Opowieść podręcznej

Wydawnictwo: Wielka Litera
Data wydania: 2017-04-28
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788380321717
Liczba stron: 368
Tytuł oryginału: The Handmaid

Ocena: 4.62 (52 głosów)
Inne wydania:

Wstrząsająca antyutopia o piekle kobiet

Świat jak z najgorszego koszmaru, gdzie reżim i ortodoksja są jedynym prawem. Freda jest Podręczną w Republice Gilead. Może opuszczać dom swojego Komendanta i jego Żony tylko raz dziennie, aby pójść na targ, gdzie wszystkie napisy zostały zastąpione przez obrazki, bo Podręcznym już nie wolno czytać. Co miesiąc musi pokornie leżeć i modlić się, aby jej zarządca ją zapłodnił, bo w czasach malejącego przyrostu naturalnego tylko ciężarne Podręczne mają jakąś wartość.

Ale Freda pamięta jeszcze, choć wydaje się to nierealne, że kiedyś miała kochającego męża, wychowywali córeczkę, miała pracę, własne pieniądze i mogła mówić. Ale tego świata już nie ma...

Na podstawie powieści powstał znakomity serial do obejrzenia na SHOWMAX

Fragment:

Czerwoną spódnicę mam podkasaną do pasa, nie wyżej. Poniżej Komendant pieprzy. Pieprzy dolną część mojego ciała. Nie mówię: kocha się ze mną, bo to nie jest to. Kopulacja też nie byłaby właściwym słowem. Kopulacja bowiem zakłada udział dwóch osób, a tu zaangażowana jest tylko jedna. Gwałt też nie oddaje istoty rzeczy: nie dzieje się nic takiego, co byłoby wbrew mojej woli. Wybór był niewielki, ale jakiś tam był, a ja dokonałam właśnie takiego. Dlatego leżę spokojnie i wyobrażam sobie baldachim nad głową. Przypomniała mi się rada, której królowa Wiktoria udzieliła swojej córce: ,,zamknij oczy i myśl o Anglii". Ale to nie Anglia. Żeby się tylko pospieszył.

Kup książkę Opowieść podręcznej

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Opowieść podręcznej

Avatar użytkownika - Renata123mala
Renata123mala
Przeczytane:2020-06-28, Ocena: 1, Przeczytałam,

Dawno książka nie wprawiła mnie w osłupienie, w zdziwienie, w suport, dawno nie czułam straty czasu i choćby to był tylko pół dnia poświęconej chwili by przekonać się i dać szansę obrony, nie raz tak było i tego doświadczyłam kiedy akcja danej powieści odegrała się na ostatniej kartce dając upust emocjom, kiedy całe zło i przeświadczenie że już nic z tego nie będzie, kiedy czułaś że już się poddajesz, że każda kolejna strona, zdanie, akapit , to mordęga, że nic nowego, świeżego nie wniesie fabuła, a tu ZONG! Stajesz jak w ryta, jak zahipnotyzowana, doznajesz olśnienia, coś na kształt wielkiego WOW! Książka sie obroniła. Sztuką dobrego rzemiosła to bawić się słowem, zmieniać bieg zdarzeń, kto komu zabroni, tym bardziej artyście!
Tym razem mam nie zrozumiałą pracę Margaret Atwood, ( wydawnictwo Wielka Litera ), przekaz który mnie przerósł, czytanie ze zrozumieniem - to może boleć! w skupieniu, ale ta powieść obyczajowa, skrojona acz wystawiona w serialu, jest mocno przesadzona, przesłodzona, przelukrowana? I nadal nie wiem jak to spleć, by sens był i recenzja cała.

Freda jako główna bohaterka w swoich wspomnieniach żyła jak normalna kobieta, miała męża, córeczkę i dom, pewnie też i pracę. Jednak coś nastąpiło w jej życiu że znalazła się w tym miejscu gdzie jako służebnica Pana Domu, na którego mówiono Komendant, oddawała się ku chwale by zostać zapłodnioną. Żyje w zakazach, bez poczucia że jej ciało należy do niej, bo gdzieś tam czuje się oderwana od reszty jak o nich mówią Podręcznych. Ona może być równie stolikiem do kawy, jak i papierośnicą, w zależności od potrzeb Pana i Władcy i jego heretycznej żony która bacznie przygląda się kurzym okiem na ; stosuniek ; męża który robił to tak jakby wyrzucał krowięce łajno, dosłownie. Acz pewnie nie wszystko stracone, Komendant pewnego dnia zauważa swoją nałożnicę i wywozi ją do Klubu jak go nazywają by nie użyć nazwy Burdel, tam frywolne, niby wolne ; dziewice ; oddają się nie tylko pokusom, przyjemnościom, co spełniają obowiązek, czując się wyróżnione, obserwowane, wyuczone przez Ciotki jak być dobrą ; kurwą ; Tam Freda spotyka swoją dawno nie widzianą przyjaciółkę, chociaż i to słowo zostało przeze mnie usadzone w miejsce którego nie jest świadome swego istnienia, ta opowiada o życiu i takich tam, że wszystko miesza sie w tych groteskach, frazach, gubi wątki.

Można odnieść się do prostej erotyki która być możne jest sensem tej powieści, podniosłe tematy, z założeniem że narracja to typowa dywagacja, szukanie i dzielenie włosa na czworo. Stylistycznie jest rozpierzchnięta pomiędzy tu i gdzieś tam, obrazowo nie spójna, nie trzyma się tematu, linii, dawno mnie tak nie skopało, uważałam ze literatura obyczajowa to lekkie pióro, oblane w kulturę, gdzie nawet znajdziemy klasykę, gdzie jest prosta i złożona, tutaj mamy psychologię o której trudno pojąć nazwy działów.  Nie będę roztrząsać się nad tym co autorka miała na myśli pisząc tę książkę, co chciała przekazać, co dla niej było ważne, a dla mnie mało istotne. Nie czułam motyli w brzuchu ani tym bardziej porywów  i fanfar, nie poczułam niczego co by mnie zastanowiło, zaskoczyło, zatrzymało. Cała książka to ciągłe wracanie do przeszłości, to taplanie się w odmętach sentymentalizmu, które można uznać za osobliwe, ckliwe wręcz, lecz chyba nie o tym tutaj mowa. Z drugą częścią ; Testamentów ; dam sobie spokój. Nie chcąc bardziej zrobić jej krzywdy, ocenę pozostawiam Wam, ja pragnę czytać i odnosić się do książek które pozostawią ślad swego istnienia, do których z chęcią będę wracać, nawet wspomnieniach.  W skali od 1/10 daje 1.

Link do opinii

Świat, który w tej książce zbudowała dla nas Margaret Atwood jest przerażający i skłaniający do myślenia. Czy rzeczywiście nasze społeczeństwo dąży do tego, aby spotkała nas tak przerażająca wizja?

W książce widzimy zupełnie nowy wygląd społeczeństwa. Żyją w nim tytułowe podręczne. Kim tak naprawdę są? Czy wyobrażacie sobie moment, że małżeństwo nie może mieć dziecka i sprowadza do swojego domu kobietę, która ma im je urodzić i oddać? Kobietę zupełnie pozbawioną praw, wyrwaną z normalnego domu i muszącą się całkowicie poddać. Do wszystkiego dochodzi mocny wydźwięk kościoła i boga. Ceremonie, modlitwy i całe słownictwo, które przenosi nas w zupełnie inny wymiar! Książka jest mocna. Daje nam do myślenia i na pewno nie jest to lektura dla każdego.

Ukazała się również ekranizacja powieści i uważam, że po nią również warto jest sięgnąć, a jeśli już oglądaliście serial, a nie czytaliście książki, to zróbcie to jak najszybciej!

Link do opinii
Avatar użytkownika - bookoholik
bookoholik
Przeczytane:,

Powieść osadzona została w Gileadzie - fikcyjnym kraju. Tak przynajmniej początkowo się wydawało. Kobiety z dnia na dzień pozbawione zostają jakichkolwiek praw. Zabronione zostają wyjazdy poza granicę państwa, pieniądze przestają stanowić walutę przetargową, władzę przejmują mężczyźni. Następnym krokiem jest pozbycie się wszystkich rzeczy mogących przypominać dawne czasy. Wszystko po to, by przywrócić prawidłowy ład świata, w mniemaniu mężczyzn. To oni są powodem cierpienia kobiet. Żyją jednak zgodnie z głoszoną religią, traktując ją jako usprawiedliwienie wszystkich swoich działań. W świecie w którym rządzi reżim i ortodoksja podręczne zmuszane są do rodzenia dzieci dla komendantów i ich żon. Same posiadały kiedyś własne życie, po którym zostały tylko wspomnienia. Koniecznie musicie poznać historię jednej z nich.

