Wyobraź sobie, że możesz zjeść ostatni posiłek z kimś, kogo straciłeś.
Konstantina Duchovnego nawiedzają smaki - wyczuwa w ustach potrawy, których nigdy nie jadł, a nawet nie miał szansy spróbować. Wkrótce odkrywa, że to duchy porozumiewają się z nim za pośrednictwem swoich ulubionych dań. Co więcej, gdy uda mu się idealnie odtworzyć smak takiego widmowego posiłku, zjawy materializują się na jedno, ostatnie spotkanie, trwające nie dłużej niż do ostatniego kęsa.
Co Konstantin zrobi z tak niezwykłym talentem? Być może jego życiową misją jest pojednanie żywych z tymi poza światem. Szkopuł jednak w tym, że nie umie gotować. Wejście w świat nowojorskiej gastronomii przypomina wyprawę przez wyjątkowo nieprzyjazny krąg piekła, ale to wcale nie nauka zawodu jest największym problemem Konstantina. Prawdziwe niebezpieczeństwa czają się bowiem w ukryciu - po tej i po tamtej stronie życia.
Historia o duchach, opowieść o miłości i stracie, melancholijna i pełna humoru, słodko-gorzka i apetyczna, pachnąca tęsknotą, doprawiona szczyptą magii - po prostu niepowtarzalna.
Bon appétit.
Wystarczy tylko sięgnąć.
Recenzje:
Nawiedzająca opowieść o bólu i przyjemności, i sile jedzenia.
Nigella Lawson
Dekadencki debiut, który zwiastuje pojawienie się na scenie nowego, błyskotliwego głosu. Melancholijna i apetyczna, autentycznie poruszająca, momentami przezabawna, uderzająca do głowy, słodko-gorzka piękna powieść o życiu i śmierci, żałobie i pożegnaniach, pasji i głodzie. Absolutny must-read.
Rachel Harrison, autorka ,,So Thirsty", bestsellera z listy ,,USA TODAY"
Posmak zapiera dech w piersiach. Miesza ze sobą twardy świat nowojorskiej sceny kulinarnej i magię życia pozagrobowego. Daria Lavelle perfekcyjnie łączy zaskakujące składniki, otrzymując powieść, którą będziecie chcieli się delektować. To opowieść o żałobie, pełna humoru, ciepła, niespotykanej kreatywności - już nie mogę się doczekać, by znów ją przeczytać.
Laura Hankin, autorka ,,One-Star Romance" i ,,The Daydreams"
To świetna książka. Daria Lavelle serwuje nam opowieść o gotowaniu - zajrzenie za kulisy świata, który tak uwielbiamy - w genialnej, pełnej napięcia i świeżej powieści, której fabuła opowiada o tajemnicach śmierci i zmysłów. Nie mogłam oderwać się od lektury.
Joan Silber, autorka ,,Secrets of Happiness" i ,,Improvement"
Daria Lavelle to amerykańska prozatorka urodzona w Kijowie, wychowana w Nowym Jorku, obecnie mieszka w New Jersey. Uwielbia pisać o tym, co niemożliwe. Posługuje się wątkami magii i niesamowitości, by eksplorować problem tożsamości. Tworzy swoją własną mitologię świata restauratorów Nowego Jorku. Pisanie studiowała na Uniwersytecie Princeton i w Sarah Lawrence College, wydawała opowiadania w magazynach ,,The Deadlands", ,,Dark Matter" i ,,Dread Machine", zdobyła nominacje do branżowych nagród. ,,Posmak" to jej powieściowy debiut.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2026-01-13
Kategoria: Inne
ISBN:
Liczba stron: 440
Tytuł oryginału: Aftertaste
„Posmak” Darii Lavelle to książka, która zaskakuje od pierwszych stron – nie tylko historią, ale też sposobem, w jaki opowiada o stracie, pamięci i tym, co pozostaje po ludziach, których już nie ma. Od razu poczułam, że to powieść wyjątkowa, bo łączy coś, co zazwyczaj trudno połączyć: realizm magiczny, emocjonalną głębię i smakowity, niemal namacalny świat kulinariów. Już sam pomysł – że poprzez smaki można spotkać duchy zmarłych – jest tak oryginalny, że od razu wciąga i budzi ciekawość.
