Okładka książki - Na krwawych skrzydłach

Na krwawych skrzydłach



Tom 1 cyklu Akademia krwawych skrzydeł
Ocena: 5.25 (8 głosów)

W Akademii Krwawych Skrzydeł krew to potęga, a miłość to niebezpieczna gra

 

Na nic takiego się nie pisałam.

Pół-fae w szkole dla wysoko urodzonych wampirów? To gotowy przepis na katastrofę.

Nazywam się Medra Pendragon, ostatnia z jeźdźców smoków, a przynajmniej tak mi mówią. Zabawne jest to, że nie ma już żadnych smoków. Ani jednego. Nie powstrzymało to wampirów przed uznaniem, że warto mnie schwytać. Teraz utknęłam w Akademii Krwawych Skrzydeł, w której rządzą wysoko urodzone wampiry, a tacy jak ja, skażeni, jesteśmy dla nich tylko źródłem krwi i pionkami w ich grze.

Ale nawet to nie jest najgorsze. Bo oto pojawia się Blake Drakharrow. Zimny, arogancki i wręcz nieprzyzwoicie przystojny. Dręczy mnie od momentu, gdy się poznaliśmy, a w dodatku zaręczono nas zgodnie z jakimś starożytnym rytuałem.

Krwawe Skrzydła to nie tylko szkoła - to pole bitwy. Wysoko urodzeni walczą o władzę, a jeśli jesteś słaby? Giniesz.

Informacje dodatkowe o Na krwawych skrzydłach:

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2026-01-20
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN: 9788383357133
Liczba stron: 680
Tytuł oryginału: On Wings of Blood
Tłumaczenie: Anna Reszka

Tagi: fantasy

więcej

Kup książkę Na krwawych skrzydłach

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Na krwawych skrzydłach - opinie o książce

Okładka tej książki jest w twardej oprawie. To bardzo dobry pomysł, bowiem książka liczy sobie ponad sześćset stron, więc siłą rzeczy musiała mieć takie wykończenie. Czerwone wkładki w środku, a w dotyku okładka jest matowa z wytłuszczeniami (miejscami użyto lakieru UV). W samym centrum widzimy smoka... Tak, on ma znaczenie w powieści. Mamy barwione brzegi, które idealnie dopełniają ten egzemplarz. Prezentuje się cudownie. Podzielona została na księgi i rozdziały, widziane oczami Medry jak i Blake. Kremowe strony, czcionka wystarczająca dla oka, odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane.

Powiem Wam tak... Dawno nie czytałam nic o wampirach. Dawno nie czytałam nic o smokach, o ile cokolwiek takiego czytałam (nie pamiętam). Ta książka rozbiła system. Dosłownie. Już od pierwszych stron wpadłam do wykreowanego świata i... Nie chciałam z niego wyjść. Tak po prostu. Z ogromnym zainteresowaniem pochłaniałam kolejne strony i... Zarwałam dla niej noc. Nie mogłam inaczej, bo była tak ciekawa, akcja tak pędziła, że musiałam doczytać do końca. Nie wytrzymałabym kilku kolejnych godzin przerwy, a po skończeniu jej, nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Cały czas rozmyślam nad wszystkim i nie mogę się doczekać kontynuacji. To oczywiste, że chciałabym przeczytać ją już teraz. Tak zafascynowałam się tym światem, że nie wiem, czy wrócę do obyczajówek, tak o. Będąc nastolatką czytałam o wampirach, dlatego tak chętnie teraz sięgnęłam po tę książkę i się nie zawiodłam! Pisarka stworzyła niezwykle dopracowaną fabułę, wielowątkową, którą mogłabym czytać w nieskończoność. Duża zasługa jest tutaj też tłumacza, bo wykonał kawał dobrej roboty. Nie czułam zgrzytów, wszystko było idealnie dopracowane. Czytało się też książkę szybko, lekko i przyjemnie, z trudem odrywałam się od niej. A to chyba najlepszy powód, byście i Wy po nią sięgnęli. Ogromne tomiszcze, ale warte Waszej uwagi.