Tak jak już wspominałem - świat ten tylko częściowo wydaje się być fikcyjny. Autorka ukazała wizję przyszłości, która może być bliżej nas niż nam się wydaje. Przyszłości, w której fundamenty moralne stanowi namiastka dzisiejszych czasów. Pisarka podważa racjonalność naszego funkcjonowania, pokazuje nam jak cieszyć się z rzeczy, które teraz mogą wydawać nam się błahe. Czy obecny świat nie wywiera na nas presji, zmuszając nas do "zakładania masek" kryjących nasze uczucia? Czy ubiór nie świadczy o naszej przynależności do danej klasy społecznej? Chyba pora zastanowić się czy nie przyszedł czas na zmiany w naszym życiu.

Przeszłość jest bardzo ważnym elementem powieści. Autorka przeplata wspomnienia głównej bohaterki oraz jej obecne zdarzenia. To właśnie przeszłość jest "maszyną napędową" dla kobiet. Wspomnienia dają im siłę i wiarę w lepsze jutro. Z upływem stron coraz lepiej poznajemy Podręczną i emocje, które nią kierują. Pomimo, że wszystkie Podręczne muszą ubierać się tak samo, każda jest zupełnie inna. Każda niesie własny bagaż doświadczeń, które ją ukształtował. Główna bohaterka pomimo chwil zwątpienia wierzy, że uda jej się wrócić do rodziny którą kiedyś miała.

Jaka jest rola książek? Według mnie mają one wzbudzać emocje i zmieniać coś w naszym życiu. Nie czytam literatury pięknej, dlatego ocena ta nie będzie miarodajna względem innych powieści z tego gatunku. Oceniam ją przez pryzmat książek, które ja przeczytałem. Ta pozycja zdecydowanie pokazała mi, że każde chwile wnoszą coś do naszego życia. W danym momencie nie zdajemy sobie jeszcze sprawy, że w przyszłości mogą one wydawać nam się miłymi wspomnieniami, dlatego cieszmy się każdą chwilą. Co czeka nas w przyszłość - czy będzie lepiej, czy gorzej? Tego nie wiemy. Nie stójmy jednak w miejscu zamartwiając się o sprawy nieistotne. Jak pokazuje zakończenie, są rzeczy o których nigdy się nie dowiemy, ale to nic nie szkodzi. Na sam koniec zastanówcie się, czy świat aby na pewno zmierza w dobrym kierunku?

Link do opinii

Przygodę z twórczością Margaret Atwood zaczęłam od książki „Testamenty”. Wywarła na mnie tak duże wrażenie, że musiałam sięgnąć również po „Opowieść Podręcznej”.

Mimo, że ukazująca wizję tego samego totalitarnego reżimu, w którym kobieta będąc własnością swojego pana nie ma żadnych praw, to napisana jest w zupełnie innej formie. Nie szokuje brutalnością scen, ale totalnym uprzedmiotowieniem kobiet i odarciem ich z godności. Przedstawiona prostym, beznamiętnym wręcz językiem upodlonej przez system kobiety, budzi największe emocje.

A kiedyś przecież Freda (to nie jest jej prawdziwe imię, bo i do tego nie ma prawa) wiodła normalne życie. Pracowała, była żoną i matką. Była wolna. 

Pewnego dnia to wszystko zostaje jej odebrane. Wtłoczona siłą do Gileadu, zostaje sprowadzona do naczynia, macicy, komórki jajowej. Nie wolno jej czytać, wychodzić bez pozwolenia, nawet rozmawiać. Jej życie zyska wartość tylko wtedy, gdy urodzi dla systemu zdrowe dziecko. Przetrwać i pozostać przy zdrowych zmysłach pozwalają wspomnienia będące jak odległy sen. Zapachu córeczki, jej twarzy, dotyku męża.

Powtórzę kolejny raz, to opowieść ku przestrodze, nie tylko dla kobiet, jak szybko można stracić prawa, które dziś wydają nam się czymś normalnym i naturalnym. Zachowajmy więc czujność i pamiętajmy, że nasze wybory mają wpływ na naszą teraźniejszość i przyszłość. Byśmy nigdy nie obudzili się w drastycznej rzeczywistości jak ta kreowana przez autorkę.

Link do opinii
Avatar użytkownika - TinyGirl
TinyGirl
Przeczytane:,

Ta książka nie przypomina, żadnej jaką do tej pory czytałam. Nie mogę napisać, że jest genialna czy zachwycająca, i myślę, że nie taki był zamysł samej autorki. Jedyne słowa jakie przychodzą mi do głowy na jej określenie, to przerażająca i bezduszna jednocześnie. Przedstawiona w niej wizja świata jest straszna i to nie tylko dla kobiet. Myślę, że w opisanym świecie, każdy w większym bądź mniejszym stopniu był więźniem systemu. Choć faktem jest, że najgorzej sytuowane były w nim kobiety - będące własnością mężczyzn, pozbawione wszelkich praw, odarte z godności, uprzedmiotowione, sprowadzone do macicy, których wartość zależy od tego czy urodzą zdrowe dziecko.
Lektura tej powieści nie jest też łatwa, strasznie dużo w niej dygresji, przeskakiwania między wątkami czy czasem wydarzeń. Nie ma tu porywającej akcji. Jest po prostu retrospekcja, jednej osoby – Podręcznej w Gileadzie – w której opowiada ona o swoim życiu w tym państwie, pomijając przy tym odpowiedzi na wiele pojawiających się pytań. I choć to rozkojarzenie głównej bohaterki utrudnia czytanie i pozostawia nas bez odpowiedzi, na które czekamy, myślę, że jest zabiegiem w pełni zamierzonym. Ta niby zwyczajność opowieści, prosty, beznamiętny język i jednocześnie panujące w tym świecie zasady, budzą najwięcej emocji, wstrząsają i zmuszają do myślenia. To historia mająca przestrzec nas przed takim światem. Pokazująca jak łatwo stracić prawa, które wydają nam się oczywiste oraz uświadamiająca, że nie wolno nam milczeć. Muszę szczerze przyznać, że jestem pełna podziwu dla pani Atwood i jej jakże przerażającej wizji świata. Dawno już żadna książka tak długo nie pozwalała mi o sobie zapomnieć i nie wywołała we mnie takiego niepokoju i tylu przemyśleń. Ale też żadna dawno nie była tak aktualna jeśli chodzi o politykę i prawa kobiet.

Link do opinii
Avatar użytkownika - delinquance
delinquance
Przeczytane:,

Opowieść podręcznej to antyutopia. Pokazuje świat, w którym kobieta nie ma absolutnie żadnej wartości. Nie może pracować, mieć własnych pieniędzy, ubierać się jak „dawniej” tzn. odsłaniać kolan czy ramion. Jest całkowicie podległa mężczyźnie. Freda jest podręczną. W tym świecie niżej może być już tylko niekobieta. Rola podręcznych sprowadza się właściwie tylko do jednego- do bycia zapłodnioną. Akt ten nie wiąże się w żaden sposób z miłością czy pożądaniem. Ma na celu jedynie to, aby Żona Komendanta zyskała dziecko. Podręcznym nie wolno właściwie niczego, zabroniono im nawet czytać. Wszystkie napisy na targu zostały zastąpione obrazkami, żeby mogły je zrozumieć.

Książka należy do tych, w których raczej nie dzieje się dużo. Autorka skupiła się przede wszystkim na pokazaniu i opisaniu funkcjonowania świata. Pełno jest w niej długich opisów i wewnętrznych rozmyślań głównej bohaterki, za którymi ja niestety nie przepadam. Historia przepełniona jest smutkiem i bezradnością kobiet. Jakby pomyśleć o wydarzeniach z książki jako o rzeczywistych jest to przerażające. Na pewno skłania do rozmyślań co jest jej bardzo dużym plusem. Uzmysławia, że feminizm jest potrzebny nawet w XXI wieku. Za jakiś czas sięgnę po kontynuację. Z opinii które przeczytałam wynika, że jest napisana w zupełnie innym stylu i więcej się w niej dzieje, co jest bardzo zachęcające. Tą część oceniam na 4/5 gwiazdek. Książkę odebrałam za punkty na portalu Czytam Pierwszy.

