Gardzę Alastorem Shawem.
W San Francisco myślą, że jesteśmy rywalizującymi artystami.
W rzeczywistości jesteśmy drapieżnikami walczącymi o tereny łowieckie.
Nigdy nie ścigaliśmy tej samej ofiary. Aż pewnej nocy obaj zwróciliśmy uwagę na Marę Eldritch.
Shaw chce użyć jej jako pionka w swojej pokręconej grze.
Ja jestem zafiksowany na jej punkcie z innego powodu...
Przez nią czuję rzeczy, których nigdy nie czułem. Pragnę rzeczy, których nigdy nie pragnąłem.
Tylko ona może sprawić, że stracę kontrolę.
Nie wiem, czy powinienem ją chronić za wszelką cenę... czy zniszczyć, zanim ona zniszczy mnie.
Mara wie, że nie jestem święty. Ale nie ma pojęcia, że tańczy z diabłem...
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2024-12-11
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 312
Tytuł oryginału: There Are No Saints
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Iga Wiśniewska
Są przekonani, że nie zasługują na miłość… dopóki się do siebie nie zbliżą. Camille Rivera tonie w nieszczęściach. Ojciec choruje, brat podpadł...
Jej przyszły mąż zdecydowanie nie jest księciem z bajki. Callum Griffin i Aida Gallo pochodzą z rodzin, które od dawna walczą o władzę w mafijnym świecie...
Przeczytane:2026-03-26, Ocena: 6, Przeczytałem,
Sięgacie po dark romanse? Czytaliście ostatnio jakiś godny polecenia?
Ja z początku podchodziłam z dystansem do książek tego gatunku, choć obecnie wybieram je coraz częściej. Najbardziej lubię te historię, które w głównej mierze skupiają się na psychice bohaterów i jej mrocznych zakamarkach. A dziś przychodzę do was z dylogią ,,Grzesznicy", ukazującą właśnie te najbrudniejsze zakątki umysłu.
,,Ta obsesja na punkcie Mary mnie pochłania.
Nie myślę o niczym innym. Kieruje każdym moim działaniem.
Nigdy nie czułem się tak pozbawiony kontroli - co mnie denerwuje.
Moje fantazje zawsze były sceną, na której jestem reżyserem układającym historię według własnego uznania.
Teraz fantazjuję o Marze bez żadnych intencji i kontroli. Nawet nie zdając sobie z tego sprawy, pogrążam się w kolejnych marzeniach, realniejszych niż otaczający mnie świat.
Widzę jej twarz, ciało, sposób, w jaki się porusza.
Kiedy pierwszy raz na nią spojrzałem, ledwo ją tolerowałem. Jej obgryzione paznokcie i brudne ubrania napawały mnie obrzydzeniem.
Teraz działa jakaś dziwaczna alchemia. Każda jej część staje się dla mnie jeszcze bardziej atrakcyjna.
(...)
W moim świecie jest tylko jeden bóg. Byłem sam we wszechświecie.
A teraz widzę iskrę.
Iskrę, która mnie interesuje.
Chcę trzymać ją w rękach. Manipulować nią.
Mara ma moc różną od mojej. Chcę wiedzieć, czy mogę ją okiełznać. Albo skonsumować."
Już od dawna zastanawiałam się, czy sięgnąć po ,,Nie ma świętych" i ,,Nie ma diabła". Po zapoznaniu się z różnymi opiniami, obawiałam się, że te powieści będą dla mnie zwyczajnie za mocne. Czy moje obawy się sprawdziły? Absolutnie nie. Już po pierwszych stronach totalnie przepadłam dla tej historii i jej głównych bohaterów, a zarazem narratorów - Mary i Cole'a. Nie czułam się przytłoczona w żaden sposób tą brutalniejszą odsłoną. Sophie Lark potrafi wszystkie wątki zawsze w umiejętny sposób wyważyć, dzięki czemu, mimo że fabuła jest różnorodna, staje się ona również spójna i płynna. Ponadto autorka posługuje się bardzo plastycznym, obrazowym językiem, bogatym we wszelkiego rodzaju środki stylistyczne.
Wykreowani przez nią bohaterowie są inteligentni i wielowymiarowi. Posiadają warstwy, które odsłaniane są stopniowo, wraz z biegiem różnych wydarzeń. Co nadaje dodatkowo jeszcze większego napięcia. Ta seria jest mroczna, momentami wręcz brudna. Opowiada o miłośnikach sztuki, których rywalizacja rozgrywa się na dwóch podłożach. Jakby ich życie oddzielono kreską, podzielono na czarne i białe. Nikt nie spodziewa się, że coś skrywa się za tą jaśniejszą stroną. Nikt nie przypuszcza, że spór pomiędzy dwoma uzdolnionymi artystami -Shawem a Cole'em, sięga o wiele głębiej. Twórcy niesamowitych dzieł, stali się również twórcami makabrycznych zbrodni. Ich chora konkurencja nabiera na sile, gdy Shaw natrafia na słaby punkt Cole'a, a mianowicie na Marę. Ich drogi nigdy nie miały się ze sobą skrzyżować, a obrzydzenie i litość nigdy nie miało zamienić się w obsesję.
Mam już na swoim koncie wiele przeczytanych dark romansów, ale to właśnie seria ,,Grzesznicy" ukazuje te obsesyjne zapędy na jak najwyższym poziomie. To w jaki sposób Cole'a wkracza w życie Mary jest z jednej strony niezdrowe i przerażające, a z drugiej w pewnym stopniu magnetyzująco-ekscytujące. Jestem ogólnie pod wielkim wrażeniem tego, jak ich relacja ewoluowała. Niepewność i strach zamienia się w fascynację i namiętność. Wyzwala w nich uczucia im obce... Te, których zawsze pragnęli i potrzebowali... Te, których tak bardzo się bali... Jeżeli chodzi o sceny spicy są one mega, mega hot, odważne, czasami odjechane, ale też w pewnym sensie zmysłowe, a co najważniejsze, nie one tu dominują. Są jedynie dodatkiem, choć nie mniej istotnym elementem dla fabuły, niż inne występujące tu wątki. Autorka pozwala nam zagłębić się w psychikę bohaterów, ich przeszłość, dzieciństwo, które miało duży wpływ na to, w jakich sposób ukształtowało ich życie. Dylematy moralne silnie oddziałowują na decyzje bohaterów, zostawiając za sobą niezbywalne ślady. Cole'a i Mara nie tylko uciekają przed rządnym krwi i władzy Shawem, ale również swoimi słabościami, traumami oraz uczuciami, których nikt ich wcześniej nie nauczył. Jeżeli nie boicie się wkroczyć w mroczny, brutalny, a zarazem fascynujący i pełen namiętności świat oraz z chęcią sięgacie po dark romanse, to z całego serca polecam wam ten tytuł. Czytajcie!