Medra jest naszym smoczym jeźdźcem. Ostatnim chyba na świecie. Jest to dziewczyna niezwykle uparta, butna, ale i odważna. Staje w obronie przyjaciół i ta zaciekłość bardzo mi się podobała. Oczywiście chwilami mogłaby zamknąć buzię na kłódkę i się nie odzywać, no ale nie ma tak dobrze. Polubiłam ją i mocno kibicowałam, żeby nie spotkało ją coś złego, chociaż przyszłość zbliżała się szybkimi i dużymi krokami. Z kolei Blake... Wielki pan i książę, którego niejednokrotnie miałam ochotę zdzielić, czymkolwiek co byłoby pod ręką. Jego chamskie zachowanie i czyny jeszcze bardziej mnie denerwowały. Niemniej jednak musiał taki być, ale o tym dowiecie się sami. Mimo to i tak go polubiłam, chociaż to nie mój typ człowieka, wzorem do naśladowania również nie można go nazwać. Im dalej jesteśmy w książce - on się zmienia. Czy na dobre, czy na gorsze - sami oceńcie. Reasumując uważam, że autorka świetnie poradziła sobie z charakterystyką wszystkich bohaterów. Mamy nie tylko wampirów, skażonych, jeźdźców, ale i krasnoludów i kilka innych gatunków. Nie czułam niedosytu, wręcz przeciwnie, myślę, że autorka w odpowiedni sposób i wystarczający wszystko nam objaśniła. Każdy z nich jest inny i dostarczy nam innych emocji. To kolejny mocny plus dla powieści.

Co tu się działo... Ile zwrotów akcji, plot twistów. Wciąż zbieram szczękę z podłogi, bo nie spodziewałam się takich zdarzeń. Mamy tutaj akademię, do której głównie należą wysoko urodzeni, ale i najlepsi skażeni. Mamy rywalizację między czterema domami. Autorka opisuje nawet wydarzenia w roku studentów, pokazuje nam, jak wyglądały lekcje i pokazuje nam siłę wampirów. To, jacy są niebezpieczni i jaką mają przewagę. Widzimy nie tylko same zalety takich postaci, ale i wady. Nie zawsze bogactwo i dobre sytuowanie ze względu na rodzinę czy związek jest wystarczające, bo jeśli ktoś jest zginity od środka, to i tak nic nie pomoże. Mamy rytuały, które mnie wprawiły w osłupienie i... Zafascynowanie. Tak dawno nie czytałam o wampirach, że teraz po prostu wpadłam w sidła autorki i już mo serce krwawi, że będzie trzeba czekać na drugi i kolejne części, nie wiadomo jak długo. Mam nadzieje, że kolejna część pojawi się na naszych czytelniczym rynku bardzo szybko. Dodam, że jest wersja angielska, ale ni w ząb bym z tego nie zrozumiała. Muszę również zaznaczyć, że mimo dynamiczności, mamy tutaj sceny +18. Więc jeśli nie jesteś w tej kategorii wiekowej odpuść, poczekaj. Niektóre sceny mogą cię zgorszyć, chociaż za wiele ich tu nie ma. Ja czytałam je z wypiekami na twarzy o naprawdę, dawno to się nie wydarzyło. Tak samo mamy opisywane sceny przemocy - więc naprawdę uważajcie. To mocna, ale jednocześnie bardzo wciągająca powieść.

Co czułam podczas czytania? WSZYSTKO. Wszystkie emocje Blake, Medry. WSZYSTKIE. Ja nie wiem, jak autorka to zrobiła, ale naprawdę przeżywałam to tak, jakbym to ja była główną bohaterką. Jestem nadal w szoku i pod wrażeniem, cieszę się, że mogłam przeczytać tak świetną powieść, której śmiało daję 10/10 gwiazdek, bo na to zasługuje. Dawno tak się nie wyciągnęłam w powieść i nie czytałam z zapartym tchem. Po prostu WOW. To jest pozycja, nad którą zdecydowanie warto się pochylić. Co oprócz wampirów i smoków tutaj znajdziecie? Relację hate-love, przyjaźń, miłość, rywalizację, ale i slow burn. A gdy zapłonie... Uhh... Będzie gorąco...

Reasumując uważam, że jest to MISTRZOWSKO napisana powieści, świetny początek serii, która pozwoli czytelnikowi totalnie odciąć się od rzeczywistości i zacząć żyć tym, co dzieje się w lekturze. Mamy emocje, wiele wątków, nudy nie odczujecie, a samo pióro, jakim posługuje się autorka jest wciągające. Rewelacja, a ja nadal nie potrafię się pozbierać. Drodzy Państwo, czytajcie tę książkę! Ja na pewno szybko o niej nie zapomnę.

