie tej autorki. I tak kolejną, która miała mi wyrwać serce z zawiasów, zafundować emocjonalną karuzelę było Maybe Someday... Niemal bez żadnej nutki zwątpienia zasiadłam do lektury najnowszej pozycji Hoover, czy i tym razem moje serce zostało podbite? Czy ten tytuł zagości w mojej pamięci na długo? Poznajemy Sydney i Ridge'a, dwoje młodych ludzi, którzy w normalnych okolicznościach nie mieliby ze sobą zbyt wiele wspólnego. On, gra na gitarze, tworzy własną muzykę, jest w tym bardzo dobry. Jest tylko jeden problem. Nie ma pomysłu na odpowiednie teksty do skomponowanych melodii. Ona, często siedząc na balkonie słucha dźwięków gitary, nawet zaczęła nucić słowa, które same zaczęły układać się w tekst. Balkon, miejsce gdzie ludzie przebywają dla chwili samotności, złapania oddechu wytchnienia, w tym przypadku będzie czymś więcej. Żadne z nich nie pomyślało, że ta niecodzienna znajomość znajdzie swój finał w mieszkaniu Mężczyzny. Jednak kiedy Sydney w ciągu kilki chwil zostaje bez dachu nad głową oraz faceta, który bądź co bądź wydawał się być lojalny. Ridge, postanawia wyciągnąć rękę ku nieznajomej dziewczynie, która od pewnego czasu zaczęła zajmować coraz więcej miejsca w jego myślach. On komponuje muzykę, ona pisze teksty. Zdawać się może, że para idealna. Czy aby na pewno? Czy w życiu wszystko może być proste i tworzyć piękną bajkę? Bardzo, ale to bardzo chciałabym w tym miejscu napisać, że jestem zachwycona książką, że zdobyła mnie całą, że nie potrafiłam się oderwać. Niestety... niestety tak się nie stało. Tak naprawdę jest gorzej niż kiedykolwiek mogłabym sobie wyobrazić. Robiłam wiele podejść do tej historii, zaczynałam i odkładałam. Próbowałam się przemóc, ale nic z tego. Maybe someday mnie nie uwiodło, jednak zacznę od początku. Sydney i Ridge, nie, ta para po prostu nie przypadła mi do gustu. Ich spotkania, ich przeżywanie muzyki. To wszystko było jakieś takie wymuszone, bez tego czegoś co sprawia, że podczas czytania czuje się emocje tych dwojga, że ma się ochotę przeżyć właśnie coś takiego. Ona, okrutnie mnie drażniła, nie wiem dlaczego. Chyba ten typ dziewczyny, której ja nie potrafię polubić choćbym nie wiadomo jak się starała. On, Boże! No nie, nie, nie. Ridge, był dla mnie zbyt cukierkowy, zbyt wyidealizowany. I nawet kiedy autorka w pewnych momentach próbowała rzucić cień skazy na jego cudny wizerunek, to i tak jawił się jako wyśniony z marzeń. Tylko czy aby na pewno, marzeniem każdej kobiety, albo raczej nastolatki jest taki Ridge? Chyba ten jego przyjaciel wydawał się bardziej realny niż super "Ridżu". Wybaczcie mi, wiem. Teraz każdy stwierdzi, że nie mam serca, że jestem z kamienia, albo , że nie zrozumiałam przekazu. Otóż zrozumiałam aż za dobrze. I będę szczera. To wszystko co możemy zobaczyć na polu Ridge, Maggie i Sydney jest po prostu niemożliwe w życiu. Jeżeli jest to bardzo proszę niechaj ktoś mi poda przykład. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że takie rzeczy nie istnieją. Po prostu nie. To my, czytelnicy chcemy aby tak było. Rzeczywistość jest zbyt brutalna. Według mnie, autorka chciała ukazać coś niesamowitego, jednak dla mnie bohaterowie mieli podejrzanie cudowną moc wybaczania, zrozumienia i rezygnowania tego na czym im zależy, w celu nie sprawienia przykrości innym. Bardzo często czułam przesyt czytając wiadomości prowadzone między tym dwojgiem. I znowu moje czepialstwo, ale ja naprawdę nigdy w życiu nie spotkałam się, żeby jakikolwiek facet prowadził tak dogłębne analizy zachowania kobiet, tego co odczuwają i co najlepsze opisywał co dzieje się z nim. Powtórzę, to tylko my, kobiety chcemy widzieć takich facetów. Nie mogę powiedzieć, że nie ma tych dobrych, ale to co stworzyła Hoover jest zbyt naciągane i naiwne. Dosłownie naiwne. Ja się na to nie złapałam. Oczekiwałam czegoś zupełnie innego. A tak naprawdę po przeczytaniu połowy byłam tak znudzona, że aby rozbudzić moją chęć czytania autorka musiałaby zaserwować w fabule nalot obcego z pokładu Nostromo. Naprawdę. Było gorzej niż źle. Szczerze mówiąc chyba nie bardzo wiem co mogę jeszcze napisać. Kiedy zakończyłam lekturę poczułam radość, że jednak mimo wszystko dobrnęłam do końca, a nie takie powinny towarzyszyć uczucia. Czy polecam? Nie muszę. Jako jedyna się zawiodłam, z pewnością zostanę za to potępiona, cóż... niestety nie potrafię kłamać.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Szynszyla01
Szynszyla01
Przeczytane:2015-11-08, Ocena: 6, Przeczytałam,
"Maby Someday" wywołuje we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony nadzieja, z drugiej- poczucie klęski. Książka "Maby Someday" jest opowieścią o losach dwójki ludzi, która z pozoru nie ma szansy na "może kiedyś", a jednak ma na nie nadzieję. 1. Historia: Historia Ridga i Sydney nie jest podobna do innych romansów. Nie ma tam namiętnego seksu, nie ma wielu pocałunków, nie ma wyznań miłości co rozdział. Sydney poznaje Ridga dzięki jego muzyce. Zaprzyjaźniają się dzięki jej talentowi pisarskiemu. Nie dzieje się między nimi nic, bo... Obydwoje są w poważnych związkach. Colleen Hoover steruje historią tej dwójki w taki sposób, że czytelnik sam nie wie co go uderzyło. Tak właśnie było w moim wypadku, nagle zakochałam się w Sydney i Ridgu razem. Niestety, to, co z jednej strony ceniłam w głównych bohaterach (czyli ich lojalność, szczerość, honor i empatię) stało na drodze mojemu OTP. Mogę wam szczerze powiedzieć, że to jedyna książka, którą pokochałam, chociaż bohaterowie nie wypowiedzieli do siebie wielu słów. 2. Bohaterowie: Głównymi bohaterami książki są Sydney i Ridge. Sydney jest studentką, pracownicą biblioteki. Kocha muzykę i pisze teksty piosenek. Niewiele jest bohaterek książkowych o których z czystym sumieniem mogłabym powiedzieć, iż się z nimi utożsamiam. I w tym wypadku też tak nie jest. Podziwiam Sydney. Szczególnie jestem pod wrażeniem jej silnej woli i autozaparcia. Szcun Sydney! Ridge. Ridge. Ridge. Jeeny. To dopiero facet. Szczerze mówiąc, jest on głównym powodem tego, że podczas czytania książki pojawiły się łzy. Mimo to go kocham. Ridge jest bardzo lojalnym facetem i chwała mu za to. Niestety, w pewnym momencie ta jego lojalność zaczęła mnie denerwować, bo stała na drodze do szczęścia OTP (i mojego). Oczywiście, jest jeszcze