Zoe Stanos, która ze względu na chorobę ojca musiała szybko dorosnąć, zajmuje się rodzinnym biznesem – nadmorską tawerną usytuowaną na Krecie. Tymczasem jej najstarsza siostra, Weronika, uchodząca za niedościgły wzór i najzdolniejszą z rodziny, studiuje w Londynie. Tarapaty finansowe, w jakie tam wpada, zmuszają ją do zaciągnięcia długu u Liama Lenoxa, prezesa największego banku w Wielkiej Brytanii. Nie jest to jednak zobowiązanie opiewające na zwrot pożyczonej kwoty, ale zgoda Weroniki na zawarcie związku małżeńskiego z Lenoxem i urodzenie mu zdrowego dziedzica, a następnie – rozwód i definitywne wycofanie się również z życia dziecka. Wierzytelność musi zostać spłacona, inaczej rodzina Stanos straci majątek, w tym restaurację. Weronika jednak ucieka od problemów, zostawiając los najbliższych w rękach Zoe, która wiedziona przyzwoitością i miłością do rodziny, decyduje się poświęcić i wypełnić zobowiązanie siostry. To zmieni jej życie raz na zawsze, ale czy aby na pewno wyłącznie na gorsze?
Liam Lenox był przystojny. No dobra, był ultra super turbo przystojny. Ale ta uroda mogła być złudna. Był skłonny podpisać umowę na surogację i zmusić mnie do zerwania z rodziną. To nie był dobry człowiek. Musiałam zachować względem niego czujność.
Powieść spodoba się fankom motywów aranżowanego małżeństwa, unwanted marriage oraz forced proximity.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-12-10
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 296
Język oryginału: Polski
*współpraca reklamowa*
Już to pewnie mówiłam, ale powtórzę, po książki tej Pani mogę sięgać w ciemno, z resztą tak robię, a każda kolejna fabularna przygoda sprawia przyjemność i budzi emocje. Jednak ta książka chyba pod kątem emocjonalnym pobiła wszystkie. Monika dawno nie zaserwowała mi takie dawki mikro zawałów, palpitacji serca, i tak wielkiej chęci mordu, i to nie tylko bohaterów powieści. Zaskakujący, trzymający w napięciu i intensywny romans, po którym przyda się porządna meliska.
Zoe z powodu choroby ojca musiała szybko dorosnąć, by zająć się rodzinnym biznesem, poświęcając tym samym siebie. jej bliźniaczka zaś oceniana jako wzór żyłą własnym życiem, raz po raz pakując się w kolejne kłopoty, z których Zoe musiała ją wyciągać. Tak też dzieje się ponownie, tylko tym razem rodzice zdają zaczynają zdawać sobie sprawę z lekkomyślności jednej z córek, która podpisała umowę i uciekła. Dlatego też Zoe musi wyjechać do Wielkiej Brytanii, poślubić nieznajomego człowieka i urodzić mu dziedzica. Kobieta zostaje pozbawiona wszystkiego co dotąd znała i kochała, musi dostosować się do nowego i nieznanego życia, nie mając pojęcia na co się pisze, i nie zdając sobie sprawy z tego jakie będą tego konsekwencje.
Monia poszalała, i to jak na nią nawet tak porządnie, jeśli myśleliście że już was nie zaskoczy, to uwierzcie na słowo jesteście w błędzie. Ta powieść mnie przeorała i to tak dosłownie, już po kilku pierwszych stronach wiedziałam, że lekko nie będzie. Już początek zwiastował masę emocji i nerwów, oj ile ja się ich tutaj najadłam, ciśnienie mi skakało, już sama nie wiedziałam czy mam ochotę wymordować bohaterów czy zaczaić się na autorkę, dawno nie czułam tak intensywnych emocji związanych z chęcią mordu, i takiego wielkiego żalu i współczucia dla głównej bohaterki. Zoe wzbudzała we mnie mieszane emocje, bo z jednej strony ją podziwiałam za oddanie rodzinie i poświęcenie, ale z drugiej nie rozumiałam czemu się w to pakuje, tym bardziej kiedy usłyszała gorzkie i bolesne słowa, a późniejsze jej traktowanie wcale nie poprawiało jej sytuacji. Podobnie miałam z Liamem, który już na wstępie znalazł się na mojej czarnej liście i naprawdę robił wszytko by się na niej utrzymać na stałe. Ten gość to dopiero była zagadka, niby zaangażowany, niby coś tam czuł, niby kobieta była dla niego ważna, ale pojawiło się tyle wątpliwości, tyle tajemnic, a jego zachowanie było tak dziwne i momentami sprzeczne, że nie sposób było ogarnąć o co facetowi chodzi. Między tą dwójką bezapelacyjnie coś się działo, ale naprawdę człowiek nie wiedział czy im kibicować czy odganiać od siebie.
