Jeśli myślisz, że jedyne, co robią typowe mamy, to powtarzanie w kółko ,,uważaj, bo wilka dostaniesz", ,,pieniądze na drzewach nie rosną" i ,,dom to nie hotel", ta książka udowodni ci, jak bardzo się mylisz.
Anna - mama nastolatka i mistrzyni codziennego ogarniania życia - chciała tylko zrobić zakupy i wyprawić imieniny dla koleżanek. No i dla tej francy Iwony, która się wprosiła. A jednak jeden los kupiony przy kasie sprawił, że... wylądowała w Australii.
Wraz z Basią - chodzącym generatorem zamieszania - ruszyła w podróż życia, która błyskawicznie zmieniła się w serię katastrof. Na Antypodach czekały na nie luksusowe hotele, dzikie zwierzęta, spalone nosy... oraz Roger - przystojny Australijczyk.
Gdy egzotyczny flirt zaczął pachnieć oszustwem, Anna i Basia ruszyły do akcji jak z najlepszych seriali sensacyjnych. A finał? Cóż... Powiedzmy tylko, że australijska policja jeszcze długo będzie wspominać dwie zaradne Polki i jeden bardzo nietypowy otwieracz do butelek.
,,Misja Australia. Typowa mama na krańcu świata" to błyskotliwa, pełna humoru i świetnych dialogów opowieść o zwykłej kobiecie, która w niezwykłych okolicznościach odkrywa, że potrafi więcej, niż myśli. Idealna lektura dla wszystkich mam i ich (nie)typowych dzieci.
Jacek Małagowski, znany w internecie jako mr_jaca, zdobył popularność dzięki filmikom, w których - w szlafroku i z torbą na głowie - w zabawny sposób odtwarza scenki z życia typowej polskiej mamy. Teraz ten sam humor i dystans przenosi na karty swojej debiutanckiej powieści komediowej.
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2026-03-25
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 296
,,Misja Australia" autorstwa Jacek Małagowski to książka, która idealnie wpisuje się w klimat lekkich, ale jednocześnie refleksyjnych historii o zmianie i poszukiwaniu siebie.
Od pierwszych stron czuć, że to nie jest tylko opowieść o wyjeździe na drugi koniec świata. Australia staje się tutaj przestrzenią przemiany - miejscem, gdzie bohater konfrontuje się nie tylko z nową rzeczywistością, ale też z własnymi ograniczeniami, lękami i marzeniami. Bardzo podobało mi się to, jak autor buduje klimat - bez przesadnego koloryzowania, a jednak z wyczuwalną fascynacją tym, co inne i nieznane.
Główny bohater wypada niezwykle autentycznie. To ktoś ,,z życia wzięty" - nieidealny, momentami zagubiony, ale przez to bardzo prawdziwy. Jego decyzje nie zawsze są łatwe do zrozumienia, ale właśnie to sprawia, że historia wydaje się bliższa czytelnikowi. Obserwowanie jego drogi daje poczucie, że każdy z nas mógłby znaleźć się w podobnym punkcie życia.
Relacje międzyludzkie są przedstawione w sposób naturalny, bez zbędnego dramatyzowania. Autor skupia się raczej na drobnych gestach i codziennych sytuacjach, które z czasem nabierają większego znaczenia. To spokojna narracja, ale nie nudna - raczej taka, która pozwala się zatrzymać i pomyśleć.
Styl Jacek Małagowski jest lekki i przystępny, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko. To jedna z tych historii, które dobrze sprawdzają się jako ,,reset" po cięższym dniu - niewymagająca, ale zostawiająca po sobie pewną refleksję.
Jeśli miałabym się do czegoś przyczepić, to momentami brakowało mi głębszego rozwinięcia niektórych wątków - szczególnie tych bardziej emocjonalnych. Miałam wrażenie, że można było jeszcze mocniej wejść w psychikę bohatera.
Podsumowując: ,,Misja Australia" to przyjemna, spokojna historia o odwadze, zmianie i wychodzeniu poza schemat. Idealna dla osób, które lubią książki drogi, ale bez nadmiernego dramatyzmu - bardziej o życiu niż o wielkich zwrotach akcji.
Przeczytane:2026-05-05, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026,
Okładka książki jest cała żółta. Mało kiedy natrafiam na takie kolory, więc się cieszę, że moja biblioteczka dzięki tej pozycji nabierze nieco barw. Widzimy autora książki z obowiązkową kapucziną i torbą na głowie w brązowym szlafroku. Czyli taka postać, na jaką kreuje się w Internecie. Ma skrzydełka, które stanowią dodatkową ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Strony są kremowe, czcionka wystarczająca dla oka, odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane. Książka podzielona została na rozdziały, które są przeważnie krótkie.