Warren i jest jeszcze Birdgette. O Matko, jak ja ich kocham. Znaczy, kocham ich razem, bo osobno... Nie. (Jest o nich osobna książka "Maby Not", ale jeszcze nie po polsku). Momentami nie mogłam znieść oschłości i jędzowatości Bridgette. Warren dużo zyskał w moich oczach podczas końcowych scen. No i jest jeszcze Maggie. Choćbym chciała ją polubić (a jest naprawdę fajną bohaterką) to kibicowanie Ridney (Ridge+Sydney) niestety mi nie pozwala. Jest to osoba o bardzo smutnej historii i myślę, że to właśnie ona napełnie mnie poczuciem beznadziei sytuacji. Nie wszystko w życiu jest takie, jakie byśmy sobie życzyli. 3. Okładka: "Maby Someday" ma cudowną beżową okładkę z białymi literami. Jest stylowa, ładna i klasyczna. Nie krzykliwa. Super. Dodatki: Griffin Peterson i Colleen Hoover doskonale zgrali książkę z muzyką. Posłuchajcie takich utworów Griffina jak: "Maby someday", "Something", "I'm in trouble". Idealnie. Mabesomeday.pl (tu można ich posłuchać) Colleen Hoover jest autorką również takich książek jak: "Losing Hope", "Hopeless", "Szukając kopciuszka". Uwielbiam jej książki. Koniecznie przeczytajcie "Confess". Książka pochodzi z wydawnictwa Otwarte. Jest w miękkiej okładce z zakładkami. Wydana została w 2014 roku. Przetłumaczona przez Piotra Grzegorzewskiego. Ma 381 stron. Komu polecam tą książkę? Osobom, które lubią NIEcukierkowe romanse. Osobom, które lubią się wzruszać. Osobom, które lubią szczęśliwe zakończenia. Fanom twórczości Collleen, na pewno się nie zawiodą. Cytat z książki (Griffin Peterson "Maby Someday; strona 373): "Jeśli nie mogę być z tobą, Czekał będę, Aż przyjdziesz, Aż zabierzesz mnie gdzieś. Może kiedyś. Może kiedyś."
Link do opinii
Avatar użytkownika - czarniutka21
czarniutka21
Przeczytane:2015-09-03, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Wyzwanie - 26 książek 2015,
To kolejna książka pani Hoover, którą dosłownie pochłonęłam. Autorka pisze wprawdzie opowieści dla młodzieży, jednak nie są to takie lekkie powieści jak można z góry przypuszczać. Kobieta nie boi się poruszać trudnych tematów i za to bardzo ją cenię, gdyż jest oryginalna. Ta akurat historia przedstawia Ridga oraz Sydney, z pozoru normalni studenci, mieszkający w sąsiedztwie. Jednak każdy z nich przeżywa swoją osobista życiową tragedię. Książka nasycona jest taką dawką emocji oraz cierpienia, że czytelnik nie zdoła się od niej szybko oderwać. Mimo wszystko muszę przyznać, że głównej bohaterki nie polubiłam za bardzo, w przeciwieństwie do Ridga oraz jego współlokatora, których uwielbiałam. Polecam każdemu ;)
Link do opinii
Avatar użytkownika - muszkasia
muszkasia
Przeczytane:2015-07-24, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki w 2015 roku, Mam,
Pomimo, że to dość infantylna książka dla nastolatków jest w niej coś co mnie poruszyło. Jest to coś smutnego i pięknego zarazem, świat uczuć osoby głuchoniemej od urodzenia. Podobno ktoś kto od zawsze był głuchoniemy nie wie jak to jest słyszeć, a jednak może brakować mu czegoś czego tak naprawdę nigdy nie zaznał. Po raz kolejny podziwiam autorkę za wybór tematyki, jednak "Hopeless" bardziej przypadło mi do gustu.