Link do opinii
#współpracareklamowa z Zysk i S-ka Wydawnictwo 📚 „Na krwawych skrzydłach” Briar Boleyn

Obszerna powieść fantasy z wyrazistymi bohaterami i mroczną, niebezpieczną fabułą, którą pochłania się w błyskawicznym tempie — czy to w ogóle możliwe? Okazuje się, że tak! Najlepszym dowodem jest „Na krwawych skrzydłach” Briar Boleyn — książka, na którą długo czekałam i która prezentuje się wyśmienicie.

Akademia krwawych skrzydeł to nie tylko szkoła dla m.in. wysoko urodzonych wampirów lub wyjątkowych skażonych, ale przede wszystkim to miejsce, w którym przetrwają jedynie najbardziej uzdolnieni uczniowie, najsilniejsi i najbardziej bezwzględni. Tutaj każdy dzień może być twoim ostatnim, więc miej oczy i uszy szeroko otwarte, a przy okazji działaj według ich zasad. Gdy na korytarzach szkoły pojawia się Medra Pendragon- rudowłosa zadziorna pół-fae, ostatnia z jeźdźców smoków, gra o władzę pośród wampirów nabiera kolorów. Medra zostaje oddana niezwykle przystojnemu, chłodnemu i aroganckiemu Blake’owi Drakharrow i teraz są narzeczeństwem. To dopiero początek jej kłopotów, które w głównej mierze sprowadza na nią Black oraz jego druga narzeczona. Zaczyna się bezlitosna, okrutna i pełna krwi walka o prestiż, władzę i życie. Przetrwają tylko najlepsi.

„Na krwawych skrzydłach” to świetne połączenie wielu elementów fantasy w spójną, dopracowaną całość. Mamy tu wampiry, smoki, krasnoludy oraz fea — istoty takie jak wróżki, elfy, skrzaty czy gobliny — a wszystko to spowite magią i nieustannym poczuciem zagrożenia. Jest brutalnie, dynamicznie i moralnie niejednoznacznie. Tu rządzi krew — jej zapach, smak i moc. Choć początkowo można poczuć się przytłoczonym ilością postaci, ich ras, umiejętności czy zależności, szybko okazuje się, że wszystko tworzy przemyślaną i harmonijną całość. Wątki płynnie się przeplatają, a bohaterowie budują intrygującą, pełną tajemnic historię, od której trudno się oderwać — z każdym rozdziałem ciekawość tylko rośnie.

Jak na powieść fantasy przystało — jest magicznie i intensywnie. Niektóre elementy pozytywnie zaskakują, inne podkręcają adrenalinę i dramatyzm, a jeszcze inne budzą współczucie, smutek, a momentami nawet zagubienie. Nad wszystkim unosi się jednak duszna, mroczna atmosfera, która otacza bohaterów — pełnych skrajnych emocji, zarówno tych dobrych, jak i złych. To postaci, które często muszą grać przypisane im role, by po prostu przetrwać.

Najbardziej intrygująca pozostaje dla mnie przeszłość Medry, którą od początku polubiłam za jej wybuchowość, pyskatość i odwagę. Równie zagadkowy jest Kage — nie potrafię go rozgryźć, ale mam przeczucie, że skrywa więcej, niż pokazuje. Blake z kolei to postać, której trudno coś zarzucić —jego decyzje jasno wynikają z sytuacji, pozycji i lojalności wobec rodziny. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom, bo wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek prawdziwych wydarzeń — zwłaszcza po tak mocnym zakończeniu.

Jeśli więc macie ochotę na fascynującą, mroczną i pełną emocji historię, w której magia i wyraziste postaci grają pierwsze skrzypce, „Na krwawych skrzydłach” zdecydowanie powinno znaleźć się w Waszych rękach. Coś mi podpowiada, że gdy tylko zaczniecie czytać, ta opowieść pochłonie Was bez reszty, skutecznie kradnąc czytelnicze serca i umysły.

 

Moja ocena: 9/10.