Główny bohater, Konstantin Duchovny, jest postacią, którą trudno nie polubić. To człowiek zagubiony, zaskoczony własnym darem, a jednocześnie pełen wrażliwości i tęsknoty. Jego sytuacja jest absolutnie wyjątkowa – możliwość spotkania z duchami poprzez przygotowanie ich ulubionych potraw brzmi niemal magicznie, ale przy tym jest też ogromnym wyzwaniem. Konstantin nie umie gotować, więc każdy jego krok w kuchni to walka, która staje się metaforą zmagań w życiu i próby pogodzenia się ze stratą. Widzimy w nim ciekawość świata, lęk, poczucie odpowiedzialności i – co najważniejsze – człowieczeństwo, które sprawia, że cała historia jest tak bardzo autentyczna, mimo że pełna magii.
To, co w „Posmaku” najbardziej mnie uderzyło, to emocje. Autorka w niezwykły sposób oddaje tęsknotę za tymi, których nie ma, smutek związany z ich utratą, ale też radość z chwil, które mogą trwać choćby chwilę – jeden posiłek, jeden ułamek czasu. Czytając, niemal czułam zapachy przygotowywanych potraw, smak każdego kęsa i napięcie, które towarzyszy Konstantinowi w momentach spotkań z duchami. Historia potrafi wzruszyć, rozbawić, a momentami nawet zaskoczyć lekko groteskowym humorem – te kontrasty sprawiają, że książkę czyta się z prawdziwą przyjemnością.
Podoba mi się też to, że „Posmak” jest książką refleksyjną, nie spieszącą się, pozwalającą czytelnikowi zatrzymać się przy małych rzeczach. To powieść dla osób, które lubią powoli wchodzić w świat bohaterów, smakować każdą scenę, zagłębiać się w ich emocje i przyglądać się temu, jak codzienność przeplata się z magią. Nie jest to typowy thriller czy powieść przygodowa – to książka, która zostawia ślad, zmusza do myślenia o przemijaniu, wspomnieniach i o tym, jak ważne są więzi z innymi, nawet po ich odejściu.
Czytając „Posmak”, czułam się trochę, jakbym sama przygotowywała te potrawy razem z Konstantinem – smakując jego radość, niepewność i poczucie odpowiedzialności. To historia, która otula melancholią, ale jednocześnie daje nadzieję i pokazuje, że nawet w magii codziennych chwil można znaleźć ukojenie i poczucie sensu.
To powieść, którą można czytać powoli, smakując każdy rozdział i pozwalając jej emocjom wnikać głęboko. Jeśli lubisz literaturę z duszą, pełną emocji, magii i refleksji nad życiem i utratą, „Posmak” Darii Lavelle jest lekturą, która zostanie w Twojej pamięci na długo. Bon appétit – naprawdę warto sięgnąć po tę historię.
Kulinarne doznania smakowe są niczym dotknięcie nieba. Budzą zmysły, sprawiają przyjemność, zakorzeniają się głęboko, by z czasem móc wrócić do tego cudownego odczucia. Prawdziwy talent i niesamowite wrażenia wyróżniają dobrego kucharza, który potrafi odtworzyć potrawy, odwzorowane na podstawie własnych doświadczeń kulinarnych. Ale czy tylko...
Będąc dzieckiem bardzo lubił, gdy ojciec gotował, on sam miał odgadywać jaka to potrawa. Pewnego dnia ojciec szykował się do pracy, lecz mały Konstantin bardzo chciał znowu pobawić się z nim w zgadywanie smaków, niestety nie było na to czasu. Doszło do kłótni pomiędzy ojcem i synem. To był ostatni moment, kiedy Konstantin Duchovny widział ojca. Później wszystko się zmieniło, został żal, smutek, tęsknota, mężczyzna zginął w wypadku...
Konstantin dorastał nie mogąc pogodzić się z rozstaniem. Zaczął odczuwać dziwne posmaki na języku, różne potrawy przebijały się do jego zmysłów, po czasie zaczął rozumieć co to oznacza. Smaki kulinarne, każdy inny, należały do osób, które już odeszły, lecz z jakiegoś powodu dopominały się o uwagę. Mężczyzna został utalentowanym kucharzem, gotując potrawy coraz śmielej odtwarzał posmaki. Po przygotowaniu dań niespodziewanie zaczynały pojawiać się duchy, a każdy z nich miał tylko zjeść ostatni posiłek, taka forma pożegnania...
