Przewrotność dobra

Wydawnictwo: Dobra Literatura
Data wydania: 2012-05-07
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 978-83-933290-8-3
Liczba stron: 280

Ocena: 5.29 (21 głosów)

Osamotniona i poniżana w dzieciństwie, poddana manipulacji w imię przyszłego dobra, bohaterka uczy się, jak wyreżyserować zachowania innych i wykreować rzeczywistość wyłącznie wedle własnych zamierzeń. Wewnętrzny bunt dziewczynki owocuje własną interpretacją pojęć dobra i zła. Żelazna dyscyplina samokształcenia sprawia, że Dorota wyrasta na mistrzynię manipulacji.

Kup książkę Przewrotność dobra

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - justa21
justa21
Przeczytane:2012-10-18, Ocena: 5, Przeczytałam,
Maski anioła Za górami, za lasami, choć tak naprawdę niezbyt daleko, żyła sobie Calineczka. Mała dziewczynka, które przez całe życie pragnęła być dobra. Mała dziewczynka, zdana tylko na siebie... Wbrew pozorom to nie kolejna wersja bajki Andersena, ale opowieść o prozie życia, o jego brutalności i o ludziach, którzy zakładają maski. To także opowieść o dziewczynie, która grę pozorów doprowadziła do perfekcji, pozostawiając czytelnika z pytaniem, czy była kiedykolwiek szczęśliwa. Jolanta Kwiatkowska, autorka znana z takich powieści jak Jesienny koktajl czy Kod emocji, jest specjalistką od obserwacji rzeczywistości, zaś w portretowaniu ludzkich zachowań osiągnęła mistrzostwo. W jej książkach nie ma kolorowych "fajerwerków", na życie nie patrzy się przez różowe okulary, zaś zakończenie nigdy nie jest oczywiste i jednoznaczne. Sięgając po kolejne pozycje, możemy być pewni, że spotkamy w nich ludzi takich jak my: z problemami, ludzi dręczonych rozterkami czy dotkniętych wyjątkowym cierpieniem. Daleko autorce do snucia pesymistycznych wizji upadku społeczeństwa i wszelkich wartości – ona po prostu przelewa na papier to, co widzi dookoła, bez przewiązywania brudów jedwabną kokardą, bez kamuflowania brutalnej prawdy. Nie inaczej jest w przypadku książki Przewrotność dobra, powieści na równi wstrząsającej, co przerażającej, która zmusza nas do zastanowienia ...
(czytaj dalej)

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - kaariokaa
kaariokaa
Przeczytane:2013-06-08, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2013,
Nie każda szafa, to drzwi do Narnii, gdzie w baśniowej scenerii zło nigdy nie wygra z dobrem, przyjaźń i miłość są niepokonane, a szlachetność zostaje należycie doceniona.   Nie każda szafa to świat pełen skarbów, zwiewnych maminych sukienek, w których dziewczynka przeobraża się w kobietę czy pudełek skrywających wywołujące uśmiech pamiątki.   Szafa, w której chowa się Dorotka-Idiotka, jest jej azylem, schronem, gwarancją bezpieczeństwa. Od najmłodszych lat byłam zbędnym przedmiotem, więc wchodziłam do szafy i siadałam, biorąc odkurzacz na kolana.   Dorotka powinna być chłopcem, synem zawiedzionych jej obecną płcią rodziców, bratem dla Krzysia, jego dumą, kumplem, powiernikiem. Jest jednak dziewczynką. Rozczarowaniem, zawadą, raczej pomocą domową niż częścią rodziny. Gnębiona, upokarzana, wykorzystywana na wiele różnych sposobów, karana za błędy popełnione, możliwe, cudze - nie broni się. Z cichym przyzwoleniem znosi swój los. Dorotka-Idiotka, z której uczuciami nikt się nie liczy, której obecność zauważana jest tylko wtedy, gdy może się komuś przysłużyć. Dorotka-Cień.   Dorotko, bądź dobra dla ludzi. Dobro przyciąga dobro.   Dziewczynka obsesyjnie przywiązuje się do tej myśli. Po latach mówi: to proste, nie chcę czynić dobra, jednak muszę to robić. Tak jestem zaprogramowana. Dorotka zakłada zeszyt, w którym spisuje ...
(czytaj dalej)

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - slk
slk
Przeczytane:2012-01-13, Ocena: 6, Przeczytałem,
Opowiem Wam bajkę... Była sobie dziewczyna, która za wszelką cenę chciała być dobra. Temu celowi podporządkowała wszystkie swe decyzje. Starała się być posłuszna ojcu i przez cały czas pomagać matce. Dbała o to, by w mig rozpoznawać wszystkie życzenia brata i pomagać mu czynić dobro.   Również w dorosłym życiu Dorota pragnęła wyłącznie dobra. Dobra, które docelowo miało doprowadzić do jej wielkiego triumfu. Dobra, które wszystkich i wszystko wokoło zmieniłoby na lepsze. Rzecz w tym, że jej definicja tego pojęcia i drogi dążenia do jego realizacji nieco rozmijały się z tym, co większość czytelników za dobre by uznała.   Przewrotność dobra to po trosze rzecz o definicjach właśnie. O daleko posuniętej subiektywności tego, co przywykliśmy określać mianem dobra lub zła. O tym, jak definicje te kształtuje nasze otoczenie, kultura, religia. Kilka wydarzeń z dramatycznego dzieciństwa głównej bohaterki na jej życie wpłynęło tak mocno, że w Dorocie już na stałe zrodziła się przepaść. Przepaść między Dorotką-idiotką, skrzywdzoną dziewczynką, aniołkiem, który światu nieba byłby gotów przychylić a dorosłą kobietą, zimną i wyrachowaną, żyjącą w kłamstwie i okłamującą wszystkich, z samą sobą na czele.   Kilka wydarzeń z dramatycznego dzieciństwa... Jolanta Kwiatkowska opowiada także o roli przeszłości w naszym życiu. O tym, jak kształtuje ona nasze życie, jak często ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Przewrotność dobra

