Powieść nominowana do najważniejszych nagród science fiction: Hugo, Locusa i Philipa K. Dicka.
Nad Oakland dochodzi do zderzenia dwóch samolotów, a w odległej przyszłości speckomando podróżników w czasie przygotowuje się do przerażającej misji. Nie wszystko idzie jednak zgodnie z planem...
Na miejscu największej katastrofy w dziejach amerykańskiego lotnictwa śledczy Bill Smith dochodzi do coraz bardziej zdumiewających wniosków, zwłaszcza gdy w szczątkach jednej z maszyn znajduje przedmiot, którego pochodzenia nikt nie potrafi wyjaśnić. Mimo wszystko nie spodziewa się, że seria niewytłumaczalnych incydentów wywróci jego życie do góry nogami i zakończy historię świata, jaką znamy.
Napisana z charakterystyczną dla Varleya werwą. Dajcie jej szansę - lepsza niż większość wydawanych obecnie powieści. - christian-sauve.com
Wydawnictwo: Rebis
Data wydania: 2026-05-19
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 312
Tytuł oryginału: Millennium
Współpraca barterowa
Mam w tym roku szczęście do książek z motywem podróży w czasie. Niedawno zachwycił mnie "Koniec wieczności" Asimova, a teraz to! "Milenium" Johna Varley'a!
Mamy tutaj dwie perspektywy czasowe. Teraźniejszość umiejscowioną gdzieś w latach 80. XX wieku, w której Bill jest badaczem katastrof lotniczych. Dostaje wezwanie na miejsce tragicznego zderzenia dwóch samolotów, gdzie znajduje enigmatyczny artefakt i spotyka go seria przedziwnych zdarzeń... W drugiej perspektywie przenosimy się do przyszłości, gdzie podróże w czasie są możliwe. Louise z przyszłości musi wyeliminować w przeszłości pewną anomalię, która może zaburzyć historię ludzkości. Czy dojdzie do interakcji między tymi postaciami?
Jakie to było trzymające w napięciu! Co takiego ludzie w przyszłości są w stanie zrobić, aby zapewnić przetrwanie ludzkości? Pomysł na fabułę mnie oszołomił, jest niczym totalny wylot z katapulty! Na to nie byłam gotowa!
Bohaterowie są pełni wad, ale jedno im trzeba przyznać, są oddani swojej pracy, za wszelką cenę dążą do jej wykonania. Nawet kosztem swojego prywatnego życia.
"Milenium" skłania do wielu gorzko-słodkich refleksji dotyczących człowieczego losu. Jak drobne decyzje wpływają na naszą przyszłość? Co by się stało, gdyby spotkało się samego siebie w przeszłości? Jak może wyglądać w przyszłości nasza egzystencja?
Pokochałam tu odniesienia do innych dzieł o tematyce podróży w czasie! Tytuły rozdziałów są tu swoistym hołdem dla owych powieści, a że część z nich czytałam to sprawiło mi to ogrom radochy!
Pokręcona, niesztampowa, pełna akcji i pułapek czasowych z humorystycznymi akcentami historia z kulminacją, po której wszelkie filtry odpadną ujawniając ponurą prawdę.
Warto, niezła pobudka dla wyobraźni.
Zaawansowani technologicznie Obcy dokonują podboju Ziemi. Ludzkość musi walczyć o przetrwanie na Księżycu i innych okruchach skalnych pozbawionych atmosfery...
Przeczytane:2026-06-24, Ocena: 5, Przeczytałem,
POPKULTUROWY KOCIOŁEK:
W literaturze science fiction motyw podróży w czasie był już wielokrotnie rozbierany na czynniki pierwsze. Milenium Johna Varleya nie próbuje udawać, że wnosi coś rewolucyjnego w sam mechanizm. On raczej korzysta z tego narzędzia jak z soczewki, przez którą ogląda się rozpad świata.
W centrum mamy katastrofę lotniczą, która już na poziomie pierwszych stron ustawia ton całej opowieści. Nie jest to jednak klasyczny thriller o dochodzeniu do prawdy. Varley od razu wprowadza dwa porządki czasowe, które nie tylko się przenikają, ale też zaczynają się wzajemnie destabilizować. Przeszłość nie jest tu zamknięta, a przyszłość nie jest pewna. To właśnie ten kontrast stanowi o sile tej powieści.
Styl Varleya jest jednym z tych elementów, które utrzymują książkę w ryzach. Jest obrazowy, ale nie przesadnie literacki. Momentami surowy, momentami bardzo plastyczny. Największą siłą jest umiejętność budowania scen, które zostają w pamięci. Katastrofa lotnicza, momenty związane z „wyciąganiem” ludzi z przeszłości, czy fragmenty śledztwa mają w sobie coś wyraźnie filmowego. To nie jest język, który próbuje być ozdobny i to pasuje do charakteru opowieści, która sama w sobie jest napięta i konkretna.
Varley buduje opowieść na dwóch osobnych światach, a co za tym idzie bohaterach. Z jednej strony mamy śledczego badającego katastrofę lotniczą, człowieka zmęczonego, wypalonego, zanurzonego w proceduralnej rzeczywistości dochodzenia. Z drugiej strony pojawia się kobieta z przyszłości, funkcjonująca w rzeczywistości, gdzie moralność została już dawno przefiltrowana przez przetrwanie gatunku.
Bill Smith nie jest bohaterem, który budzi natychmiastową sympatię. Jest raczej narzędziem narracyjnym, przez które oglądamy konsekwencje zdarzeń. Ma on swoje demony: alkohol, rozwód i zawodowe wypalenie, które sprawiają, że czujesz go jako człowieka z krwi i kości.
Louise Baltimore natomiast jest znacznie bardziej wyrazista. Jej perspektywa niesie w sobie ciężar świata, który już się właściwie skończył, tylko jeszcze nie przestał funkcjonować. W jej działaniach nie ma komfortu moralnego wyboru, jest raczej ciągłe balansowanie na granicy konieczności i katastrofy.
To, co działa szczególnie dobrze, to fakt, że Varley nie próbuje ich idealizować. Oboje są w pewnym sensie naznaczeni przez swoje czasy i to staje się kluczem do ich decyzji.
Tempo Milenium nie jest trochę równe i to trzeba zaakceptować od samego początku. Varley nie prowadzi tej historii jak typowego thrillera, gdzie napięcie rośnie liniowo. Zamiast tego mamy fale intensywności, przeplatane momentami wyjaśnień i budowania kontekstu.
Śledztwo w sprawie katastrofy lotniczej bywa momentami bardzo techniczne. Opisy procedur, analiz, elementów dochodzenia mogą spowalniać lekturę, ale jednocześnie nadają jej wiarygodności. To nie jest historia opowiedziana na skróty.
Z drugiej strony wątki związane z przyszłością mają zupełnie inny rytm. Są bardziej dynamiczne, momentami chaotyczne, pełne działań podejmowanych pod presją czasu i ryzyka. Ta kontrastowość działa na korzyść książki, bo utrzymuje czytelnika w stanie lekkiego rozchwiania.....