Przeznaczenie zesłało im miłość, historia uczyniła z nich wrogów.
Zaczęło się od miłości. I od pewnej chłodnej listopadowej nocy 1938 roku i przypadkowego spotkania w dramatycznych okolicznościach. Ona - młoda, obiecująca pisarka. On - żydowski prawnik pełen wiary w sprawiedliwość i sens walki o lepszy świat. Połączyły ich ideały, ale wojna i historia zmieniły je w ideologię. Musieli wybierać, a gdy spotkali się ponownie, byli już innymi ludźmi. Opowieść o namiętności, której nie można powstrzymać, i zdradzie, której nie da się cofnąć.
Nowa powieść Katarzyny Zyskowskiej - pełna emocji, tajemnic i cieni przeszłości - opowiada o ludziach, którzy nie przestają szukać siebie nawzajem, chociaż historia uparcie ich rozdziela.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2025-11-26
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 432
W moje ręce wpadł Mrok… i już w nich zostanie na długo. ❤️🔥
To jedna z tych historii, która wchodzi w człowieka jak chłodny, listopadowy wiatr – nie pyta, czy może wejść, po prostu to robi i zostawia Cię z uczuciem, którego nie da się łatwo opisać. Klimat, który unosi się nad każdą stroną. Od pierwszej strony otula cię specyficzny, intensywny nastrój. To świat przedwojennej i powojennej Warszawy, pokazany z niezwykłą dbałością o detale – od blasku literackich salonów przy stolikach Boya-Żeleńskiego czy Tuwima, aż po nędzę Powiśla. Autorka nie boi się kontrastów i mroku, ale robi to z taką czułością, że ten mrok staje się niemal intymny, ludzki. W centrum jest spotkanie dwojga ludzi: młodej, wrażliwej pisarki Chany (później Hanny) i żydowskiego prawnika Ariego (później Lwa). Łączy ich fascynacja, podobne ideały i uczucie, które rodzi się nagle, w dramatycznych okolicznościach.
To NIE jest prosta historia miłosna. To opowieść o tym, jak wielka Historia deptcze ludzkie losy, zamieniając ideały w ideologię, a miłość w pole walki. Spotykają się ponownie po latach, każdy już kimś innym, obarczonym wyborami, zdradą i winą. To właśnie moment ich powtórnego zetknięcia – kata i ofiary – był iskrą, od której autorka zaczęła pisać tę powieść. Mamy tu bohaterów, którzy żyją, oddychają i łamią serce. Hanna/Chana, obserwujemy jej drogę od wrażliwej podlotki po kobietę, która w brutalnych czasach stalinizmu musi stać się walczącą o przetrwanie lwicą. Jej rozwój jest poruszający.
Arie/Lew, jego przemiana jest najbardziej wstrząsająca. Z młodego idealisty, marzącego o sprawiedliwym świecie, staje się funkcjonariuszem aparatu przemocy. Autorka podkreśla, że ta przemiana, choć może szokować, była inspirowana prawdziwymi życiorysami.
Nikt tu nie jest czarno-biały. To właśnie największa siła tej powieści. Widzimy bohaterów z pełną gamą uczuć, słabości i wewnętrznych rozterek, co sprawia, że są nieprawdopodobnie autentyczni.
Początek jest umiarkowany, ale uwierzcie mi – około połowy coś "klika" i książki po prostu nie da się odłożyć. Napięcie rośnie z każdą stroną. Styl Katarzyny Zyskowskiej jest przepiękny i wymagający. To język obrazowy, pełny sensualiów, ale też powtórzeń i powrotów do tych samych scen jak w natrętnych wspomnieniach. Czyta się to ze "ściśniętym brzuchem i z gulą w gardle", a jednocześnie chce się delektować każdym zdaniem.
Dla kogo jest ta książka?
Ta powieść jest dla ciebie, jeśli:
✅️ Szukasz dojrzałej, mrocznej historii, w której miłość jest tylko jednym z wielu żywiołów.