Link do opinii
Avatar użytkownika - agnik66
agnik66
Przeczytane:2015-07-21, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2015,
Życie dwudziestodwuletniej Sydney Blake nagle się wali, gdy dziewczyna dowiaduje się, że jej chłopak zdradza ją z jej przyjaciółką Tori. Załamana próbuje sobie jakoś ułożyć życie i szuka schronienia po tym, jak spakowała walizki i wyszła z mieszkania. Z pomocą przychodzi jej gitarzysta Ridge. Jak się okazuje, tych dwoje może tworzyć coś wyjątkowego. Ridge bowiem ma blokadę twórczą, a Sydney pisze piękne teksty do jego muzyki. Wspólna praca powoduje, że zaczynają się do siebie zbliżać. Gdy zaczęłam czytać tę książkę, to pomyślałam sobie, że znowu wpakowałam się w jakiś naiwny romans i zaczynałam zastanawiać się, skąd się wzięło tyle ochów i achów na jej temat. Dałam jej jednak szansę i cieszę się, że nie zrezygnowałam. Chociaż początek nie zapowiada się jakoś rewelacyjnie, a czytelnik może raczej odnosić wrażenie, że czeka na niego jakaś głupiutka historyjka, to wiedzcie, że jest inaczej. Dla mnie była to bardzo przyjemna historia, idealna na letni dzień, ale nie da się ukryć, że jest trochę ckliwa i zbyt dużo w niej nieszczęść, które spotykają bohaterów, a to z kolei sprawia, że książka momentami jest przerysowana. Bohaterowie przypadli mi do gustu, ale co najważniejsze - wzbudzali emocje. Te nie zawsze były pozytywne, bo czasami miałam ochotę ich udusić. Ridge początkowo wydawał mi się takim typowym muzykiem, łamaczem serc i nie wzbudzał mojej sympatii. Szybko jednak go polubiłam i zaczęłam podziwiać za talent i rozwijanie pasji pomimo choroby. Podobało mi się też jego wrażliwe podejście do muzyki. Sydney polubiłam, ale miejscami irytowała mnie jej płaczliwość i miałam ochotę dać jej po głowie, bo ileż można. Z jednej strony odważna i waleczna, ale często nie panowała nad swoimi emocjami. Nie ukrywam, że momentami książka mnie naprawdę wzruszała, a w pewnym momencie był też czas na kilka dyskretnych łez. Na pewno jest to w pewnym stopniu lektura niezwykła i oryginalna. I chociaż mnie przejadła się taka tematyka i staram się raczej takich książek unikać, to przyznać muszę, że ta zrobiła na mnie ostatecznie spore wrażenie. Nie ukrywam, że bałam się schematyczności. Ba, nawet od początku mi się wydawało, że już wiem, jak to wszystko się potoczy. Chociaż co nieco można przewidzieć, to mimo to wielokrotnie zostałam przez bohaterów zaskoczona i nie żałuję lektury. kingaczyta.blogspot.com
Link do opinii
Avatar użytkownika - paularossi
paularossi
Przeczytane:2015-06-24, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 26 książek 2015,
Główną bohaterką książki jest Sydney, której życie jest ułożone studiuje i pracuje, ma kochanego chłopaka i dobrą przyjaciółkę. Wieczorami wychodzi na balkon żeby posłuchać gry na gitarze swojego sąsiada, Ridge'a. Utalentowanego młodzieńca, którego muzyka jest bardzo poruszająca. Jednak nie potrafi stworzyć do niej tekstu. Kiedy odkrywa, że Sydney śpiewa do jego muzyki postanawia ją poznać. Jednego dnia Sydney zawala jej się świat, Chłopak zdradza ją z jej przyjaciółką, traci dach nad głową i nie ma się gdzie podziać. Zatrzymuje się więc u Ridge'a, w zamian za to pomaga mu tworzyć teksty. Cały ten układ okazuje się wielkim wyzwaniem dla dwójki przyjaciół, ponieważ uczucie które się między nimi rodzi jest sprawdzianem silnej woli.
