Astrid Bjornsdottir ucieka z rodzinnego domu, aby uniknąć zaaranżowanego małżeństwa z dużo starszym przyjacielem jej ojca.
Podczas kilkuletniej, samotnej wędrówki i ucieczki przed najemnikami ojca spotyka na swojej drodze potężnego wojownika Brynjolfa von Svena.
Jakie sekrety skrywają Astrid i Brynjolf?
Jak potoczą się losy dwojga młodych ludzi, których boginie Norny połączyły złotymi nićmi przeznaczenia, przywiązanymi do drzewa Yggdrasil?
Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2025-06-30
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 320
Język oryginału: polski
Astrid, aby uniknąć zaaranżowanego małżeństwa, ucieka z domu.
Jej ucieczka trwa kilka lat, bo najemnicy ojca depczą jej cały czas po piętach.
Pewnego dnia na swojej drodze spotyka Brynjolfa von Svena, potężnego wojownika.
Jak potoczą się losy dwojga ludzi, których połączyła złota nić przeznaczenia należąca do bogiń Norny?
Ach ta mitologia Nordycka. Potrafi albo rozkochać w sobie, albo człowiek się z nią nudzi.
Ja jestem gdzieś pośrodku.
Już Wam mówię dlaczego.
Samej mitologi w książce jest mało, niektóre ze słów wypowiedzianych przez bohaterów nie pasują tu po prostu.
Lecąc dalej, bardzo polubiłam bohaterów.
On niebezpieczny, brutalny i umiejący o siebie zadbać.
Ona hmmm... Czasami potrafi wkurzyć nie tylko Brynjolfa, ale i czytelnika.
Nie brakuje tu niebezpiecznych istot, które były nawet ciekawym dodatkiem.
Magia to coś, co najbardziej mi się tu chyba podobało, autorka fajny klimacik z tym zrobiła.
Są tu intrygi i osoby, które zrobią wszystko, aby nasi bohaterowie mieli pod górkę.
Książka jest lekka, czyta się ją przyjemnie, jednak brakuje w niej tego czegoś, co wywołałoby efekt wow.
Autorka ma przyjemny styl pisania, no i potrafi zaskoczyć, bo choć książka ma wielki potencjał warto go dopracować, to zakończenie przyprawia o szybszy puls i chce się na już kontynuacji...
Podsumowując.
"Sługa Ciemności" to książka, która wciągnie Was w ciemny świat mitologii nordyckiej, zaczaruje Was swoją magią, jednak chwilami daje poczucie braku, ale to jest historia, z którą na pewno można odpocząć w te zimne wieczory.
Polecam ?
Przenieś się do wiktoriańskiego Londynu i daj się ponieść wyobraźni... Dwudziestoletnia Ethel Bennett przybywa do wiktoriańskiego Londynu, by znaleźć...
Przeczytane:2026-04-06, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2026,
"- Oddam cię do świata żywych, dam potężną moc, kobiety i pieniądze! Dam zasługi!
- C-co mam z-z-zrobić w z-z-zamian?
- Będziesz moim sługą. Dostarczysz mi życie, a ja je skonsumuję!"
"Sługa ciemności" to pierwszy tom historii opowiedzianej przez Dominikę Płaszewską. Znajdujemy w niej losy Astrid Bjornsdottir, która ucieka z domu przed wyrokiem ojca, skazującym ją na aranżowane małżeństwo ze znacznie starszym mężczyzną. W trakcie podróży na drodze bohaterki staje Brynjolf von Sven, mężczyzna nie cieszący się zbyt dobrą reputacją.
Jaki będzie efekt tego spotkania?
Już pierwsze strony książki sprawiły, że przepadłam. Spodobał mi się zarówno świat przedstawiony powieści, jak i język, za pomocą którego autorka go nakreśliła. W tekście znajdujemy wiele słów, dziś już nieużywanych, natomiast idealnie wpasowujących się w klimat tej historii. W moim odczuciu przypominał on trochę okres średniowiecza, jednak w alternatywnym świecie, w którym obecność magii jest na porządku dziennym. Mamy tutaj też do czynienia z jej mniej akceptowanym odpowiednikiem, to jest z czarnoksięstwem, które zakłada kontakty z ciemną stroną mocy. Autorka sięgnęła po wybrane elementy mitologii nordyckiej i przyznam, że okazały się one naprawdę fascynujące.
"Sługa ciemności" to powieść drogi. Znajdujemy w niej opisy przygód Astrid i Brynjolfa w trakcie ich podróży. Początkowe fragmenty nie są zbyt emocjonujące i nie dostarczają nadmiaru wrażeń. Autorka skupia się raczej na nakreśleniu ogólnej sytuacji bohaterów oraz misji, jaką mają wspólnie wykonać. W tym miejscu zgodzę się z opinią, że książka dużo traci na zastosowanym podziale. Jestem przekonana, że wydanie obu części w jednym tomie korzystniej wpłynęłoby na jego atrakcyjność. Jeśli chodzi o mnie, jestem cierpliwym czytelnikiem i nie skreślam książki po kilku rozdziałach, jednak zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy zachowują się w ten sposób.
Książka przypomina mi trochę powieści Kamili Goszczyńskiej. Oczywiście, nie mam tu na myśli świata przedstawionego, one są skrajnie odmienne, raczej chodzi mi o takie ogólne wrażenie, wynikającego z tego, że obie historie możemy sklasyfikować jako powieści drogi. Dzięki temu tytuł ten od razu wzbudził we mnie cieplejsze uczucia.
Niestety mam mieszane uczucia względem Brynjolfa, który momentami zachowywał się nie do końca logicznie. Zupełnie jakby autorka nie potrafiła się zdecydować, czy mężczyzna ma być brutalnym sługą ciemności, czy rozkosznym bawidamkiem. Pod tym względem dużo lepiej wypada Astrid, której postać zyskuje w miarę rozwoju akcji. Z cichej bohaterki kobieta staje się władczą, świadomą swojej pozycji bohaterką.
Mimo drobnych mankamentów oceniam tę historię bardzo pozytywnie. Pierwsza część ogromnie mnie zaciekawiła i chętnie poznam jej kontynuację. Ubolewam nad tym, że tak długo będzie trzeba na nią czekać.
Moja ocena 8/10.