Powieść intensywna, co już chyba fanów autorki nie dziwi, co jednak mnie nieco zaskoczyło to tempo akcji, niby szybkie jak na Monikę przystało, ale jakoś nie czułem tej szybkości, wydawało mi się ono takie niemal w punkt, autorka kupiła się na konkretach, przez co całość wydawała mi się naturalna, a ilość emocji jaką odczuwałam aż chciała by to wszytko przyspieszyło i żeby wszytko się wyjaśniło, a uwierzcie do głowy przychodziły mi nawet najbardziej szalone teorie spiskowe, a fabuła i tak mimo tego mnie zaskakiwała, a koniec to już w ogóle wbił mnie w fotel. Książka moim zdaniem za krótka, ale mając za sobą już kilka powieści autorki wiem, ze na grubsze raczej liczyć nie mogę. Czuję niedosyt spowodowany zakończeniem, między ostatnim rozdziałem, w którym mózg mi niemal eksplodował, a epilogiem pięknie wieńczącym całą opowieść jest czteroletni przeskok czasowy, jak ja tego nie lubię to już chyba wszyscy wiedzą, ale wracając do tematu, długość epilogu jest nie adekwatna do ilości przeskoczonego czasu, za mało i za szybko się skończyło. Aż bym chciała na tę końcówkę złożyć reklamację...
Książka napisana jak zawsze w świetnym i lekkim stylu, powieść dostarcza wielu wrażeń i emocji, czyta się sama, według mnie jest nieodkładalna, jak i inne książki od tej Pani. Fabuła pełna konkretów, z wartką i dynamiczną akcją, ze spicy scenami (choć jak na Monię to było ich stosunkowo mało) z masą zwrotów akcji. Mi niemal jak zawsze się podobało, to zdecydowanie będzie jedna z moich ulubionych powieści Moniki, coś czuję, że jeszcze nie raz do niej wrócę. Ze swojej strony zachęcam do lektury, tym bardziej, ze już wkrótce pojawi się książka o Weronice, czyli siostrze Zoe, która jak dowiadujemy się z tej historii lubi namieszać. Polecam.
,,Mąż, którego nie chciałam" to emocjonalna powieść obyczajowo-romansowa, która porusza temat trudnych wyborów, poświęcenia i miłości rodzącej się wbrew woli. Autorka po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać o relacjach w sposób szczery i poruszający.
Główną bohaterką książki jest Zoe Santos, młoda kobieta, która zostaje zmuszona do zawarcia małżeństwa nie z miłości, lecz z konieczności. Decyzja ta wynika z problemów rodzinnych i finansowych, a Zoe, kierując się odpowiedzialnością i troską o bliskich, godzi się na życie, którego nie chciała. Jej wewnętrzna walka, bunt i strach zostały przedstawione w bardzo realistyczny sposób, dzięki czemu czytelnik łatwo może wczuć się w jej sytuację.
Relacja między bohaterami rozwija się stopniowo. Początkowa niechęć, dystans i chłód ustępują miejsca rozmowom, zrozumieniu i rodzącemu się uczuciu. Autorka nie idealizuje miłości pokazuje ją jako proces, pełen niepewności i emocjonalnych napięć.
Książka wyróżnia się prostym, przystępnym językiem oraz wyraźnym naciskiem na emocje bohaterów. To historia o sile kobiet, odpowiedzialności i o tym, że nawet z przymusu może narodzić się coś prawdziwego.
,,Mąż, którego nie chciałam" to lektura dla czytelników, którzy cenią romantyczne historie z głębią emocjonalną i wyraźnym przesłaniem. Pozostawia po sobie refleksję i na długo zostaje w pamięci.
- Nie interesują mnie emocje, a fakty. Weronika Stanos, wasza najbliższa krewna, musi się odnaleźć w ciągu najbliższego tygodnia, bo tyle zostało do realizacji postanowień umowy, jaką zawarła z moim klientem.
- Nie sądzę, aby to było wykonalne - warknęłam...
- W takim razie trudno. Wejdzie pani w miejsce siostry - oświadczył beznamiętnym tonem. - Jej dług stanie się pani długiem...".
