Milczenie lodu

Wydawnictwo: Amber
Data wydania: 2015-09-23
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-241-5501-9
Liczba stron: 304

Ocena: 4.13 (15 głosów)

Islandzki fenomen: nieznany autor, małe wydawnictwo, brak promocji, a mimo to najlepsze miejsca na stołach promocyjnych sieci księgarń Waterstones i światowy sukces! Dlaczego? Bo Milczenie lodu to nie tylko kryminał według najlepszych wzorów skandynawskiego noir. To powieść o czymś więcej niż zagadka kryminalna. Jónasson po mistrzowsku opowiada o ludziach i zbrodni, o uczuciach i samotności, o smutku. Jego bohater to nie stary, znużony śledczy czy cyniczny detektyw, tylko młody policjant, niedoszły ksiądz, naznaczony bolesną przeszłością. Siglufjördur, małe rybackie miasteczko na północy Islandii, jest jak pułapka. Wciśnięte w głęboki fiord, rzadko widzi słońce. Zimą, odbierający siły mrok, trwa kilka miesięcy. Jedyna droga, którą można stąd uciec, prowadzi przez stary tunel zasypany śniegiem i niedostępny aż do wiosny. Tu nikt nikomu nie ufa, wszyscy wiedzą o sobie wszystko i wszyscy milczą. Ari Thór Arason chciał być filozofem, studiował teologię, ale w końcu skończył szkołę policyjną. Pierwszą pracę znalazł właśnie tu. Nie jest to dobre miejsce dla kogoś, kto nie pogodził się ze swoim życiem i nie ma zbyt grubej skóry. Krwawy ślad na śniegu, ciężko ranna półnaga młoda kobieta, dziwna śmierć sławnego pisarza… Ari Thór wbrew wszystkim musi przedrzeć się przez lodową barierę, która go oddziela od mieszkańców; musi wniknąć w ich przeszłość. Wydarzenia sprzed lat zaczynają splatać się z teraźniejszością. Krąg podejrzanych zacieśnia się, a śledztwo staje się coraz bardziej osobiste. Okruchy prawdy stopniowo układają się w całość… „Powieść Jónassona trzyma za gardło i nie puszcza aż do końca”. AMAZON RAGNAR JÓNASSON jest ostatnim odkryciem skandynawskiej literatury kryminalnej. Jego powieści lokują się na listach bestsellerów tuż za Stiegiem Larssonem. Milczenie lodu wyniosło go na pierwsze miejsce listy Amazonu. Powieść zapoczątkowała kryminalną serię Mroczna wyspa lodu. Autor pisze już kolejny cykl. Na co dzień pracuje jako prawnik i wykładowca prawa w Reykjaviku.

Kup książkę Milczenie lodu

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Milczenie lodu

Avatar użytkownika - RenKa76
RenKa76
Przeczytane:2017-10-08, Ocena: 2, Przeczytałam,

Nuda, nuda i nudyści... 

Link do opinii

Do tej pory nie miałam styczności z literaturą islandzką i teraz wiem, że to błąd. Fascynujący kryminał i w pełni zasłużopne pierwsze miejsce na liście Amazonu. 

Młody policjant Ari Thór wyjeżdża z Rejkiawiku do Siglufjordur, gdzie oprócz ciągle sypiącego śniegu, panują także ciemności, które na kilka miesięcy "odcinają" miasteczko od słońca.

Młody, niedoświadcvzony policjant musi się zmierzyć nie tylko z niesprzyjającymi warunkami pogodowymi, które przyprawiają go o poczucie klaustrofobii, nie tylko z rozłąka z ukochaną, ale także z byćiem obcym w miasteczku, w którym wszyscy się znają. Na dodatek w tej miejscowości, w której nigdy nic się nie dziej, jak mówi jego przełożony, dochodzi do nieszczęśliwego wypadku i morderswta. Tak się wydaje na początku...  Szybko jednak okazuje się, że nie wszystko jest takie, jak się wydaje, a w rozwikłaniu spraw pomorze "wielebnemu"(tak nazywają nowego policjanta mieszkańcy misateczka) jego intuicja.