Avatar użytkownika - violabu
violabu
Przeczytane:2017-05-29, Ocena: 4, Przeczytałam, 12 książek 2017, Mam,
Dobre zło czy złe dobro? Które lepsze? Czy wogóle można dokonać wyboru? Jak ocenić osobę dokonującą zła w celu dobra? Książka Jolanty Kwiatkowskiej zmusza do zastanowienia się nad odpowiedziami na tak trudne pytania. W "Przewrotności dobra" nic nie jest po prostu białe lub czarne. Jeśli w trakcie trwania fabuły czytelnik zdoła jednoznacznie ocenć zachowanie głównej bohaterki tej psychologicznej powieści na postawie motywów i ich źródeł, to kończąc lekturę i tak musi przeanalizować wszystko powtórnie. Polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Ewfor
Ewfor
Przeczytane:,

Jolanta Kwiatkowska to pisarka, która zadebiutowała w roku 2009 książką „Jesienny koktajl”. Twierdzi, że nie zdobyła żadnego szczytu, nie odkryła żadnego lądu i nie zrobiła innych nadzwyczajnych rzeczy. Lubi uczyć się życia, aby nie przegapić chwil szczęścia, które zsyła każdy dzień. Skromna i tajemnicza zarazem.

"Przewrotność dobra" jest dramatem, opowieścią o kobiecie, która dążąc do spełnienia marzeń, potrafiła tak zmanipulować siebie i otoczenie, żeby osiągnięcie apogeum było dla wszystkich zadowalające.

Dorotka przyszła na świat w rodzinie, w której nikt nie potrafił docenić jej, jako osoby. Od najmłodszych lat poniżana, szykanowana i wykorzystywana często do celów mających zaspokoić władcze ambicje jej najbliższych, szybko nauczyła się oddzielać ból i cierpienie od satysfakcji bycia dobrym człowiekiem. Znieczulona przez życie, nawet najgorsze tragedie potrafiła przyjąć ze spokojem i przeświadczeniem, że tak chciał los [lub sam Pan Bóg]. Rozgraniczając swoje uczynki na dobre i złe, zawsze potrafiła osiągnąć wewnętrzną satysfakcję z dotarcia do celu. Po tragicznej śmierci brata, a potem po tragedii, jaka przytrafiła się rodzicom przenosząc ich do świata, w którym czekał na nich ukochany syn, a którzy za życia robili wszystko, aby „nauczyć ją bycia dobrym człowiekiem”, bardzo szybko nauczyła się dbać o siebie w taki sposób, aby innym dogodzić, ale samemu czerpać jak najwięcej.

Jej metody „uszczęśliwiania” innych, biorąc w zamian „sowitą zapłatę” w postaci nie tylko dozgonnej wdzięczności małymi, zwinnymi krokami układały życie tak, aby kiedyś móc powiedzieć „jestem królową”.

Fabuła książki przeplatana jest bajką „Calineczka”, Dorota porównując swoje życie do bajkowej postaci małej dziewczynki, próbuje wytłumaczyć, dlaczego postępuje tak, a nie inaczej. Dorota jest dobrym duchem, który stara się czynić dobro, dbając o osobistą satysfakcję każdego, jednocześnie samemu z niego [dobra] korzystać w małych dawkach z dużym efektem końcowym.

Dorota - mądra, zrównoważona dążąca do celu i mała Dorotka-idiotka, zastraszona, bojąca się powrotu koszmarów z przeszłości, to dwie osobowości mieszkające w ciele jednej kobiety.

Niespodziewane zakończenie książki z pewnością zaskoczyło niejednego czytelnika/czytelniczkę i w tym momencie nie wiem, czy mogę powiedzieć, że książka skończyła się dobrze, czy źle, czy Dorota osiągnęła w życiu to, co było jej celem końcowym?

Moim zdaniem, książka jest swego rodzaju fenomenem.  Fenomen tej lektury nie polega na stopniowo budującym się napięciu jak u Stiega Larssona czy Emily Bronson (z premedytacją wybrałam dla porównania dwa różne gatunki literackie), tu fenomen polega na szczegółach, które jak w klepsydrze przesypują się drobnymi ziarenkami, powoli, ale bez możliwości zatrzymania ich biegu aż do końca, do ostatniego ziarenka.

Fabuła książki momentami przypominała mi inną książkę „Emma i ja”, pośrednio poruszającą ten sam problem, jaki miała Dorotka.

