Zemsta najlepiej smakuje na zimno
Aaron Walker, były agent FBI, od sześciu lat prowadzi spokojne życie. Sparaliżowany po starciu z seryjnym mordercą znanym jako Cutthroat Killer, porzucił służbę i otworzył niewielką księgarnię. Gdy okazuje się, że człowiek odpowiedzialny za jego upadek uciekł z więzienia, przeszłość wraca ze zdwojoną siłą.
W Waszyngtonie zaczynają ginąć ludzie. Każdy z nich nosi nazwisko członków dawnej grupy Aarona. Mordercza lista istnieje... i ktoś metodycznie odhacza kolejne nazwiska. Wszystko wskazuje na Cutthroat Killera, który wraca, by dokończyć to, co zaczął.
Walker zgadza się pomóc FBI jako konsultant, ale stawia jeden warunek: chce współpracować z detektyw Beatrice Simmons, jedyną osobą, która nie boi się podważać decyzji Biura. Gdy Cutthroat Killer zostaje odnaleziony martwy, zamordowany w sposób identyczny jak jego ofiary, staje się jasne, że ktoś przejął zaczął grać według jego zasad. A Walker musi zmierzyć się nie tylko z mordercą, ale też z przeszłością i koszmarną perspektywą, że rzeczywisty wróg od początku był bliżej, niż przypuszczał.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2026-07-06
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 434
Przeczytane:2026-07-06, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
Aaron Walker, były agent FBI, od sześciu lat prowadzi spokojne życie właściciela księgarni. Odszedł ze służby, kiedy po spotkaniu z seryjnym morderca Cutthroat killerem został sparaliżowany. Jednak przeszłość nie da o sobie tak łatwo zapomnieć. Kiedy giną kolejne osoby mające dokładne nazwiska członków byłej grupy Aarona, wszystko wskazuje, że Cutthroat killer wrócił, żeby dokończyć dzieła. FBI powołuje Walkera na konsultanta i wraz z detektyw z Waszyngtońskiej policji Beatrice Simmons dołączają do grupy wyznaczonej do wytropienia szaleńca. Ale czy na pewno?
Moje pierwsze odczucie, kiedy już zanurzyłam się w fabułę tej książki? Kurcze czuje się jakbym czytała dobry amerykański thriller. Było wszystko. Prywatna, nie do końca znana historia tego jak Aaron wylądował na wózku, przepychanki w policji, powracający seryjny morderca, który w charakterystyczny sposób podcina ofiarom gardła, agenci FBI, którzy z jednej strony Aarona potrzebują, z drugiej nie do końca wiadomo dlaczego go unikają, ukrywane fakty na wyższych szczeblach władzy i ogólne poczucie niepewności. Nie sposób nie wciągnąć się w tą historię.
Przeplatane wątki z przeszłości z wydarzeniami czasów obecnych powoli, ale sukcesywne rozwiewają aurę tajemniczości, którą okryty jest moment, kiedy Aaron został sparaliżowany. Od początku wiadomo, że sprawcą był Cutthroat killer, ale całość owiana jest tajemnicą. I to właśnie to, że nie jest nam to podane na tacy podsyca dodatkowo ciekawość i powoduje, że sami próbujemy wymyślić coś tam się mogło wydarzyć.
Na plus też zasługuje sama kreacja głównego bohatera. To człowiek spokojny, wyważony, niezwykle błyskotliwy, taki, który ma zawsze otwarte oczy i to do niego zgłaszają się wszyscy, kiedy utkną w martwym punkcie. Mimo tego, że jest przedstawiony jako osoba niezwykle uzdolniona w swoim fachu, nie daje nikomu odczuć swojej wyższości. Na początku wydaje się być pogodzony ze swoim losem, jednak w miarę kiedy wydarzenia nabierają rozpędu, zaczynają pojawiać się pęknięcia. Gdzieś na wierzch wyłania się nie do końca przepracowaną trauma.
Postacie drugo, a nawet trzecioplanowe potraktowane są z podoba dbałością o szczegóły. Przez co możemy sobie o nich wyrobić własne zdanie nie tylko po ich obecnych zachowaniach, ale i przez dodatkowe wtrącenia z przeszłości.
Sama akcja jest niezwykle dynamiczna. Od samego początku tempo wydarzeń narasta, a momenty, które dają chwilowe wytchnienie okazują się cennymi wskazówkami w próbach ustalenia, co się wydarzyło naprawdę.
Nie wiem, czy to, czego nauczyły mnie seriale o podziałach w organach ścigania w Stanach jest prawda, ale tu są one pokazane wręcz namacalnie. Woda z niechęć funkcjonariuszy policji do agentów, pewna wyższość tych drugich w wypowiedziach i nierówne traktowanie wszystkich funkcjonariuszy ze względu na płeć.
Ogólnie. Bardzo dynamiczna akcja, nie naciągana zagadka, ciekawie poprowadzony wątek, jak wprowadzić człowieka jeżdżącego na wózku z powrotem w szeregi FBI, a samo wyjaśnienie sprawy? To taki szczególny moment, kiedy zastanawiasz się, czy rozwiązanie było na wyciągnięcie ręki, czy zostało wyciągnięte z kapelusza w ostatniej części... Tu musiałam chwilę pomyśleć. Bo o ile nie byłam w stanie wymyślić rozwiązania, ono tam było. Od dosłownie pierwszej strony.
Książkę czyta się naprawdę przyjemnie i lekko, tylko dwa momentu wybiły mnie z rytmu czytania. Miałam wrażenie nadużywania słowa paraplegik, a które to za każdym razem powodowało u mnie literowanie słowa, żeby je dobrze przeczytać. Nie jestem w stanie określić, czy nie jest to słowo używane tylko w moim otoczeniu, czy ogólnie. Bo o ile z tą nazwą się już nie raz spotkałam, tak zwykle słyszę użycie innych. Bardziej opisowych. Druga sytuacja, kiedy zostaną związane ręce trytytką, a później po uderzeniu w twarz związany ociera ręką twarz. Aż wróciłam sprawdzic, czy te ręce były przypięte tylko do siebie, czy do oparcia krzesła.
A! Jak już dostaliście tak daleko, widzieliście, że można zginąć od... książki? Ile ja mam potencjalnych narzędzi zbrodni obok siebie na regałach. Bardzo zabawny moment.
Dla kogo? Dla fanów thrillerów na amerykańskim podwórku, gdzie w sprawy miesza się FBI, ciekawej zagadki z seryjnym mordercą w tle i dla tych, którzy jak ja, lubią nie być w stanie rozwiązać zagadki zanim główni bohaterowie to zrobią.
[Współpraca recenzencka]