Siódmy element

Wydawnictwo: Akapit Press
Data wydania: 2019-10-23
Kategoria: b.d
ISBN: b.d
Liczba stron: 0

Ocena: 5.5 (2 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Tagi:

Kup książkę Siódmy element

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Siódmy element

SUMA WSZYSTKICH WIN

Są takie książki, które łączą w sobie elementy różnych gatunków pozostając jednocześnie unikatowymi historiami. Takie, które pod płaszczem pewnej tematyki skrywają pełen wachlarz złożonych problemów przekazanych czytelnikowi w bardzo ujmującej formie. O takiej właśnie powieści chcę opowiedzieć dziś. A jest to książka pod wieloma względami wyjątkowa. „Siódmy element” Guido Sgardoli ukazał się nakładem wydawnictwa Akapit Press. Wydawnictwo specjalizujące się w książkach dla dzieci i młodzieży zaprezntowało tytuł, który wychodzi poza ramy literatury dla najmłodszych. Nie zawaham się powiedzieć, że to pełnokrwisty thriller.

Nastoletni Liam stracił matkę w dziwnym wypadku. Mieszka wraz z ojcem na wyspie Levermoir. To miejsce charakteryzujące się surowym klimatem i zamieszkiwane przez specyficzną, zamkniętą społeczność. Sprawy wyspy na zawsze pozostają na wyspie. Pewnego dnia Liam znajduje ciało starego latarnika. Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna popełnił samobójstwo. W toku prowadzonego śledztwa na jaw wychodzą zaskakujące szczegóły. Tymczasem na Levermoir dochodzi do wielu, pozornie mało znaczących incydentów. Coś sprawia, że mieszkańcy stają się zupełnie innymi ludźmi niż do tej pory. Co z tym wszystkim mają wspólnego tajemnicze odłamki kamieni? Czy Levermoir to miejsce przeklęte?

Powoli narastająca spirala zła stanowi niepokojącą oś tej powieści. Rodzina, sąsiedzi, przyjaciele nagle przeobrażają się w zupełnie innych ludzi. Drobne złośliwości przeradzają się w coraz poważniejsze incydenty. Można odnieść wrażenie, że na wyspie obudziło się coś, co bardzo długo spało. Wydarzenia z przeszłości mieszają się z aktualnymi. Liam wraz z grupą przyjaciół jako jeden z pierwszych dostrzega, że na Levermoir dzieje się coś niezwykłego. Czy młodym detektywom uda się rozwiązać szereg tajemniczych zagadek? Zbrodnia, zagadka, klątwa sprzed wieków – trudno chyba o lepszą fabułę dreszczowca. Jeśli dodamy do tego galerię specyficznych i zapadających w pamięć postaci, atmosferę odludnej i zamieszkałej przez bardzo osobliwą społeczność wyspy i zagadkę, która wykracza poza ramy tego, co znane to otrzymamy powieść perfekcyjną.

Sgardoli kreśli fabułę pełną napięcia i niepokoju. Już od samego początku pochłania nas tajemniczy klimat tej książki. Wyczuwamy jak wiele może się tu wydarzyć. Każda następna strona, każde kolejne zdarzenie, to charakterystyczny koloryt narracyjny. Autor fenomenalnie opowiada historię, która łączy w sobie elementy powieści przygodowej, horroru, kryminału, a do tego jest znakomitym portretem zamkniętej społeczności. Tu obowiązują zupełnie inne reguły gry. Wszystko, co ma miejsce na wyspie tu musi pozostać.

Bardzo podoba mi się narracyjny zabieg dokonany przez pisarza. Powieść podzielona jest na trzy części. W pierwszej i trzeciej narratorem jest Liam. Poznajemy dziwne zdarzenia dziejące się na Levermoir z perspektywy nastoletniego chłopca. Chłopca, który stracił matkę i powoli oddala się od ojca. Dzieciaka, który szuka różnych ścieżek, by ukoić swój ból. Część druga relacjonowana jest przez tajemniczego narratora. Dzięki temu osobliwe zagadki wyspy oglądamy w zupełnie innym świetle. „Siódmy element” to książka stworzona z niezwykłym rozmachem. Niemalże siedemset stron. Imponujące tomiszcze, które zaskakuje z każdą chwilą bardziej. Tu nie ma miejsca na nudę czy zbędne wątki. Autor umiejętnie dozuje napięcie. Mimo iż dzieje się tu tak wiele, to całość jest napisana w sposób niezwykle przejrzysty i zrozumiały. Urzekł mnie ten klimat. Tutaj zło narasta z dnia na dzień. Poszerza się. Przyjmuje zaskakujące formy i nie daje o sobie zaopmnieć. Zło, które czynią niegdyś przyjaźni wobec siebie ludzi przeraża. Sgardoli niezwykle umiejętnie zaprezentował klimat małego miasteczka. Wraz ze wszystkimi jego przywarami i osobliwościami. Czujemy się częścią tego miejsca, a mnogość sekretów jakie ono skrywa zaskakuje.