Niepowtarzalna opowieść, zawiera w sobie kilka gatunków literackich. Częściowo jest to historia obyczajowa, przeplatana emocjami, pełna wrażliwości. Zabiera czytelnika w zaświaty, gdzie trwają w zawieszeniu zjawy bliskich osób. Oba światy przenikają się wzajemnie, tworząc fascynującą opowieść. Jest to powieść o niesamowitych, wyszukanych smakach, czytając książkę możemy wręcz je poczuć. Historia skupia się na pasji do gotowania, jednocześnie ukazując związek pomiędzy rzeczywistością i fantazją. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie fabuła książki. Historia piękna, uczuciowa, refleksyjna. Polecam
*współpraca reklamowa*
Okładka niewiele mi mówiła, jednak opis już kusił, wzmianka o duchach i różnorakich emocjach jeszcze bardziej mnie nakręcała, a książkę zaczęłam czytać zaraz po jej odebraniu od kuriera. Złożona, pełna emocji, pasji i smaków opowieść o granicy pomiędzy życiem i śmiercią. W moim odczuciu majstersztyk.
Konstantina od najmłodszych lat nawiedzają smaki, wyczuwa w ustach smaki potraw, których nigdy nie jadł a nawet nie słyszał. Wkrótce odkrywa, że to jeden ze sposobów komunikowania się duchów. Z czasem odkrywa także, że jeśli idealnie odwzoruje wyczuwany przez siebie posmak, zjawy materializują się na jedno, ostatnie spotkanie, które trwa do ostatniego kęsa posiłku. Mężczyzna nakręcany przez przyjaciół zaczyna wierzyć w swój dar, niesie pomoc i ukojenie cierpiącym w żałobie, nie zdając sobie sprawy z tego, że jego działania nie są tak dobre jakimi je widzi.
To była cudowna podróż, pomiędzy światem żywych i umarłych, podróż po smakach, ale też po umysłach. To opowieść złożona i wielowątkowa, stanowiąca w pewnym sensie lekarstwo na pogodzenie sobie z żalem i z żałobą. To opowieść, która porusza najbardziej skrywane przed światem uczucia i emocje, dotyka strachu i niepewności, pokazuje też jedną alternatywę życia po śmierci, którym kieruje smak. To wyjątkowa opowieść wskazująca na to jak zmysł smaku może oddziaływać, przypuszczam, że wiele osób czytając te książkę zacznie na jedzenie, patrzeć inaczej, choć można się spotkać z twierdzeniem, że jedzenie potęguje doznania, to tutaj autorka wyszła poziom dalej, ukazując tą jakże prozaiczną czynność, do czegoś wyjątkowego, pokazuje je jako kotwicę łączącą umarłych ze światem żywych.
Książka porusza bardzo trudne i ciężkie kwestie jakimi są śmierć, strata, żałoba, poczucie winy, chęć kontaktu z ukochanym zmarłym, ale też pokazuje jak niebezpieczne mogą być to próby, jakie mogą być tego konsekwencje, które trudno przewidzieć. Autorka stworzyła bardzo oryginalną fabułę opierając się na doznaniach i połączeniach smakowych, ja nigdy dotąd nie spotkałam się z takim połączeniem tych dwóch światów, ale jestem nim szczerze poruszona i zachwycona taką wizją. Co bardzo fajne autorka pokazuje nam nie tylko to co dzieje się w realnym świecie, ale też trochę uchyla zasłonę i pokazuje nam odrobinę tego nadprzyrodzonego świata w Hali Smaków.
