Obszerna powieść fantasy z wyrazistymi bohaterami i mroczną, niebezpieczną fabułą, którą pochłania się w błyskawicznym tempie — czy to w ogóle możliwe? Okazuje się, że tak! Najlepszym dowodem jest „Na krwawych skrzydłach” Briar Boleyn — książka, na którą długo czekałam i która prezentuje się wyśmienicie.
Akademia krwawych skrzydeł to nie tylko szkoła dla m.in. wysoko urodzonych wampirów lub wyjątkowych skażonych, ale przede wszystkim to miejsce, w którym przetrwają jedynie najbardziej uzdolnieni uczniowie, najsilniejsi i najbardziej bezwzględni. Tutaj każdy dzień może być twoim ostatnim, więc miej oczy i uszy szeroko otwarte, a przy okazji działaj według ich zasad. Gdy na korytarzach szkoły pojawia się Medra Pendragon- rudowłosa zadziorna pół-fae, ostatnia z jeźdźców smoków, gra o władzę pośród wampirów nabiera kolorów. Medra zostaje oddana niezwykle przystojnemu, chłodnemu i aroganckiemu Blake’owi Drakharrow i teraz są narzeczeństwem. To dopiero początek jej kłopotów, które w głównej mierze sprowadza na nią Black oraz jego druga narzeczona. Zaczyna się bezlitosna, okrutna i pełna krwi walka o prestiż, władzę i życie. Przetrwają tylko najlepsi.
„Na krwawych skrzydłach” to świetne połączenie wielu elementów fantasy w spójną, dopracowaną całość. Mamy tu wampiry, smoki, krasnoludy oraz fea — istoty takie jak wróżki, elfy, skrzaty czy gobliny — a wszystko to spowite magią i nieustannym poczuciem zagrożenia. Jest brutalnie, dynamicznie i moralnie niejednoznacznie. Tu rządzi krew — jej zapach, smak i moc. Choć początkowo można poczuć się przytłoczonym ilością postaci, ich ras, umiejętności czy zależności, szybko okazuje się, że wszystko tworzy przemyślaną i harmonijną całość. Wątki płynnie się przeplatają, a bohaterowie budują intrygującą, pełną tajemnic historię, od której trudno się oderwać — z każdym rozdziałem ciekawość tylko rośnie.
Jak na powieść fantasy przystało — jest magicznie i intensywnie. Niektóre elementy pozytywnie zaskakują, inne podkręcają adrenalinę i dramatyzm, a jeszcze inne budzą współczucie, smutek, a momentami nawet zagubienie. Nad wszystkim unosi się jednak duszna, mroczna atmosfera, która otacza bohaterów — pełnych skrajnych emocji, zarówno tych dobrych, jak i złych. To postaci, które często muszą grać przypisane im role, by po prostu przetrwać.
Najbardziej intrygująca pozostaje dla mnie przeszłość Medry, którą od początku polubiłam za jej wybuchowość, pyskatość i odwagę. Równie zagadkowy jest Kage — nie potrafię go rozgryźć, ale mam przeczucie, że skrywa więcej, niż pokazuje. Blake z kolei to postać, której trudno coś zarzucić —jego decyzje jasno wynikają z sytuacji, pozycji i lojalności wobec rodziny. Z niecierpliwością czekam na kolejny tom, bo wszystko wskazuje na to, że to dopiero początek prawdziwych wydarzeń — zwłaszcza po tak mocnym zakończeniu.
Jeśli więc macie ochotę na fascynującą, mroczną i pełną emocji historię, w której magia i wyraziste postaci grają pierwsze skrzypce, „Na krwawych skrzydłach” zdecydowanie powinno znaleźć się w Waszych rękach. Coś mi podpowiada, że gdy tylko zaczniecie czytać, ta opowieść pochłonie Was bez reszty, skutecznie kradnąc czytelnicze serca i umysły.
Moja ocena: 9/10.
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2026-01-20
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 680
Tytuł oryginału: On Wings of Blood
Tłumaczenie: Anna Reszka
Dodał/a opinię:
Justyna Kubacka