Jakie sekrety kryją się za wrotami zamku rodziny Frankenstein?
Alfred Frankenstein, spadkobierca starego i wpływowego rodu, wiedzie spokojne życie wraz z żoną i córką. Wszystko zmienia się, gdy w zamku pojawia się Klementyna – młoda kucharka, która wywraca jego świat do góry nogami. Alfred bez wahania odrzuca swoje dziedzictwo i zaczyna nowe życie ze swoją ukochaną, tracąc jednocześnie prawo do rodzinnego majątku.
W poszukiwaniu pracy trafia do renomowanego studia filmowego. Właśnie tam poznaje hrabiego Norberta – istotę o nienaturalnych pragnieniach, żywiącą się ludzką krwią. Od tej chwili ich losy splatają się nierozerwalnie, a ich znajomość przeradza się w głęboką i szczerą przyjaźń.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2025-11-18
Kategoria: Horror
ISBN:
Liczba stron: 210
Język oryginału: polski
Przeczytane:2026-03-05, Ocena: 2, Przeczytałem, Przeczytane,
Alfred Frankenstein zakochuje się od pierwszego wejrzenia w kucharce Klementynie. Wyrzeka się dla niej swojego rodu i porzuca rodzinę, by zamieszkać z dziewczyną. Podczas poszukiwania pracy, w studio filmowym poznaje hrabiego Norberta, nie zdając sobie sprawy z tego, że skrywa on mroczne tajemnice. Niedługo potem ich relacja przeradza się w przyjaźń, a rodzina Frankenstein zostaje wystawiona na ciężką próbę.
Chyba w pierwszym momencie spodziewałam się historii o potworach i istotach nadprzyrodzonych, ale właściwie dostajemy o nich tylko namiastkę.
Książka skupia się na perypetiach Alfreda i Klementyny, co jest prawdziwym mezaliansem w rodzinie Frankensteinów. Chciałabym powiedzieć, że to ciekawa historia miłosna, ale została ona potraktowana po macoszemu. Wszystko dzieje się w bardzo szybkim tempie i ciężko w ogóle nadążyć za akcją.
Drugim bohaterem jest Norbert - żywi się on krwią i nie może wychodzić na słońce. Autor raczy nas opowieścią o tym, jak mężczyzna staje się spadkobiercą hrabiego Nosferatu i przyjmuje jego nazwisko. Jednak na tym temacie też nie skupia się zbyt długo.
W całej książce podjętych jest kilka różnych wątków, ale wszystkie kończą się szybciej niż w ogóle się zaczynają.