Książka napisana w fenomenalnym stylu, choć jest w niej jakaś chronologia, jest podzielona na części, które pokazują konkretne etapy z życia Konstantina, to miałam też wrażenie, że gdzieniegdzie wkradała się odrobina chaosu, te elementy paranormalne, dodanie innych perspektyw, troszkę mi namieszało w głowie, ale też nadało całości takiego wyjątkowego charakteru, zmusiło do myślenia i analizowania, do czytania między wierszami, a to wszytko prowadziło do nieco zaskakującego finału. Przez powieść się płynie, czyta się ona sama, ma ona ogromna moc oddziaływania, dotyka wielu ważnych aspektów życia a co przez to idzie porusza najwrażliwsze części serca czy duszy. W połączeniu z fantastycznym wydaniem, gdzie na stronach pojawiają się białe obłoki, naprawdę ma się wrażenie, że to nie tylko książka, ale dosłownie inny wymiar, jakieś przejście by zrozumieć coś więcej.
O tej książce można mówić w samych superlatywach, to było po prostu fenomenalne, choć ja tam dostrzegłam jakieś nieścisłości, to naprawdę nie mam serca ani ochoty, by cokolwiek z tego wyciągać na wierzch. Ta opowieść broni się sama, daje tak potężna dawkę wrażeń, emocji, smaków i wartości, że nie da się obok tego przejść obojętnie, bez jakiegoś zachwytu. To opowieść obrazująca to co ważne, to opowieść o życiu i śmierci, o duchach i o pokarmie dla ciała i duszy, a co w tym wszystkim najpiękniejsze autorka pokazała, że najlepszy posiłek w życiu nie musi być najdroższy czy wykonany z najlepszej jakości składników, ale to taki przygotowany z sercem.
Lektura cudowna, piękna, wzruszająca, dająca nadzieję i niosąca ze sobą ogrom wspaniałych wartości. To lektura dla każdego, warta każdej poświęconej jej sekundy. Ponoć w panach jest ekranizacja i naprawdę ja jak nigdy mam ogromną ochotę by zobaczyć tę opowieść na wielkim ekranie. Tymczasem zapraszam do lektury, podpisuję się pod tą książką obiema rekami, nogami i duchem.
Nieobliczalna, szokująca, wyzwalająca całą plejadę intensywnych emocji i doznań smakowych, a zarazem odurzająca niczym silny narkotyk! Daria Lavelle nakreśliła wyjątkową, pasjonującą, dopieszczoną nietuzinkowym wątkiem paranormalnym historię, która nadzwyczaj silnie angażuje wszystkie zmysły, przyjmując formę przepięknej, niemal uchwytnej jawy, z której nie sposób się otrząsnąć jeszcze długo po zakończeniu lektury. Wyjątkowa umiejętność głównego bohatera, który odczuwa smaki potraw o szczególnym znaczeniu dla zmarłych, żałoba, kiełkujące uczucie, chęć pomocy i gorący, ekstremalny klimat, tak charakterystyczny dla najlepszych światowych restauracyjnych kuchni! Wszystko to tworzy razem niesamowitą, misternie nakreśloną, dotykającą najciemniejszych zakamarków duszy, otumaniającą całość, którą pochłania się z zapartym tchem!
Daria Lavelle włada poetyckim, nadzwyczaj sugestywnym stylem. Naszkicowane opisy działają na wszystkie zmysły i rozbudzają wyobraźnię, jak i kubki smakowe do granic, dlatego czytający gubi się, otumaniony nie dostrzega, gdzie przebiega granica między jawą, a snem. Na ogromne brawa zasługuje ten magiczny, choć niepokojący klimat, jaki w mistrzowski sposób ukazuje wielowymiarowość i osobliwość istnienia. Przenikające się rzeczywistości dosięgają najciemniejszych zakamarków ludzkiego serca, skłaniają do refleksji, ale i wywołują niepokój. Czy ingerencja do świata duchów jest bezpieczna? Jakie konsekwencje mogą grozić tym, którzy zakłócają porządek życia, nawet jeśli robią to w dobrej intencji? A Ty? Ile byś dał, by jeszcze raz spotkać kogoś, kogo straciłeś?
Wyjątkowa w każdym calu, dotykająca najciemniejszych zakamarków ludzkiej duszy, paraliżująca skrajnymi emocjami i intensywnymi doznaniami smakowymi! "Posmak" to mistyczna, pełna wzruszeń, tęsknoty i nadziei, dopieszczona odurzającym, sensualnym klimatem opowieść, w której nie sposób się nie zatracić. Dla tak zmysłowej i nieobliczalnej uczty literackiej, warto zarwać całą noc! Polecam gorąco!