Oglądam w sieci Jacka już długi czas. Jego głos mam w głowie nawet wtedy, gdy zamknę oczy. Dlatego, gdy czytałam tę historię, poniekąd czułam się tak, jakbym jej słuchała. A to za sprawą tego, że wiele słów, zdań, które pada w powieści, pojawiały się na tych krótkich filmikach typowej mamy. :) Czytało mi się szybko, przyjemnie, a za sprawą lekkiego i przystępnego pióra, całość zniknęła szybko. Strony jedna za drugą znikały, a losy typowej mamuśki, Anki, tak mnie intrygowały, że chwilami miałam trudności z tym, by się oderwać. Jest to komedia, która idealnie odzwierciedla polską mamę, jej słowa, zachowanie, no po prostu... strzał w dziesiątkę. Jacku, dobra robota! Ta książka naprawdę była bardzo dobra i czekam na więcej! Bo będzie, prawda?
Anka jako typowa mama ma życie pełne zwrotów akcji. Baśka, Jacek, IWONA! Samo utrapienie z co po niektórymi ;). Gdy czytałam o losach bohaterów, śmiałam się pod nosem, bo widziałam ich obok siebie. Nie musiałam się zbytnio wysilać, bo ich sylwetki były dobrze wykreowane, na tyle, bym bez trudu ich widziała obok i obserwowała. Nie są stworzeni na jedno kopyto, co to to nie! Każde z nich dostarcza nam emocji - nudy nie będzie. Duży plus za realne postacie, które są takie jak my. Prawdziwe. Mają mniejsze lub większe kłopoty, więc zaczynamy żyć ich życiem. Przenosimy się z imieninowej imprezki, która miała okazać się totalną klapą, a jednak skończyła się całkiem... przyzwoicie i później lecimy do Australii, gdzie Anka i Baśka wyjeżdżają.
Akcja w tej książce raz nieco zwalnia, a raz przyspiesza. W pewnym momencie TYLE się dzieje, że czytelnik przeciera oczy ze zdumienia i pyta: JAK? A no tak, czego się spodziewać można było po Ance?! Powiem Wam, że nie raz autor zaskoczył mnie tym, co przydarzyło się mamuśce. Na antypodach, daleko w świecie. Uważam, że sprytnie wplótł w treść zabawnej komedii coś, co jest ważne - by nie ufać obcym i nie dać się oczarować, choćby ktoś rzucał nam do stóp cały świat. To taka przestroga dla innych, między wierszami. Więc moi kochani, nie tylko bawi, ale i trochę uczy. Myślę, że Jacek ma w sobie duży potencjał do dalszej pisarskiej kariery. Jedynym minusem, który czasami mnie uwierał, to za dużo opisów. One przeważały nad dialogami, co chwilami mogło zdawać się nużące. Bo, jak wiemy, dialogi dodają tempa całości. A tak poza tym jedynym mankamentem... Nie mam nic, do czego mogłabym się przyczepić.
Humor nie jest tutaj wymuszony, a w lekki sposób dociera do czytelnika. Przynajmniej ja chwilami chichotałam i to naprawdę! Musiałam się powstrzymywać, by nie obudzić córki, która sobie drzemała. Jest to idealna lektura na odmóżdżenie, relaks, odpoczynek od czegoś cięższego. Nie zobowiązuje, ale dostarczy rozrywki. I jeśli Wy, tak jak ja, oglądacie jego filmiki w sieci, myślę, że bez problemu usłyszycie go w tej pozycji. :) Pojawia się tutaj zalążek romansu, wszak Anka poznaje urok Rogera, który umie omotać kobietę. Ale czy coś dobrego z tego wyjdzie... Okaże się! Pamiętajcie, że z mamą to nie ma co zaczynać!
Reasumując uważam, że jest to całkiem przyjemna komedia, z nutką przestrogi. Bawi i pozwala odetchnąć. Idealna dla osób, którzy szukają czegoś przyjemnego, bez zobowiązań. Zazwyczaj sięgam po Rogozińskiego, który zawsze poprawia mi humor, ale uważam, że Małagowski wcale nie jest jakiś gorszy w tym temacie. Jedyne co, to czekam na kolejne z życia wzięte opowieści mamki. :) Polecam!