Porzuć swój strach

Wydawnictwo: Czwarta Strona
Data wydania: 2017-08-30
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 978-83-7976-728-1
Liczba stron: 448

Tom 2 cyklu Marek Bener.

Ocena: 4.95 (20 głosów)

Marek Bener, dziennikarz i właściciel lokalnego tygodnika, podejmuje się odnalezienia zaginionej maturzystki. Znużony sierpniowym upałem odkrywa kolejne tajemnice rodziny Żelaznych, a im więcej wie, tym trudniej rozwikłać mu prostą z pozoru zagadkę. Przeżyje jednak wstrząs, kiedy okaże się, że dziewczyna może mieć coś, co przed laty należało do jego zaginionej żony. Nowy trop przeczołga go przez podziemia hazardu i zmusi do spojrzenia w przeszłość. To w jej cieniu kryją się najgorsze koszmary. Pytanie tylko, czy porzuci swój strach i znajdzie w sobie dość siły, by się z nimi zmierzyć.

Kup książkę Porzuć swój strach

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Porzuć swój strach

Avatar użytkownika - czytanienaplatan
czytanienaplatan
Przeczytane:2021-09-27, Ocena: 5, Przeczytałam,

Mijają trzy lata… Nie, absolutnie nie od przeczytania przeze mnie pierwszej części serii z Markiem Benerem, bo skończyłam ją w sierpniu, a miesiąc później mam na koncie już pełną trylogię toruńską. O czym to świadczy? Że po pierwszym tomie zapowiadającym, że „Najgorsze dopiero nadejdzie” przyszło dużo lepsze, niż mogłabym oczekiwać. Do tego stopnia, że musiałam doczytać całą historię już do końca, moja ciekawość nie pozwoliła na chwilę przerwy.

Ale wracając do początku. Mijają trzy lata w życiu dziennikarza i sześć od zaginięcia jego ciężarnej żony. Dużo się w tym czasie zmienia. Bener zostaje naczelnym własnego tygodnika, do którego dołączają znani nam z pierwszej części bohaterowie, reporterka Aldona i fotograf Rak. Bener nie poprzestaje w poszukiwaniach żony, choć czuje, że się od niej oddala, a jego rozpacz zaczyna zacierać czas.

Gdy dostaje zlecenie odnalezienia córki lokalnego biznesmena nie podejrzewa, że sprawa ta rzuci nowe światło na jego prywatne poszukiwania. Nie podejrzewa też jak bardzo skomplikowana i niebezpieczna się okaże i w jakie obszary każe mu się zagłębić. To co z początku wydaje się proste, przeradza się w wielowątkową piramidę intryg i kłamstw napędzanych machiną hazardu, z której trudno się wyrwać.

To były naprawdę szalone godziny spędzone w towarzystwie Benera. Pełne emocji, niepokoju, zaskoczeń, ale i śmiechu. Dowcip zarówno sytuacyjny, jak i słowny idealnie trafił w moje poczucie humoru i choć powieści daleko do komedii kryminalnej, to myślę, że autor ma w tym zakresie spory potencjał.

Jednym słowem - brawo!

Link do opinii

Robert Małecki – prywatnie mąż innej pisarki i ojciec – jest stosunkowo mało znanym pisarzem na polskim rynku wydawniczym. Widać jednak, że z powieści na powieść coraz bardziej się rozkręca, a pisanie idzie mu coraz lepiej. W powieści „Porzuć swój strach” głównym bohaterem jest właściciel lokalnej gazety, Marek Bener, który zostaje wynajęty przez bardzo bogatą i wpływową rodzinę do odnalezienia córki. Niestety, od początku wszystko idzie nie tak. Najpierw Marek dosłownie o włos unika spotkania z osobą, którą ma odnaleźć, rodzina Żelaznych okazuje się bardziej pogrążona w różnego rodzaju oszustwach, niż rodzina Ojca Chrzestnego, a później okazuje się, że jego prawa ręka w pracy, Aldona Terlecka wpada w tarapaty aż po samą głowę.

Rodzina samego Marka też nie jest idealna. I na niej, w toku prowadzonego przez niego śledztwa, pokazują się drobne rysy. Okazuje się, że za zniknięciami ludzi stoi człowiek, u którego wcześniej ci ludzie się zadłużyli i choć robili wszystko, a nawet więcej, by oddać mu pieniądze i spłacić odsetki, on najpierw ich wykorzystywał do cna, a później zabijał.