Czy dał(a)byś się skusić na ostatni posiłek z kimś, kogo już nie ma? Co powiedział(a)byś na ostatnie pożegnanie w formie kolacji, zamiast smutnego pogrzebowego orszaku?
,,Posmak" Darii Lavelle to książka, która porusza nie tyle samą fabułą, co emocjami, które aż kipią z każdej strony. Uderza w serce odbiorcy przez zapachy, smaki, tęsknotę i to ciche ,,co by było, gdyby...", które każdy z nas nosi gdzieś głęboko. ,,Posmak" to historia, która nie próbuje straszyć duchami, ale dotyka znacznie bardziej niepokojącego miejsca. Miejsca związanego z potrzebą domknięcia spraw, pożegnania się i jeszcze jednego momentu bliskości.
Konstantin Duchovny nie widzi zjaw. On je... czuje. Smaki pojawiają się w jego ustach nagle, intensywnie, jakby ktoś podał mu danie, którego nigdy wcześniej nie jadł. Z czasem odkrywa, że to język zmarłych - ich ulubione potrawy stają się mostem między światami. Jeśli uda się idealnie odtworzyć smak dań, duch materializuje się na jedno, krótkie spotkanie do ostatniego kęsa.
W ,,Posmaku" poruszył mnie najbardziej sposób, w jaki autorka łączy realizm magiczny z bardzo przyziemnym ludzkim bólem. Smak nie jest tu jedynie metaforą rzuconą mimochodem - jest nośnikiem wspomnień, żalu, miłości i winy. Czytając, wielokrotnie miałam wrażenie, że to nie historia o duchach, a o ludziach, którzy nie potrafią pogodzić się z odejściem bliskich. O nas wszystkich, którzy czasem chcielibyśmy cofnąć czas choćby na chwilę i powiedzieć swoim bliskim to co nie zostało wypowiedziane.
I pomimo, że sam pomysł na fabułę mi się spodobał to muszę przyznać, że nie jest to książka dla każdego. Tempo bywa bardzo spokojne, momentami wręcz senne. Akcja ustępuje miejsca emocjom. Są też fragmenty, w których magia traci swoją delikatność, a historia zamiast poruszać, zaczyna lekko męczyć. I to właśnie sprawia, że mimo zachwytu nad ideą, wyszłam z tej ,,literackiej uczty" z lekkim niedosytem.
Jednak... ,,Posmak" pozostaje w głowie i w sercu. Jak danie, które nie było idealne, ale którego smak pamiętasz długo po odejściu od stołu. To książka o żałobie, miłości i granicach, których - być może - nie powinniśmy przekraczać, nawet jeśli bardzo tego pragniemy.
Ocena: 7/10 - bo to opowieść słodko-gorzka. Piękna w swojej melancholii, ale nierówna w wykonaniu. Ale może właśnie dlatego jest tak bardzo ludzka?
Konstantin Duhovny pierwszy posmak poczuł mając 11 lat. Był to smak smażonej wątróbki - ulubionego dania jego zmarłego dokładnie rok wcześniej ojca. Od tej chwili posmaki regularnie nawiedzają Kostię, a on zaczyna rozumieć, że w ten sposób komunikują się z nim duchy. Posmaki są jak echa czyjejś obecności. Jak wspomnienie o tych, którzy odeszli. Za sprawą tej dziwnej anomalii Kostia zna nazwy potraw, których nigdy nie jadł, składniki, o których nigdy nie słyszał, i kompletnie nie wie, co ma z tym zrobić, bowiem gotowanie nie jest jego mocną stroną. Nie chce jednak zmarnować tego niezwykłego talentu i decyduje się wejść w brutalny świat nowojorskiej gastronomii, tej "haute cuisine", do której dostęp mają tylko wybrańcy. Gdy wreszcie udaje mu się przyrządzić danie i co do joty odtworzyć odczuwany posmak, duchy materializują się, a spotkanie z nimi trwa tak długo, jak długo będzie jedzony posiłek. Jedynie do ostatniego kęsa.