Link do opinii

„Opowieść podręcznej” Margaret Atwood to jedna z tych książek, obok których trudno nie tylko przejść obojętnie, ale również ocenić je sprawiedliwie w sposób subiektywny. Choć może te dwie rzeczy wzajemnie się wykluczają. Wizja, którą roztacza przed nami autorka, nie jest do końca przez nią wymyślona. Świat, który opisuje powstał ze skrawków dobrze nam znanego świata, wystarczy cofnąć się w czasie, czasem o kilka lat, a czasem i wieków w naszej historii.

Choć nie brakuje tu też odniesień do naszej współczesnej historii.

Gilead powstało na kanwie wiary, które stanowi jej oczko w głowie. Wszystko kręci się wokół niej. Każde wydarzenie jest wspierane odpowiednim cytatem z Pisma Świętego, każdy zbrodniczy czyn jest w nim dokładnie wyjaśniony, a sprawcom wina odpuszczona, gdyż działają oni w sprawie wyższej, a to, czego się dopuszczają, dopuszczają się z konieczności.

Przypomina to trochę politykę naszej partii rządzącej, która wszystko co robi, robi z imieniem Boga na ustach. A idąc do kościoła nigdy nie wiadomo, czy naprawdę słucha się kazania, czy jest się na kolejnym wiecu wyborczą. Zwłaszcza w chwilach, gdy politycy zaczynają zastępować czasami Księzy na ambonach…

Mamy tu historię młodej kobiety, przydzieloną, podobnie, jak setki jej koleżanek do domu Komendanta i jego bezpłodnej żony. Kobieta, której nie wolno używać swojego imienia, zwykle nazywana Podręczną, ma być tym, kto sprawi, że w domu jej „pracodawcy” (nie wiem, czy jest to właściwe słowo, ale w tej chwili nie umiem znaleźć innego, bardziej odpowiedniego) pojawi się dziecko.  Koniec końców i tak do niego nie dochodzi, bo Podręczna odchodzi, w bliżej nam nie znanych okolicznościach. Nie znamy jej dalszych losów. A odnaleziony po latach, nagrany na kasetach magnetofonowych „pamiętnik” nie zdradza nam wszystkiego. Ani nawet połowy tego, co byśmy chcieli wiedzieć.

W mieście Gilead, którego granice są tak dobrze strzeżone, że nikt niepowołany nie może się tam dostać, ani tym bardziej go opuścić, istnieje pewna hierarchia. Komendanci i ich żony zajmują, a przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie, bardzo wysoką pozycję społeczną. Mieszkają oni, wraz ze swą służbą, w pięknych domach. Komendanci ubierają się na czarno, a ich żony na niebiesko.

Trochę niżej są Gospożony, ubrane w pasiaste kolory. Nie mają żadnej służby, więc wszystko muszą robić same.

Służba pracująca w domach komendantów to głównie Marty, ubierające się na zielony, oraz szoferzy.

Podręczne, będące najniżej w tym łańcuchu społecznym chodzą ubrane zawsze na czerwono, bo wtedy bardzo wyraźnie je widać.

Są jeszcze Ciotki, osoby, które szkolą  kobiety, na przyszłe Podręczne w swoim Czerwonym Centrum, skąd trafiają one prosto do komendanckich domów.

A tak zwane Niekobiety, do niczego nie przydatne ze względu na wiek, prokreację, lub wyniszczone przez choroby, trafiają w straszne miejsce, gdzie bez żadnych zabezpieczeń muszą usuwać toksyczne odpady tak długo, jak długo są w stanie. Czasem, lecz chyba nie ma na to żadnej reguły, trafiają do miejsca, gdzie odbywają się bardziej bezpieczne zbiory np. upraw.

Życie w tym państwie wcale nie jest proste; większość Podręcznych stawia sie jeden, życiowy cel. Przeżyć. Zaskakujące jest to, jak niewielu się to udaje. Jak mówi główna bohaterka: „jest wiele rodzajów ucieczek”. Uciekając na piechotę nie zaszła y za daleko, dlatego wiele z nich kończy ze sobą w taki, czy inny sposób, między innymi wieszając się na żyrandolu.

Żeby przeżyć w tym świecie trzeba nie tylko być posłusznym. Często nawet to nie wystarcza. Trzeba być sprytnym, wygadanym, a nawet wyrachowanym, zwinnie poruszać się między wolnym, a zakazanym terenem, wiedząc, że granica między nimi jest bardzo cienka i ciągle się przesuwa, a Podręczne muszą decydować, od kogo otrzymanie kary będzie bardziej niebezpieczne. Od Komendanta – który rządzi całym domem, czy od jego Żony – która zarządza wszystkimi kobietami w nim się znajdującymi. Do końca nie wiadomo, jakimi kierować się kryteriami i komu, jeśli w ogóle komuś można tam zaufać.

Podręczna, główna bohaterka tej historii, w chwili, gdy trafia do domu Komendanta, po bardzo bolesnym, ale i pouczającym szkoleniu u Ciotek w Czerwonym centrum, szybko się orientuje, że trafiła z deszczu pod rynnę. Nie za zbyt wielu obowiązków poza codziennymi zakupami, comiesięcznym udziale w Ceremonii, organizowanymi przez Ciotki raz na jakiś czas zgrupowaniami, zwanymi Wybawieniami i asystowaniu przy porodzie. Jej sytuacja znacznie się komplikuje, gdy monotonię dnia codziennego, którymi były między innymi wyprawy pod Mur, gdzie wieszano niepokornych, przerywa najpierw seria „życzeń” od Komendanta, któremu nie sposób odmówić  - intymne spotkania późnym wieczorem, podczas których Podręczna gra w scrabble, czyta zakazane kobiece pisma – a kobietom w tym świecie w ogóle nie wolno pisać, ani czytać – czy wyjazd do czegoś, co mogłoby nosić nazwę Klubu dla Dżentelmenów, a życzeniem jego Żony. To Żona namawia swoją Podręczną do rzeczy, która ostatecznie zmienia jej życie, być może nawet je ratując. Zmusza ją do romansu z Szoferem, Nickiem, którego efektem ma być upragnione dziecko. Pierwsze spotkanie tych dwojga zostało przez nią odpowiednio zaaranżowane. Później „młodzi” spotykają się już sami. Sytuacja jest tak kuriozalna, że Podręczna po nocnej wizycie u Komendanta przechodzi przez kuchnię, by spotkać się z Nickiem.

Na koniec okazuje się, że znajomość ta mogła równie dobrze być zgubna, lub pomocna.

Zgubna, bo od dawna plotkuje się w tym świecie, że Szoferzy są tajnymi agentami organizacji Oczy, a pomocna, bo być może o ostatnim wyznaniu Nick postanowił jej pomóc i gdzieś ją wywieźć.

W Gilead istniała bowiem tajna, podziemna organizacja, Mayday, do której należały zarówno Marty, jak i Podręczne, która zajmowała się uwalnianiem kobiet i przemycaniem ich do normalnego świata. Czy głównej bohaterce dane było w końcu zaznać szczęścia?  Być może dowiemy się w następnej, napisanej po wielu latach książce pt. „Testamenty”.

Jest to opowieść napisana dosyć starym językiem. Zdania niekiedy wydają się niezrozumiałe, a ich forma nie jest do końca gramatyczna. Czasem dopiero po kilku zdaniach czytelnik jest w stanie wczuć się w atmosferę, przekonać się, do opisywanej przez bohaterkę historii. Niektóre sceny, na przykład ta w „Klubie…” mogłyby być napisane odrobinę lepiej, ciekawiej…

Mimo to ta historia wciąga od pierwszej do ostatniej strony. Trudno się z nią rozstać, bo zostaje na dłużej w głowie.  A choć historia Gilead jest wymyślona, to skrawki rzeczywistości, które się na nią składają, już nie. Pojawiały się w naszej historii w oderwanych od siebie elementach. Nigdy nie tworzyły całości i być może to dobrze, patrząc na to, co się dzieje w tym Państwie. Tę historię powinniśmy traktować ostrzeżenie i starać się, by nigdy nie wydarzyło się w rzeczywistości. By nigdy nie pojawiła się tak zaślepiona wiarą władza, że wykorzysta ją, by siać strach i znieść demokrację, wstawiając w jej miejsce autorytaryzm albo jeszcze coś gorszego.