Wracając jednak do „Przewrotności dobra”, autorka w bardzo zwinny sposób udowadnia, że jak się czegoś bardzo chce, jak się do czegoś uparcie dąży, to można to osiągnąć. Słowa, jakimi została przedstawiona główna bohaterka, to symfonia uczuć i emocji, często sprzecznych ze sobą, odważnych, chociaż czasami pseudo empatycznych.

Czytając książki klasyfikuję je do trzech kategorii: 1) te, które się czyta, 2) te, które się „pochłania”, 3) te, od których nie można się oderwać [i uwolnić]. Tę zaliczyłam właśnie do kategorii 3. Zdaję sobie sprawę z tego, że chociaż jutro, za tydzień, za miesiąc, za rok przeczytam kolejną książkę, to ta pozostanie w mojej pamięci bardzo długo.

Autorka ma specyficzny sposób pisania. Pisze krótkimi zdaniami, przekazuje treść pojedynczymi, jakby wyrwanymi z myśli słowami, ale to powoduje, że czyta się spokojnie, dokładnie, powoli dozując istotę wiadomości.

Znalazłam w książce kilka wątków, które wydały mi się niedopracowane, niedopisane, jak na przykład rozmowa telefoniczna z sekretarką notariusza; kobieta urywa rozmowę, odkłada słuchawkę, nie podając nawet adresu, a bohaterka następnego dnia, znajduje się w biurze notarialnym. Trochę również dyskomfortem (czytelniczym) były dla mnie zbyt wyuzdanie opisane sceny erotyczne. Nie przepadam za tego rodzaju opisami i w świetle, w jakim umieściłam sobie Dorotkę, te jej „praktyki” stanowczo przeważyły szalę na stronę negatywną. Były to jednak krople w morzu, zarówno treści jak i informacji, jakimi pozwala [czytelnikowi] delektować się autorka.

Muszę jeszcze dodać kilka słów o okładce. Nigdy nie wybieram książek sugerując się ich zewnętrzną oprawą. Kiedy pierwszy raz jednak popatrzyłam na grafikę na okładce, pomyślałam sobie, że książka musi być czymś w rodzaju zbioru refleksji. Zarówno kolorystyka jak i sam obraz „informują”, że w środku z pewnością nie znajdzie czytelnik humorystycznej powieści, ani też trzymającego w napięciu kryminału. Nie spodziewałam się jednak, że znajdę na stronach tej książki graniczącą z thrillerem wspaniałą powieść psychologiczną.

Polecam książkę osobom, które lubią dobrą literaturę, zmysłową i wciągającą jednocześnie. Myślę, że każdy, bez względu na płeć znajdzie w niej coś, co usatysfakcjonuje gust czytelniczy. Książkę czyta się szybko i z zaciekawieniem, chociaż specyficzny sposób spisanej przez autorkę treści nie należy do lekkich i łatwych.

Link do opinii
Avatar użytkownika - sergia
sergia
Przeczytane:2014-02-24, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Link do opinii
Avatar użytkownika - benioff
benioff
Przeczytane:2014-01-04, Ocena: 4, Przeczytałem, czytam regularnie w 2014 roku, Mam,
Dobra rzecz, nawet bardzo dobra, choć nie jestem jakoś szczególnie sympatykiem tego typu literatury, nazwijmy ją, w niczym nie umniejszając sprawności narracyjnej autorki, literaturą interwencyjną. Oto bowiem mamy zbeletryzowany współczesny obrazek owocu patologicznych relacji rodzinnych. Można by rzec, że historia jakich wiele, opisana już na wszelkie możliwe sposoby w programach w rodzaju sprawa dla reportera. Tym razem dostajemy jednak historię opowiedzianą w kapitalny, zadziorny i finezyjny sposób. Już od pierwszych zadań zostajemy wciągnięci w tę socjopatyczną układankę, z wyraźnie wyczuwalnym pulsem filozoficznej niemal rozprawki na temat dobra i zła, ich definicji i tytułowej względności właśnie. Na szczególną pochwałę zasługuje mistrzowsko skrojona postać głównej bohaterki, Doroty/Dorotki. Początkowo wzbudza żal, który stopniowo przechodzi w trwogę, wręcz grozę i zdumienie, by w końcu wywołać wrażenie pełnego zrozumienia i rozgrzeszenia.
Link do opinii
Avatar użytkownika - alison2
alison2
Przeczytane:2013-05-15, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2013,

Gdy „Przewrotność dobra” trafiła do moich rąk i dostrzegłam znany mi już znaczek serii Z Wykrzyknikiem! (historie, które powinny być wykrzyczane, tak abyśmy mogli je dobrze usłyszeć.) wiedziałam, że czeka mnie wymagająca lektura. Mimo wszystko nie byłam przygotowana na to, czego doświadczyłam, gdy rozpoczęłam lekturę...

