PORUSZAJĄCA OPOWIEŚĆ O NADZIEI, STRACIE I NIEZWYKŁEJ PRÓBIE STWORZENIA DOMU NA NOWO.
Magda i Krystian Kozielscy to młode małżeństwo, które po dramatycznych wydarzeniach postanawia zawalczyć o przyszłość, decydując się na adopcję. W tym samym czasie do sopockiego domu dziecka trafia czwórka rodzeństwa - dzieci, których świat właśnie się zawalił. Niespodziewana awaria w placówce i zbliżające się święta sprawiają, że drogi dwóch rodzin przecinają się w niezwykłych okolicznościach.
Jednak to dopiero początek - seria wydarzeń wystawi ich wszystkich na próbę, zmuszając do podjęcia decyzji, które mogą na zawsze zmienić ich życie.
Czy w chaosie i niepewności da się odnaleźć ciepło, bliskość i coś, co choć przez chwilę przypomina prawdziwy dom?
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2025-10-15
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 376
Niektórym ludziom się wydaje, że tylko rodzinę można bądź należy kochać. Że potrzebne są więzy krwi, bo w innym wypadku człowiek może odczuwać jedynie tolerancję. W końcu jest ogrom par na świecie, którzy chcą mieć dzieci, ale ich ciało protestuje za wszelką cenę. Im większe pragnienie, tym mocniejsze zaparcie. Na całe szczęście są ludzie, którzy mają w sobie tej miłości tak dużo, że są w stanie dać ją komuś innemu, zupełnie obcemu. Zaglądając do świata stworzonego przez wspaniałą pisarkę, której treści rozlewają się w nas niczym ciepłe mleko, poznamy parę, która chciała być rodzicami. Po dłuższych staraniach odbyli szkolenie, by dać dom w ich serduszkach komuś, kto go potrzebował. Ta para darzy się wielką miłością, jednak matka mężczyzny starannie utrudnia jej każdy dzień. W nadchodzące Boże Narodzenie zapragnęła wyjechać i spędzić je tylko z mężem. Bez osaczających słów i spojrzeń zaopatrzonych w pogardę. Niespodziewanie jednak dostają telefon z agencji, że muszą pilnie się u nich wstawić. Niestety nie jest to wiadomość jakiej oczekiwali, a taka, która totalnie ich zamurowała. Po omówieniu szczegółów przyjęli czwórkę rodzeństwa pod swój dach. Zapewniali ich, że to tylko na kilka dni, aż ponownie uporają się z problematyczną sytuacją. Czas jednak przedłużył się do świąt. A co się wtedy wydarzyło, to już przeczytajcie sami:-)
Autorka skomponowała prześliczną książkę, którą się czyta jak przez bańkę mydlaną. W każdej chwili wczuwając się w ich sytuacje zwyczajnie można pęknąć. Tym co ja zauważyłam, było przesłanie, że nigdy nie należy rezygnować ze swoich pragnień. Czasami cuda zjawiają się w najmniej oczekiwanym momencie, ale nie wolno od nich uciekać. To, co nowe, nigdy nie jest powiedziane, że będzie gorsze. To zawsze zależy od naszego nastawienia:-) Historia nie dzieje się z chwili na chwilę. To czas najważniejszych zmian, gdzie potrafią minąć godziny lub dnie. To relacje były tutaj ważne, a nie zjedzone śniadanie. Również opisy Niedziel Adwentowych będą dla ciekawości nazywane i opisywane. Książkę odbieramy jako ogół splotów i wydarzeń, które można przewidzieć, ale tego piękna nam zwyczajnie potrzeba. Wiary w to, że uda nam się cokolwiek dla siebie wybraliśmy. Przeczytajcie, bo potrafi wzmocnić wewnętrznie:-)
Książka Świeć, gwiazdeczko mała, świeć Ewy Formelli przyciąga wzrok uroczą okładką i pięknym tytułem. Jest to kolejna propozycja wydawnictwa Filia na tegoroczne święta Bożego Narodzenia.
Autorka zaprasza nas do Pucka, gdzie poznajemy małżeństwo Magdy i Krystiana Kozielskich. Ze względu na smutne wydarzenia z przeszłości grudzień jest dla nich trudnym emocjonalnie okresem. W tym roku zmieni się to za sprawą podjętej na prośbę dyrektorki Domu Dziecka decyzji. Otóż małżonkowie wyrazili zgodę na zaopiekowanie się czwórką rodzeństwa, których matka zmarła, a ojciec kilka dni wcześniej uległ ciężkiemu wypadkowi. Dzięki tej decyzji w pierwszą niedzielę Adwentu zawitali do ich domu 16-letnia Karina, 12-letni Tomek, 8-letni Jaś i 4-letnia Pola. Kolejne rozdziały opowiadają o wydarzeniach czterech przedświątecznych tygodni z udziałem całej szóstki, które kończy Wigilia. Co zmieniła obecność dzieci w dotychczasowych przygotowaniach i samych świętach w rodzinie Kozielskich? Jak ułożą się relacje pomiędzy rodzeństwem a opiekunami? Przekonacie się podczas lektury.