✅️ Lubisz wciągające powieści historyczno-obyczajowe z genialnie odtworzonym tłem (tu: Warszawa lat 30. i 50.).
✅️ Cenisz psychologiczną głębię i bohaterów, których nie da się łatwo ocenić.
✅️ Jesteś gotowy/gotowa na silne emocje – ta książka nie oszczędza czytelnika, niektóre sceny są brutalne i wstrząsające.
Moja ocena: 9/10 🌟
BRUNETTE BOOKS
„Mrok jest po naszej stronie” to moje kolejne spotkanie z twórczością Katarzyny Zyskowskiej — i jednocześnie kolejne potwierdzenie, że mam do czynienia z autorką wyjątkową. Już przy pierwszym zetknięciu z jej prozą zachwyciło mnie, jak swobodnie i jednocześnie niezwykle świadomie operuje językiem, jak umiejętnie łączy literacką wrażliwość z historyczną rzetelnością oraz emocjonalną prawdą. Sięgając po tę powieść, miałam wysokie oczekiwania — i z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że książka nie tylko im sprostała, ale w wielu momentach wręcz je przerosła.
„Mrok jest po naszej stronie” to historia, która zaczyna się od miłości — intensywnej, młodzieńczej, pełnej nadziei i wiary w sens wspólnych ideałów. W chłodną, listopadową noc 1938 roku przypadkowe spotkanie dwojga ludzi w dramatycznych okolicznościach staje się początkiem relacji, która na zawsze odciśnie się na ich losach. Ona — młoda, ambitna pisarka, dopiero poszukująca swojego miejsca w świecie. On — żydowski prawnik, głęboko przekonany, że sprawiedliwość, rozum i prawo mogą jeszcze ocalić rzeczywistość chylącą się ku katastrofie.
Początkowo łączy ich miłość, wrażliwość i wspólne ideały. Jednak historia nie pozostawia miejsca na niewinność. Wojna, narastające podziały oraz brutalna rzeczywistość polityczna i ideologiczna sprawiają, że to, co było fundamentem ich relacji, zaczyna ich dzielić. Wybory, przed którymi stają, nie są ani oczywiste, ani łatwe — każde z nich zmuszone jest zapłacić za nie wysoką, często niewyobrażalną cenę. Gdy po latach los ponownie krzyżuje ich drogi, okazuje się, że są już zupełnie innymi ludźmi. Miłość, która kiedyś była schronieniem, staje się źródłem bólu, a zdrada — czymś, czego nie da się ani wymazać, ani naprawić.
„Mrok jest po naszej stronie” to powieść głęboko poruszająca, emocjonalnie intensywna i pozostająca z czytelnikiem na długo po odłożeniu książki. Lektura była dla mnie doświadczeniem momentami wręcz bolesnym, ale jednocześnie niezwykle satysfakcjonującym — właśnie dlatego, że autorka nie boi się trudnych tematów, nie upraszcza moralnych dylematów i nie oferuje łatwych odpowiedzi.
Zyskowska snuje opowieść o namiętności, której nie sposób zdusić, oraz o historii, która bezlitośnie zmienia ludzi w przeciwników — nawet jeśli kiedyś byli sobie najbliżsi. Ogromne wrażenie zrobił na mnie kunszt pisarski Katarzyny Zyskowskiej. Jej styl jest elegancki, plastyczny, a przy tym nasycony emocjami, które nie są nachalne, lecz wybrzmiewają naturalnie — z wnętrza bohaterów. Autorka z niezwykłą wrażliwością oddaje lęki, rozdarcie, miłość i poczucie winy swoich bohaterów. Każde spojrzenie, każde niedopowiedziane zdanie oraz każda decyzja mają tu znaczenie i niosą ze sobą wyraźny ciężar emocjonalny.