Link do opinii
Avatar użytkownika - ilovebook26
ilovebook26
Przeczytane:2026-03-30, Ocena: 5, Przeczytałam,

" - Kiedy brałaś udział w Igrzyskach, zdałem sobie z czegoś sprawę
- Z czego?
- Że zrobiłbym dla ciebie wszystko. Zrobiłbym krzywdę każdemu. Zabił każdego.
- Wcale tego nie chcę. Nie chcę, żebyś dla mnie zabijał.
- Nie ma znaczenia, czego chcesz, Pendrago. Nigdy nie będziesz musiała o to prosić"

Jeden dzień. Jeden dzień zajęło mi przeczytanie tej książki. Wciągnęła mnie od pierwszych stron i było tak aż do samego końca. Akcja jest intrygująca i ciekawa od samego początku. Medra nagle znajduje się w całkiem nowym dla niej miejscu, niebezpiecznym miejscu. Otoczona przez wysoko urodzonych, tak zwane wampiry, którzy uważają się za lepszych od zwykłych śmiertelników, nazywanych przez nich skażonymi. Bohaterka jednak nie jest zwykłym śmiertelnikiem, co powoduje, że każdy wampir z jeszcze większą chęcią wyssałby z niej krew, albo brutalnie zamordował. Uznana za ostatnią z jeźdźców smoków, tylko problem jest taki, że smoki? Nie istnieją, a przynajmniej już nie teraz. No cóż, bohaterka znajduje się w dosyć nieciekawym położeniu, a jakby było tego mało to zostaje zmuszona do zaręczyn z samym księciem wampirów, który nie ukrywa, że nienawidzi jej od samego początku. Tylko tak się składa, że to będzie najmniejszy z jej problemów.

Jest brutalnie, krwawo, a najlepsze w tym wszystkim jest to, że wampiry tutaj nie są dobre. To zdecydowanie miła odmiana. Są okrutne, brutalne i mordują bez żadnych skrupułów, a wszystko sprowadza się do władzy. Jestem zaskoczona, że ta książka tak bardzo mi się podobała i nawet się nie zorientowałam, kiedy byłam już w połowie. Wywołała we mnie wiele emocji, od frustracji, wściekłości aż do satysfakcji ze względu na rozwój pewnych wydarzeń. Idealnie został tutaj przedstawiony klimat dark akademii, bo cały czas czuć grozę i napięcie. Do tego dosyć szczegółowe opisy otoczenia, tego co się dzieje. Świat przedstawiony to świat, w którym rządzą wampiry. Świat, gdzie śmiertelnik jest niczym. Jest rzeczą, mało istotną, z którą można zrobić co mu się żywnie podoba. Ba, on powinien być wdzięczny, że ktokolwiek chce jego krwi.

Medra? Polubiłam ją, bo została przedstawiona jako silna bohaterka, ale jednak za szybko pogodziła się ze swoim położeniem. Wprawdzie od początku jej planem jest odkrycie wszystkiego, co pozwoliłoby jej w ucieczce, ale po bardzo krótkim czasie zaczyna się jej w akademii podobać. Dziewczyna przebywa w całkiem w nowym dla niej środowisku, a tak naprawdę nie robi nic, żeby czegokolwiek się o nim dowiedzieć, wszystkiego dowiaduje się od przyjaciół. A jednak byłoby dobrze wiedzieć, czego się spodziewać, prawda? Na szczęście, podejmuje pewne działania, które mają jej pomóc przetrwać w środowisku pełnym wampirów, dając w ten sposób do zrozumienia, że nie da się tak łatwo zlikwidować. Dziewczyna nosi tytuł ostatniej z jeźdźców smoków, a tak naprawdę o smokach tu prawie nic nie było. Niby okej, bo jednak one wyginęły, są historią, ale jednak Merda nawet nie podejmuje prób, żeby cokolwiek się na ich temat dowiedzieć konkretnego. Może początkowo, ale bardzo szybko coś innego zajmuje jej myśli i tu faktycznie jestem w stanie choć trochę to zrozumieć. Niestety, ale momentami też postępuje bardzo lekkomyślnie. Nie dostrzega zagrożenia, a przede wszystkim nie dostrzega tego, że co chwilę jej przyszły współmałżonek ją ratuje. Gdyby nie on, to dziewczyna dawno skończyłaby martwa.

A Blake? Książę, uprzywilejowany wampir. Lepszy od innych. Bardzo intrygująca postać, bo cały czas się wydawało, że niczym nie różni się od podobnych mu istot, bo jego działania zdecydowanie na to nie wskazywały, a jednak rozdziały z jego perspektywy pozwoliły na bliższe jego poznanie i odkrycie, że nie do końca jest taki zły. Ale, ale nie można uznać go za dobrego. A ta końcówka?Dobitnie to pokazała.