Link do opinii
Avatar użytkownika - AniaD
AniaD
Przeczytane:2015-06-10, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Sydney do końca życia nie zapomni swoich dwudziestych drugich urodzin. Do tej pory mieszkała wraz ze swoją przyjaciółką, studiowała, pracowała, była szczęśliwa u boku swojego chłopaka- Huntera. Jednak w dniu dwudziestych drugich urodzin jej życie wywróciło się do góry nogami. Ridge to utalentowany gitarzysta, który swoją grą na gitarze wywołuje u słuchacza silne emocje. Jest również autorem wielu piosenek, które tworzy do swojego zespołu Sounds of Cedar. Jednak od dłuższego czasu towarzyszy mu blokada twórcza; nie potrafi ułożyć tekstów do swoich utworów. Kiedy to Ridge zauważa dziewczynę z sąsiedztwa, która każdego dnia przysłuchuje się jego grze, a przy tym śpiewając- zrobi wszystko, aby zdobyć te teksty. I tu zaczyna się wspaniała przygoda, ponieważ razem potrafią stworzyć coś pięknego. "Czasami słowa mają większy wpływ na czyjeś serce niż pocałunki." "Maybe Someday" to niemożliwie cudowna książka naładowana przepięknymi emocjami, które powodują, że chce się więcej! To nie byle jaka historia o miłości. To historia, która potrafi swoją prawdziwością rozkochać w sobie czytelnika. "Nigdy nie zrozumiem, w jaki sposób kilka prostych słów połączonych ze sobą może kogoś zmienić, a jednak ten utwór i jego słowa całkowicie mnie odmieniają." Autorka w swojej powieści przedstawiła istotną rolę muzyki w życiu codziennym. To właśnie dzięki niej potrafimy pokazać drugiemu człowiekowi, że są dla nas naprawdę ważni. Muzyka potrafi przekazać największe uczucia. Ma niesamowitą moc. "Nauczyłem się jednak, że sercu nie można nakazać, kiedy, kogo i jak ma pokochać. Serce robi, co chce. Od nas zależy najwyżej to, czy pozwolimy naszemu życiu i głowie dogonić serce." Bohaterowie zostali przedstawieni w sposób autentyczny. Możemy przeniknąć w ich serca, dzięki temu, iż autorka zdecydowała się na napisanie tejże książki z dwóch perspektyw. I mimo tego, że jestem za perkusistami, pokochałam Ridge i jego gitarę, bo to Ridge i jego gitara. Jego nie można nie pokochać. Również nasza główna bohaterka- Sydney, jest cudowną postacią. Pani Colleen Hoover naprawdę postarała się przy tworzeniu bohaterów "Maybe Someday" (mam tu również na uwadze bohaterów drugoplanowych). "It`s making me feel Like I want to be The only man That you ever see" "Maybe Someday" to moje pierwsze spotkanie z twórczością pani Colleen Hoover i z pewnością nie będzie ono ostatnie. Bowiem autorka swoją powieścią skradła mi serce, które bije szybciej na samo słowo Ridge. Trzeba przyznać, że pani Hoover stworzyła świetną książkę z gatunku New Adult.
Link do opinii
Avatar użytkownika - karola137
karola137
Przeczytane:2015-06-06, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 52 książki w 2015 roku,
Jak pięknie! Trochę przypomina mi "Ostatnią Spowiedź", jednak na szczęście nie było tyle dramatu! :) Colleen Hoover właśnie została moją ulubioną autorką new adult, jej książki zawsze są przemyślane i wartościowe, w porównaniu z zapchanym rynkiem pełnym średnich i przeciętnych pozycji. Uwielbiam takie książki, które wciągają mnie i nie mam ochoty odłożyć ich nawet na chwilę, bo chcę wiedzieć co się dzieje dalej. Tak właśnie było w przypadku "Maybe Someday", dwa dni czytania i tyle przy tym radości. I ten Ridge! Och, niech mi ktoś takiego odda... Serce mi się rozpływa. Muszę dorwać inne książki pani Hoover, koniecznie, bo jej bohaterowie są po prostu idealni w swoim braku perfekcji!