Dorotka miała w życiu wyjątkowego pecha. Miała urodzić się chłopcem. Dla jej ojca, miała być kolejnym (po Krzysiu) powodem do bezgranicznej dumy. Jej matka rodząc Krzysia zasłużyła sobie na większe zainteresowanie ze strony męża, dlatego też liczyła, że kolejny chłopiec na dobre umocni jej pozycję w rodzinie. Wreszcie dla samego Krzysia miała być idealnym towarzyszem zabaw. Nie wyszło. Dziewczynka nikomu potrzebna nie była. Wzbudzała niechęć, była źródłem niepotrzebnych wydatków, do tego stopnia zawadzała, że większość czasu musiała spędzać w szafie. Tak by rodzina mogła żyć w ten sposób, jakby w ogóle jej nie było. Po jakimś czasie Krzyś podejmuje się karkołomnego zadania właściwego wychowania siostry. Wykorzystując przewagę fizyczną, maltretując psychicznie, trenuje ją niczym psa, tak by bez jego rozkazu nie odważyła się wykonać jakiejkolwiek czynności. Rodzice nie posiadają się z dumy, że wychowali tak wspaniałego syna. Dziewczynka zaś nie może liczyć na jakąkolwiek pomoc. I nawet osoby, które podejrzewają, że w jej domu dzieje się coś złego, wolą nikomu się nie narażać, a Dorotce pomagają tylko w takim zakresie, w jakim sami mogą otrzymać coś w zamian. Zaszczuta i wiecznie wykorzystywana dziewczynka, ze wszystkich sił próbuje być dobra. Tak, by uniknąć kar ze strony brata, pozyskać przychylność rodziców. W zeszytach skrzętnie zapisuje wszystkie dobre uczynki wierząc, że któregoś dnia, te całe dobro ktoś jej wynagrodzi. 

I rzeczywiście nadchodzi taki dzień, w którym Dorotka nie musi już obawiać się ani brata, ani rodziców. Teraz czuwa nad nią Dorota, która nie pozwoli, by stała jej się jakakolwiek krzywda. Dorota doskonale wie, czego oczekuje od świata, i ciężko pracuje na to, by osiągnąć to, co sobie zaplanowała. Nieustannie pracuje nad samodoskonaleniem, tak by umiejętnie kierować nie tylko swoim życiem, ale także losami jej otoczenia. Do perfekcji opanowuje umiejętność czynienia dobra wobec bliźniego, które niemal natychmiast zwraca się z procentami. Wiele osób postrzega ją jako świętą i mija sporo czasu, zanim człowiek zacznie się zastanawiać, czy to, czego jesteśmy świadkami to faktycznie dobro. A może jest to doskonała manipulacja? Zaczynamy przywoływać wcześniejsze zdarzenia i z przerażeniem uświadamiamy sobie, jak często kryło się w nich prawdziwe zło... 

Jak to możliwe, że dobry uczynek może być jednocześnie zły, a będąc świadkami zła odnosimy wrażenie, że kryje się w nim dobro? Czy Dorotę powinniśmy potępiać czy cieszyć się tym, co osiągnęła?

Książka Jolanty Kwiatkowskiej to bardzo inteligentna i bardzo przewrotna refleksja nad pojęciem dobra i zła. To również bardzo przejmująca opowieść o istocie, która od pierwszych chwil życia, nieustannie doświadczała okrucieństwa i obojętności ze strony otoczenia. To właśnie bliskie jej osoby ukształtowały kobietę, jaką się stała. Czy to wystarczający powód, by usprawiedliwić jej zachowania? Na pewnym etapie pewnie każdy czytelnik uzna, że postępowanie Doroty nie było właściwe. Tym większe emocje towarzyszą końcowej scenie, podczas której w naszych głowach ponownie zakiełkuje myśl, że kobieta była jednak dobra... Autorka nieustannie prowokuje nas do myślenia, cały dowcip polega jednak na tym, że brak tu właściwego rozwiązania. Każdy wniosek będzie zarówno prawidłowy jak i zupelnie niewłaściwy. Wszystko jest tak szalenie dwuznaczne, że książkę można interpretować na wiele sposobów. To lektura, która wciąga, porusza, niepokoi, wstrząsa. Lektura zapadająca w pamięć, lektura, którą chce się polecać innym a samemu przeczytać ponownie. 

Niezależnie od tego, co jeszcze bym napisała, nie będę w stanie wyrazić wszystkiego, co po tej lekturze siedzi w mojej głowie. Mogę tylko polecać, zachęcać i cieszyć się że odkryłam tak utalentowaną autorkę. I tylko żal, gdy pomyślę, że musiała ona walczyć aż 3 lata, by wydano taką książkę. Żal że wydawnictwa kręcą nosem na historię, która nie kończy się stwierdzeniem „i żyli długo i szczęśliwie”. Żal, że zakłada, że współczesny czytelnik nie chce zbyt dużo myśleć. Całe szczęście, że twórczość autorki, pomimo że tak słabo promowana, potrafi się wybronić. Czytelnicy oczarowani jedną książką, bez zastanowienia sięgają po kolejne, a wiem, że one również nie rozczarowują. Wierzę, że popularność autorki stale będzie wzrastać. Z całą pewnością na to zasługuje. Zachęcam, byście również się o tym przekonali.