Link do opinii
Avatar użytkownika - iwonanocon
iwonanocon
Przeczytane:,

Muszę przyznać się do tego, że bardzo długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki. Mówiąc szczerze nie przekonywał mnie opis. Pewnie gdyby nie to, że ta książka dostępna jest na portalu Czytam Pierwszy jeszcze bardzo długo ta książka tkwiłaby na moim stosie hańby. Czy moje obawy były słuszne?

Freda jest Podręczną w Republice Gilead. Może opuszczać dom swojego Komendanta i jego Żony tylko raz dziennie, aby pójść na targ, gdzie wszystkie napisy zostały zastąpione przez obrazki, bo Podręcznym już nie wolno czytać. Co miesiąc musi pokornie leżeć i modlić się, aby jej zarządca ją zapłodnił, bo w czasach malejącego przyrostu naturalnego tylko ciężarne Podręczne mają jakąś wartość. Ale Freda pamięta jeszcze, choć wydaje się to nierealne, że kiedyś miała kochającego męża, wychowywali córeczkę, miała pracę, własne pieniądze i mogła mówić. Ale tego świata już nie ma…{opis wydawcy}.

Wybaczcie mi moje pójście na łatwiznę, ale nie potrafiłam opowiedzieć swoimi słowami o tym, co przeczytałam. Nie wiem, z czego to wynika, ale gdyby nie opis, recenzja serialu, zwiastun, definicja słowa podręczna nie wiedziałabym o czym czytam. Naprawdę. Pierwszy raz coś takiego mi się przytrafia. Nie wiem jak na to zareagować. Mimo, iż rozumiem przeczytany tekst, to nie dociera do mnie jego sens. Mam wrażenie, że ta książka była o wszystkim i o niczym. Dotykała ważnego tematu społecznego, jednocześnie przybliżając go zbyt ogólnikowo. Jestem zmieszana, jest mi trochę wstyd, że temat, który z racji tego, że jestem kobietą powinien na mnie oddziaływać, zszokować moją osobę, zostawił mnie obojętnym na historię głównej bohaterki i jej koleżanek. Mogę oczywiście zrzucić winę na sposób podania, ale to byłoby pójście na łatwiznę. Może to ze mną coś jest nie tak. Z wielkim żalem oceniam tę książkę 4/10.

,,Zmoczony brzeg szklanki wydaje dźwięk, gdy przejechać po nim palcem. I tak się właśnie czuję: jak dźwięk dobywamy ze szkła. Czuje się jak pojęcie „rozbić”. Chcę, by ktoś przy mnie był''.

,,Żadnej nadziei. Wiem, gdzie i kim jestem, i jaki jest dzień. To są testy, a ich wynik mówi, że jestem przy zdrowych zmysłach. Zdrowe zmysły to cenny skarb; oszczędzam je, jak kiedyś ludzie oszczędzali pieniądze. Odkłada na później, żebym ich miała dość, gdy przyjdzie czas''.

Książkę zrecenzowałam dzięki portalowi czytampierwszy.pl

Link do opinii
Avatar użytkownika - agniKC
agniKC
Przeczytane:2017-09-30, Przeczytałam,

„Czekać, stać, to przecie też służba”

„Kamień, stół, lampa. W górze, na białym suficie, płaskorzeźba w kształcie wieńca – zagipsowana pustka, jak miejsce na twarzy, z którego usunięto oczy. Kiedyś musiał tu wisieć żyrandol. Usunęli wszystko, do czego można by przywiązać linę.”

Codzienny widok podręcznej uświadamia jej, że jest w miejscu, z którego nie ma drogi ucieczki. Musi więc być posłuszna, bo tylko posłuszeństwo zapewnia „życie” i daje złudne poczucie nadziei, bo przecież mogłaby skończyć tak jak inne, mniej wartościowe kobiety – w Kolonii.

Freda jest Podręczną. Podręczna to zaszczytny tytuł kobiety-służącej, której celem jest urodzenie dziecka dla swoich przełożonych. Z powodów bliżej nieokreślonych, choć próbuje się to tłumaczyć „westernizacją”, rodzi się coraz mniej dzieci, stąd też w obliczu apokalipsy władzę przejmuje sekta, która zamienia USA w Republikę Gileadu. Ustanawiają oni Podręczne, dla Żon, które są bezpłodne (mężczyźni są przecież zawsze płodni), a cała reszta staje się albo służącymi, albo wysłana do Kolonii, albo skazana na śmierć. Freda oprócz zakupów i spacerów nie ma praktycznie żadnych obowiązków. Co miesiąc jednak udaje się do sypialni Żony i Komendanta, w której to dochodzi do „ceremonii” – do czasu aż zajdzie w ciążę. Każdy nieudany miesiąc pogłębia frustrację mieszkańców domu i sprawia, że Freda czuje się coraz bardziej zagrożona. 

Napisana w 1985 roku „Opowieść podręcznej” uderza czytelnika wizją świata, który naprawdę może zaistnieć. Głównie dlatego, że Atwood nie skupia się na szczegółach przewrotu, lekko tylko określa sytuację polityczną czy społeczną, co czyni książkę uniwersalną, odpowiednią również dla naszych czasów. Ukazanie świata z perspektywy Podręcznej, czyli osoby dość zwykłej, ale też ciągle obserwowanej urealnia go, sprawia że łatwo wczuć się w emocje bohaterki, próbować zrozumieć jej tok myślenia. Zaskakujące jest to, że to właśnie posłuszeństwo, a nie działania godne superbohaterki, sprawia, że odkrywają się przed nią kolejne mechanizmy funkcjonowania Gileadu, jego hipokryzja i kłamstwo. Opisane rozmaite praktyki Republiki są szokujące, ale czytelnik zachowuje wobec nich pewien dystans, głównie dzięki dość chłodnej relacji głównej bohaterki. Powieść nie wali czytelnika po głowie kolejnymi zwrotami akcji czy drastycznością, a i tak pozostawia po przeczytaniu więcej emocji, niż niejedna apokaliptyczna wizja, którą wcześniej się czytało.

Po książkę sięgnęłam ze względu na serial i muszę przyznać, że miło się go ogląda porównując poszczególne wątki, jednak jego dosłowność i zmiany, by uczynić go „ciekawszym” czasem irytują. Powieść Atwood ma niesamowicie przygnębiający klimat, którego do serialu chyba nie udało się przełożyć. Dlatego wszystkim wątpiącym, co tym razem wybrać jako pierwsze, mówię – książkę koniecznie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - alison2
alison2
Przeczytane:2017-08-22, Ocena: 4, Przeczytałam, 30 książek 2017,

Żyjemy w czasach, gdy ciekawa ekranizacja gwarantuje wielu zapomnianym książkom "drugie życie". Nie inaczej jest w przypadku "Opowieści podręcznej". Wystarczyło wynaleźć powieść o kontrowersyjnej tematyce, nieco szokującej i z całą pewnością zapadającą w pamięć, a następnie stworzyć na jej bazie chwytliwy tasiemiec. Serial okazał się na tyle ciekawy, że wiele osób zapragnęło przeczytać również książkę. Mało jednak kto podejrzewa, że za nowiutkim wydaniem skrywa się historia napisana w 1985 roku. Opowieść, która niestety pomimo upływu lat niewiele traci na aktualności...

Freda jest Podręczną w Republice Gilead. Mieszka w domu swojego Komendanta i jego Żony. W gruncie rzeczy ma niewiele do roboty - ma dbać o zdrowie, prawidłowo się odżywiać, unikać stresów i ... robić wszystko co w jej mocy, by możliwie szybko zajść w ciąże. Bo tylko takie Podręczne mają jakąkolwiek wartość. Freda pamięta jeszcze swoje wcześniejsze życie. Raz po raz nawiedzają ją obrazy szczęśliwych chwil z mężem i córeczką. Jakaś jej cząstka nadal wierzy, że ukachany nie umarł i któregoś dnia odzyska utracone szczęście...