Relacja pomiędzy bohaterami jest bardzo intrygująca, bo od początku się nienawidzą i utrzymuje się to przez bardzo, bardzo długi czas. Nie cierpią się, a jednak jest pomiędzy nimi bardzo silne przyciąganie, a z czasem fascynacja. W ogóle sama kwestia aranżowanego małżeństwa jest intrygująca, bo wiąże się z tym różnego rodzaju działania, zasady czy obowiązki. Zdecydowanie coś nowego.

"Moje serce mogło być czarne, a czyny mroczne jak noc, lecz ona należała do mnie i musiałem ją chronić, zapewnić jej bezpieczeństwo za wszelką cenę"

To książka, która wywołuje wiele emocji. Najlepszy moment? To chyba wtedy, kiedy pewna wampirzyca w końcu dostała to na co zasłużyła. To książka, w której bardzo o wiele się dzieje, która zmusza do stawiania pytań, a jednak odpowiedzi na nie brak. Do samego końca nie wiadomo o co tutaj chodzi i tak naprawdę czego chcą od Merdy? Naprawdę, bardzo lubię takie książki, a po takim zakończeniu jestem naprawdę bardzo ciekawa jak dalej historia się rozwinie. Bo to dopiero początek.

Ps. Widzieliście te piękne wydanie?

Link do opinii

Elfy, wampiry, smoki, akademia, enemies to lovers - brzmi jak fenomenalne i ciekawe połączenie. Tak wiele możliwości jest do wykorzystania w przypadku tych motywów. I dawno nie spotkałam się z takim miksem fantastycznych istot w jednej książce. Pomyślałam sobie od razu wow, to będzie coś! Będę się świetnie bawiła, będzie moc. No i była, do całych 150 stron, co z przykrością i smutkiem stwierdzam. I pisząc to, jest mi naprawdę źle, że muszę negatywnie opisać tę książkę, ale nie znalazłam w niej tego czegoś, co by mnie zachwyciło. 


Generalnie książka zaczęła się fajnie, główna bohaterka budzi się na stosie z trupami, poznaje tajemnicze, wrednego wojownika, jest opryskliwa, czyli to co lubię. Pomyślałam sobie wtedy, że to będzie coś, zaczęło się tak dobrze, więc co może pójść nie tak? A no jak się okazało, wiele. Mój główny zarzut jest taki, że w tej książce tak szybko przeskakujemy między wydarzeniami, że w pewnym momencie odniosłam wrażenie, że jest o niczym, a autorka wrzuca co jej tylko przyjdzie na myśl. Raz Medra uczy się walczyć, tu za chwilę ratuje przyjaciółkę na imprezie na plaży, tu znajduje rannego szczeniaka, który poważnie ranny to w zasadzie może poczekać łaskawie, ma czas (😉😶), a już na kolejnym rozdziale idzie z wrogiem na bal. Dosłownie był przeskok za przeskokiem, każdy rozdział o czymś innym, do tego podział na 4 księgi, w zasadzie nie wiem w jakim celu, dosłownie nic się ze sobą tu nie łączyło. Był jakiś główny wątek, który miał to spajać, ale na dobrą sprawę 50% wydarzeń jest tam po nic. Czułam się tak, jakbym czytała historię z Wattpada, gdzie ktoś pisze co mu w duszy zagra, bez ładu i składu, zero jakiejś sensownej fabuły, taki brudnopis, który później sklei się w jedną spójną historię.


Świat fantastyczny to kolejny aspekt, który mnie zawiódł. Oczekiwałam, że historia skupi się na wampirach, smokach, elfach, a tak naprawdę są one tłem dla wzajemnej nienawiści i westchnień między Medrą, a Blakiem. Smoków to tu nie uświadczyłam za wiele, fae były wyłącznie powiązane z pochodzeniem Medry, a wampiry okazały się tylko krwiożerczymi tyranami. Zasmuciło mnie to okrutnie. A jeśli chodzi o relację między głównymi bohaterami, to totalnie nie czułam tej chemii, która miała być. Przeskok między nienawidzę cię, a chcę cię był w oka mgnieniu i to za sprawą zobaczenia gołej klaty, po to aby zaraz znów się nienawidzić. Generalnie bardzo irytowała mnie postać Medry, która sama nie wie czego chce, jakby miała rozdwojenie jaźni. Raz mówi do mamy swojej przyjaciółki, że nie powinny się przyjaźnić, bo naraża to jej córkę na niebezpieczeństwo, po to aby za chwilę ciągnąć ją na imprezę wśród wampirów, które są dla niej zagrożeniem. Tu za chwilę mówi, że nienawidzi przywódcy drugiego domu, po to aby zaraz z nim iść na bal i podziwiać jego wdzięki. Mogłabym przytoczyć wiele takich wydarzeń, przy których podczas czytania miałam na twarzy wypisane "Co jest grane? Serio ktoś to napisał?".