Fascynuj.ąca książka, w której mieszają się zbrodnie z życiem mieszkańców miasteczkja.  Wciągająca, fascynująca, a jej zakończenie dosłownie wbija w fotel. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - IlonaAnoli
IlonaAnoli
Przeczytane:2016-03-20, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2016,
W bibliotece sięgnęłam po tę książkę, ponieważ zaintrygował mnie jej tytuł ,,Milczenie lodu" oraz zdanie na okładce ,,Prawdy nie ukryje ani lód, ani noc polarna. Nawet jeśli będą milczeć..." Książka rozpoczyna się prologiem z datą 14 stycznia 2009 roku, a potem wydarzenia z 2008 roku poprzedzają tę datę i dopiero później jest dalsza historia po 14 stycznia 2009 roku. Bardzo wymowne jest pierwsze zdanie tej książki: ,,Czerwona plama była jak krzyk w ciszy." Opisuje kobietę, która leży pośrodku ogródka, a wokół niej jest pełno krwi. Książka rozpoczyna się od informacji, że Ari Thór Arson zamieszkał z Kristin. Najpierw miał być filozofem, potem studiował teologię, a w końcu kończy szkołę policyjną. Dostaje propozycję pracy w Siglufordur. Poza tym kursywą jest opisywana inna historia. A jest to o kobiecie, która wychodzi odebrać ryż z restauracji, ponieważ zapomniano jej go dodać do zamówienia. Napastnik zbliża się do niej i wciąga do domu oraz grozi jej nożem. Potem pod koniec książki wychodzi na jaw, kto ją napadł i jak zakończyła się ta sprawa. W tej małej miejscowości mieszka również Ugli, a także znany pisarz Hrólfur Krisjansson, który napisał książkę ,,Na północ od wzgórz". Pomiędzy pisarzem a Ugli rodzi się przyjaźń, mężczyzna na początku wynajmował jej mieszkanie w suterenie. Ari Thór Przeprowadza się do Siglufordur, ale bez swojej dziewczyny, która zostaje w jego starym mieszkaniu. Mężczyzna zapisuje się na lekcje fortepianu do Ugli. Poza tym w Miście tym działa również teatr i powstało Towarzystwo Dramatyczne, do którego należał Leifur, Ulfur, Karl, Palmi oraz Anna Einarsdóttir. 9 stycznia 2009 roku znajdują ciało Hrólfura w teatrze. Leżał na plecach u dołu schodów. Nie wiadomo było, czy jest to zabójstwo, czy może nieszczęśliwy wypadek. Natomiast parę dni później mały chłopiec znajduje kobietę - Lindę, dziewczynę Karla - w ogrodzie na śniegu, a wokół niej jest krew. Mówi o tym matce i sąsiadka dzwoni do Karla. W toku śledztwa z upływem czasu niektóre tajemnicę wychodzą na jaw. Pewnego dni schodzi lawina i droga do miasta oraz z miasta zostaje zamknięta. Poza tym ciekawy wątek zaczyna być również z Niną. Ari Thór krąży i powoli odkrywa tajemnicę. Wychodzą sprawy sprzed lat. Prawda jest naprawdę zaskakująca. Jednak książkę tę w niektórych momentach czyta się bardzo ciężko, a to wynika z trudnych nazw miejscowości, a nawet niektórych imion.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Psotka88
Psotka88
Przeczytane:2016-01-23, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2016,
Wszyscy, którzy śledzą mojego bloga i to co czytam wiedzą, że skandynawskie klimaty to właśnie mój świat. Na literaturę islandzką trafiłam po raz pierwszy. W głębi duszy czułam, że to będzie powieść stworzona dla mnie. Zobaczmy czy przeczucie było słuszne... Przenieśmy się do Siglufjördur - małego miasteczka na północy Islandii. Miasteczka - pułapki jak niektórzy go nazywają. Dlaczego? Bo zimą panuje tam mrok, a jedyna droga by się tam dostać to ta prowadząca przez tunel, który najczęściej jest zasypany i niedostępny aż do wiosny. I dziwny duet - każdy wie o każdym wszystko, ale nikt nikomu nie ufa. To właśnie tu Ari Thór Arason dostaje swoją pierwszą pracę w policji. Nazywany przez wszystkich wielebnym, bo studiował teologię nie do końca potrafi się tu odnaleźć. I właśnie w tedy choć mówiono mu, że jego praca będzie polegać na wystawianiu mandatów od czasu do czasu lub rozdzielaniu walczących pijaków dochodzi do dziwnej śmierci sławnego pisarza, a niedługo potem do ciężkiego ranienia kobiety, którą półnagą znaleziono w śniegu przed domem. Tylko Ari podejrzewa, że pisarz nie zginął w wypadku. Czy uda mu się przebić przez milczenie całej wioski? Czy pozostali policjanci mu pomogą czy będą chcieli zatuszować sprawę? Do czego to wszystko prowadzi i jakie decyzje podejmie Arason? Wszystko brzmi wspaniale, ale niestety tak nie jest. Kryminał, który ni w ząb nie wzbudza dreszczy czy emocji. Ciągnie się mimo skromnej objętości, a jedyne co go ratuje to klimat i atmosfera Islandii. Na prawdę na plus zasługuje umiejscowienie powieści. Myślę jednak, że mimo to chętnie sięgnę po inne pozycje z cyklu jeśli tylko zostaną wydane w Polsce.
Link do opinii