,,To historia, która pokazuje, że najtrudniejsze relacje rodzą się tam, gdzie miało ich nigdy nie być."
Miłość nie zawsze przychodzi w odpowiednim momencie -- czasem pojawia się wtedy, gdy najbardziej się przed nią bronimy."
Myślałam, że poślubiłam potwora i bałam się ,że nigdy się od niego nie uwolnię.
Weronika Stanos od dawna była chlubą swoich rodziców- odkąd ojciec pozwolił jej wyjechać do Londynu, gdzie miała studiować i jako pierwsza spośród krewnych zdobyć dyplom wyższej uczelni dziewczyna stała się również wzorem da swojej młodszej siostry Zoe, która prowadzi rodzinną tawernę.
Początkowo studentka regularnie kontaktowała się z bliskimi dzieląc się wrażeniami i opowiadając o wielkim świecie.
Z czasem jednak stosunki najstarszej córki z rodzicami rozluźniły się i stały wspomnieniem.
Niestety głowa rodziny podupadła na zdrowiu.
Życzeniem ojca młodych kobiet jest przyjazd Weroniki do rodzinnego domu i małego greckiego miasteczka.
Zoe czeka na lotnisku , lecz po kilku godzinach okazuje się że długo wyczekiwany gość nawet nie wsiadł na pokład samolotu a enigmatyczny telefon przynosi wieść o długu, którego młodsza z panien Stanos została współwłaścicielką.
O tym na czym ma polegać jego spłata bohaterka dowiedziała się kilka dni później, gdy pewien tajemniczy mężczyzna przyjechał na Kretę szukając kobiety od której mógłby wyegzekwować swe roszczenia.
Nie zastawszy jej jednak oświadczył, iż zobowiązanie przeszło na Zoe , a w razie odmowy jego przejęcia rodzina straci dom i restauracjję.
Okazuje się że młoda Greczynka musi zawrzeć związek małżeński z zupełnie obcym mężczyzną i na dodatek urodzić mu zdrowe dziecko.
A potem zniknąć z jego życia.
Liama Lenoxa nie da się wygolglować. W sieci próżno szukać zdjęć. Wiadomo tylko ,że jest po trzydziestce i zarządza największym bankiem w Wielkiej Brytanii, a do tego ma tytuł szlachecki.
Zaczyna się żmudna praca nad tym by młodą skromną dziewczynę uczynić damą.
Zajęcia z angielskiego, historii a nawet.. edukacja seksualna
Czy plan się powiedzie?
Sam Liam jest mężczyzną niezwykle tajemniczym i bardzo długo się nie ujawnia- chociaż miałam podejrzenia od pewnego momentu.
Arystokratyczny świat okazuje się polem minowym a tajemnice mnożą się jak grzyby po deszczu wbijając w fotel.
Główna męska postać szarga nerwy, lecz również wyciska łzy.
,,Mąż, którego nie chciałam" Moniki Magoskiej-Suchar to powieść, która zaczyna się jak klasyczny romans z motywem przymusowego małżeństwa, lecz bardzo szybko udowadnia, że pod tą znaną konstrukcją kryje się znacznie więcej.
Autorka umiejętnie balansuje pomiędzy dramatem rodzinnym, tajemnicą, romansem i emocjonalnym dojrzewaniem bohaterki. Zoe nie jest papierową heroiną -- to młoda kobieta postawiona pod ścianą, zmuszona do decyzji, których nikt nie powinien podejmować wbrew sobie. Jej lęk, bunt, poczucie niesprawiedliwości i stopniowe oswajanie nowej rzeczywistości wypadają autentycznie i przekonująco.
Liam Lenox to bohater niejednoznaczny -- chłodny, zdystansowany, momentami irytujący, a jednocześnie intrygujący. Jego milczenie i kontrola budują napięcie, które z każdą stroną tylko narasta. Relacja tej dwójki rozwija się powoli, bez tanich skrótów, oparta na nieufności, niedopowiedzeniach i stopniowym odkrywaniu prawdy -- nie tylko o sobie nawzajem, ale i o własnych granicach.
Ta historia boli. Bo pokazuje, jak cienka jest granica między wyborem a przymusem, między poświęceniem a utratą siebie. Zoe nie wchodzi w to małżeństwo z nadzieją -- wchodzi ze strachem. Z poczuciem, że jej życie właśnie przestaje do niej należeć. Każdy krok, każda lekcja, każdy gest w obcym świecie jest walką o zachowanie resztek własnej tożsamości.
Relacja z tytułowym mężem jak nie jest łatwa ani oczywista. To nie jest bajka o księciu z tytułem. To opowieść o dwojgu ludzi, którzy noszą w sobie więcej ran niż słów. O bliskości rodzącej się w ciszy, spojrzeniach i niedopowiedzeniach. O uczuciu, które przychodzi nieproszoną porą -- wtedy, gdy serce jest najmniej gotowe, by je przyjąć.
Autorka nie oszczędza czytelnika. Są momenty, które ściskają gardło, są takie, które wywołują złość i bezsilność, ale są też chwile czułości, dające nadzieję, że nawet w najbardziej narzuconej roli można odnaleźć prawdę o sobie. To książka o strachu przed miłością, o uczeniu się zaufania i o tym, że czasem wolność zaczyna się tam, gdzie kończy się ucieczka.
,,Mąż, którego nie chciałam" to historia, która zostawia ślad. Nie dlatego, że opowiada o idealnej miłości -- lecz dlatego, że pokazuje, jak trudna i bolesna bywa droga do niej.
,,Czasem najbardziej przerażające nie jest to, że ktoś wchodzi w nasze życie wbrew naszej woli. Najbardziej przerażające jest to, że z czasem przestajemy chcieć, by odszedł."
Zoe prowadzi rodzinną tawernę w Grecji. Jej tata jest chory, więc to ona wzięła na siebie cały ciężar prowadzenia działalności. Ma starszą siostrę, która uchodzi za ideał, studiuje w Londynie, jest wykształcona i jest dumą rodziny... Jednak pewnego dnia Zoe odkrywa pewne fakty na temat swojej siostry, które zmieniają obraz rzeczywistości... Kobieta dowiaduje się, że jej siostra zaciągnęła jakiś dług, i że to właśnie Zoe będzie musiała go spłacić... Czemu? Och to proste. Zoe ponad wszystko stawia na dobrą swojej rodziny, kocha ją, a jej siostra? Jest egoistką i myśli tylko o sobie...
I właśnie w taki sposób życie Zoe zmienia się całkowicie, opuszcza rodzinny dom, jedzie do Londynu i przygotowuje się by wyjść za bajecznie bogatego nieznajomego .. Boi się, uważa go za potwora, bo przecież który człowiek zawiera takie pokręcone umowy? No cóż... Czego się nie zrobi dla rodziny...
Liam przez długi czas jest tajemnicą, nie wie o nim nic nawet nie wie jak wygląda, pierwszy raz widzi go na ślubie, a wtedy... Zoe może odetchnąć z ulgą ? czemu? Tu już sami czytajcie ?
Ta książka spodoba się fanom książek z motywem aranżowanego małżeństwa, tajemnic, długu. Mamy też trudna przeszłość. I im bardziej poznajemy bohaterów tej książki tym bardziej ich rozumiemy i kochany ??
Akcja rozgrywa się w swoim tempie, nic nie pędzi i nic się nie wlecze! Jest naturalnie, można śmiało wierzyć tej historii.. ?
Zakończenie? Monika! Moje serce biło tak szybko i tylko błagałam w myślach żeby było dobrze... Genialny zwrot akcji! To zdecydowanie dodatkowy plus i nadaje charakteru całej powieści.
Ja bym chciała więcej takich lektur na swojej półce! I zdecydowanie mało mi Zoe i Liama.
Mrok tej zimowej nocy może rozświetlić tylko miłość. Bianca Miller właśnie dowiedziała się o zdradzie męża. Zrozpaczona postanawia wybrać się do przyjaciółki...
,,Pasierbica gangstera. Tom 3. Sacrificio" to ostatni tom bestsellerowej mafijnej serii romansów Moniki Magoski-Suchar. Przygotuj się na emocjonujący finał...
Przeczytane:2025-12-15, Ocena: 6, Przeczytałam, Barter, Współpraca recenzencka , Współpraca reklamowa, Romans, 18+, Patronat , obyczaj,
Kolejna gorąca historia wyszła spod pióra naszej Moni. Kolejna książka, która niby jest romansem, ale ma w sobie głęboki przekaz dla czytelników. To jest cudowne.
Zoe to młodziutka Greczynka mająca głębokie poczucie przynależności do rodziny, która jest dla niej najważniejsza. Od kiedy poważnie zachorował jej ojciec, bierze na swoje barki prowadzenie tawerny, stając się w niej szefową, księgową, kucharką, kelnerką, a nawet sprzątaczką. Jednym słowem – dziewczyna robi wszystko, by jej rodzina miała środki na przeżycie. Nie jest to życie idealne dla młodej dziewczyny, ale Zoe jest szczęśliwa, bo może pomóc swoim ukochanym rodzicom i siostrom. Tym bardziej że jej najstarsza siostra, Weronika, opuściła dom rodzinny, by zdobywać świat. Zoe sama czuje, że musi trwać przy rodzinie.
Cały świat Zoe wali się w posadach, kiedy dowiaduje się, że Weronika zaciągnęła potężny dług u Liama Lenoxa, a jego spłatę przerzuca na Zoe. Weronika zwyczajnie stchórzyła, gdy dowiedziała się, jak ma go spłacić. Otóż musiałaby wyjść za mąż za Liama, urodzić mu dziecko, po czym w planie jest rozwód i całkowite odseparowanie od dziecka.
Zoe kocha rodziców i musiała przyjąć dług siostry na siebie, bo gdyby tego nie zrobiła, grożono wyrzuceniem rodziców i sióstr z domu. Nie mogła do tego dopuścić, dlatego wyjeżdża do Wielkiej Brytanii, by stawić czoło tajemniczemu Liamowi Lenoxowi.
Liam z kolei to potwornie bogaty brytyjski monarch i biznesmen, który chce poślubić zdrową kobietę, by dała mu zdrowego dziedzica jego fortuny. Ma to być czysta i prosta umowa, po zakończeniu której każde z nich idzie w swoją stronę: Liam z dzieckiem, a Zoe z fortuną. Żadne z nich nie przewiduje jednego – że życie ma dla nich swój własny plan i nieźle w nim namiesza. Młodzi nie przewidują, że może im się spodobać to, co zobaczą, i będą chcieli walczyć o więcej niż zapisane w tej nieszczęsnej umowie.
Wow! To było takie dobre. Monia zaczyna naszą historię w Grecji, w miejscach, gdzie miałam przyjemność być na ostatnich wakacjach. To było jak sentymentalna podróż, bo te miejsca (oprócz lotniska) są piękne i chciałabym tam kiedyś wrócić. Z Grecji wyjeżdżamy do Wielkiej Brytanii, gdzie Zoe jest przygotowywana do roli żony bogacza, Liama Lenoxa.
Rozpoczynamy podróż pełną sprzeczności, bo dziewczyna nie chce się zgodzić na takie traktowanie, a jednak pozwala na wszystko. Zrobi wszystko, by jej rodzina miała dach nad głową w Grecji. Pracownicy Lenoxa stopniowo przerabiają ją na damę, która ma pięknie wyglądać i zachowywać się bez zarzutu. Musi być wizytówką swojego męża. Zoe robi wszystko, czego chcą wierzyciele, ale głęboko w sobie nadal jest wybuchową Greczynką, która w odpowiednich momentach wychodzi na zewnątrz.
Liam to potwornie bogaty człowiek, który nie wie, co robić z pieniędzmi. Jednak chce zabezpieczyć swoją fortunę i spłodzić dziedzica, który to wszystko przejmie. To tajemniczy mężczyzna, który tak naprawdę walczy o swoje szczęście. Początkowo jest wręcz gburowaty wobec Zoe. Narzucił jej mnóstwo zakazów i nakazów. Oj, uwierzcie mi, nie polubiłam go na początku. Wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy zaczęły wychodzić na jaw jego skrzętnie skrywane tajemnice. Okazuje się, że zachowanie Liama ma swoje wytłumaczenie, a kiedy te tajemnice wychodzą na jaw, pękło mi serce. Oczywiście sami musicie doczytać, co się stało i dlaczego. Fakt jest taki, że nie spodziewałam się takiej bomby, którą zrzuciła na nas Monika.
W życiu nic nie jest do końca takie, jak chcemy, by było. Czasem pisze ono dla nas swoje scenariusze, które początkowo wydają się nam krzywdzące, a w ostatecznym rozrachunku okazują się najlepszym, co mogło nam się przytrafić. Dlatego ufajmy przeznaczeniu, bo nic nie dzieje się w życiu bez przyczyny i wszystko ma swój cel.
Dziękuję, Monia, że mogłam poznać kolejną Twoją cudowną historię. A Wy czytajcie, bo to piękna historia, która złości, wzrusza i sprawia, że chcemy jej więcej.
Polecam