Tajemnicze kamienie pokryte runami, celtyckie legendy i klątwa sprzed lat. Sgardoli odważnie miesza wątki kreując specyficzny, depresyjny i nieco dziwny świat. „Siódmy element” to powieść, która potrafi zmrozić krew w żyłach, ale jednocześnie pozostaje piękną opowieścią o sile przyjaźni i poszukiwaniu bliskości. Sgardoli nas nie mami, nie oszukuje. Podaje nam mroczną, zagadkową i bardzo emocjonującą przygodę dodatkowo okraszając ją niezwykle celnym obrazem małomiasteczkowej ułudy. Celne spostrzeżenia i cała plejada barwnych bohaterów sprawiają, że wyśmienicie czyta się tę książkę. Ma w sobie coś z klimatu „Sklepiku z marzeniami” w połączeniu z „Wakacjami z duchami”. Posiada aurę tajemnicy i mnóstwo mroku. Miejscami krwawa, chwilami poetycko piękna. Rzadko zdarza się tak kunsztowne wymieszanie gatunków. Autor stworzył opowieść, którą chłonie się niczym film. Dziesiątki, setki obrazów składają się na jedyną w swoim rodzaju historię, która posiada zarówno klimat powieści młodzieżowej jak i dreszczowca. Dopracowana w najdrobniejszym szczególe zapewnia nie tylko wyśmienitą przygodę, ale i porcję tematów do przemyśleń. Dla mnie to książka zupełnie wyjątkowa. Niezwykle dojrzała i inteligentna, ale jednoczesnie nie odbierająca radości z przeżywanej historii.

„Siódmy element' zasługuje na najwyższą w mojej skali ocenę 6. Ta powieść stanowi dla mnie idealną kwintesencję tego, czego poszukuję w literaturze. Nie sposób nie dać się porwać tej przygodzie i poczuć dreszcz grozy. Jest idealnie wyważona i myślę, że spełnienie po lekturze poczują zarówno nastoletni poszukiwacze przygód jak i doświadczeni, wymagający czytelnicy. To książka, która jest nieztuzinkowa, zaskakująca i pełna napięcia. Straszna, ale i porywająca. Majstersztyk.
Diabeł gorąco poleca.

Link do opinii

Trzynastoletni Liam stracił matkę w podejrzanych okolicznościach, co bezpowrotnie zmieniło nie tylko jego życie, ale i całej wyspy Levermoir. Kilka miesięcy po tym wydarzeniu, na wyspie dochodzi do serii niewyjaśnionych zdarzeń, a mieszkańcy zaczynają zachowywać się dziwnie. Liam wraz z przyjaciółmi znajduje kamienie, które żyją własnym życiem. Czyżby legendy były prawdziwe? Irlandia jest nie tylko piękna, ale i mroczna! Z czym przyjdzie zmierzyć się bohaterom?

Jeszcze nigdy nie spotkałam tak dobrze napisanej młodzieżówki, choć moim zdaniem książka nie jest tylko dla młodzieży i naprawę wiele przemawia za tym, iż powieść jest idealna również dla starszych czytelników.

Wielowymiarowa opowieść, którą długo można analizować i omawiać genialny warsztat autora. Narracja to prawdziwy majstersztyk, ale zacznę od postaci.