Avatar użytkownika - grejfrutoowa
grejfrutoowa
Przeczytane:2015-12-14, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,
Ragnar Jónasson jest autorem serii Mroczna wyspa lodu. Pierwszym tomem jest Milczenie lodu. Powieść wyniosła autora na szczyty list bestsellerów. W Polsce wydało ją Amber w 2015 roku. Ari Thór Arason jest młodym policjantem. Kończy studia, ma dziewczynę, zaczyna rozglądać się za pracą. I nagle dostaje wiadomość, że czeka na niego miejsce w małej rybackiej wiosce na północy Islandii. To dla niego szansa - będzie mógł podszkolić się w zawodzie, zdać ostatnie egzaminy i zdobyć doświadczenie. Jego dziewczyna nie jest zadowolona - dzielić ich będą setki kilometrów. Mimo wszystko Ari Thór decyduje się na wyjazd i niemal od razu zaczyna zastanawiać się, czy nie popełnił błędu. Wszechobecny śnieg, mało słońca, nudna okolica, w której nic się nie dzieje, wszyscy się znają i nie ufają nowym. Na dodatek samotność i ograniczony kontakt z ukochaną. Wszystko zmienia się w dniu śmierci sławnego pisarza. Czy to był wypadek? A może morderstwo? Bohater powieści ma przeczucie, że ta sprawa wcale nie jest tak prosta, jak się wydaje. Narrator pokazuje kilka osób. Poznajemy nie tylko sprawę policyjną, którą zajmuje się mężczyzna, lecz także życie prywatne niektórych członków małej społeczności. Dzięki temu w powieści śledzimy kilka wątków, które zazębiają się i dają ogląd na całą sprawę. Ari Thór to bohater, którego trudno rozgryźć. Miałam wrażenie, że to mruk, ale wcale nie. Być może działa tak na niego nowa okolica. Jest błyskotliwy, inteligentny, choć niekiedy dopada go rezygnacja. Nie może poradzić sobie z zaaklimatyzowaniem się w nowym miejscu. Trudno mu prowadzić sprawę w tak zamkniętej społeczności. Jednak próbuje. Ma przeczucia, jest też dociekliwy. To początkujący policjant, który na pewno zyska z każdą sprawą coś nowego. Jeśli chodzi o akcję to trzeba przyznać, że jest typowa dla tego rodzaju kryminałów. Nie zawsze dzieje się wiele. Raczej toczy się ona powoli, odsłaniając kolejne wątki i poszlaki. Czytelnik zbiera dowody razem z policjantem. Jest dużo rozmów, ale też prywatnych sytuacji. To dobrze, że nie skupiono się jedynie na dochodzeniu, lecz pokazano też zwykłe życie ludzi. Autor świetnie oddał atmosferę mroźnej, zasypanej śniegiem Islandii. Gdy główny bohater wychodzi na ulicę, czytelnik aż czuje szczypanie mrozu na policzkach. Doskonale opisane tło wydarzeń, nie tylko miejsce akcji, lecz również realia społeczne, sprawiają, że książka zyskuje niebanalny klimat małomiasteczkowej zbrodni, która swoje podłoże ma w przeszłości. Ogólnie trzeba powiedzieć, że w powieści dzieje się wiele, choć bez fajerwerków. Te pojawiają się jak zwykle pod koniec. Książka zaskakuje zakończeniem, którego absolutnie się nie spodziewałam. Jak zawsze przy skandynawskich kryminałach byłam zaskoczona zawiłością i przenikaniem się spraw osobistych prowadzącego śledztwo z dochodzeniem, którym się zajmował. Jednak podczas lektury niejednokrotnie należy uzbroić się w cierpliwość. Wątków jest wiele, dlatego czasami fabuła może wydać się rozdrobiona. Warto jednak poczekać do końca, by zyskać jasność sytuacji, która odpowie na pytanie ,,czemu aż tyle trzeba było powiedzieć, nim sprawa się rozwiązała". Polecam fanom kryminałów. Przenieście się na mroźną Islandię, weźcie udział w pierwszym śledztwie niedoświadczonego jeszcze policjanta i zobaczcie, jak to jest mieszkać bez słońca. Bardzo ciekawa lektura.
Link do opinii
Pierwsze spotkanie z islandzkim kryminałem. Do tego jest to nordic noir - a czy może być ciekawsze miejsce na ten mroczny gatunek niż zasypana śniegiem, odcięta od świata , niegdyś żyjąca z morskiego srebra mieścina na Islandii? Biel śniegu, czerwień krwi, czerń kawy. Kontrastowa opowieść. "Kto by łamał prawo przy takiej pogodzie?" Islandzki fenomen: nieznany autor, małe wydawnictwo, brak promocji, a mimo to najlepsze miejsca na stołach promocyjnych sieci księgarń Waterstones i światowy sukces! Dlaczego? Bo "Milczenie lodu" to nie tylko kryminał według najlepszych wzorów skandynawskiego noir. To powieść o czymś więcej niż zagadka kryminalna. Jónasson po mistrzowsku opowiada o ludziach i zbrodni, o uczuciach i samotności, o smutku. Jego bohater to nie stary, znużony śledczy czy cyniczny detektyw, tylko młody policjant, niedoszły ksiądz, naznaczony bolesną przeszłością. Siglufjördur, małe rybackie miasteczko na północy Islandii, jest jak pułapka. Wciśnięte w głęboki fiord, rzadko widzi słońce. Zimą, odbierający siły mrok, trwa kilka miesięcy. Jedyna