W aferę został wplątana nawet rodzina jego żony. I choć z teściową miła dobry kontakt i ona – nie z własnego wyboru – zrobiła wszystko, żeby go oszukać.

Na dodatek poszukiwana przez Marka dziewczyna posiadała coś, co wcześniej należało do jego żony.

Autor kluczy i mnoży wątki, wodząc czytelnika za nos. To podsuwając tropy, to znów usuwając mu je spod nóg.

I choć ostatecznie rozwiązanie wydaje się proste, a kłopoty Aldony kończą się na paru siniakach, cała afera, po raz kolejny, zostaje częściowo zamieciona pod dywan, a nie wszyscy winni zostają przykładowo ukarani.

W jednej z ostatnich scen w opustoszałym domu czytelnik, wraz z bohaterami, doznaje uczucia bezradności i węzła zaciskającego się na jego szyi z powodu przebywania w domu, który może być otoczony ze wszystkich stron. Czuje się, jakby był na widelcu.

Bener, jak nietrudno się tego spodziewać, wychodzi ze sprawy bez większego szwanku, za to z milionem nowych pytań w głowie. Śledztwo  wcale nie dobiegło końca. Przeciwnie; ono dopiero zaczęło się rozkręcać, pozostawiając głównego bohatera z wieloma nowymi wątpliwościami.

My, jako czytelnicy, mamy okazję zajrzeć w głąb życia redaktora naczelnego gazety. Przekonać się, jak pogmatwane jest zarówno jego życie zawodowe, jak i prywatne. A on jest tak zdesperowany, że wdaje się w romans z żoną człowieka, który go wynajął, by na koniec przekonać się, że żaden Żelazny nie jest z nim do końca szczery i każdy pogrywa na przykład prowadząc lewe interesy, lub ukrywając się pod fałszywym nazwiskiem.

Autorowi udało się stworzyć wyjątkowo barwne, niejednoznaczne i bardzo żywe postacie.

Przekonał mnie swoją wizją „przyzwoitej” teściowej, która potrafi i nakarmić i poprosić o przysługę, wiele rzeczy zostawiając dla siebie.

Żelazny jest typowym biznesmenem, który załatwia swoje interesy „na zimno” i nie bierze jeńców. Współczucie i jakiekolwiek żywsze uczucia są mu zupełnie obce. W przeciwieństwie do szantażu, gróźb i kłamstw, a także lewych interesów. Jego żona jest go warta. Wdaje się w romanse i z nim współpracuje, jednocześnie ostrzegając przed mężem innych ludzi.

Ich syn, Michał, to taki bogaty chłopiec, który z powodu pieniędzy wpada w tarapaty.  Okrutny i chciwy, ale oddany ojcu.

Córka z nic wszystkich wydaje się najbardziej przyzwoita.

Główny bohater z początku robi wrażenie przeciętnego, zakochanego w swojej pracy pismaka, ale później wychodzi z niego połączenie McGayvera i Jamesa Bonda.

Jego prawa ręka, Aldona, to ambitna, ładna i trochę szalona kobieta o nieco głupich pomysłach, ale ich romans, nawet mając w pamięci problem zaginionej żony, nie wydaje się czymś nieprzyzwoitym.

Powieść jest dobrze napisana. Akcja jest wyjątkowo sprawnie poprowadzona, a dialogi takie, jakie powinny być. Żywe i nieubarwione. Opisy proste, ale bardzo działające na wyobraźnię. Nie przeszkadzają w prowadzeniu akcji, raczej są jej godnym uzupełnieniem.

Książka warta przeczytania.

Najlepiej jest jednak zacząć – w przeciwieństwie do mnie – od pierwszej części pt. „Najgorsze dopiero nadejdzie”.

Polecam na coraz zimniejsze wieczory.