Brutalne, lecz prawdziwe stwierdzenie jest takie, że ta historia jest o niczym i jest dla mnie rozczarowaniem. Z fantastyką to ma niewiele wspólnego, to książka bez fabuły z tanim romansem bez chemii. Główni bohaterowie są bez charakteru, a chemia między nimi jest na ujemnym poziomie - Medra niby silna, ale w rzeczywistości naiwna, Blake niby potężny książę wampirów, a w rzeczywistości okazywał bardzo często zagubienie we własnym świecie. Tylko powtarzał, że Medra jest jego, będzie ją chronił, ale za tym nie szła żadna chemia ani uczucie. Po prostu chęć posiadania, byleby inny nie dostał. Niestety, ale na "Krwawych skrzydłach" to książka, która w tym roku otrzymała ode mnie najsłabszą ocenę, wybudziła mnie mocno, a szkoda bo potencjał na początku był ogromny. 

Link do opinii

„Na krwawych skrzydłach” autorstwa Briar Boleyn to pierwszy tom cyklu Akademia Krwawych Skrzydeł, który przenosi czytelnika do mrocznego, pełnego intryg świata wampirów, magii i niebezpiecznych układów. Autorka tworzy historię, w której walka o władzę, tajemnice oraz skomplikowane relacje między bohaterami splatają się w dynamiczną i wciągającą opowieść.

Główną bohaterką jest Medra Pendragon – pół-fae, która według legend jest ostatnią z jeźdźców smoków. Dziewczyna trafia do Akademii Krwawych Skrzydeł, elitarnej szkoły przeznaczonej dla wysoko urodzonych wampirów. W miejscu, gdzie krew oznacza potęgę, a słabość jest bezlitośnie wykorzystywana, Medra musi nauczyć się przetrwać wśród tych, którzy postrzegają ją jedynie jako pionek w swojej grze.

Sytuację komplikuje pojawienie się Blake’a Drakharrowa – zimnego i pewnego siebie wampira, który od początku traktuje Medrę z wyraźną wrogością. Ich relacja nabiera dodatkowego znaczenia, gdy okazuje się, że zostali związani starożytnym rytuałem zaręczyn. Napięcie między bohaterami, pełne sprzecznych emocji i niedopowiedzeń, staje się jednym z najciekawszych elementów powieści.

Briar Boleyn prowadzi fabułę w dynamiczny sposób, łącząc elementy fantasy, romansu i przygodowej opowieści o dojrzewaniu. Autorka z dużą dbałością buduje atmosferę Akademii – miejsca pełnego tajemnic, niebezpiecznych sojuszy i walki o wpływy. Na kartach powieści pojawiają się także motywy poszukiwania własnej tożsamości, odkrywania ukrytej siły oraz próby odnalezienia się w świecie rządzonym przez surowe zasady i hierarchię.

„Na krwawych skrzydłach” to propozycja dla miłośników mrocznego fantasy i romantasy, którzy lubią historie osadzone w akademiach magicznych, pełne napięcia, intryg oraz bohaterów złożonych i niejednoznacznych. Pierwszy tom serii zapowiada emocjonującą opowieść o walce o władzę, lojalność i uczucia, które w świecie wampirów mogą okazać się równie niebezpieczne jak sama magia.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Zfascynacjaoksia
Zfascynacjaoksia
Przeczytane:2026-04-02, Ocena: 6, Przeczytałam,

Briar Boleyn nakreśliła przenikającą na wskroś i hipnotyzującą opowieść, która porywa już od pierwszej strony, fascynuje magicznym, a zarazem niebezpiecznym klimatem i absorbuje tak silnie, że odurzony czytelnik płynie po jej stronach zaznając czystej euforii. Brutalny świat, w którym rządzą aroganckie Wampiry, tajemnicza dziewczyna, przeniesiona z innej rzeczywistości, trafiająca wprost w ręce mrocznego księcia, niezwykła Akademia, aranżowane narzeczeństwo i echo smoków, które choć uznane za wyginięte, wciąż budzą grozę! Dołóżmy do tego rywalizację, zazdrość, nietuzinkowe magiczne szkolenie i kiełkujące, pełne pasji uczucie, a otrzymamy błogą opowieść, jaka błyskawicznie wessie Was do wspaniałej fantastycznej, nieobliczalnej rzeczywistości i zafunduje niezapomnianą przygodę! Zapewniam, iż fani wampirów oraz nostalgicznego motywu dark academia będą w pełni usatysfakcjonowani lekturą!