Tym razem już sam zarys fabuły mówi bardzo wiele o powieści. Czytelnik wkracza do szokującej i wydawałoby się absurdalnej rzeczywistości, w której wiele kobiet traktuje się jak maszyny do produkcji dzieci. Stosunki seksualne służą jedynie prokreacji, wszelkie inne formy są surowo zabronione. Nie wolno przeprowadzać badań, które umożliwiłyby wczesne wykrycie wad płodu. Bo i po co? Każda ciąża musi zostać donoszona, nawet jeśli od początku wiadomo, że zagraża życiu Podręcznej. Czy pewne elementy tej fikcyjnej rzeczywistości nie wydają Wam się podejrzanie znajome? No właśnie, minęło tak wiele lat od powstania "Opowieści podręcznej", a społeczeństwo zdaje się nadal borykać z tymi samymi problemami. Nie brakuje osób, które roszczą sobie prawo do decydowania o tym, co drugi człowiek może robić z własnym ciałem. Inni, powołując się na obronę własnych praw, często posuwają się do bardzo radykalnych deklaracji i działań. Satysfakcjonującego rozwiązania problemu póki co nie widać, może właśnie dlatego warto zapoznać się z marginalnym wariantem wydarzeń?

"Opowieść podręcznej" jest z całą pewnością szokująca, ale, ku zaskoczeniu wielu czytelników, nie jest szczególnie brutalna. Margaret Atwood podkreśla, że zło może przybierać bardzo różne formy. Brak gwałtowności i krwi nie oznacza, że na dane zachowanie trzeba się godzić. Z drugiej strony tak stonowana forma może sprawić, że czytelnik będzie miał trudności z wczuciem się w sytuację głównej bohaterki. Dziewczyna zdaje się być zbyt bierna, a może po prostu zbyt zastraszona? W końcu i w dzisiejszych czasach wiele osób żyje w warunkach, które powinny wywoływać bunt. To smutne, ale obawiam się, że minie bardzo wiele lat, zanim ludzkość upora się z tym problemem. Pozostaje mieć nadzieję, że przyszłość nie okaże się jeszcze bardziej mroczna niż ta wymalowana w "Opowieści podręcznej".

Powieść porusza i prowokuje do przemyśleń. Jeśli zaś rozejrzymy się dookoła, uświadomimy sobie, że choć miała być wyłącznie abstrakcją, nieustannie przenika w nasze życie. To jeden z powodów, dla których warto czytać i wyciągać wnioski. Oby właściwe... Zachęcam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Joannate
Joannate
Przeczytane:,

Intrygująca powieść ukazująca ponurą i przerażającą wizję świata, w którym nastąpił powrót do tzw. tradycyjnych wartości. W efekcie kobiety straciły prawo głosu, stały się służącymi, zepchnięto je do pełnienia ról gospodyń domowych. Natomiast kobiety młode i płodne są zmuszane do rodzenia dzieci bezpłodnym małżeństwom wysokich przedstawicieli państwowych. 

Głównej bohaterce - "podręcznej" Fredzie - odebrano dziecko i męża, zabrano marzenia, ambicje i przekreślono plany - stała się niewolnicą, służącą. Ma rodzić dzieci i wypełniać polecenia, nie pytając o sens i przyczynę. Ma być żywym inkubatorem i zapomnieć o swoich uczuciach i tęsknotach. Jej wartość mierzy się płodnością. 

To świat potworny i przerażający, a najgorsze jest to, że choć książka powstała wiele lat temu i nasza cywilizacja bardzo się rozwinęła, takie zjawiska jak gwałty, przemoc wobec kobiet czy przedmiotowe ich traktowanie wciąż świetnie się mają w naszym kulturalnym społeczeństwie... Książka Margaret Atwood jest przestrogą i wskazówką, jaką drogą nigdy nie powinniśmy pójść. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - malczes88
malczes88
Przeczytane:2017-08-30, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2017,

Republika Gilead. Czas nieokreślony. Miejsce akcji: byłe Stany Zjednoczone. Dla mieszkańców Republiki świat, jaki znamy, przestał istnieć. Swoboda obyczajów, coraz większa niezależność kobiet, powolna degradacja środowiska naturalnego oraz coraz mniejszy przyrost naturalny, doprowadziły do tego, że władzę nad krajem w niezauważalny, acz bardzo skuteczny i podstępny sposób, przejęło środowisko radykałów religijnych. Powrót do korzeni, życie według Biblii, w ich wykonaniu tworzy świat, w którym życie kobiet sprowadza się do służby a stosunki międzyludzkie zupełnie pozbawione są uczuć. To świat z koszmaru każdej kobiety. Świat, który powstał, by „chronić” kobiety przed złem. Czy chciałabym być chroniona? Dziękuję, raczej nie.

Freda miała kiedyś normalne życie. Kochającego i kochanego męża, śliczną córeczkę, pracę, przyjaciółkę i imię, które teraz jest zakazane. Miała wszystko, choć nie zdawała sobie z tego sprawy. Powoli straciła wszystko, stając się przedmiotem służącym do prokreacji. Należy do Komendanta i to właśnie jemu ma urodzić dziecko. Jako Podręczna należy do grupy mającej najmniejszą swobodę. Nie może czytać, nie może pisać, nie ma prawa się odzywać bez pozwolenia, nie ma prawa patrzeć ludziom w oczy. Jej świat ograniczają białe skrzydła czepka. Z pokoju może wychodzić tylko raz dziennie, na zakupy, gdzie za pieniądze służą talony z rysunkami produktów. Jej podstawowym zadaniem jest poczęcie dziecka, które później zostanie jej zabrane. A wszystko to w imię wyższego dobra i ochrony czci kobiet.


Świat wykreowany przez autorkę przeraża głównie realizmem. Historia opowiedziana przez Fredę w sposób spokojny, pozbawiony uczuć, relacjonujący na zimno wszystkie fakty, sprawia koszmarne wrażenie, choć w całej książce nie znalazłam żadnych drastycznych momentów. Dużym plusem jest przeplatanie teraźniejszości z przeszłością, choć przebiega to dość chaotycznie, sprawia, że lepiej poznajemy główną bohaterkę i targające nią emocje. Bardzo dobrze oddane jest niezauważalne dla zwykłych obywateli powolne przejmowanie władzy przez radykałów i szok, iż wszystko poszło w takim kierunku. Tak jak nam, Fredzie też wydawało się, iż niemożliwe są aż tak drastyczne zmiany. Aż nadszedł dzień, w którym musiała spróbować ratować swoją rodzinę, co niestety się jej nie udało. Atak na Kongres, zabicie wszystkich członków rządu, całkowite przejęcie władzy, stworzenie własnej siły militarnej. Całkowita i absolutna kontrola nad wszystkim i wszystkimi.
Bank Myśli Synów Jakuba – organizacja rasistowska, tępiąca inne narodowości. Fanatycy religijni mordujący wyznawców innej wiary. Dyktatorzy, wcielający w życie swoją wizję Starego testamentu. Pocieszające jest to, iż są tacy, którzy próbują z tym walczyć. Istnieje podziemie, które stara się niweczyć ich plany. Mayday – to słowo niesie strach i nadzieję.

Główna bohaterka nie przypadła mi do gustu. O wiele większą sympatię wzbudzała we mnie jej przyjaciółka Moira, która nigdy nie wyzbyła się buntu. Freda była jak dla mnie zbyt bierna, idąca z prądem, całkowicie poddana. Oczywiście jestem w stanie zrozumieć, iż właściwie nie miała wyjścia i chcąc przeżyć musiała robić wszystko, co jej nakazano. Zabrakło mi w niej jednak tej iskry, tego wewnętrznego sprzeciwu wobec losu. Żal mi było właściwie wszystkich kobiet, należących do różnych grup zadaniowych. Nawet Żon, które teoretycznie miały najwięcej swobody, w praktyce żyły w związkach bez miłości, musiały uczestniczyć w rutuale zapładniania, patrzeć, jak jej mąż wykorzystuje inną kobietę. Ich życie było puste, pozbawione głębi i radości. A życie Gospożony? Właściwie przypomina życie większości kobiet z dawnych czasów, kiedy to kobieta miała siedzieć w domu, rodzić dzieci i zaspokajać wszelkie potrzeby swojego Pana Męża. Marty z kolei to nic innego jak gospodynie domowe z ograniczonymi prawami. Podręczne za to są niewolnicami, pogardzanymi przez Marty, traktowane z niechęcią i nadzieją przez Żony. Jedynymi kobietami, których nie było mi żal były opiekunki w obozie przejściowym, które bardzo przypominały blokowe w obozach jenieckich.