Link do opinii
Avatar użytkownika - cyrysia
cyrysia
Przeczytane:2015-05-22, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki w 2015 roku,
Twórczość Colleen Hoover miałam okazję poznać podczas lektury ''Pułapki uczuć'', ''Szukając kopciuszka'' oraz ''Hopeless''. Przytoczone powieści wspominam całkiem pozytywnie, aczkolwiek obyło się bez większego zachwytu. A jak było tym razem? Bez porównania. Nie jest to kolejny banalny, przerysowany wyciskacz łez o skrzywdzonej dziewczynie, która próbuje na nowo poskładać swoje życie. Przeciwnie. Autorka stworzyła wyjątkową, fascynującą historię o wielkiej pasji i namiętności do muzyki, a także o czystej, prawdziwej miłości, która tak naprawdę nie powinna mieć racji bytu. Nie bez powodu ta powieść zajęła drugie miejsce w plebiscycie Goodreads Choice Awards 2014 w kategorii Romans, i znajduje się na liście bestsellerów ,,New York Timesa". Uważam, że nagroda w pełni zasłużona, ponieważ książka jest nie tylko dobrze napisana, ale również charakteryzuje ją niepowtarzalny klimat, piękna muzyka płynąca z głębi duszy i niezwykłe emocje. Ja w każdym razie jestem oczarowana. Fabuła wydaje się mało odkrywcza, mimo to niesamowicie wciąga i urzeka. Poznajemy dwoje głównych bohaterów: Sydney, która znalazła się na bruku, ze złamanym sercem oraz Ridge, tajemniczy sąsiad mieszkający naprzeciwko. Tych dwoje poznało się już wcześniej podczas ''wspólnych'' wieczornych spotkań na balkonie, gdzie Ridge grywał na gitarze, zaś Sydney nuciła pod nosem do jego muzyki. Przy bliższym kontakcie okazuje się, że chłopak ma blokadę twórczą, jego utworom brakuje tekstów. Natomiast Blake z niezwykłą łatwością potrafi uformować właściwe słowa do danej melodii. W zaistniałych okolicznościach Ridge przyjmuje pod swój dach swoją muzę, by razem tworzyć piosenki dla jego zespołu. Jednak nie wszystko przebiega zgodnie z planem, gdyż pewne sprawy wymykają się spod kontroli. Autorka stworzyła przejmujący wątek miłosny, który budzi wzruszenie oraz wewnętrzne rozdarcie. Z powodu pewnej ułomności Ridge ma częsty kontakt fizyczny z Sydney. Więc kiedy znajdują się w takich momentach, granice stają się zamazane, a reakcje niezamierzone. Mimo to z całych sił starają się zwalczyć rosnące pożądanie, tym bardziej, że chłopak od kilku lat jest w stałym, szczęśliwym związku. ''Niezależnie od tego, co do ciebie czuję, i od tego, czy moim zdaniem mogłoby się nam udać, nigdy jej nie zostawię. Kocham ją. Kocham ją od chwili, kiedy ją poznałem, i będę ją kochał aż do śmierci''. Zapewne od razu pomyślicie sobie "kolejny oklepany trójkąt miłosny''. Stop! Mylicie się w swojej ocenie. Chodzi tu o coś znacznie głębszego. Kiełkujące uczucie między bohaterami sukcesywnie wyrasta z przyjaźni, wzajemnego zaufania, wrażliwości i zrozumienia. Silnie przeżywałam ich wzajemne interakcje. Ridge stanął przed bardzo trudną decyzją: z jednej strony wierność i lojalność wobec swojej ukochanej, z drugiej strony: czyste porozumienie dusz. Kogo wybierze i jakie będą tego konsekwencje? Tego musicie dowiedzieć się sami. ''Patrzę, jak zamyka za sobą drzwi. Przyciskam dłoń do piersi, bojąc się przeczytać to, co na niej napisał. Widziałam to w jego oczach. Widziałam w nich ból, żal, lęk... i miłość. Trzymam dłoń przyciśniętą do piersi. Nie chcę czytać słów, które tam napisał, bo wiem, że pozbawią mnie całkowicie nadziei na nasze >>może kiedyś
Link do opinii
Avatar użytkownika - gemmabe
gemmabe
Przeczytane:2015-05-21, Ocena: 2, Przeczytałam, 52 książki 2015,