Liam jest głównym bohaterem, który po stracie matki radzi sobie sam. Ma dopiero trzynaście lat, a po tak wielkiej tragedii nie zaznał ukojenia, wsparcia, a tym bardziej miłości. Ojciec? Mówi przeważnie do niego po imieniu, co pokazuję, jak bardzo się od siebie oddalili. Oczywiście Conner łowi ryby i nie ma go w domu przez większość dnia, co nieco tłumaczy ich gasnące relacje. Z wielkim zapałem śledziłam ich losy, bo miłość rodzicielska, po zdarzeniu, z jakim musieli sobie poradzić, bez wątpienia do łatwych nie należy i całkowicie mnie zafascynował ten wątek.

„Siódmy element” to thriller z elementami fantastyki, bo dziwnie kamienie, legendy i niewyjaśnione zdarzenia znacząco odbijają się na fabule i choć wiem, że to fikcja, to jednak autor opisał to bardzo naturalnie i wiarygodnie. Na pewno w odbiorze miała znaczenie wyspa, która jest miejscem spokojnym, nudnym, nieco depresyjnym i nie ma co się dziwić, że młodzi bohaterowie z zapałem starali się rozwiązać sprawę. Na Levermoir mieszka niespełna 500 mieszkańców, co sprawia, że każdy się zna. Sama w pewnym momencie poczułam się jak jedna z nich, zaakceptowałam ich dziwactwa i trudne charaktery.

Wyspę otacza tajemnica, każdy z mieszkańców ma sekrety, a legendy okazują się prawdziwe. W takich warunkach rozwinęła się przyjaźń, która nie była idealna, ale za to prawdziwa. Czasami padały ostre słowa, a nawet dochodziło do rękoczynów. Liam, Dotty i Milton-Midrius stworzyli zgraną paczkę. Całość otula cudowny klimat!

Jak już wspomniałam, narracja jest genialna. Książkę podzielono na trzy części, z czego pierwsza i ostatnia została opowiedziana przez samego Liama, a środkowa przypadła wszechwiedzącemu narratorowi. I to jest takie wyjątkowe. Liam zaprezentował się jako nastolatek, który ewidentnie jest samotny i ma żal do ojca. Jego wagary były formą ucieczki od świata i mogłam to zrozumieć. Ogromnie polubiłam tego bohatera. To wrażliwy nastolatek i tak nadal go postrzegam. Jednak środkowa część pokazało go z innej perspektywy, bo wypadł na bardziej odważnego i pewnego siebie, niż w rzeczywistości. Nawet jego śmiech wydawał mi się inny. Jednak wszystko zależy od perspektywy. Ta część w dużo większym stopniu skupia się na pozostałych mieszkańcach wyspy, a jak się okazało, jest to grono o ostrych charakterach, którzy nie lubią obcych.

Akcja rozwija się powoli, a napięcie wzrasta równomiernie do rozwoju wydarzeń. Jak dla mnie, momentami tempo było za wolne, szczególnie w drugiej części książki. To chyba jedyne, co mi się nie podobało. Kilka scen, w których bohaterowie, ponownie, rozwodzą się nad istotą kamiena i jego elementów, można było pominąć, tym bardziej że powieść jest dość obszerna.

„Siódmy element” to nie tylko historia o trzynastolatkach. To książka o mieszkańcach wyjątkowej wyspy. Każdy z nich posiada bagaż doświadczeń i liczne sekrety, a odkrywanie ich, to niezwykłe doświadczenie. Cudowny, nieco senny klimacik, splot nieoczekiwanych zdarzeń, które czasami potrafią przyprawić o dreszcz. Język momentami ostry, pojawia się również śmierć i przemoc. Jeśli szukacie powieści nieszablonowej, nastrojowej, tajemniczej i świetnie napisanej, to warto sięgnąć po książkę Guido Sgardoli. 7/10

Link do opinii
Recenzje miesiąca
Okna z widokiem na Weronę
Hanna Kowalewska
Okna z widokiem na Weronę
Ktosiek 2.0
Beata Piliszek-Słowińska
Ktosiek 2.0
Brytyjska monarchia od kuchni
Adrian Tinniswood
Brytyjska monarchia od kuchni
Grypa. Sto lat walki
Jeremy Brown
Grypa. Sto lat walki
Relikwiarz
Elżbieta Bielawska
Relikwiarz
Strasznie fajna wichura
Katarzyna Sobczak
Strasznie fajna wichura
Kochankowie miasta
Anna Stryjewska;
Kochankowie miasta
Pokaż wszystkie recenzje