Jeśli chodzi o akcję, to ta praktycznie nie istnieje. Bardzo powoli poznajemy rzeczywistość Fredy, istniejące zasady i otaczający ją świat. Świat dość ograniczony, bo nie wychodzący poza trasę jej spacerów. Niewiele można się dowiedzieć o całej reszcie społeczeństwa, warunków panujących poza obrębem zainteresowań bohaterki czy nastrojach panujących chociażby wśród otaczających ją ludzi. Mimo to możemy sobie mniej więcej wyobrazić jak to wszystko wygląda. Witryny sklepowe oznaczone rysunkami zamiast napisów, maszyny drukujące treści religijne, mury obwieszone ciałami nauczycieli, lekarzy i dywersantów, liczne punkty kontrolne na terenie całego miasta, wszechobecne widmo obserwujących Oczu. I strach nie opuszczający nas nawet na chwilę.

Czy powieść mi się podobała? I tak, i nie. Tak, bo naprawdę jest bardzo realistyczna. Autorce udało się wzbudzić przerażenie nie używając brutalnych opisów. Pokazać, jak łatwo wszystko się może wymknąć spod kontroli. Sprawić, że zaczęłam się doszukiwać zmian zagrażających mojej wolności.
Nie, gdyż zabrakło mi w tym wszystkim uczuć. Bohaterka przekazuje wszystko w sposób bardzo zimny, jakby nie dotyczyło to jej życia. Nie potrafiłam jej polubić a tym samym nie byłam w stanie jej współczuć. Oczywiście, przerażał mnie jej los, lecz to przerażenie pozbawione było głębi współodczuwania, jeśli wiecie o co mi chodzi. Poza tym nie podobało mi się zakończenie otwarte, ale to akurat nie podoba mi się nigdy:)

„Opowieść podręcznej” będę jednak polecała. To dobrze napisana, przemyślana powieść, która daje do myślenia, budzi lęk i pozostaje gdzieś w tyle głowy na dłużej. Nie jest to lekkie czytadełko, przy którym można się zrelaksować a powieść przez duże P.

Link do opinii
Avatar użytkownika - monweg
monweg
Przeczytane:2017-07-27, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Egzemplarz recenzencki, 52 książki - 2017,

Świat, który stał się piekłem dla kobiet.

Margaret Eleanor Atwood, kanadyjska pisarka, poetka i krytyk literacki, aktywistka społeczna i ekologiczna. Zdobywczyni Nagrody Bookera (Ślepy zabójca) w 2000 roku, wymieniana wśród najpoważniejszych kandydatów do literackiej Nagrody Nobla.

 

Wiele lat temu miałam okazję obejrzenia filmu, który mną wstrząsnął. Opowieść Podręcznej, bo o nim mowa, powstał w 1990 roku. Obraz wyreżyserował Volker Schlöndorff, a w rolach głównych wystąpili: Natasha Richardson, Robert Duvall, Faye Dunaway, Aidan Quinn. Było więc tylko kwestią czasu, abym przeczytała powieść na podstawie, której ten film powstał. I tak Opowieść Podręcznej Margaret Atwood trafiła w moje ręce. Przy okazji powieść świetnie się wpisuje w jedno z wyzwań, w którym biorę  udział – Książkowa podróż.

 

Opowieść Podręcznej to przerażająca wizja przyszłości, w której kobiety nie mają żadnych praw. Sceną dla opisanych wydarzeń staje się Republika Gileadzka, utworzona w niedalekiej przyszłości na dawnych terenach Stanów Zjednoczonych, przez ultraortodoksyjne siły purytańskie, których celem jest wcielenie w życie nauk z Księgi Rodzaju. Narratorką historii jest Freda, inteligentna, wrażliwa kobieta, a jej opowieść zdecydowanie zaskakuje, chwilami śmieszy, ale najczęściej po prostu przeraża. Zderzamy się z nowym wizerunkiem świata, w którym przyjaźń, miłość, radość, a przede wszystkim zdrowy rozsądek praktycznie nie istnieją, ustępując miejsca posłuszeństwu, powadze, smutkowi i grze pozorów.

 

Kim jest kobieta w świecie stworzonym przez Margaret Atwood? Przedmiotem, rzeczą, egzemplarzem… Samo słowo Podręczna daje do myślenia, bo cóż może być podręczne – pamięć, bagaż, przeglądarka, księgozbiór. Chyba zauważyliście, że przymiotnik ten odnosi się wyłącznie do rzeczy (łatwo dostępny), nigdy do ludzi. W angielskim zaś handmaid oznacza służebnicę, czyli kobietę, która komuś służy. Zapytacie pewnie komu służą Podręczne w tej opowieści?

Noc należy do mnie, to mój prywatny czas, mogę z nim robić, co chcę pod warunkiem, że jestem cicho. I że się nie ruszam (…)A więc nie ruszam się, leżę w swoim pokoju, pod gipsowym okiem w suficie, za białymi zasłonami, w pościeli, schludna, jak wszystko dokoła, i wychodzę – z siebie.Wychodzę, bo mam wychodne. Noc to moje wychodne. Ale dokąd mam iść?

Kobiety w Republice Gileadu nie znaczą nic, są nikim, a raczej są na równi z krzesłem, łóżkiem, szafą… są rzeczą, którą w każdej chwili można zastąpić kolejnym przedmiotem. Nie posiadają nawet własnych imion, które zostały zastąpione przez inne utworzone od imienia mężczyzny, któremu w danym momencie służą. Jedyną szansą na zbawienie jest zajście w ciążę i urodzenie dziecka. Nieposłuszeństwa są dotkliwie karane, na przykład zesłaniem do pół-legalnego burdelu.

 

Komendanci z Żonami, które często są bezpłodne, znajdują się najwyżej w zwierzchnictwie Gileadu. Posiadają Marty odpowiadające za zajmowanie się domem i Podręczne w czerwonych habitach, ze skrzydłami zakrywającymi twarz. Stojący w hierarchii najniżej mają Gospożony, które sprawują obowiązki wszystkich trzech kobiet. Jak zapewne się domyślacie Podręczna to kobieta płodna, która jest przeznaczona do tego by w obliczu demograficznej zagłady być zapłodnioną przez Komendanta. Patrząc krytycznie staje się cieplarką czy wylęgarką dla potomka notabla.

Zapadam się w swoje ciało jak w grzęzawisko, jak w moczary, gdzie tylko ja potrafię wyczuć stały grunt pod nogami. Zdradliwy teren, moje własne terytorium. Jestem jak ziemia, do której przykładam ucho, nasłuchując odgłosów przyszłości. Każde ukłucie, każdy najmniejszy pomruk bólu, wybrzuszenie wzbierającej materii, obrzęk i ubytek tkanki, obecność wydzielin – to wszystko są znaki, rzeczy o których powinnam wiedzieć.

Antyutopijna powieść Opowieść Podręcznej została napisana rewelacyjnie, lekko i pięknie, z wyczuciem i smakiem godnym mistrzyni pióra. Napisana niespiesznie i tak też się czyta, ale bez obawy, książka nie jest nużąca, a wręcz trudno się od niej oderwać. Czyta się jednym tchem, jeden wieczór i książka była przeczytana. W momencie gdy ją skończyłam miałam ochotę zacząć czytać od nowa, a to zdarza mi się bardzo rzadko.   

 

Przydarzają mi się co jakiś czas książki, do których wiem, że będę wracać. Jestem pewna, że jeszcze nie raz przeczytam powieść Margaret Atwood. Nie jest to książka jakich wiele, pochłania czytelnika i wciąga go w swój świat, nic poza tym nie jest ważne, istnieje tylko ta historia. Opowieść Podręcznej skłania do myślenia, wzbudza cały wachlarz emocji i nie pozwala o sobie zapomnieć. Powieść o zniewoleniu i ubezwłasnowolnieniu drugiego człowieka. Szokująca i niepokojąca. Zdecydowanie polecam, mając nadzieję, że taki świat nie stanie się nigdy naszym udziałem.

Nolite te bastardes carborundorm.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Amarisa
Amarisa
Przeczytane:2017-06-17, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2017, Mam,
Oby nigdy nie nadeszła taka przyszłość... http://magicznyswiatksiazki.pl/opowiesc-podrecznej-margaret-atwood/
Link do opinii
Avatar użytkownika - Vilsa
Vilsa
Przeczytane:2017-06-06, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2017,
Koszmar. Najgorsze jest to, że kiedy czytamy tę książkę,jej wizja zdaje się zaskakująco bliska. Nawet w Polsce kobiety za sprawą obecnej władzy mają ograniczane prawa. Rządzi się naszymi ciałami, sprowadza znowu do roli uległych istot, które nie mogą decydować o sobie. Nie sądziłam, że tak mnie ta książka ujmie. A jednak tyle zła, ile się w niej kryje sprawia, że cała jestem w emocjach. I jeszcze bardziej pogarsza się mój stosunek do religii. Bo to, co się tu dzieje, to jakby najgorszy mix chrześcijaństwa i islamu. Brzydzę się tym. I uważam za niebezpieczne. Podoba mi się otwarte zakończenie. Autorka pozostawia nas chociaż "przy nadziei", że może bohaterce się udało...
Link do opinii
Avatar użytkownika - wkp
wkp
Przeczytane:2017-05-13, Ocena: 4, Przeczytałem,
BYĆ KOBIETĄ ,,Opowieść Podręcznej" to zdecydowanie opus magnum kanadyjskiej pisarki, słusznie uważanej za jedną z najwybitniejszych współczesnych autorek. Po raz pierwszy opublikowana przed ponad trzydziestoma laty zyskała nie tylko wielką sławę, ale też i równie wielkie uznanie tak czytelników, jak i krytyków. Teraz, za sprawą serialu nakręconego na jej podstawie, pojawiła się kolejna okazja by poznać ten utwór, który powrócił właśnie na księgarskie półki. I warto to zrobić, bo powieść Margaret Atwood to ambitna, poruszająca i przerażając wizja niegościnnej dla kobiet przyszłości, nie pozbawiona jednak minusów. Być kobietą w Republice Gilead znaczy mniej więcej tyle, co być przedmiotem codziennego użytku. Freda jest Podręczną, a to oznacza, że praktycznie nie ma żadnych praw. Nie może czytać, myśleć, patrzeć ludziom w oczy, z domu swojego Komendanta może wyjść tylko raz dziennie, a i to tylko po zakupy. Zasłania ciało, zasłania twarz... bardziej egzystuje, niż żyje, a jej egzystencja sprowadza się do tego, że póki pozostaje szansa na zajście w ciążę, jest dla niej nadzieja na przetrwanie. Wciąż jednak pamięta o swoim życiu sprzed obecnych czasów, o mężu, córce, pracy, wolności, chce to zachować, wierzy, że coś może się zmienić, ale na to nie ma przecież najmniejszych szans... Chociaż ,,Opowieść Podręcznej" zdobyła m.in. Arthur C. Clarke Award, a także nominację do Nebuli, dość krzywdzącym byłoby zaliczenie jej do powieści fantastycznych. Gatunek ten bowiem, mimo ambitnych korzeni, przede wszystkim kojarzony jest z lekką, prostą rozrywką, co nijak ma się do niniejszego tytułu. Owszem, trudno jest nie zauważyć tutaj elementów science fiction czy speculative fiction, przede wszystkim jednak powieść reprezentuje dystopijną satyrę, w której mieszają się poglądy feministyczne, polityka religia, wojsko, tematy społeczne i obyczajowe. Jest to więc dzieło zaangażowane, co cieszy, gorzej jest z faktem, że ,,Pamięć podręcznej" służy feministkom (choć trudno nazwać ją do końca dziełem feministycznym) do manifestowania ich przekonań proaborcyjnych. Fakt ten przeraża równie mocno, jak powieściowe uprzedmiotowienie kobiety - jak można bowiem zabić dziecko (nikt myślący nie nazwie tego inaczej, oszukiwanie się nic tu nie da, co najwyżej obnaży hipokryzję takiej osoby) nigdy nie zrozumiem. Atwood jako osoba mądra i inteligenta, która w innych powieściach nie wkraczała na podobny grunt, wykazuje się tu niekonsekwencją poglądów, a szkoda. Dobrze jednak, że ,,Opowieść Podręcznej" traktuje przede wszystkim o czymś innym. O władzy totalnej, jej mechanizmach i przerażającym zniewoleniu jednostki. Jednostki, nie tylko kobiet, bo nie one jedyne są tu pokrzywdzone. Powieść staje się na tym polu odbiciem sytuacji w krajach arabskich, co pozostaje tematem mocno aktualnym. Fundamentalizm i segregacja, zniewolenie i odczłowieczenie - co ciekawe wszystko to staje w opozycji z wszelkimi proaborcyjnymi poglądami, które przecież segregują płody i odbierają im ich prawa. Przypadek? Sprzeczność? Dobrze, że powieść da się jednak odczytywać na wielu różnych polach. Pod względem stylu ,,Podręczna..." to powieść znakomicie napisana, wysmakowana literacko i ukazująca świadomość autorki odnośnie własnych pisarskich możliwości. Przy okazji to także dziecko swoich czasów, również (a raczej przede wszystkim) pod względem treści. Chuck Palahniuk miał rację mówiąc, że konserwatywna władza rodzi liberalne trendy - podobnie liberalna zwraca ludzi w stronę konserwatywnych poglądów. Zawsze potrzebujemy ojca, przeciw któremu możemy się buntować, Atwood tą powieścią dała upust swojemu buntowi. W konsekwencji pozwoliła się też ponieść emocjom, ale i tak stworzyła intrygujący i skłaniający do myślenia utwór. Warto po niego sięgnąć, warto pochylić się i przeanalizować - z tym zgodzić, przeciw tamtemu zbuntować. Wyrobić własne zdanie. I posłuchać przestrogi , bo to, co spotyka Podręczną może spotkać każdego z nas, zależy z której strony powieje wiatr fundamentalizmu. Bo na podstawowym, odartym z detali poziomie ,,Opowieść podręcznej" to nic innego, jak wariacja na temat ,,Procesu" Kafki, z tym, że nie ograniczona jak on do jednej tylko osoby. Recenzja opublikowana na moim blogu http://ksiazkarnia.blog.pl/2017/05/13/opowiesc-podrecznej-margaret-atwood/
Link do opinii
Przerażając wizja przyszłości, gdzie nie ma miejsca na jakąkolwiek swobodę zachowania, wiary czy zwykłej wolności. Gdzie rola kobiet jest uprzedmiotowiona, a każde najmniejsze nawet przewinienie przeciwko systemowi karane jest śmiercią, bądź wygnaniem do kolonii karnej. Powieść Atwood, o ironio, znakomicie wpisuje się w realia, których początek sami możemy doświadczać teraz, po 25 października ;) Oczywiście przesadzam, ale czy rzeczywiście jest to aż taka przesada?
Link do opinii
Antyutopia z kobiecej perspektywy, wzorem Orwellowskiego "Roku 1984". Wizja świata,w którym żadna z kobiet nie chciałaby się znaleźć.Kobiety bez prawa głosu i prawa decydowania o sobie przydzielane są do jednej z możliwych grup:obieta może być Gospożoną, Martą (służącą) Podręczną lub prostytutką, ewentualnie Żoną Komendanta. Istnieją jeszcze Nie-kobiety, które wysyłane są do kolonii. Powieść godna uwagi, chociaż brakuje w niej nagłych zwrotów akcji czy dynamicznej fabuły.
Link do opinii
W "Opowieści Podręcznej" autorka umieszcza akcję powieści w Republice Gileadzkiej, na terenach Stanów Zjednoczonych. Jest to wizja przyszłości, w której kobiety tracą wszelkie prawa. Nie mogą decydować o swoim losie, nie mają pracy ani majątku. Istnieje też podział na grupy: Marty, czyli gospodynie zajmujące się domami ważnych ludzi, Żony, czyli najczęściej bezpłodne i stare kobiety, które o swój los się troszczyć nie muszą, bo wyszły dobrze za mąż, Podręczne, czyli kobiety, które maja obowiązek zajścia w ciążę z wyznaczonym Komendantem. Narracja prowadzona jest pierwszoosobowo, więc łatwiej sobie to wszystko wyobrazić i odczytać uczucia towarzyszące głównej bohaterce. Wszystkie kobiety różnią się od siebie, są na swój sposób wyjątkowe, a to, co je łączy to niewola. Przerażające. Jak dla mnie książka idealna nie jest, bo początek był strasznie nudny, nie wiedziałam o co chodzi, o czym czytam. Później na szczęście wszystko zaczynało się rozkręcać. Wykreowana przez autorkę wizja świata jest przerażająca i mam nadzieję, że nigdy się to nie wydarzy. Nie wyobrażam sobie, bym mogła tak żyć. Książka jest naprawdę warta przeczytania, a dla kobiet to lektura obowiązkowa! Polecam! Opinia opublikowana została również na moim blogu: http://kingaczyta.blogspot.com/2013/07/margaret-atwood-pani-wyrocznia-opowiesc.html
Link do opinii
Bardzo dobra książka. Nic dodać, nic ująć.
Link do opinii

Przygnębiająca wizja społeczeństwa  które kieruję się prawem stanowionym przez konglomerat reżimu i ortodoksji. Czyli mieszanka, która marzy się wielu współczesnym politykom. 