Szczególnie cenię tę powieść za sposób, w jaki historia wkracza w najbardziej intymne sfery ludzkiego życia — jak niszczy relacje, deformuje uczucia i zmusza do wyborów, których konsekwencje są nieodwracalne. To książka, która nie tylko opowiada poruszającą historię miłosną na tle burzliwych dziejów XX wieku, ale także skłania do głębokiej refleksji nad odpowiedzialnością, ideologią, lojalnością i granicami kompromisu.
Dla mnie było to niezwykle emocjonujące i dojrzałe spotkanie z literaturą, która nie epatuje dramatem, lecz pozwala mu powoli i konsekwentnie narastać. Katarzyna Zyskowska po raz kolejny udowodniła, że potrafi pisać powieści mądre, przejmujące i piękne w swojej literackiej formie. „Mrok jest po naszej stronie” to książka, którą polecam z pełnym przekonaniem — i do której myślami będę wracać jeszcze wielokrotnie.
To jedna z lepszych książek, jakie czytałam w tym roku. Niezwykła, zaskakująca, zmuszająca do refleksji. Katarzyna Zyskowska umie opowiadać, umie wzruszać i poruszać niełatwe tematy.
Można powiedzieć, że to powieść przede wszystkim o trudnej miłości w trudnych czasach, o traumie, lękach, próbach wybaczania i zapominania. Absolutnie nieodkładalna!
Bardzo polecam!
trafiłam na ciebie o chłodzie nocy
tyś stał się dla mnie pragnieniem
w blasku ciemności, z mroku zrodzeni
na sercu mi byłeś znamieniem
ku sobie na wieczność byliśmy zwróceni
dusza szeptała mi twoim imieniem
w mrok naszych uczuć byliśmy wpatrzeni
ostatnim tyś dla mnie został westchnieniem
cisza między nami
szepcze tamtymi dniami
serca nasze na rozdrożu stanęły
a cień mnie łagodnie kołysze
po naszej stronie mrok cicho szepce
głosu twojego dźwięk tylko słyszę
za tobą pójdę po strachu ścieżce
zmęczona, zraniona, już tylko dyszę
przeszłość nadzieję naszą rozdepcze
czy jeszcze kiedyś ciebie usłyszę?
w sobie zatraceni
życiem oddaleni
w lustrach dusz naszych odbicie
w sobie nosimy ślady zwątpienia
tęsknoty nasze pęknięte, zniszczone
ciemność karmi nas prawdą milczenia
i dłonie nasze już nie są splecione
pachną pamięcią tamtego więzienia
na dobra granicy i zła uwiecznione
miłość w cierpienie się nagle przemienia
pod skórą drżenie
ostatnie drgnienie
po naszej stronie cierń złego losu
barwy dnia w popiół zamienia
po naszej stronie chłód twego głosu
brzmi w nas melodia stracenia
W ciemnej uliczce, gdy noc chłodna nadeszła, ciebie spotkałam. Chciałam tylko już z tobą. Przez ciebie. Dla ciebie. Lecz spotkać się na zawsze nie mogliśmy. Po wojnie pachniał świat rozdarciem. Ty drogę komunizmu wybrałeś, ja przeciwną. I kiedy nasze oczy się ponownie spotkały, nie mogły siebie już odnaleźć. Dzielił nas świat rozkruszony. Na słowa. Na ludzi. Na wybory. Gęstniało życie między nami. A nas już nie było.
Pierwsze spotkanie z autorką. I nie mogło być piękniej! Tu mrok ma brzegi łagodne. Nie drapie, a jakby otulić chciał bohaterów w tańcu trwania. W nim drogi powrotnej nie ma. W jego dłoniach mieści się przeznaczenie. I nawet miłość się w nim zgubiła. I nawet światło nadziei zgasło.
Świat tej książki gęsty jest i ciemny. Zdania są tutaj momentami pamięci, z których utkana jest rzeczywistość - najpierw ta warszawska, lat 30., potem ta z lat 50. Katarzyna Zyskowska słowami prowadzi czytelnika przez ciemność wprost do duszy człowieka. I to jest piękne. Polecam bardzo.
