Pełna absurdalnego humoru, bystrym okiem uchwycona migawka rzeczywistości.
Wydawnictwo: Świat Literacki
Data wydania: 2002-03-13
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 94
W przypadku tego opowiadania trudno jest stwierdzic,co jest lepsze:film Jirzego Menzla nakrecony na jego podstawie,czy tez literacki pierwowzor? Hrabal w znakomity sposob przedstawil pelna ciepla historie milosnych perypetii pomocnika zawiadowcy malej stacji kolejowej,zderzajac ja z okrucienstwem II wojny swiatowej.Nietuzinkowa wyobraznia autora i charakterystyczny-lekko rubaszny-styl opowiesci sprawiaja,ze mamy do czynienia z prawdziwa literacka perelka.
Styl Hrabala jest lekki, naturalny, pełen charakterystycznego czeskiego dystansu. Czyta się tę nowelę z przyjemnością, a zwyczajność bohaterów sprawia, że łatwo uwierzyć w ten świat.
Nie podzielam jednak zachwytów nad jej rzekomo bardzo głębokim przesłaniem. Mam wrażenie, że wielu czytelników i krytyków dopowiada tej historii więcej, niż rzeczywiście się w niej znajduje. Nie zobaczyłam tu ani przejmującej opowieści o wojnie, ani przekonującego procesu dojrzewania głównego bohatera. Przez większość czasu Miłosza zajmuje przede wszystkim jego własny kompleks związany z seksualnością, a finałowa decyzja wydaje mi się raczej impulsem niż zwieńczeniem głębokiej przemiany. Być może wielu czytelników odnajduje w tej historii znacznie więcej niż ja. Jednak wolę pozostać przy tym, co rzeczywiście widzę na kartach książki niż dopowiadać bohaterom motywacje i znaczenia, których autor wyraźnie nie pokazuje.
To nie znaczy, że książka jest zła. Po prostu czytam ją bardziej jako obraz codzienności w czasie wojny niż jako opowieść o wojnie. Bohaterowie żyją swoim życiem, żartują, flirtują i zajmują się drobiazgami, a wojna pozostaje gdzieś obok. Dopiero pod koniec brutalnie przypomina o swojej obecności. Najmocniej wybrzmiały dla mnie właściwie dwie sceny - cierpienie zwierząt oraz śmierć Miłosza i niemieckiego żołnierza. To właśnie tam lekki ton opowieści na chwilę ustępuje miejsca prawdziwemu ciężarowi wojny.
Mam też pewien problem z humorem Hrabala. Rozumiem, że wielu czytelników zachwyca jego absurd, rubaszność i swoboda, ale do mnie ten rodzaj humoru po prostu nie trafia. Niektóre sceny, które najwyraźniej miały bawić, budziły raczej moje zażenowanie niż uśmiech. Podobnie odebrałam sposób przedstawiania kobiet. W dużej mierze są one tu sprowadzone do obiektów męskich fantazji i seksualnych doświadczeń. Trudno znaleźć wśród nich postać, która miałaby własną psychologiczną głębię czy wykraczała poza rolę, jaką odgrywa w historii mężczyzn. Oczywiście można powiedzieć, że taki jest punkt widzenia młodego Miłosza albo realia epoki. Nie zmienia to jednak faktu, że jako współczesnej czytelniczce taki sposób przedstawienia kobiet po prostu mi przeszkadzał.
Rozumiem, dlaczego ta nowela jest ceniona - za styl, oszczędność i umiejętność opowiadania o zwyczajnym życiu bez patosu. Mnie jednak nie poruszyła tak, jak się spodziewałam. Zostanę raczej z pamięcią o charakterystycznym hrabalowskim sposobie opowiadania niż z poczuciem, że przeczytałam książkę, która powiedziała mi coś nowego o człowieku czy o wojnie.
Tekst ten został napisany przy współpracy i na pamiątkę trzech znawców i świadków dawnych złotych czasów, panów: Wacława Korzonka, Karola Wybornego Otokara...
"Miss April, z tej mojej popularności dostaję porządnych drgawek, krzyczę już nie tylko "Pod Tygrysem" i w "Zielonym Laboratorium" na dziennikarzy, ale...
Przeczytane:2019-03-10,
Trzeba jednak talentu, aby o rzeczach trudnych, potwornych wręcz pisać tak jak Hrabal. Z jednej strony nie ma zbędnego wyolbrzymiania, ale z drugiej strony nie ma też bagatelizowania tego, co istotne. Akcja tej opowieści rozgrywa się w czasie II Wojny Światowej na czeskiej prowincji, ale to nie wojna jest tu na pierwszym planie. O wojnie przypomina jedynie nakaz zaciemniania, a w przypadku pracowników kolei także pociągi pod specjalnym nadzorem. Są to pociągi niemieckiej armii zmierzające na Wschód oraz wracające na Zachód. To one tak naprawdę są świadectwem toczącej się wojny. A pracownicy kolei? Żyją swoim życiem, jakby wojna ich w ogóle nie dotyczyła. Ale do czasu…
Miłosz Pipka. To główny bohater. To z jego perspektywy poznajemy wszystkie wydarzenia. To młody i wrażliwy chłopak stojący u progu dojrzałości. A że w tę dojrzałość wszedł dość niefortunnie targnął się na swoje życie. Po rekonwalescencji powrócił do swoich obowiązków. Miłosz, jak na wrażliwego chłopca przystało, jest bardzo dobrym obserwatorem. A wnioski płynące z tych obserwacji są trafne i dobitne, choć przedstawione z nutką ironii i … drwiny.
Miłosz jest dumny ze swojego dziadka, który jako pierwszy i jedyny stawił opór niemieckiemu najeźdźcy. Cóż, że nieskutecznie? Miłosz jest wrażliwy na krzywdę innych. Ludzi i zwierząt. Żal mu nawet tych żołnierzy niemieckich zmierzających na front wschodni. Oni jeszcze nie wiedzą, co ich tam czeka, a Miłosz ma już pełniejszy obraz sytuacji. Gdy leży obok postrzelonego niemieckiego żołnierza dochodzi do wniosku, że gdyby nie ta przeklęta wojny mogliby się nawet polubić. Kto wie? A tak leżą tu razem z ranami postrzałowymi. Ale Miłosz nie jest bezkrytyczny. Nie żal mu Niemców, uciekinierów ze zbombardowanego Drezna. Nie waha się oddać strzału, gdy trzeba kwitując wszystko jednym zdaniem: Trzeba było siedzieć w domu na dupie… Takie jedno niewyszukane zdanie, a czytanie w kontekście całej opowieści nabierające mocy. Taki jest Hrabal. Aby nie silić się na skomplikowane metafory, a prostym stwierdzeniem wypowiedzieć się w niebłahej kwestii. Tak samo z panem Całuskiem. Niby nicpoń i uwodziciel nie stroniący od osobliwych psot. Ale to tylko przykrywka, bo gdy trzeba, pokazuje się z zupełnie innej strony.
"Pociągi pod specjalnym nadzorem" to specyficzna lektura. To jest kwintesencja kunsztu Hrabala. Żart, gdy do śmiechu nie jest nikomu. Cynizm, który pozwala funkcjonować w tym nienormalnym świecie. Ofiarność, gdy wymaga tego sytuacja.