Nie będzie wielką przesadą, gdy powiem, że tę powieść czyta się wszystkimi zmysłami. Zjada się ją strona po stronie, czuje zapachy, smakuje każdy kęs. Przełyka się smutek i rozterki bohaterów, ich ból przegryza się wykwintnymi daniami, osładza czekoladkami Reese's, popija szampanem. Czuje się tę historię tak bardzo, że wszystkie smaki, zapachy, kolory, emocje, stają się nasze.
Między posmakami jest też historia samotnego chłopca, który tęsknił, a potem mężczyzny, który latami trwał uwięziony w nieutulonym żalu po stracie ojca i poczuciu winy wobec niego. Pomagając innym uporać się z żalem po śmierci bliskich, sam szukał ukojenia. Konstantin to taki trochę bohater tragiczny.
Można nie wierzyć w duchy, ale ta powieść w niezwykle realistyczny, lecz subtelny sposób pokazuje, jak cienka jest granica pomiędzy światem żywych i umarłych, jak łatwo ją naruszyć i wprowadzić zamęt na pograniczu życia i śmierci. To rozczulajace, melancholijne, pełne ciepła i miłości spotkanie z zaświatami i tymi, którzy odeszli. Na styku powieści obyczajowej, melodramatu i romantasy autorka opowiedziała metafizyczną historię, która jest czuła i zmysłowa, wzrusza do łez, pomaga zrozumieć, przynosi ulgę i daje nadzieję.
W tej książce nie chodzi tak bardzo o samo gotowanie, odtwarzanie smaków czy jedzenie, ale o doznania temu towarzyszące. O rozkosz smakowania. Posmaki Konstantina to szansa na ostatnie celebrowanie najpiękniejszych chwil, na ostatnie spotkanie, na mówienie, wyjaśnianie i zrozumienie. Na pełne przeżycie i domknięcie żałoby oraz pogodzenie się ze stratą. Na pełną zgodę na odejście.
Zakończenie zostawiło we mnie niedosyt. Dlaczego tak? Ciężko się z tym pogodzić... Najpierw były "fleur de sel" miłości, a potem został gorzki posmak...
No podobało mi się... To pobudzający wszystkie kubki smakowe koktajl pyszności, prawdziwie nierzeczywisty POSMAK nie z tej ziemi ? a przy okazji udany, dojrzały debiut pochodzącej z Ukrainy Darii Lavelle.
,,Posmak" to książka, z której dosłownie unoszą się aromaty różnych potraw. Jest to debiut, który nie czyta się za szybko, ale warto rozkoszować się nim. Jest to historia o duchach, stracie i miłości.
Jest to opowieść o Konstantin, który odkrył, że za pomocą potraw potrafi porozumieć się z duchami. Gdy uda mu się idealnie odtworzyć smak, który lubiła zmarła osoba, zjawa materializuje się, ale tylko na chwilkę. Trwa to do czasu ostatniego kęsa. Nasz bohater jednak nie umie gotować. Jak więc poradzi sobie w świecie gastronomi? Jest na pewno zdeterminowaną osobą i znajdzie na to sposób.
Jaką rolę ogrywa nasz bohater? Czy jego zadaniem jest pojednanie żywych z tymi, których nie ma już wśród nas?
Książka należy zdecydowanie do tych, których nie da się przeczytać przy jednym posiedzeniu. Napisana jest nie lekkim stylem, ale nie zrażajcie się tym, ponieważ naprawdę warto sięgnąć po tej tytuł, który zostaje w głowie na dłużej.
Na uwagę zasługuje również wydanie tej powieści. Lekko barwione brzegi, a w środku jasny odcień niebieskiego na stronach, zdecydowanie jest czymś miłym dla oka.
,,Posmak" to historia pełna magii, z nutką melancholii. Jej klimat i wydanie sprawiło, że chciałam ją czytać i czytać. I jeśli również szukacie niebanalnej powieści to bardzo polecam ,,Posmak".
Przeczytane:2026-01-26, Ocena: 6, Przeczytałam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Mam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2024 roku,
Recenzja
„Posmak”
Autor: Daria Lavelle
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Współpraca reklamowa, barter
"ALE ZPRZESZŁOŚĆ, którą ojciec mu obiecał, przepadła.
Przyszłość skisła. Możliwości się zwarzyły.
Dziś Kostia przechowywał swoje sekrety - swoje posmaki -w nijakiej teraźniejszości. W jałowej, nawiedzonej pętli.