"Pamiętaj, nie zaglądaj w mrok, bo on zajrzy w ciebie".
Autorka po raz kolejny sięga po to, co w człowieku najtrudniejsze: po mrok wyborów, po granice lojalności, po strach spleciony z instynktem przetrwania. I robi to z niezwykłą literacką klasą, z ogromną wrażliwością i uczciwością wobec bohaterów i czytelnika.
Akcja rozpoczyna się w 1938 roku, gdy świat już drży, choć jeszcze udaje, że wszystko jest w porządku. Przypadkowe spotkanie młodej pisarki i żydowskiego prawnika ma w sobie coś romantycznego -- iskrę nadziei, obietnicę innego życia. To złudzenie szybko znika i staje się jasne, że to opowieść nie o spełnieniu, lecz o wyborach, których nikt nie chce podejmować, o winie, która potrafi towarzyszyć przez całe życie, i o miłości wystawionej na próbę, jakiej nie powinna znosić żadna relacja.
Zyskowska buduje atmosferę gęstą, duszną od emocji, pełną półcieni i niedopowiedzeń. Jej bohaterowie są niejednoznaczni, skomplikowani, boleśnie ludzcy. Autorka nie oszczędza czytelnika -- przeciwnie, zaprasza go w miejsca i myśli, przed którymi zazwyczaj odwracamy wzrok. A jej język... piękny, naturalny, nasycony obrazami, które zostają w pamięci na długo.
Jest w tej historii miłość -- ale nie ta wygodna i bezpieczna. To miłość jak żywioł: piękna, niepewna, narażona na zniszczenie, a mimo to uporczywie obecna. Wojna i ideologia rozdzielają bohaterów, ustawiają ich po przeciwnych stronach, zmieniają ich na zawsze. Gdy po latach dochodzi do spotkania, nic nie jest już takie samo -- są inni ludzie, z bagażem tajemnic, doświadczeń, przemilczeń. Tło historyczne -- dopracowane, wiarygodne, oddychające detalem. Międzywojenna Warszawa, środowisko literackie, później brutalna rzeczywistość powojennych przesłuchań w olsce lat 50. Wtrącenia jidysz. To historia, w której wielka polityka bezustannie wdziera się w życie zwykłych ludzi, przekreślając ich plany, marzenia, miłości.
Zyskowska pisze z wyczuciem, wrazliwością i klasą. Nie oferuje ukojenia. Oferuje prawdę. Książka, którą się przeżywa -- a potem jeszcze długo nosi w sobie. Bardzo polecam! Tatiasza i jej książki :)
Piękna, mądra - bardzo wartościowa.
Powieść opowiada o życiu, które niezmiennie nas sprawdza, o nieustannej walce z losem, weryfikującym, ile jesteśmy warci, o mroku tkwiącym w wielu z nas i o śmierci dosięgającej każdego, podsumowującej nasze wybory i decyzje. Ale przede wszystkim o miłości - dającej siłę przetrwać wszystko... ale w niesprzyjających okolicznościach grożącej przeobrażeniem się w obsesję.
Jest rok 1937. Wrażliwa, mądra, delikatna Hanka od Hryniewczów wraca na stancję. W mrocznym zaułku ulicy Czackiego w Warszawie ratuje życie młodemu Żydowi, napadniętemu przez nadaktywnych aryjskich studentów. Bardzo się boi, a jednak nie potrafi pozostać obojętna na czyjąś krzywdę, jej odwaga i determinacja ratują młodego człowieka.
Ona jest studentką polonistyki, marzy o publikowaniu tekstów w Wiadomościach Literackich, a nawet o napisaniu powieści.
On jest prawnikiem, zakochanym w ideałach komunizmu, doskonały świat dla niego, to taki bez podziałów, głodu i nędzy.
To spotkanie sprawia, że zakrzywia się czas... i nic już nie jest takie samo. Ten jeden moment decyduje o przyszłości obojga. A może Przeznaczenie? Warto się zastanowić nad tym, co ma wpływ na nasz los i życie... W każdym razie pierwotne, dzikie przyciąganie determinuje ich przyszłość.
Zapowiada się cudny romans, a nawet wielka miłość... ale los ma inne plany. Hania i Arie spotykają się ponownie, po wojnie, w strasznych okolicznościach. Ta informacja pojawia się w blurbie, więc nie zdradzę tajemnicy, że ona zostaje oskarżona o bycie agentką rządu londyńskiego, o szpiegostwo, a on - teraz znany jako towarzysz Oszerski, dyrektor Departamentu Śledczego w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego - sumiennie wykonuje swoje obowiązki. Hania ma jednak wsparcie, trudno złamać kogoś, kto ma TAJEMNICĘ i komu towarzyszy dziwny byt - Lilith.
Ta osobliwa bohaterka, wszystkowiedząca i wszechobecna, przybierająca postać ptaszydła o żółtych ślepiach, obserwuje rozwój wypadków i czuć, że wspiera Hanię. Stoi obok, towarzyszy, wpływa na rozwój wypadków. Trwa. Nadaje surrealistycznego charakteru, ale nie kłóci się to z opowiadaną historią - jest wręcz wyjściem do refleksji.
Czy naprawdę tak trudno odróżnić dobro od zła? Czy da się ideologią wytłumaczyć przemoc, tortury, despotyzm? Dlaczego jedni próbują przetrwać , a inni tracą sumienie? Czy da się stworzyć idealny świat przy użyciu tyranii? I dla mnie najważniejsze - czy ludzkość niczego się nie uczy?
,,Mrok jest po naszej stronie" to najnowsza powieść Katarzyny Zyskowskiej. Jej głównymi bohaterami jest dwoje młodych ludzi - żydowski prawnik - Arie Rosenfeld oraz świetnie zapowiadająca się pisarka - Hanna Hryniewiczówna.
Drogi tych dwojga przecinają się, gdy młoda kobieta ratuje życie Ariemu, który został napadnięty w ciemnej uliczce. Od tego momentu powoli i nie do końca świadomie zaczyna rodzić się między nimi uczucie, które, zanim rozgorzeje na dobre, zostaje wrzucone w wir historycznych wydarzeń, ponieważ wybucha II Wojna Światowa...
Autorka na przykładzie losów zwyczajnych ludzi ukazuje, jak wielka historia odciska się piętnem na życiu jednostki. Na skutek pewnych wydarzeń Hania i Arie, który przybiera personalia Lew Oszerski stają po dwóch stronach barykady, które, jak możecie się domyślić, stoją do siebie w całkowitej opozycji.
Katarzyna Zyskowska w swojej prozie w sposób bardzo plastyczny pokazuje proces przemian zachodzących w każdym z bohaterów. Jedni pod wpływem doświadczeń dojrzewają i krzepną, inni mocno zmieniają swe oblicze... ale czy na pewno można ich jednoznacznie oceniać? - Odpowiedź na to pytanie musicie znaleźć sami.
Powieść ta jest historią o miłości, przyjaźni, tajemnicach i trudnych wyborach. A jej charakterystycznym elementem jest towarzysząca opisywanym ludziom postać mrocznego ptaka, który mnie osobiście kojarzył się ze śmiercią, która bezustannie towarzyszyła im, będąc o krok za nimi, a może był to po prostu ich cień...
Opowieść snuta przez autorkę jest przejmująca i robi na czytelniku duże wrażenie, dając mu sporo do myślenia i nie pozostawiając obojętnym na historię, która długo rezonuje w odbiorcy.
Jesteśmy świadkami tego, że mimo iż wszystko dzieli - tak wiele może połączyć... Czy jednak to wystarczy? ,,Mrok jest po naszej stronie" to opowieść właśnie o mroku, który tkwi w każdym z nas, a życie w trudnych czasach również pełne jest cienia...
Czy nasi bohaterowie pozwolą, by zawładnęły nimi te ciemne moce? - Tego dowiecie się z kart książki. Powieść ta jest bowiem gęsta od emocji oraz trudnych decyzji, w obliczu których stają genialnie nakreśleni bohaterowie.
Jeżeli szukacie historii z zaskakującym zakończeniem to ta na pewno taka właśnie jest. Gwarantuje Wam, że powieść ta zostanie z Wami na długo, a wiele z jej wątków będzie do Was wracać mimo upływającego od jej lektury czasu.
Bardzo polecam Wam tę niesamowicie poruszającą i wciągającą opowieść, która dotyka czytelnika niezwykle głęboko, jeśli odważymy się zanurzyć w jej przekazie i wejść na chwilę w opisywany przez Katarzynę Zyskowską tytułowy mrok.
* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *
https://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2026/01/wszyscy-mamy-w-sobie-swiato-i-mrok-ale.html
Hanka i Arie. Ona młoda, aspirująca pisarka, on żydowski prawnik. Oboje marzący o wielkiej, silnej i sprawiedliwej Polsce, lecz inaczej chcą tego dokonać. Pewnej nocy 1938 roku, na warszawskiej ulicy Dowcip. ona uratowała go od niechybnej śmierci. Dowcip i chichot losu czy przeznaczenie? I była też miłość. Wielka, namiętna, niebezpieczna i burzliwa jak czasy, w których przyszło im żyć. Skazana na klęskę. Gdy lata później spotykają się znowu, nie są już tacy sami. On jest jej katem, a ona więźniarką polityczną na Rakowieckiej. Oboje mają sekrety i chcą je ochronić. Z kochanków stają się wrogami, miłość zmieniając na nienawiść.
Co za wspaniała to była powieść! To głęboko poruszające studium człowieka i miłości osadzone w historycznych realiach polityczno-społecznych. Autorka zainspirowała się prawdziwymi postaciami i wydarzeniami, złączyła literacką fikcję z historyczną prawdą, dorzuciła szczyptę realizmu magicznego i stworzyła emocjonalną opowieść o ludziach i miłości, o mroku, który w nich mieszka. To powieść o tym, jak cienka jest granica między ideą a ideologią, jak latwo zmienić człowieka w bestię i jak niewiele dzieli miłość od nienawiści, lojalność od zdrady, szczere chęci od obsesji. Jak umierają marzenia, ginie człowieczeństwo i jak na gruzach historii odradza się nadzieja.
Historię naprzemiennie opowiadają Hanka i Arie, lecz w niektórych miejscach narrację przejmuje tajemnicza Lilith - byt niematerialny, demon jakby. Jest wizją, wytworem wyobraźni wpisanym w życiorysy bohaterów, współistniejącym z nimi, kierującym i karmiącym się ich losami. Jest ukrytą obserwatorką i komentatorką ich wyborów i działań. Szydzi, gani, czasem przyklaskuje. Choć to fantazja, to doskonale współgra z dramatyzmem opowieści. Dodaje jej swoistego, demonicznego mroku, zagęszcza i tak już mroczną i posępną atmosferę.
Obawiałam się, że będzie to kolejna, pisana pod jeden schemat, ckliwa historia o zakazanej, wojennej miłości, których naczytałam się już wiele, i które przestały mnie już ciekawić. Na szczęście tu autorka podąża zupełnie innym nurtem. Zanurza się w ludzkich losach, pokazuje tragizm ówczesnego istnienia, przed- i powojenną zawieruchę czyniąc jedynie tłem wydarzeń. Pokazuje ciemną, destruktywną stronę miłości, przedstawia ją jako źródło bólu i cierpienia, mówi o konsekwencjach pragnień odczuwanych wbrew zdrowemu rozsądkowi i na przekór dziejom, politycznym podziałom i ideologiom. Tu nic nie jest proste. Za burzliwą rzeczywistością i silnymi uczuciami kryją się moralne dylematy, trudne wybory, walka o przetrwanienie i ocalenie, o zachowania godności w obliczu życiowych katastrof i budowanie własnego istnienia na gruzach marzeń, które runęły razem z ogarniętą wojną Polską.
Zyskowska pisze pięknym, wyszukanym stylem, eleganckim językiem, pełnym nienachalnej wrażliwości. Nie zarzuca nas emocjami, nie kreuje sztucznego dramatyzmu, wszystko wybrzmiewa subtelnie, cicho i jakby zza sceny, a mimo to jest autentyczne, bardzo odczuwalne i doskonale wpisuje się w portrety psychologiczne bohaterów, współgra z nimi i z okolicznościami. Uczucia między bohaterami też nie są przedstawione wprost. Wyrażają się w gestach, spojrzeniach, westchnieniach, niewypowiedzianych słowach. W ich wewnętrznych rozterkach i lękach, złych decyzjach, popełnianych błędach i w poczuciu winy. Jest w tej całej skrytości niezwykła głębia, drzemie w niej moc.
Nie ma dla mnie nic cenniejszego, niż trafienie na książkę, która po przeczytaniu zostawia we mnie ogromny niedosyt historii i nie daje o sobie zapomnieć. To ostatnia książka, jaką przeczytałam w roku 2025, ale kończyć czytelniczy rok z taką lekturą to wspaniałe uczucie! Ta historia wciąż we mnie siedzi... Oszałamiająca!
Początek powieści spokojnie snuje się po ulicach przedwojennej Warszawy. Sennie, by nie pobudzić zbytnio ciekawości, poznajemy Hannę i Ariego, którzy spotykają się w dość trudnych okolicznościach. Ona to młodziutka, początkująca pisarka, a on żydowski prawnik działający w komunistycznych szeregach. Krążą wokół siebie, obserwując na co mogą sobie pozwolić. Jeden źle postawiony krok otwiera otchłań złej relacji, która obsesyjnie niszczy i spala, nie pozostawiając im czasu na ochłonięcie i racjonalne myślenie.
Kiedy ponownie się spotykają, niszczy ich stalinowski system. Stają naprzeciw siebie, czując jak cień przeszłości panoszy się wokół nich. Atakuje z dwojoną siłą, nie pozwalając zapomnieć o tym, co zdarzyło się w czasie wojny. Druga część jest najtrudniejsza. Nie przechodzi się obojętnie obok wydarzeń. Wryje się w ludzkie DNA, zakotwicza tak mocno, że wciąż myśli się o tym, co wydarzyło się na Rakowieckiej, oraz co wojna, system oraz fanatyczne poglądy zrobiły z ludźmi.
Tło historyczne Warszawy zostało genialnie ukazane. Spacerując jej ulicami, możemy namacalnie odczuć klimat tamtego okresu. Autorka wplotła w to wszystko autentyczne wydarzenia i postacie. Nawet sprytnie przemyciła wydarzenia, które możemy poznać w jej książce ,,Sprawa Hoffmanowej". To nie romans, lecz mroczna historia, która się przykleja i nie odpuszcza. To opowieść o tym, jak cienka jest granica między miłością a nienawiścią. Historia nie jest łatwa i na wielu płaszczyznach rani do żywego. Pokazuje, że mały zbieg okoliczności może zaważyć na całym życiu. Jedna decyzja może porwać, zniszczyć, rozszarpać i wrzucić do kotła porzuconych nadziei, miłości, zaufania i moralnego upadku.
Historię piszą zwycięzcy, ale czemu zawsze przegrywają kobiety? Maria zaginęła na 3 dni. To było 20 lat temu, kiedy spędzała ostatnie lato u babci w Górach...
MIŁOŚĆ I ŚMIERĆ NA TRZY SERCA Drobna twarz, mlecznobiała szyja, kasztanowy warkocz... Jej skóra pachnie miodem i pomarańczami, kiedy on szepcze jej do...
Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,
Okładka książki jest intrygująca. Widzimy kobietę i ptaka. Dominuje czerń, odcienie szarości i żółte i pomarańczowe dodatki. Okładka jest satynowa z wytłuszczeniami, ma również skrzydełka, które chronią ją przed uszkodzeniami mechanicznymi. Na jednym z nich przeczytacie kilka krótkich polecajek, a na drugim kilka zdań o autorce powieści. Strony są kremowe, czcionka wystarczająca dla oka, marginesy i odstępy między wersami zostały zachowane. Podzielona została na części i opisane lata akcji.
Bardzo dawno temu czytałam książkę autorki - Przebudzenie - i z tego, co pamiętam, figurowała pod podwójnym nazwiskiem. Ta książka nie była moją ulubioną, więc do tego czasu nie miałam zbytnio po drodze z jej twórczością. Czyta się dosyć dobrze, aczkolwiek na początku ciężko mi było wejść do tej historii. Pisana z wielu perspektyw, może nastręczyć czytelnikowi małych problemów, ale później, gdy już zorientujemy się w powieści, idzie zdecydowanie lżej. Mamy kilku bohaterów, którzy są tu głównymi i ważnymi. Jest Arie, jest i Hania. I ktoś jeszcze... Ogólnie podziwiam autorkę za research do tej książki. Wykonała z pewnością kawał dobrej roboty, co widać po ocenach tejże książki choćby na lubimyczytać. Myślę, że może nie jest to literatura dla każdego, niemniej jednak wartościowa.
Chciałabym też w miarę na początku zaznaczyć, że to lata trudne, ciężkie. Czytamy o komunizmie, przemocy, brutalnych przesłuchaniach, pobytach w więzieniu, czy nawet o samej śmie*ci, więc dla wrażliwych czytelników nie będzie to odpowiednia lektura. No chyba, że sami będziecie mieć ochotę na jej poznanie, to już Wasza decyzja. Ja uprzedzam, bo w trakcie czytania i mnie nie raz mina zrzedła... Ja jednak jestem odporna na takie opisy, czytałam dużo brutalniejsze książki.
Bohaterowie są bardzo porządnie stworzeni. Nie brakuje im charakteru, każdy z nich jest inny, ma inne poglądy i sposób bycia. Jednych lubimy od pierwszej strony, drugich wręcz przeciwnie, a jeszcze na temat innych zmieniamy co chwilę zdanie. Ja, po dłuższym rozważaniu nie polubiłam nikogo. Jakoś nie potrafiłam obdarzyć nikogo sympatią. Dlaczego? Nie wiem sama. Po prostu w tym aspekcie nie zaiskrzyło. Co nie zmienia faktu, że bohaterowie mają bardzo ważną rolę do odegrania.
W tej powieści dużo czytamy o uczuciach, emocjach naszych bohaterów, które głównie przeżywają w sobie. Nie dzielą się nimi, a sami je wałkują. Co gorsza lub lepsza (zależy dla kogo) w drugiej części powieści akcja zwalnia i pojawia się mnóstwo przemyśleń postaci. Retrospekcji, które związane są z przesłuchaniami. Jednak mnie chyba bardziej właśnie ta druga część się podobała. Były opisy mocnych, przemocow*ch przesłuchań. Była drastyczniejsza i wiele rozjaśniała.
Reasumując... Chciałabym, byście dali szansę tej książce. Opisuje ona czasy trudne, wzorowane na prawdziwych wydarzeniach, ale z wplataną fikcją literacką. To nie jest łatwa i lekka książka. Literatura piękna wiąże się z poświęceniem czasu na zrozumienie i może czasem i refleksje nad tym, co właśnie się przeczytało. Lilith patrzy i ocenia - trzeba zaakceptować ten stan rzeczy i wgryźć się w książkę. Nie wiem do tej pory jak ją ocenić. Chciałabym, byście dali jej szansę, o ile lata komunizmu, drugiej wojny nie są dla Was straszne i byście ocenili ją sami.
A może już macie wyrobione zdanie na jej temat?