Jeżeli Pijaczek jest „lumpem”, to lumpem nowszych czasów – wewnętrznie sprzecznym, teatralnie wymuskanym, zagubionym w formie i raz po raz ją przekraczającym. Budzi naszą sympatię, to znowu ją traci, a kiedy zyskuje i wzrusza, to za chwilę odpycha, odstręcza i brzydzi. Tak rozkołysanej moralnie, dramatycznie niestabilnej, a przez to prawdziwej, postaci dawno w naszej literaturze nie było (Karol Maliszewski).
Wydawnictwo: Biblioteka Śląska
Data wydania: 2025-05-29
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 336
Tytuł oryginału: Pijaczek
Język oryginału: polski
Ilustracje:Maciej Sieńczyk
Powieść graficzna o strukturze szkatułkowej, pełna tajemnic i niesamowitości - trzeci album komiksowy autora Wrzątkuna i Hydrioli, znanego m.in. z ilustracji...
"Sieńczyk rysuje komiks skłócony z własną treścią (...) Jest mistrzem anegdoty ze znakiem zapytania na końcu." - Dorota Jarecka "Gazeta Wyborcza"....
Przeczytane:2026-06-12, Ocena: 4, Przeczytałam, 2026,
Można uznać, że Sieńczyk stworzył fascynującą postać, napisał książkę formalnie bardzo sprawną i znakomicie oddał klimat osiedla oraz lat 90., a jednocześnie mieć poważny problem z tym, co ta książka robi etycznie. Mam wrażenie, że część recenzentów zachwyciła się samym faktem, że autor poświęca uwagę człowiekowi ,,nieznacznemu", a znacznie mniej zastanawiała się nad tym, w jaki sposób to robi.
Nie zarzucam tej książce, że pokazuje alkoholika, outsidera czy człowieka społecznie przegranego. Wręcz przeciwnie. Gdyby była próbą zrozumienia Zygfryda, jego samotności, zależności od matki i wycofania z życia, prawdopodobnie odebrałabym ją zupełnie inaczej. Problem polega na tym, że centrum opowieści nie jest dla mnie Pijaczek, lecz fascynacja Pijaczkiem. Wiele opisanych sytuacji trudno odczytać inaczej niż jako przemoc. Zostawienie pijanego człowieka zimą nad rzeką nie jest żartem. Wmawianie mu zainteresowania nim dziewczyny nie jest niewinnym kawałem. Przedstawianie go znajomym jako atrakcji również nie jest moralnie neutralne. To są zachowania okrutne.
Najważniejsze pytanie dla mnie brzmi: czy książka jest świadoma tej okrutności? Gdyby autor pokazał własną młodzieńczą podłość po to, by ją rozliczyć, sytuacja wyglądałaby inaczej. Ale ja tego nie odczułam. Nie chodzi o moralizowanie ani o publiczne bicie się w piersi. Chodzi o poczucie, że autor rozumie cenę, jaką płacił za tę fascynację człowiek będący jej przedmiotem. Właśnie tego zabrakło mi najbardziej.
Mimo wszystkich wad Zygfryda - jego alkoholizmu, egoizmu czy momentów agresji - ostatecznie to jemu najbardziej współczułam. Widziałam człowieka samotnego, zagubionego, desperacko poszukującego akceptacji i bliskości. Być może dlatego tak trudno było mi czytać sceny, w których stawał się obiektem cudzych żartów, eksperymentów i upokorzeń. Pijaczek jest najbardziej bezbronną postacią tej powieści. Człowiekiem, który przez całe życie był przedmiotem cudzych manipulacji, a na końcu stał się jeszcze przedmiotem literackiej rekonstrukcji. A książka nie daje mu możliwości odpowiedzi.
Równie bulwersujące jest dla mnie to, jak przedstawiane są kobiety. U Sieńczyka pojawiają się przede wszystkim jako obiekty żartów, manipulacji, pożądania albo pogardy, a ich punkt widzenia praktycznie nie istnieje. Jako czytelniczka mam poważne wątpliwości, czy książka jedynie dokumentuje seksizm, czy też pozostaje wobec niego pobłażliwa. Po lekturze coraz trudniej było mi oprzeć się wrażeniu, że dzieje się niestety to drugie.
Doceniam wartość literacką tej powieści, ale nie potrafię podzielać zachwytów wielu recenzentów. Pozostało we mnie przede wszystkim poczucie smutku. Nie dlatego, że Zygfryd przegrał życie. Bardziej dlatego, że przez większość czasu nikt tak naprawdę nie próbował potraktować go jak człowieka.