Link do opinii
Avatar użytkownika - flickma
flickma
Przeczytane:2013-06-27, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
,,Przewrotność dobra" Jolanty Kwiatkowskiej to książka pełna symboliki. To książka o dobru..... ale czy na pewno??? To książka o wyrachowaniu.... choć pewności mieć nie będziecie. To książka o przeznaczeniu... lecz nie do końca. To książka o manipulacji .... i byciu manipulowanym. To książka o człowieczeństwie .... i zezwierzęceniu. To książka o moralności ,,,,, często podwójnej. To książka ...... którą z pewnością trzeba przeczytać. Przeczytać ..... żeby choć trochę poznać samego siebie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - koshi
koshi
Przeczytane:2013-09-13, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2013, Mam,
"Przewrotność dobra" to przejmująca historia Dorotki, która wychowana w rodzinie dysfunkcyjnej nie jest zdolna do okazywania uczuć, a jedynie manipuluje otoczeniem. Książkę można interpretować na różne sposoby, gdyż występuje w niej wielość znaczeń. Autorka poruszyła rozmaite trudne problemy współczesnego świata, jak: alkoholizm, pedofilia, patologie w rodzinie, przemoc, kazirodztwo. Niektóre z tamtejszych opisów są wprost wstrząsające, wywołują bardzo intensywne emocje, ale i współczucie dla głównej bohaterki - nieszczęśliwej, niekochanej, zagubionej. Jolanta Kwiatkowska prowokuje do zastanowienia się nad samym sobą, nad pojęciem dobra, pokazuje, jak ogromnie zakłamany jest nasz świat. Brak wzorców wartości wyniesionych z domu powoduje to, że człowiek staje się dwulicowy, nieprzyjemny, ma zaburzoną osobowość, innych ludzi traktuje instrumentalnie. Najbardziej przerażające jest to, iż podobne historie mają miejsce w realnym życiu. Polecam.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Anna_J
Anna_J
Przeczytane:2013-10-24, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
Do przeczytania tej książki zachęciła mnie sama Autorka. Może inaczej. Poznałam przecudowną kobietę. Biorąc pod uwagę, że spotkałam Ją na Targach Książki w Krakowie, przy jednym ze stoisk, wyszłam automatycznie z założenia, że jest Pisarką. Miałam rację. Zapytałam, od której Jej książki powinnam zacząć. I wtedy padło znamienne pytanie - czy chcę książkę lekką, czy książkę, która wzbudza kontrowersje. Oczywiście, przewrotnie, wybrałam opcję numer dwa. Strzał w dziesiątkę to mało powiedziane. Pierwsze kilka stron i już wiedziałam, że jak wsiąknę, to koniec. Nie ruszać i nie dotykać, dopóki nie skończę. "Przewrotność dobra" nie jest pozycją łatwą, zaiste. Przynajmniej nie w tematyce. Bo w czytaniu jak najbardziej. Niezależnie od tego, jakie wzbudza emocje, nie jest się w stanie położyć jej gdzieś na boku, żeby nie krzyczała i nie domagała się czytania ciągu dalszego. Streszczenia tu pisać nie będę, już chyba wystarczająco wiele jest tego typu opinii. Powiem tak - sama przewrotność tytułu zawiera w sobie punkt pierwszy. Do zastanowienia. Dobro nie jest jedno, choć z założenia są rzeczy dobre i złe. Obiektywnie i globalnie. Jednak co się dzieje, kiedy w subiektywnej świadomości zachodzą zmiany pod wpływem wydarzeń życiowych różnych? Ludzi, których się poznaje, doświadczeń, socjalizacji.. Wychowanie, a także to, co wpajane nam jest od najmłodszych lat, mocno zakorzenia się w świadomości młodego człowieka. Dobro staje się pojęciem względnym, choć samo w sobie nadal jest wartością. Dorota dobro postrzega na swój sposób. Musi być dobra, bo tak jej wpajano. Czytelnik oburza się, kiedy trafia na sytuację dla niego nie do przyjęcia, stojącą w sprzeczności z ogólnie wpajanymi normami moralnymi. I znowu - poniekąd pojawia się podwójna moralność. Każda strona każe się zastanowić - skąd się to bierze? Czy Dorotę należy potępić, czy, w ogólnym rozrachunku, pochwalić? Trochę to stoi w konflikcie ze stwierdzeniem, że dobro powraca. Ale tylko trochę. Bo tak naprawdę powraca. To dobro, o którym powiedzielibyśmy - właściwe. Bo ci, którzy krzywdzą Dorotę, na swój sposób zostają ukarani. Dorota dorosła tak naprawdę cierpi, ale wiele się uczy. Uczy się wszystkiego od nowa. Od podstaw. Uczy się zachowań, odczytywania emocji, sygnałów, uczy się, by w swoim mniemaniu, być dobrą w jak największym zakresie. Książka jest o tyle jeszcze fantastyczna, że zostawia znakomite pole do własnej interpretacji. W oparciu o własne doświadczenia życiowe można potępić Dorotę lub osoby odpowiedzialne za taki, a nie inny kształt jej osobowości. Ja jej nie potępiam. W pewnym momencie pomyślałam "Szacunek dziewczyno, zawzięłaś się, nie dałaś się