droga, którą można stąd uciec, prowadzi przez stary tunel zasypany śniegiem i niedostępny aż do wiosny. Tu nikt nikomu nie ufa, wszyscy wiedzą o sobie wszystko i wszyscy milczą. Ari Thór Arason chciał być filozofem, studiował teologię, ale w końcu skończył szkołę policyjną. Pierwszą pracę znalazł właśnie tu. Nie jest to dobre miejsce dla kogoś, kto nie pogodził się ze swoim życiem i nie ma zbyt grubej skóry. Krwawy ślad na śniegu, ciężko ranna półnaga młoda kobieta, dziwna śmierć sławnego pisarza... Ari Thór wbrew wszystkim musi przedrzeć się przez lodową barierę, która go oddziela od mieszkańców; musi wniknąć w ich przeszłość. Wydarzenia sprzed lat zaczynają splatać się z teraźniejszością. Krąg podejrzanych zacieśnia się, a śledztwo staje się coraz bardziej osobiste. Okruchy prawdy stopniowo układają się w całość... Musiałem na szybko rzucić okiem na definicję nordic noir (i przy okazji noir i hardboiled - a niedługo premiera zbioru nowel w tym ostatnim rodzaju, pod tytułem... Hardboiled), bo ze skandynawskich kryminałów czytałem dotychczas tylko Engera i może dwie pozycje zmarłego niedawno Mankella, a noir od razu przywodziło mi na myśl powieści Chandlera i ekranizację Sokoła Maltańskiego, czyli nieco szablonowo - kapelusz, płaszcz, działanie na granicy prawa, alkohol, papierosy, nieco komiksowe przerysowanie postaci. Ari Thór... Niedoszły ksiądz, młody policjant szukający w swojej pracy wrażeń ląduje na północy Islandii w miasteczku, w którym podobno nic się nie dzieje. Nietypowy ten protagonista. Młody, niedoświadczony - zarówno w pracy, jak i życiu osobistym, stąd jego rozterki. Nie jest samotnym wilkiem, a zaledwie zaczynającym karierę pod okiem starszego przełożonego funkcjonariuszem policji. Jego izolacja jest podwójna - nie dość, że wywołujący napady klaustrofobii śnieg odcina go od świata w małym miasteczku, to jest jeszcze mur odcinający go - obcego - od mieszkańców, którzy znają się na wylot. Ale czy na pewno? Jónasson ciekawie maluje poszczególne postaci, nie ujawniając od razu szczegółów mozaiki - życiorysy poszczególnych bohaterów pojawiają się w miarę rozwoju fabuły, pozwalając nam powiązać fakty, zachowania, motywacje. Zanim to się stanie, miotamy się trochę jak Ari, próbując wgryźć się w istotę sprawy - czy może dwóch spraw, bo pod pozornie spokojną powierzchnią kontaktów społeczności Siglufjördur i działalności Towarzystwa Dramatycznego kłębią się niespokojne fale emocji, a każdy ma w swojej szafie jakiegoś trupa. Mamy tu trochę historii - zarówno w fikcyjnej postaci Hrólfura, znanego pisarza, jak i w sięgających w przeszłość korzeniach bohaterów, ich losów wojennych i powojennych, specyfiki przeprowadzek pomiędzy Danią a Islandią, różnic językowych, boomu śledziowego i zaprzestania połowów, a także wydarzeń najnowszych, czyli kryzysu bankowego i protestów w stolicy. Odniosłem wrażenie, że sama obecność w osi zdarzeń jest odbiciem tego, że każdy gra tam rolę - czy to społeczną, czy zakłada maskę mającą coś ukryć. Sam policjant, impulsywnie kontynuujący śledztwo, przyjmuje nierzadko maskę narzuconą przez skojarzenie go z jego poprzednio zamierzoną profesją - dobrotliwego, cierpliwego duchownego. Autor umiejętnie myli tropy, pozwalając czytelnikowi wyprowadzać się na manowce własnym kombinowaniem i próbami zbyt szybkiego wyciągania wniosków. Mruga też okiem z każdym kolejnym klepnięciem pechowego ramienia Ariego. Imiona. Wiem, inny język i trzeba się przestawić, ale w pewnym momencie miałem absurdalne wrażenie, że to imiona tolkienowskich krasnoludów. Zimno, śnieg, klaustrofobiczne odcięcie od świata, gazety dochodzące z opóźnieniem - ale za progami domów kawa i ciasto, w lokalnym sklepie miły sprzedawca i świeże ryby.Wolontariusze wystawiający spektakle i ich głęboko ukrywane tajemnice, stanowiące rysy na obrazie zżytej społeczności. Biel śniegu, czerwień krwi. Doświadczony Tomas i stawiający pierwsze kroki Ari. Zderzające się kontrasty malują wyraźny obraz cichego zakątka Islandii i tragicznych wydarzeń z bezwględną precyzją i ostrością. Układy są dość skomplikowane i pełne emocji, a akcja przyspiesza zmierzając ku finałowi. Pierwszy tom cyklu "Mroczna wyspa lodu" czyta się z zaciekawieniem i chce się więcej - czekam na kontynuację. Jakie wybory podejmie budzący sympatię, choć tak naprawdę niezbyt dobry Ari? Czy spotkamy ponownie tych samych ludzi? Za książkę dziękuję portalowi eKulturalni.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Zabka_mala
Zabka_mala
Przeczytane:2022-02-25, Ocena: 6, Przeczytałem, 26 książek 2022,