Link do opinii
Avatar użytkownika - annrecenzuje
annrecenzuje
Przeczytane:2017-09-03, Ocena: 4, Przeczytałam, Polskie, Czytam z legimi,

Kryminał, który przyciąga czytelników nie ilością popełnionych na kartach powieści morderstw, a doskonale dopracowaną intrygą. Nic nie dzieje się przypadkiem. Czytelniku, Porzuć swój strach i wejdź w skomplikowany świat Marka Benera. To wszystko mogło przydarzyć się Tobie... Kontynuacja losów toruńskiego dziennikarza Marka Benera. Po doskonale przyjętym debiucie NAJGORSZE DOPIERO NADEJDZIE Robert Małecki ponownie wraca z kryminalną petardą w postaci książki Porzuć swój strach. Bener dalej wspomina swoją żonę Agatę, od której zaginięcia minęło sześć lat. Na co dzień, prócz prowadzenia lokalnego tygodnika podejmuje się poszukiwania nastolatki, córki miejscowego biznesmena. Dokąd doprowadzi go to śledztwo? Teraźniejszość miesza się z przeszłością, a nowe fakty mogą wiele zmienić w życiu Benera. Wszystko zależy od tego czy jest w stanie porzucić strach... Po przeczytaniu pierwszego tomu wiedziałam, że będę z niecierpliwością wyczekiwać premiery kolejnego. I wreszcie się doczekałam. Wygląd głównego bohatera mówi już sam za siebie. Nie jest to wypacykowany mężczyzna, liczący kalorie i pijący rano świeżo wyciskany sok z pomarańczy. To facet z krwi i kości, z długimi włosami, który ma nietypowe nawyki żywieniowe: Bener rzucił kromką i nożem o blat. Oblizał ręce i uznał, że na śniadanie najlepiej smakuje kawa. Przy okazji, jak widzicie, autor w swojej powieści nie wzbrania się przed ironicznymi, a czasem zabawnymi opisami. Fabuła rozkręca się w dobrym tempie, a niespotykane zwroty akcji, potrafią zaskoczyć. Nie ma tutaj trupa za trupem, jak w niektórych kryminałach. Za to trzeba się nagłowić, by połączyć ze sobą różne fakty. Jeśli chodzi o minusy... Chciałabym się do czegoś przyczepić, ale zwyczajnie nie mogę. Podoba mi się treść, skonstruowane postaci, no i jeszcze dodatkowy plus za to, że w trakcie czytania nuciły mi się piosenki Dżemu. Tak więc, jeśli jeszcze nie znacie twórczości Roberta Małeckiego musicie to nadrobić.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Spadlomizregala
Spadlomizregala
Przeczytane:2017-11-14, Ocena: 4, Przeczytałam,

Popełniłam zbrodnię. Zrobiłam coś, o czym nie śniło się nawet Królowi. Stefanowi Królowi (temu od horrorów). Bez mrugnięcia okiem, bez zająknięcia, bez przemyślenia sprawy, bez wyrzutów sumienia (dopiero teraz, po fakcie się pojawiły). Zastanawiam się, jak mogłam doprowadzić do takiego przestępstwa. Człowiek sam siebie nie zna. Nigdy nie przypuszczałam, że mogłabym tak krwawo rozprawić się z kimkolwiek. Tyle siły w sobie, tyle energii! Atak, amok, biała gorączka, szaleństwo wręcz! A wszystko to w pewnym dyskoncie podczas kupowania sałaty dla królika. No tak, jeszcze niewinne zwierzę w to wplątałam. Wstyd. I nie, nie mam na myśli awantury o Świeżaka. Gdzie tam! Zrobiłam coś znacznie gorszego. Kupiłam „Porzuć swój strach” Roberta Małeckiego, drugą (powtarzam: DRUGĄ) część trylogii z zamiarem natychmiastowego przeczytania, podczas gdy nigdy nie miałam styczności z częścią pierwszą. Zbrodnia w biały dzień.

Podeszłam do najnowszej książki Małeckiego bez znajomości części pierwszej. I tutaj kłaniam się w pas, bo nawet z takim brzemieniem mogłam swobodnie ją przeczytać. Tak więc zbrodnia okazała się nie taką straszną, jak pierwotnie się wydawało. Niemniej jednak moja recenzja będzie uboższa o porównanie z debiutem - nie wiem, czy to dobrze, czy też nie. „Porzuć swój strach” oceniam tak, jakby był faktycznie debiutem. Bardzo dobrym zresztą.

Bez owijania w bawełnę: za co szczególnie polubiłam Roberta Małeckiego? Za cudownie przemyślaną historię. Ale po kolei, bo wątków tutaj co niemiara.