Złe to nie było. Aż tak jak mogło być. Ale czy denerwujące? A i owszem. Po tej książce zastanawiam się coraz bardziej czy ludzie rzeczywiście bywają tacy popieprzeni. No bo, halo, być załamanym z powodu zdrady chłopaka z najlepszą przyjaciółką, po czym robić prawie to samo innej lasce? Miłość. To wszystko miłość sprawiła! Serio? Sydney na początku była dla mnie ofiarą, załamaną swoją sytuacją. Rozumiałam ją. Ridge, muzyk jakich mało, próbuje jej pomóc. Rozumiem. Dwoje wolnych ludzi, zainteresowanych sobą. Ok. Wszystko jest ok. Ale kiedy okazuje się, że Ridge jest od pięciu lat w związku już nie jest takie ok. Zdrada pozostaje dla mnie zdradą. Dlatego końcówka książki i rozwiązanie całej sytuacji w ogóle mi się nie podoba. Ludzie nie odkochują się tak po prostu z dnia na dzień, nie rezygnują z drugiej osoby tak szybko. Eh nie wiem co jeszcze powiedzieć. Przeczytałam do końca bo chciałam zobaczyć jak się to potoczy, ale powtarzam, nie jestem zadowolona.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Sil
Sil
Przeczytane:2015-05-19, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2015, Posiadam, Ulubione,
Uwielbiam Colleen Hoover i jej styl pisania. Myślę, że obecnie nie ma za wielu fanów powieści New Adult, którzy nie czytali choć jednej książki tej autorki. Ja swoją przygodę z Colleen zaczęłam od Hopeless i ta historia pozostanie ze mną... mam nadzieję, że na zawsze. Wkrótce do księgarń trafi kolejna Maybe Someday, którą właśnie skończyłam czytać? Czy i tym razem się zachwyciłam? Wiele może powiedzieć już ocena punktowa książki, więc nie będę ściemniać, że coś mi się nie podobało, ale... szczegóły poniżej. Sydney Blake ma niemal dwadzieściadwa lata i uważa się za osobę bardzo szczęśliwą. Choć niezupełnie dogaduje się z rodzicami (co może być zrozumiałe, w końcu porzuciła studia, które od lat dla niej planowali), to na co dzień na nic nie może narzekać. Znalazła fajną pracę. Miesza z najlepszą przyjaciółką. Studiuje to, co daje jej szczęście. No i od dwóch lat jest z Hunterem. Może nie jest zupełnie pewna, że powinni zrobić następny krok i na przykład zamieszkać razem, ale kocha go bardzo. A do tego wszystkiego od jakiegoś czasu ma tajemnicę. Codziennie wieczorem wychodzi na balkon i słucha gry na gitarze chłopaka, który mieszka w bloku na przeciwko. Zresztą, chyba nie jest odosobniona. W okolicach dwudziestej na balkony nagle wychodzi całkiem sporo osób. Syd często udaje, że się w tym czasie uczy, a tak naprawdę słucha i... śpiewa. Po cichu, do siebie, ale jednak. Układa własne teksty do muzyki wydobywającej się spod palców przystojniaka z naprzeciwka. Któregoś pięknego wieczoru chłopak nagle przestaje grać. Cisza odbija się od dziedzińca i zmusza Syndey by spojrzała na balkon vis-?-vis niej. I widzi go, już nie zapatrzonego w gitarę, nie z przymkniętymi oczyma, tylko wpatrującego się w nią, próbującego nawiązać kontakt... a chwilę później, wymachującego kartką z numerem telefonu. Tak dziwnej sytuacji Syd jeszcze nie przeżyła. Chłopak w końcu jest nie tylko utalentowany, ale i bardzo przystojny. I czegoś ewidentnie od niej chce. Po chwili zastanowienia dziewczyna wysyła do niego smsa, i tak właśnie rozpoczyna się najbardziej nieprawdopodobny, cudowny i zarazem koszmarny okres jej życia. Jednak, by dowiedzieć się, jakie dokładnie wydarzenia mają miejsce następnie, koniecznie należy sięgnąć po Maybe Somday autorstwa Colleen Hoover. Oczywiście, że się zakochałam. Na zabój. Jednym strzałem, a w zasadzie jednym szarpnięciem strun gitary. Zauroczył mnie Ridge, który swoją ciszą wyrażał więcej, niż niejeden mężczyzna morzem słów. Zachwyciła mnie Sydney, która odczuwała tak wiele, że inna osoba na jej miejscu już