sponiewierać, wyszłaś z tego z podniesioną głową". Wiele osób, które doświadczały lub doświadczają przemocy fizycznej czy psychicznej, w dorosłym życiu kompletnie nie są w stanie się odnaleźć i powielają wzorce wyniesione z dzieciństwa. Dorota poszła swoją ścieżką. Na swój sposób poradziła sobie w życiu doskonale. I została wierna swoim zasadom, konsekwentnie dążąc do realizacji zamierzonych celów. Oceniać można jej postępowanie na wiele sposobów. Można ją odebrać jako manipulatorkę, jako hipokrytkę, jak kto chce. Ale tak naprawdę każdy stara się tak manipulować otaczającą rzeczywistością, by jak najbardziej i najbliżej podobna była do tej wymarzonej. Dorota wybrała taką drogę. Poniekąd idąc pod rękę z Calineczką, Alicję i Dorotką - idiotką. Jedno jest pewne - książka jest po prostu rewelacyjna. Myśli się o niej jeszcze długo po przeczytaniu. Analizuje się każde zachowanie, każdą stronę. I własnie dlatego jest tak dobra, że polecam ją znajomym.
Link do opinii
Avatar użytkownika - KaMax
KaMax
Przeczytane:2013-08-06, Ocena: 6, Przeczytałam, Grupa wsparcia - 12 książek,
,,Przewrotność dobra" Jolanty Kwiatkowskiej jest powieścią, której nie można rozpatrywać w kategoriach, czy się nam ona podoba, czy nie. To nie ten typ literatury. Surowa w swojej formie, bardzo precyzyjnie przedstawia problem przemocy psychicznej. Nie ma w niej rzewnej gry na emocjach ani skomplikowanego literackiego stylu. Jest powieścią trudną, ponieważ opisuje mechanizmy działania psychiki dziecka na tle rodzinnej patologii i wpływ tej patologii na jego dorosłe życie. ,,Przewrotność dobra" to historia życia młodej kobiety od wczesnego dzieciństwa do jej 25 urodzin. Dorota pochodzi z prostej, katolickiej rodziny, która żyje według poprawnych społecznie zasad i stereotypów. Każdy z jej członków ma określoną rolę do spełnienia. Ojciec jest despotycznym żywicielem rodziny, matka zajmuje się domem, rodzi się syn, który staje się oczkiem w głowie rodziców. Kiedy chłopiec ma kilka lat, rodzice decydują się na drugie dziecko. Dorota miała być prezentem dla brata. Matka i ojciec w swoim zaślepieniu nie brali pod uwagę, że może się zdarzyć wypadek i zamiast braciszka, przyszłego kompana pierworodnego, na świat przyjdzie dziewczynka. Oczywiście często się zdarzają rodzicielskie zawody, kiedy płeć dziecka jest inna niż oczekiwana, ale niezwykle rzadko takie rozczarowania mogą wyzwolić psychiczne dewiacje rodziców, które rujnują psychikę dzieci. W książce opisany jestproces destrukcji rodziny oraz proces kształtowania się charakteru i światopoglądu dziecka pochodzącego z rodziny dysfunkcyjnej. Zaletą tej książki jest to, że autorka pisząc tę historię nie stworzyła tandetnej gry na emocjach, ani przewagi formy nad treścią. Język jest prosty, bez zbędnych urozmaiceń, choć nie można mu zarzucić, że nie jest literacki. Mimo że w książce dzieje się wiele, akcja nie biegnie w galopującym tempie, nie rozprasza przez to czytelnika i w ten sposób pozwala mu się skupić na sednie. Osobiście polecam tę ksiązkę, tylko zaznaczam, że nie jest typowym powieścidłem, więc jeśli chcecie zrelaksować się przy ksiażce zapominając o codzienności, miło spędzic czas, możecie się zdziwić, bo powieść jest szorstka. moją recenzję tej ksiażki znajdziecie na portalu szuflada.ney
Link do opinii
Avatar użytkownika - jezyna122
jezyna122
Przeczytane:2013-07-31, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Czy zdarzyło się Wam już po dwóch przeczytanych zdaniach stwierdzić, że książka będzie się wam podobać? Mnie zdarza się to bardzo rzadko. Tym razem moje przekonanie jak najbardziej się sprawdziło, choć pierwsze zdania nie dotyczyły bezpośrednio głównej bohaterki. Czytałam bardzo dużo recenzji tej książki. Z reguły jak najbardziej zachęcały do przeczytania. I w końcu udało się. Miałam ją w ręce. Jak zaczęłam czytać - tak przepadłam. Przestałam istnieć dla ogółu . Czytając - robiłam przerwy na myślenie, trawiłam w sobie treść powolutku, nie chcąc niczego przeoczyć. Ktoś powie ,,trawiłą" , znaczy nie dobra. Nic bardziej mylnego. Musiałam zaakceptować w sobie to co już przyswoiłam, aby móc dalej czytać. Bohaterka - Dorota. i Dorotka. Niby dwie a jedna. Na początku jesteśmy z nią , chcemy jej pomóc, kipi w nas złość. Jak to tak może być. Jak można tak kogoś krzywdzić - dla jego dobra. Dlaczego rodzina pełni rolę codziennego kata jeśli ona ma chronić, wspomagać, być z nami , wprowadzać dziecko w dorosłość. Dorota szybko się uczy rozróżniać dobro od zła. Dorotka mniej. Szafa jest azylem i miejscem do wyciągania