Marek Bener to redaktor naczelny jednej z toruńskich gazet, któremu bardzo dobrze wychodzi dziennikarstwo śledcze. Zostaje zatrudniony przez biznesmena poszukującego swojej zaginionej córki, Moniki. Małecki nie jest zawodowym śledczym, nie nosi odznaki na piersi i nie legitymuje się dokumentem otwierającym niemal każde drzwi, a w sytuacji zagrożenia życia nie może bronić się Waltherem P99. Swoje śledztwa opiera na wyczuciu, dedukcji i znajomościach. Absolutnie nie jest superbohaterem, polskim Brudnym Harrym czy Jamesem Bondem. Szczerze mówiąc, na tle postaci, z którymi ostatnio spędzałam literackie wieczory to bryza świeżego powietrza.

Sprawa zaginionej Moniki to nie jest jedyne śledztwo, które prowadzi. Bener ciągle jeszcze nie pogodził się ze zniknięciem swojej żony i łapie się każdej, choćby najmniejszej wskazówki dotyczącej wydarzeń sprzed lat.

Osobnym wątkiem jest śledztwo Aldony Terleckiej, dziennikarki współpracującej z Markiem w jego gazecie. Jej ambicje sięgają dalej niż praca w toruńskim tygodniku, chciałaby zabłysnąć i znaleźć swoje miejsce w dużym czasopiśmie, dlatego też podejmuje się karkołomnego zadania.

W całość wplecione są fragmenty nagrania poczynionego przez zmarłego teścia Marka, który powoli ujawnia największą rodzinną tajemnicę.

I tu dochodzę do puenty: cudownie przemyślana historia to taka, w której czuć, że zanim pisarz zasiadł do pisania, bardzo dobrze zmapował swoje pomysły skupiając je wokół jednego problemu. Dzięki temu autor bawi się z nami w kotka i myszkę w bardzo smaczny i wyważony sposób. Tu nie ma wielkich zwrotów akcji, ale sukcesywnie, co jakiś czas słychać w głowie „klik” i kolejny trybik wchodzi w odpowiednie położenie powodując, że wszystkie wątki łączą się ze sobą w zaskakująco prosty sposób. Poza skrupulatnie skonstruowanymi zagadkami Małecki przypomina, że każda (nawet wydawałoby się idealna) rodzina ma swoje tajemnice i posiada swój własny gałgan paskudnego brudu wrzucony niby przypadkiem w najciemniejszy kąt piwnicy.

Jeszcze kwestia zakończenia… Nic nie powiem. Tachykardia.

Zapraszam: https://www.facebook.com/spadlomizregala/

Link do opinii
Avatar użytkownika - slpablos
slpablos
Przeczytane:2017-09-22, Ocena: 6, Przeczytałem, 26 książek 2017,
Drugi tom przygód Marka Benera już za mną, więc choć zgodnie z "klątwą drugiego tomu" nikt nie czyta recenzji kontynuacji, muszę napisać parę słów.


Robert Małecki z przytupem wszedł na polską kryminalną scenę, mierząc od razu w trylogię - więc nie jest tak, że nie miał planu, wizji, zamysłu. Ba, ma przecież pomysły na kolejny cykl. Mówi się, że druga powieść to taki sprawdzian dla pisarza i Robert zdał go celująco.Nie jest to proste przedłużenie "Najgorszego..", bo już na początku widać, że minęły trzy lata, trochę się wydarzyło, w życiu Roberta zaszły zmiany. Nie tylko jego zresztą, bo nie zaniedbano tu Aldony i Raka - pracują teraz w gazecie Marka. Tygodnik rządzi się innymi prawami, jest inne tempo pracy, ale nie fabuły powieści!Żelazny, biznesmen, zgłasza się do Benera w sprawie zaginięcia córki. Jego specyficzny styl wysławiania się to nie jedyne, co jest dziwne w tym zaginięciu. Wśród niedopowiedzeń, kręcenia, ukrywania prawdy Bener coraz bardziej bezkompromisowo dąży do odnalezienia Moniki - zwłaszcza, że tropy zaczynają wskazywać na powiązania z zaginięciem jego żony, Agaty.  Ilu ludzi gra tu w swoje gry? Tymczasem Aldona wplątuje się w niebezpieczne dziennikarskie śledztwo...Tyle o fabule, by za dużo nie zdradzać. Bener zarówno nieco poważnieje, jak i wpada w większe skrajności. Musi zmierzyć się ze świadomością, że Agata odeszła z jego życia i zanika w jego pamięci, ale nadal z drżeniem powieki szuka jakichkolwiek śladów, tropów, informacji, powiązań.Robert Małecki nie spuszcza z tonu, serwując zarówno duże tempo akcji, jak i nowe tematy, duże zagrożenia, uchyla rąbka historii teścia Marka. Wszystko to na tle scenerii toruńskich, tym razem bliższych przedmieść i blokowisk niż starówki. Marek nadal pozostaje facetem z krwi i kości, ulegającym emocjom i popędom, rzucającym zarówno kąśliwe teksty, jak i z sarkastycznym humorem obserwującym świat (szpinak przy dobermanie...).W końcówce przyspiesza jeszcze bardziej, nie pozwalając oderwać się od książki. No i to zakończenie! Nie cliffhanger, ale zaszczepia w czytelniku tyle pytań i domysłów...Nic tylko czekać na część finałową, w międzyczasie można sięgnąć po "Powtórkę" Marcela Woźniaka - autorzy "pożyczyli" sobie bohaterów. A kto jeszcze nie czytał, polecam "Najgorsze dopiero nadejdzie".
Link do opinii
Avatar użytkownika - natalia07
natalia07
Przeczytane:2022-03-25, Ocena: 6, Przeczytałem, 12 książek 2022,