 

Bezsprzecznie, Autorka nakreśliła wyjątkowo absorbującą, elektryzującą i nieszablonową opowieść, od której nie można się oderwać! Ogromne brawa należą się za mistrzowskie i niepokojące kreacje bohaterów. Mamy tu do czynienia z dumnymi Wampirami, zwykłymi ludźmi, którzy traktowani są przez rządzących przedmiotowo, ale nasza główna postać jest owiana tajemnicą. Tutejsi uważają ją za wyjątkowego, ostatniego z jeźdźców smoków, dlatego zostaje połączona starożytnym rytuałem z samym księciem, aroganckim, ale niesamowicie przystojnym Blakiem Drakharrow. Nie jest jednak jedyną narzeczoną, a stale grożące jej niebezpieczeństwo i niechęć ze strony otoczenia dodatkowo podsycają napiętą atmosferę. Czy intensywna nienawiść, odczuwana do przywiązanego wampira, może przemienić się w namiętność i głębsze uczucie? I co oznacza kobiecy głos, który Medra zaczyna słyszeć w swojej głowie?

 

Wyjątkowa w każdym calu, fundująca mroczną przygodę, paraliżująca skrajnymi emocjami! "Na Krwawych Skrzydłach" to odurzająca, fascynująca, pełna zwrotów akcji, przesycona ciemnością, wampirzymi rytuałami i tajemnicami powieść, która całkowicie odrywa od szarej rzeczywistości! Dla tak wybitnej hipnotyzującej, klimatycznej uczty literackiej, warto zarwać całą noc! Polecam ??

Link do opinii
Avatar użytkownika - z_ksiazka_w_plec
z_ksiazka_w_plec
Przeczytane:2026-03-26, Ocena: 6, Przeczytałem,

,,Na krwawych skrzydłach" to książka, która pochłonęła mnie bez reszty.

 

Połączenie światów pół-fae, wampirów i smoków to dla mnie genialne połączenie. Chociaż tych ostatnich tutaj nie jest za wiele.

 

Medra Pendragon uważana jest za ostatnią z jeźdźców smoków. Problem tylko w tym, że dawno nie widziano żadnego smoka. W świecie wampirów znalazła się przypadkowo i od razu została osadzona w Akademii Krwawych Skrzydeł. W świecie tym poznaje Blake Drakharrow. Najbardziej atrakcyjnego i aroganckiego z wampirów. Od razu oboje zostają zaręczeni.

 

Czy książka jest przewidywalna? Tak i nie. To, że pomiędzy głównymi bohaterami pojawi się w końcu uczucie, było wiadomo od początku. Natomiast całą fabuła nie była już taka oczywista.

 

W książce znajdziemy motyw szkoły, szkolenia, turniejów. Nie zabraknie również motywu enemies to lovers, który został tutaj bardzo dobrze poprowadzony. Medra i Blake od samego początku nie przepadają za sobą. Ich relacja jest bardzo napięta i nie od razu zakochują się w sobie. Dopiero później iskrzy między nimi i to bardzo, ale w dalszym ciągu dochodzi do ostrej wymiany zdań.

 

Uwielbiam gdy narracja prowadzona jest z perspektywy różnych bohaterów. I tutaj właśnie tak jest. Dzięki czemu mogłam bliżej poznać zarówno Medre jak i Blaka.

 

Sama akcja nie jest bardzo dynamiczna. Bywają momenty, które nieco przyspieszają, ale przeważnie akcja płynie swoim rytmem.

 

Na uwagę zasługuje również wydanie tej książki. Obok tej okładki i tych malowanych brzegów, nie można przejść obojętnie.

 

Jeśli szukacie ciekawej fantastyki, którą nie tylko dobrze się czyta, ale również pięknie wygląda na półce to bardzo polecam ,,Na Krwawych Skrzydłach".

 

 

Link do opinii
Reklamy