wniosków. Dziecko jest chłonne jak gąbka, nasiąka pełnieniem dobra. I potem po trochu ta łaskawość kapie, raz dla ojca, raz dla mamy... Ciężko znaleźć w powieści pozytywnych bohaterów. Ci, którzy tacy nam się na początku wydają, działają też pod kątem czynienia ,,dobra". Na ich tle jaśnieje jedna perełka, pani Danusia, sąsiadka Dorotki, która sama straciwszy swoją córkę, stara się pomóc małej dziewczynce. Czasem przyniesie jakieś ubrania, czasem poratuje cenną rada , czy podłogą w swoim mieszkaniu. Czy w niej jednej Dorota widzi dobro ? W późniejszej swojej całej manipulacji, dokładnie potrafiła ocenić sytuacje i człowieka. Tak jak byliśmy razem z Dorotką, jej czynieniem dobra, jak i ją lubiliśmy , to Dorotę zaczynamy oceniać. Przestajemy być po jej stronie. Mistrzyni manipulacji, prawdziwa jej królowa,myślimy. Świetnie potrafi ją wykorzystać w pracy, w życiu osobistym - ale czy jest szczęśliwa? Czy Dorotka została już na stałe w szafie? Dlaczego ciągle jest jej potrzebny sztucznie stworzony Raj ? Finał powieści nie przynosi zakończenia. Wnosi pewien niedosyt, nie za bardzo chcemy wierzyć w kolejność zdarzeń. Myślimy - faktycznie ? Czy to manipulacja teraz nami - czytelnikami ? Uważam tę książkę za ważną. W naszym coraz bardziej anonimowym świecie, takich postaci jak w powieści znajdziemy mnóstwo. Tak naprawdę nie zgadzamy się z ich postępowaniem, a z drugiej strony myślimy - ,,żeby tak umieć". Może byłoby lżej. Jednak nasze wartości nam na to nie pozwalają. Nasze dobro ma inny wymiar. Czy lepszy? Myślę, ze autorka chciała nam przekazać coś bardzo ważnego . I że udało jej się to w stu procentach. - Dobro i zło dla każdego ma zawsze inny wymiar . Od nas samych zależy jak je będziemy interpretować. Cała powieść jest pełna metafor , dwuznaczności jak główna bohaterka. Żyją one w czytelniku jeszcze długo po przeczytaniu książki. Zajmują nas umysł, i nie dają chwili spokoju. Analizujemy występujące w powieści postacie. Myślimy o tym jak ważne są lata dzieciństwa , jak mocno kształtują naszą osobowość. Zastanawiamy się nad ogromną siłą samokontroli. Nasze refleksje gonią jedna za drugą. I za tę wielką gamę emocji bardzo dziękuję ...
Link do opinii
Moja podróż z Dorotką nadal trwa, mimo że późno po północy oszołomiona skończyłam książkę. Dziś tylko wstałam od razu do niej zajrzałam, najpierw na koniec, potem na początek, to znów gdzieś po środku. W osobie Dorotki nie odnalazłam swojego dzieciństwa ( na szczęście) więc musiałam troszkę wytężyć myśli, by w wyobraźni poczuć wszystkie emocje, jakie Nią targały. Już na samym początku, byłam zdziwiona jej silną psychiką, że dawała się tak wmanewrować w czynienie dobra. Nie jedna osoba, pewno uciekłaby z domu, czy zrobiła coś gorszego. Bo właściwie ile człowiek może znieść ? a ile udźwignie dziecko ? Teoretycznie wydaje się, że wiele, ale życie potem pokazuję rogi. Właściwie w tym momencie czasem trudno twardo iść do przodu. Czy pomagała jej wiara w Boga ? w dobro każdego uczynku ? doskonalenie własnych spekulacji ? Trudno powiedzieć, bo w zależności od sytuacji, można ocenić ,,cel" i siłę, która Ją do tego pchała. Dorotka grała w swoją grę. I ciągle była na wygranej pozycji. Począwszy od gry pozorów, po gre interesów , skończywszy na grze rozdania ostatecznych kart ... Podziwiam Ją szczególnie za granie swoją osobą. Umiała znaleźć się zawsze i wszędzie. Do perfekcji opanowała ,,dobrą minę do każdej gry" . Była chodzącym ideałem z dobrej rodziny. Aż dreszcze szalały po plecach jak się o tym czytało. Bardzo pomysłowo przepleciony motyw bajki z życiem. Wyobraźnia Dorotki w budowaniu ,,swojego świata" bardzo pomysłowa. Dobro, które miała wpajane od dzieciństwa było raz tarczą, raz pociskami... Głowna bohaterka zasługuję na moje ogromne uznanie, że umiała przyjąć ,,testament dobroci" od swoich najbliższych. ...pierwsze wrażenie robi się tylko raz...(cyt.) A jakie to wrażenie? Gorąco polecam przekonać się samemu czytając. Bo zarówno na początku, jak i na końcu książki można otworzyć usta ze zdziwienia ... ,,Przewrotność dobra" kryje w sobie wiele bólu, cierpienia, intrygi, uczuć złośliwości, wybaczenia, ciepła, zdziwienia, pozytywnych uczuć a ponad wszystko dobra ... ... Dorotka - idiotka Szczęśliwie spełniona W osobistym raju Padła w te wymarzone ramiona...
Link do opinii
Avatar użytkownika - Tula26
Tula26
Przeczytane:2013-01-06, Ocena: 6, Przeczytałam,