To moje kolejne spotkanie z dziennikarzem Markiem Benerem. Założył własną gazetę, którą prowadzi wraz z Aldoną Terlecką. Marek wciąż nie zapomniał o zaginionej przed sześcioma laty żonie Agacie.

Tym razem przyjmuje zlecenie od pewnego biznesmena. Ma odnaleźć jego córkę Monikę

 

Śledzwto jest trudne przez mylne tropy podsuwane mu przez  osoby uwikłane w śledztwo.

Każdy z zamieszanych w nią świadków wydaje się nie być do końca szczery. 

Sytuacja staje się bardziej szokująca i zagadkowa, gdy okazuje się, iż zaginięcie nastolatki wiąże się tajemniczym zaginięciem żony Benera.

 

Sprawa otworzy jeszcze nie zagojone ranę ale da też nadzieję na poznanie prawdy.

Link do opinii

W drugiej części Benera, mimo że awansował w hierarchii toruńskich pismaków coraz bardziej ciagnie do pracy detektywa. W szczególności, że podjęta przez niego sprawa tak jak z resztą nas już Robert Małecki przyzwyczaił, łączy się w coraz bardziej zawiły sposób z przeszłością samego dziennikarza.

Link do opinii

Marek Bener założył własną gazetę. Dostaje zlecenie znalezienia zaginionej dziewczyny. Śledztwo zaprowadza go do świata hazardu. Odkrywa wstrząsającą prawdę o przeszłości teściów. Wciągający kryminał, który polecam.

 

Link do opinii

Druga częśc doskonałej powieści krminalnej.Ponownie benej otrzymuje zlecenie odnalezienie zaginionej osoby , która okazuje sie że wcale nie zagineła ale a się doskonale .Mało tego jest w posiadaniu przedmiotu , który należy do jego zaginionej przed 6 laty żony.Cy doprowadzi go to do rozwiązania zgadki .Jakie machlojki i tajemnice wyjda na światło dzienne i czy bener uzyska odpowiedzi na nurtujace pytania?

Link do opinii

Na początku zastanawiałam się, czy to aby na pewno kontynuacja książki "Najgorsze dopiero nadejdzie". Brakowało mi brawury z pierwszej części. Ale im dalej tym czytało mi się co raz lepiej. A po połowie akcja tak przyspieszyła, że niemal trzeba było ją gonić. Bardzo dobra książka, która uchyliła rąbka tajemnicy o zaginięciu żony Benera - Agaty. Ten wątek interesuje mnie najbardziej, reszta to otoczka. Z niecierpliwością rozglądam się za kolejną częścią cyklu.

Link do opinii
Inne książki autora
Żałobnica
Robert Małecki0
Okładka ksiązki - Żałobnica

Zmarli zawsze zabierają tajemnice do grobu. Tym razem zrobili wyjątek. Gdyby to był idealny związek, Anna jeszcze długo nie wyszłaby z żałoby po wypadku...

Koszmary zasną ostatnie
Robert Małecki0
Okładka ksiązki - Koszmary zasną ostatnie

Mroźny luty 2017 roku. Podczas śnieżnej zawieruchy Marek Bener rozpoczyna poszukiwania ofiary mobbingu i chorującego na depresję Jana Stemperskiego. Mężczyzna...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Reklamy