Bardzo dobrze skonstruowana główna postać. Ukazuje nam głębię Islandii i tego jak się żyje w niej.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ivy
Ivy
Przeczytane:2021-10-26, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2021,

Bardzo zmrożona mrozem i zasypana lawiną historia o młodziutkim policjancie i jego pierwszej pracy. Ari Thór Arason to świeżak po szkole policyjnej, który dostaje pracę na dalekiej północy Islandii, w maleńkim miasteczku o nazwie Siglufjördur. To daleko od jego małego mieszkanka i dziewczyny, która tam została. Jednak mamy rok 2008 i ogólnoświatowy kryzys gospodarczy, więc...darowanej pracy w zęby zaglądać nie będziemy.?

 

Ari Thór, mimo sprzeciwu dziewczyny, wyjeżdża. Na miejscu jest spokojnie i leniwie, "tu nic się nigdy nie dzieje", jak przekonuje młodego policjanta stary stażem, komendant posterunku. Niestety, tak jest do czasu...pewnych dziwnych zdarzeń.

 

Książka coś w sobie ma, duszna atmosfera, chłód i odcięcie od reszty świata powodują lekkie objawy klaustrofobii. Jakoś nie za wyraźnie wszystko widać, jakbyśmy ciągle przedzierali się przez wciąż obecną zamieć i zawieje. Pewnie wszystkie małe miasteczka są podobne, niezależnie od tego, na jakim kontynencie się znajdują. Wszyscy tam, wszystko o sobie wiedzą, ale nikt nic nie mówi, nie ufa się nowo przybyłym...z urzędu się nie ufa.