I tak miało pozostać jeszcze przez jakiś czas.
Ale nie na zawsze."
Są książki, które się czyta. I są takie, które zostają na języku, jak smak, który wraca po latach bez zapowiedzi, wywołując nagłe ukłucie tęsknoty. „Posmak” Darii Lavelle należy właśnie do tej drugiej kategorii. To powieść, którą się smakuje: powoli, uważnie, pozwalając, by emocje osiadały w czytelniku jak aromat dobrze skomponowanego dania.
To powieść, która nie krzyczy o uczuciach, ale pozwala im powoli przenikać czytelnika, aż w pewnym momencie orientujemy się, że zostaliśmy wciągnięci w świat, w którym smak staje się językiem pamięci, a jedzenie, formą pożegnania.
To historia uruchamiająca wszystkie zmysły. Od pierwszych stron czuć zapach kuchni, ciepło potraw, gorycz straty i słodycz chwil, które, choć krótkie, mają wagę całego życia. Lavelle bierze motyw żałoby i ubiera go w coś absolutnie nieoczywistego:
splata realizm magiczny z bardzo realnym doświadczeniem straty. Jedzenie staje się tu językiem pamięci, mostem między światami, ostatnią szansą na rozmowę, pożegnanie, domknięcie spraw, które za życia pozostały niedopowiedziane. Zamiast chłodnego marmuru, ciepły stół. Zamiast ciszy, zapach potraw i jeszcze jedna chwila bliskości.
Centralną postacią jest Konstantin Duchovny, bohater daleki od ideału, naznaczony żałobą, zagubiony, bardzo ludzki. Jego dar nie jest błogosławieństwem. Smaki, które nawiedzają jego podniebienie, nie należą do niego, są echem cudzych wspomnień, miłości i strat. Każde danie to czyjaś historia. Każdy kęs, czas pożyczony. A fakt, że duchy materializują się tylko do ostatniego ugryzienia, nadaje tej opowieści szczególnie bolesnej czułości. Bo wiemy, że za moment znów trzeba będzie się rozstać.
Lavelle z niezwykłym wyczuciem łączy brutalny świat nowojorskiej gastronomii, pełen presji, ambicji i ostrych krawędzi, z subtelną magią. Kuchnia bywa tu piekłem, ale jednocześnie staje się miejscem ukojenia. Przestrzenią, w której można jeszcze raz poczuć obecność tych, którzy odeszli. Smaki i zapachy są niemal namacalne, a jedzenie nie jest ozdobnikiem, lecz nośnikiem emocji, pamięci i relacji.
Na szczególną uwagę zasługuje sposób, w jaki przedstawiono sferę nadprzyrodzoną. Hala Smaków, miejsce balansujące na granicy jawy i metafizyki, nadaje historii dodatkowej głębi i sprawia, że magia nie jest tylko efektem fabularnym, lecz integralną częścią świata przedstawionego.
Trzeba jednak uczciwie przyznać: to książka wymagająca. Tempo jest spokojne, momentami niemal hipnotyczne. Fabuła często schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca emocjom i refleksji.
To powieść o żałobie, ale nie przytłacza. Jest melancholijna, a zarazem ciepła. Smutna, lecz podszyta delikatnym humorem. Emocje nie wybuchają, one trwają, ciche i ciężkie, unosząc się w tle jak zapach przypraw. Tempo narracji jest spokojne, momentami hipnotyczne, wymagające uważności. Bywa, że magia traci swoją subtelność, a fabuła ustępuje miejsca refleksji, pozostawiając lekki niedosyt. Ale to właśnie ta nieidealność sprawia, że historia wydaje się prawdziwa.
„Posmak” to książka o miłości i stracie, o głodzie, nie tylko jedzenia, lecz także bliskości, zrozumienia i pożegnania. O tym, że czasem jedno wspólne danie potrafi znaczyć więcej niż tysiąc słów. Po lekturze zostaje coś więcej niż fabuła. Zostaje uczucie. I smak, który nie chce zniknąć.
Jak zapach potrawy z dzieciństwa.
Jak wspomnienie, do którego wraca się w myślach.
Bon appétit. I przygotujcie się na literacką ucztę, która porusza duszę. 🍽️✨