Narratorką tej przezabawnej opowieści jest zatroskana pani domu, której nieustanną przyczynę zmartwień stanowi posiadanie sześciu córek, a tylko jednego syna. Rzecz dzieje się w latach 30. XX wieku w niewielkim miasteczku w Kornwalii. Rodzina Brooke’ów żyje szczęśliwie i bez codziennych kłopotów, prowadzą dom na dość wysokim poziomie, a pan Brooke jest dyrektorem fabryki porcelany, jednak jego żona nieustannie zamartwia się przyszłością swoich dzieci płci żeńskiej: Celii, Nancy, Marty, Heli, Jane… no, z martwieniem się o Sally można jeszcze poczekać, bo dziewczynka ma dopiero dziesięć lat, ale pozostałe… Trzeba przyznać, że różne kuzynki i sąsiadki nie uspokajają Elżbiety Brooke, a dając kolejne złote rady, tylko pogłębiają wrażenie, że jej rodzina znalazła się w sytuacji bez wyjścia. A jednak ten pozorny węzeł gordyjski powoli zaczyna się rozplątywać…
Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2024 (data przybliżona)
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 208
Tytuł oryginału: Six of Them
Język oryginału: Angielski
Tłumaczenie: Halina Gądek
Przeczytane:2025-12-26, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2025,
Mam wrażenie, że ta książka była wzorowana na powieściach Jane Austen. O ile jednak losy np. sióstr Bennet czy Dashwood były całkiem zajmujące, o tyle perypetie córek państwa Brooke znudziły mnie tak, że nie mogłam się doczekać, kiedy skończę czytać tę historię. Według opisu jest ona "przezabawna", nie pamiętam jednak, żebym się chociaż raz uśmiechnęła podczas lektury...