 

Śledztwo toczy się leniwie i ospale, zero pośpiechu, czy pędzącej akcji, wiele prywaty, chyba nawet jest ona dominująca nad prowadzonym dochodzeniem, które dzieje się jakby w tle. Jednak mimo wszystko, w końcu na jaw zaczynają wychodzić dawno skrywane tajemnice...

 

Nie jest to literatura "głęboka", czy podnosząca ciśnienie, wciskająca w fotel i wyzwalająca jakieś druzgocące emocje. No i te imiona i nazwiska tak trudne do zapamiętania, przynajmniej dla mnie. Jednak myślę, że mimo niespecjalnie wysokich ocen, można ją przeczytać, chociażby po to, by wyrobić sobie własne zdanie na jej temat.

Link do opinii
Avatar użytkownika - kryminalnatalerz
kryminalnatalerz
Przeczytane:2021-07-05, Ocena: 4, Przeczytałam,

Z okazji polskiej premiery szóstego i zarazem ostatniego tomu cyklu „Mroczna Wyspa Lodu” pióra islandzkiego pisarza Ragnara Jònassona noszącego tytuł „Milczenie fiordu”, cała seria w pierwszej połowie roku 2021 została odświeżona graficznie. Za mną na razie lektura tomu pierwszego pt. „Milczenie lodu”, który jest równocześnie debiutem literackim autora. I obydwie te rzeczy w książce widać – styl powieści chwilami gubi rytm, trochę brakuje w nim płynności, a ilość wątków i postaci, które tu są zapoczątkowane, a które na pewno będą kontynuowane w kolejnych tomach, chwilami wydaje się przytłaczająca. Mimo to jednak widać w książce duży potencjał na dobrą, klimatyczną serię kryminalną. Już choćby sam wybór miejsca akcji, którym jest małe miasteczko Siglufjödur osadzone na najdalszym północnym krańcu Islandii, robi wrażenie. Główna postać młodego policjanta Ariego Thóra, szukającego swojej drogi, trochę pogubionego w wyborach mężczyzny, też może się naprawdę fajnie rozwinąć. Książkę czyta się szybko, jest rozdzielona na krótkie rozdziały, a fragmenty o tajemniczej kobiecie, która jest nie wiadomo gdzie i nie wiadomo kiedy, na pewno wzbudzają w czytelniku niepokój i zarazem ciekawość. Ogólnie więc „Milczenie lodu” nie jest może debiutem wybitnym, ale daje nadzieję na naprawdę klimatyczną serię. Niedługo sprawdzę jak wypada tom drugi.

Link do opinii

Przepraszam wszystkich ale ja zapowiadanego fenomenu nie dostrzegam. Owszem, dobry kryminał z wyraźnie wykreowanymi bohaterami i przyzwoitym pomysłem na fabułę. Czyta się szybko chociaż sama akcja jakoś nie porywa. Brakowało mi narastającego napięcia. Właściwie dopiero w końcówce akcja trochę przyspieszyła ale bez ekscytacji. Mam kolejne dwa tomy z cyklu więc z pewnością przeczytam. Może autor się trochę rozkręci.

Link do opinii
Inne książki autora
Mgła
Jonasson Ragnar0
Okładka ksiązki - Mgła

Wyrusz na zimną i ponurą Islandię, gdzie nie wszystko jest tak, jak być powinno. Odkrywaj tajemnice i weź udział w niezwykłej przygodzie, od której...

Milczenie czasu
Jonasson Ragnar0
Okładka ksiązki - Milczenie czasu

Prawdy nie pogrzebie czas. Ani zbrodnia… Siglufjörður – mroczne miasteczko na krańcu Islandii. Tu nikt nie ufa nikomu, a samotność...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Recenzje miesiąca
Jesteśmy twoi
Anna Ficner-Ogonowska
Jesteśmy twoi
Zgodne małżeństwo
Aleksandra Tyl
Zgodne małżeństwo
Echowa Góra
Lauren Wolk
Echowa Góra
Pola. Wnuczka wariatki
Danuta Noszczyńska
Pola. Wnuczka wariatki
Odzyskany los
Marzena Rogalska
Odzyskany los
Światło i cień
Katarzyna Majgier
Światło i cień
Jesień zapomnianych
Anna Kańtoch
Jesień zapomnianych
Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy