Na lodzie obowiązują reguły. Ale uczucia nie grają fair.
Octavia Lincolm, studentka prawa i pasjonatka łyżwiarstwa, żyje w cieniu sławnej rodziny – jej ojciec to znany koszykarz, a brat poszedł w jego ślady i robi karierę w NBA. Wyjeżdżając na studia do Filadelfii, dziewczyna liczy, że uda jej się zachować anonimowość i odetchnąć od zawodowych sportowców. Niestety, los stawia na jej drodze Vincenta.
Vincent Williams, kapitan uniwersyteckiej drużyny hokejowej, jest całkowitym przeciwieństwem Octavii. Bryluje w towarzystwie, emanuje pewnością siebie i nikt nie wątpi, że kiedyś zwiąże swoją przyszłość z NHL. Nic więc dziwnego, że już przy pierwszym spotkaniu między tą dwójką dochodzi do spięć.
Mają zbyt różne poglądy, by się ze sobą dogadywać, a jednak im więcej czasu ze sobą spędzają, tym bardziej lód między nimi zaczyna topnieć. Pragnienia i lęki, które spod niego wyzierają, zbliżają Vincenta i Octavię do siebie.
Ci nie wiedzą jeszcze, że suną po bardzo cienkiej tafli. Nawet jeden nieostrożny ruch może zaważyć na ich relacji i… skruszyć wszystkie ich pragnienia.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2026-04-14
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 468
Język oryginału: polski
Przeczytane:2026-08-07, Ocena: 1, Przeczytałem, Przeczytane,
Octavia to młoda studentka prawa. Ze względu na to, że wychowała się w rodzinie znanych sportowców, ciągle stara się trzymać na uboczu. Choć przyrzeka sobie, że nie będzie z żadnym z nich, wszystko się zmienia, gdy poznaje Vincenta. Chłopak jest duszą towarzystwa, a przy okazji kapitanem akademickiej drużyny hokejowej. Już na pierwszym spotkaniu między tą dwójką dochodzi do spięcia i potyczek słownych. Octavia szybko odkrywa, że Vincent nie jest taki, jak reszta ich rówieśników, ale jednocześnie boi się pozwolić sobie na miłość.
Książka to typowy romans dla nastolatków, z tym że mamy tu sceny 18+. Na tle innych romansów nie wyróżnia się niczym.
Spodziewałam się, że więcej wątków sportowych, jednak stanowi on tu zaledwie tło. Tak samo widać, że autorka nie zrobiła dokładnego researchu odnośnie choroby Octavii i ten wątek potraktowała bardzo po macoszemu.
Ciężko mi tu powiedzieć cokolwiek dobrego o tej książce. Jest strasznie rozwleczona i pełna zbędnych opisów. Główna bohaterka irytowała mnie niesamowicie na każdym kroku, ciągle była tylko zapatrzona w siebie i nie myślała o nim innym. Jedynym plusem był chyba Vincent, chodzący green flag.
Zakończenie okazało się przewidywalne od samego początku. Jeśli spodziewacie się fajerwerków, to niestety tutaj nie ma na co liczyć.