Przeczytałam "Przewrotność dobra" jakiś czas temu. Wtedy zdobyłam się jedynie na wyrażenie krótkiej opinii o książce, na więcej nie pozwalały kłębiące się we mnie emocje. Nie byłam pewna jak - tak do końca - ocenić historię Doroty. Książka wzbudziła we mnie masę uczuć o szerokim spektrum: przerażenie, niedowierzanie, współczucie, empatię, zdziwienie, konsternację, radość i smutek - ten najczarniejszy. Zadawałam sobie pytanie z pozycji rodzica - jak tak można traktować dziecko; z pozycji człowieka żyjącego w określonej społeczności - jak można tak naprawdę nie chcieć dostrzegać tego, co się dzieje w moim otoczeniu; z punktu widzenia człowieka czynu - powalała mnie bezsilność. Biedne dziecko ta Dorotka, zostawiona z jednej strony samej sobie, z drugiej wyćwiczona pod kątem spełniania cudzych oczekiwań... Takie dzieci są silne, potrafią się dostosować, i przetrwać fizycznie, tyle, że ich psychika nigdy do siebie nie dochodzi, trauma braku uczuć, zainteresowania, wsparcia i poczucia bezpieczeństwa pozostaje w nich na zawsze - stąd Dorotka-idiotka domagająca się uwagi i uczuć od Doroty, robiąca jej wyrzuty "zapomniałaś o mnie, długo cię nie było..." W miarę dorastania Dorota twardnieje, szkoli się w przewrotnym wykorzystywaniu ludzi, niby to czyniąc im dobro. Wszystko, aby osiągnąć swój cel. Zimna kalkulacja poparta wiedzą i praktyką. Od momentu, gdy dorosła, z każdą kolejną odwracaną stroną nie lubiłam jej coraz bardziej, choć przez chwilę rozważałam, czy aby nie byłoby warto wypróbować stosowane przez nią techniki, ale przecież to takie brudne, oblepiające sumienie działanie... Zrodziło się we mnie podszyte przerażeniem podejrzenie, że może ja też... może znajoma... sąsiadka.. pani z warzywniaka... też tak jak Dorota... byle osiągnąć cel, byle zaspokoić swoją próżność, zwiększyć poczucie wartości - jestem super, czynię dobro, uszczęśliwiam ludzi, dokarmiam koty... Czy aby nie jest tak, że większość dobrych uczynków wobec ludzi robimy z niecnych - oby - nieuświadomionych - pobudek? Strasznie powalająca myśl. I stanowczo chcę jednak pozostać naiwna w tej kwestii. Nie powiem, że "Przewrotność dobra" to "fajna" książka,nie powiem też, że lekko się ją czyta, płynie po tekście, pochłania. Czytanie jej to jak mozolne wspinanie się na szczyt wąską ścieżką nad przepaścią. I tak samo, jak zdobycie szczytu, cieszy przeczytanie "Przewrotności..." W historii Doroty możemy przejrzeć się jak w lustrze, zbadać głęboko ukryte przed samym sobą intencje wszelkich działań, zobaczyć, jacy tak naprawdę jesteśmy, a na jakich staramy się wyglądać. Czytanie "Przewrotności..." jest uwierającym sumienie doświadczeniem. Uważam jednak, że naprawdę warto. Wierzę, że większość czytelników wyjdzie z tego pojedynku z tarczą w dłoni. O "Przewrotności dobra" można dyskutować w nieskończoność, każda strona rodzi nowe pytania, skłania do przemyśleń i refleksji. Wieki całe nie czytałam tak dobrej książki, a Dorota pozostanie we mnie na zawsze, przypominając mi w chwilach zwątpienia, co to tak naprawdę jest dobro i jak się go "używa" właściwie.
Link do opinii
Avatar użytkownika - gosia_gosia16
gosia_gosia16
Przeczytane:2015-02-10, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2015,
Avatar użytkownika - KasiaiDaniel
KasiaiDaniel
Przeczytane:2014-11-09, Ocena: 6, Przeczytałem, 2014, Gorąco Polecam...., Posiadam, Ulubione,
Avatar użytkownika - KKS
KKS
Przeczytane:2014-02-23, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2014,
Avatar użytkownika - jolantasatko
jolantasatko
Przeczytane:2014-02-04, Ocena: 4, Przeczytałam, 2014 przeczytane,
Avatar użytkownika - JudytaZ
JudytaZ
Przeczytane:2013-07-01, Ocena: 5, Przeczytałam,
Inne książki autora
Ja i oni. Pół żartem, pół serio
Jolanta Kwiatkowska0
Okładka ksiązki - Ja i oni. Pół żartem, pół serio

Autorka opisując w „Ja i Oni – pół żartem, pół serio” życie głównej bohaterki - Krystyny oraz jej bliskich, stara się udzielić odpowiedzi...

Rozsypane wspomnienia
Jolanta Kwiatkowska0
Okładka ksiązki - Rozsypane wspomnienia

Małgorzata od dawna próbowała odciąć się od tego, co było i nawet kilkakrotnie jej się to udawało. Może nie całkowicie, ale na tyle, żeby móc żyć dniem...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Manhattan Babilon
Lech Majewski
Manhattan Babilon
Nigdy nie będziesz mną
Anna M. Brengos;
Nigdy nie będziesz mną
Orangeboy. Masz u nas dług
Patrice Lawrence
Orangeboy. Masz u nas dług
Mały manipulator
Bartosz Sztybor;
Mały manipulator
Westerplatte
Jacek Komuda
Westerplatte
Harem
Alex Vastatrix, Waldemar Bednaruk
Harem
Pan Taro w Krainie Śpiących Talentów
Jolanta Berezowska, Małgorzata Berezowska
Pan Taro w Krainie Śpiących Talentów
Pokaż wszystkie recenzje