dawno wybuchłaby od naporu emocji. Ona jednak śmiało stawiała czoła przeciwnościom i parła do przodu. A gdy tego wymagała sytuacja, w ciszy wycofywała się w narożnik, by dać miejsce tym, którzy według niej na nie bardziej zasługiwali. Cudownie było obserwować rodzące się uczucie, nieco trudniej było zrozumieć, dlaczego to uczucie nie ma racji bytu. Z jednej strony trudno zaakceptować dwulicowość, z drugiej zaś, czy nie po to sięgamy po powieści, by czytać happy endy? Kiedy więc autor w zasadzie z góry przesądza los bohaterów, jaki jest w tym sens? Aż więc dziw bierze, że sens jest. I to głęboki. Autorka w Maybe Somday na każdym kroku uczy czytelnika. Uczy pokory. Szacunku do siebie. Szacunku do otaczających nas ludzi. Pokazuje, jak ważna jest samodyscyplina. Udowadnia, że zakochać można się więcej niż raz. I że można równocześnie kochać wiele osób. Colleen Hoover pisze tak naprawdę dramaty dla i o młodych ludziach. Nie oszczędza ich. Nie spoczywa na laurach i nie wychodzi z założenia, że jak już jej się uda połączyć dwójkę ludzi, to mają wybrzmieć fanfary i tyle. W książkach Hoover do szczęścia dochodzi się trudną i mozolną pracą. Trzeba się starać. Należy pokonywać przeciwności losu. A czasem trzeba się poddawać, składać broń i pozwalać wygrywać innym. Czasami nie ma innego wyjścia i należy zapomnieć o sobie. Zdrowy egoizm w tym wypadku nie ma racji bytu. Książki Colleen Hoover są niezwykle dopracowane. Nie ma szans by dopatrzeć się jakichś niedociągnięć czy nieprawidłowości. Autorka ma niesamowity styl, dzięki czemu czytelnika wciąga wszystko, co ona mu zafunduje. Jej książki można czytać setki razy - po prostu się nie nudzą. Myślę nawet, że za każdym razem można odkryć w nich coś nowego, coś zaskakującego, coś poruszającego i ujmującego. Równocześnie z tą pisarką nie ma lekko. Porusza w swoich powieściach takie tematy, po które innym autorom rzadko zdarza się sięgać, a jeśli nawet juz to robią, to tak się przy tym trudzą, że nie wychodzi z książki nic dobrego. Colleen pokazuje problemy w bardzo uczuciowy i dramatyczny sposób, równocześnie przyciągając do siebie uwagę czytelnika. I tak to się odbywa. Najpierw się czyta i dziwi, później czyta i śmieje, a na sam koniec wybucha się płaczem, którego trudno się pozbyć przez resztę powieści. Tak to już jest z panią Hoover. Po porostu gra na naszych emocjach. Gra przy tym pięknie i zmysłowo. Zapada więc mocno w pamięć. I bardzo dobrze, bo takich autorów i takich powieści jak Maybe Somday, powinno być jak najwięcej. Myślę, że dzięki nim świat wyglądałby zupełnie inaczej. Ja taki świat chciałabym oglądać codziennie. Powieść polecam z całego serca, oczywiście z czystym sumieniem.
Link do opinii
Avatar użytkownika - kinia1699
kinia1699
Przeczytane:2017-09-27, Ocena: 6, Przeczytałam, 2017 <3,
Avatar użytkownika - oklaskim
oklaskim
Przeczytane:2017-04-04, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2017, Z biblioteki,
Avatar użytkownika - kazejczyk
kazejczyk
Przeczytane:2017-01-19, Ocena: 4, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - damonowa
damonowa
Przeczytane:2016-11-10, Ocena: 6, Przeczytałam,
Inne książki autora
It Ends with Us
Colleen Hoover0
Okładka ksiązki - It Ends with Us

Czasem te osoby, które najmocniej nas kochają, potrafią też najmocniej ranić. Lily Bloom zawsze płynie pod prąd. Nic dziwnego, że otworzyła kwiaciarnię...

Ugly Love
Colleen Hoover0
Okładka ksiązki - Ugly Love

Kiedy Tate, początkująca pielęgniarka, wprowadza się do mieszkania swojego brata, nie spodziewa się tak gwałtownych zmian w życiu. Wszystko przez przystojnego...

Reklamy