Opowieść o piekle kobiet skierowana zwłaszcza do mężczyzn. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - kryminalnatalerz
kryminalnatalerz
Przeczytane:2020-06-01, Ocena: 6, Przeczytałam,

„Opowieść podręcznej” Margaret Atwood swoją pierwszą, oryginalną premierę miała w roku 1985. Rok później została nagrodzona Bookerem, ponownie zrobiło się o niej głośno w 2017, gdy na małe ekrany weszła jej genialna ekranizacja, i w tym roku za sprawą kontynuacji historii, o którą pokusiła się autorka pt. „Testamenty”. Świat przedstawiony w powieści zadziwia swoim rozmachem, stopniem przemyślenia, logicznością i zasadnością. Ogromne wrażenie robi na mnie fakt, że jedna osoba stworzyła całkiem osobny świat, działający na zasadach, które gdzieś tam, może w mniejszym stopniu, krążą w społeczeństwie w sumie od początków ludzkości. Tu grupa fanatyków przejęła rządu w USA, powstała Republika Gilead, w której kobieta na funkcję podrzędną w stosunku do mężczyzny. Wolność i wszystkie prawa zostały im odebrane. To wizja przerażająca, jednak całkiem aktualna, przestrzegająca przed obojętnością, przed podejściem ‘to mnie przecież nie dotyczy’. To książka otwierająca oczy, zmuszająca do większego zainteresowania się tym, co dzieje się na świecie. Jestem pod jej ogromnym wrażeniem. Polecam! Tylko ostrzegam – jest przeogromnie smutna.

 

Książkę można było odebrać za punkty w portalu Czytam Pierwszy.

Link do opinii
Avatar użytkownika - bombonierka1
bombonierka1
Przeczytane:2020-05-24, Ocena: 4, Przeczytałam,

Dystopijne opowieści fascynują mnie w wyjątkowo podejrzany sposób. Mam się czego bać?

Opowieść Fredy, jednej z wielu Podręcznych w Republice Gileadu jest znana szerszej publiczności nie tylko ze względu na tą wyśmienitą powieść. Serial HBO emitowany na całym świecie zgromadził ogromną publiczność. Czy historia zasłużyła na taką uwagę?
Republika Gileadu, wymyślona przez Margaret Atwood powstała w wyniku świetnie zorganizowanego przewrotu. Wolność kobiet, a później wszystkich obywateli była ograniczana stopniowo. Zwolnienia, blokowanie kont bankowych kobiet, uzależnianie ich od mężczyzn to był wstęp do totalnego zniewolenia. Kiedy zostały zamknięte granice, June i jej mąż Łukasz postarali się o fałszywe paszporty dla siebie i ich małej córeczki. Jednak nie udało im się uciec, a podczas pościgu musieli się rozdzielić. Tyle wiemy.

"Opowieść podręcznej" to wspomnienia June, teraz Fredy, snute i urywane, przeplatane migawkami z dawnego życia pełnego wolności i miłości. Freda opowiada o roli Podręcznej, obowiązujących zasadach, regułach panujących w Gilead. Opowiada o ograniczeniach, które spadły na kobiety w imię czegoś wielkiego. Spadły, żadna z Podręcznych tego nie chciała.

W całej historii przeraża mnie fakt, że pojedyncze niuanse słychać w naszej codziennej przestrzeni społecznej. Wywoływanie wyrzutów sumienia u kobiet, które nie chcą mieć dzieci, kwestionowanie antykoncepcji, kult siły, brak równouprawnienia w kwestii wynagradzania za pracę. Wymieniłam najbardziej znane, omawiane wiele razy aspekty codziennego życia ludzi w wielu krajach. Przyglądam się społeczeństwu, temu jak reaguje na bieżące wydarzenia, jak próbuje argumentować swoje poglądy. Jestem przerażona. Oczywiście nie sądzę, aby spotkał nas los Podręcznych, ale ta książka jest znakomitym przyczynkiem do debaty, która powinna się toczyć. Poważnej debaty. Jakiego świata chcemy?

Czy gdyby kobiety podobne do Fredy w odpowiednim momencie zauważyły do czego prowadzą poszczególne zakazy, w porę zareagowałyby i oparły się zniewoleniu? Czy my, realne kobiety patrzące na dzisiejszy świat widzimy cokolwiek?

 

Link do opinii

estem zachwycona tą książką i muszę napisać to już na samym wstępie. Autorka fenomenalnie tworzy, realistyczną Republikę Gileadu. Wykreowany jest każdy najmniejszy szczegół, począwszy od planu miasta i najbliższego otoczenia. Dokładne opisy strojów, obyczajów, reguł i praw tworzą bardzo plastyczny i łatwy do wyobrażenia sobie obraz. Problemy jakie spotykają to społeczeństwo, klasyfikacja i terror są namacalne. Postacie i ich uczucia są tak prawdziwe, że ma ochotę się krzyczeć ze złości lub płakać z bezsilności. Częściej jednak to drugie, zwłaszcza, że na próżno szukać ratunku, czy sprawiedliwości.


Początkowo irytowała mnie Freda i jej przemyślenia. Nie rozumiałam do końca jej potrzeby dotyku, wręcz bolesnego zainteresowania bliskością. Z każdą kolejną stroną i poznaniem jej własnej historii, zaczynałam wczuwać się w jej postać i rozumieć, niektóre zachowanie. Jednak hart ducha i trzeźwy umysł jakim się oznaczała zaskakiwał. Dzięki wrodzonemu sprytowi udało jej się kilkukrotnie osiągnąć namiastkę normalności.


Podoba mi się kontrast jaki użyła autorka, zestawiając bieżące wydarzenia, ze wspomnieniami. Przeplatające się między sobą wątki, nie do końca znajdują swój finał. Brakuje mi wyjaśnienia kilku kwestii, by ubrać w całość tę opowieść. Mam nadzieję, że czytając kolejną część 'Testamenty' uda mi się poznać satysfakcjonujące zakończenie.
Myślę, że ta powieść ma bardzo dużą symbolikę. Pokazuje co się dzieje jeśli do władzy dostanie się radykalizm i jak łatwo zboczyć samemu z utartej ścieżki. Z drugiej strony przez swą surrealistyczność pokazuje współczesny świat. Ile kobiet rezygnuje z siebie dla męża, staje się gospodyniami, podczas gdy mąż spełnia się zawodowo. Ile kobiet oddaje całą władzę mężczyźnie, zarówno tę finansową jak i decyzyjną - one stają się niejako meblami, w swoim życiu, które ktoś przestawia. W mojej opinii podręczne i chęć posiadania dzieci za wszelką, to symbolika pędu i stworzenia modelowego życia, które inni będą podziwiać i naśladować. Nie liczą się uczucia, liczą się pozory.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Domi__T
Domi__T
Przeczytane:2020-05-10, Ocena: 4, Przeczytałam,
Inne książki autora
Dobre kości
Margaret Atwood0
Okładka ksiązki - Dobre kości

Zbiór dowcipnych, inteligentnych, często również przewrotnych i ironicznych tekstów, w których oglądamy świat i siebie samych z zaskakującej perspektywy...

Penelopiada
Margaret Atwood0
Okładka ksiązki - Penelopiada

"Penelopiada" wywraca homerycki wizerunek Odysa. Atwood pokazuje świat mitycznych wydarzeń z perspektywy Penelopy, oszukiwanej przez lata żony...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Wizna
Jacek Komuda
Wizna
Selfie z Toskanią
Monika B. Janowska;
Selfie z Toskanią
Dom sekretów
Natalia Bieniek
Dom sekretów
Magiczne skrzypce
Izabella Klebańska
Magiczne skrzypce
Zapach makadamii
Anna Wojtkowska-Witala
Zapach makadamii
Bezsenna
Lou Morgan
Bezsenna
Trzecia strona medalu
Dariusz Grochal
Trzecia strona medalu
Czwarta władza szóstej B
Adam Studziński;
Czwarta władza szóstej B
Drogi Edwardzie
Ann Napolitano
Drogi Edwardzie
Pokaż wszystkie recenzje