Podobał mi się pomysł na fabułę i problemy na jakie zwraca uwagę autorka. W głównym wątku pięknie pokazuje, jak mogą wyglądać przygotowania do świąt w rodzinie. Z kolei w wątku dotyczącym rodzeństwa pisze o trudnościach przed jakimi stają ojcowie i starsze dzieci, kiedy zbyt wcześnie umiera w rodzinie matka. A w wątku Magdy Kozielskiej opisuje jej radzenie sobie ze stratą dziecka.
Bardzo dobrze oddany został klimat zbliżających się świąt, wręcz otrzymujemy przepis na przywołanie w domu świątecznej magii. Autorka przytacza także opisy świątecznych tradycji i zwyczajów, a nawet przepis na staropolski piernik. To wszystko przetykane świątecznymi przebojami nie rzadko z dokładnym zapisem angielskich tekstów piosenek i ich tłumaczeń. I właśnie ta ilość elementów budujących świąteczną atmosferę mnie osobiście przytłoczyła. Było tego jak dla mnie za dużo i za dokładnie.
Pokazana w powieści rzeczywistość moim zdaniem była za bardzo wygładzona, nieskomplikowana i mało realna w wielu aspektach. Kreacje powieściowych postaci były dla mnie nieprzekonujące, schematyczne i wyidealizowane. Główna bohaterka Magda jak na osobę pracującą ma zadziwiająco dużo wolnego czasu. Ciekawe były retrospekcje dotyczące jej życia, bo pozwoliły lepiej zrozumieć jej zachowania. Niestety niektóre jej emocje i przeżycia, którym autorka poświęca sporo miejsca były dla mnie mało wiarygodne lub niejasne. Także postacie rodzeństwa są mało naturalne. Dzieci są grzeczne, ułożone i praktycznie bezproblemowe. Jaś mimo ADHD nie ma trudności w nauce, a swoją aktywność rozładowuje jedynie w sposób akceptowany przez dorosłych. Zespół Aspergera Tomka pokazany jest dość stereotypowo. 16-latka jest odpowiedzialna i zachowuje się bardzo dorośle. Czterolatka Pola zachowuje się również nad wiek dojrzale. Wszystkie dzieci szybko odnalazły się w nowej sytuacji i nawiązały dobry kontakt z opiekunami. Przygotowania do świąt przebiegają w idealnej, wzorcowej, bezkonfliktowej atmosferze. Trudno mi uwierzyć w tak doskonały i perfekcyjny obrazek.
W powieści autorka koncentruje się na śledzeniu budowania relacji między opiekunami i dziećmi oraz ich wspólnym spędzaniu czasu. Tempo akcji jest zatem spokojne i niespieszne. Sporo miejsca zajmują w powieści opisy. Oprócz wspomnianych wyżej opisów tradycji znajdujemy w powieści także instrukcje sposobu wykonania ozdób świątecznych. Zapewne służą one podkreśleniu jak ważne przy tworzeniu relacji jest spędzanie razem czasu i wspólne wykonywanie różnych prac, ale znów szczegółowość opisu przygotowania poszczególnych ozdób jest w moim odczuciu zbyt duża. Autorka przytacza także kilkukrotnie ciekawostki i historyczne informacje o Pucku. Niewątpliwie są one bardzo ciekawe, ale nie uważam, aby w takiej ilości były potrzebne w tego typu powieści. Główny wątek fabuły urozmaica kilka wydarzeń z udziałem dzieci, których moim zdaniem mogłoby być więcej. Dopiero na koniec tempo akcji zdecydowanie przyspiesza.
Po lekturze powieści mam spory problem z jednoznaczną jej oceną. Po przeczytaniu blurbu z tylnej okładki książki miałam trochę inne wyobrażenie o jej treści, które trochę rozminęły się z tym co znalazłam w środku. Pewne jej elementy podobały mi się, ale były też takie, które mnie irytowały i drażniły. Liczne szczegółowe opisy wybijały mnie rytmu płynnego czytania, a przesłodzony i perfekcyjny obraz przedstawianej rzeczywistości i postaci często denerwował. Z tego powodu nie potrafiłam się w pełni zaangażować w lekturę i wczuć w losy bohaterów. Natomiast przesłanie podkreślające jak ważne jest wspólne spędzanie czasu z dziećmi i wspólne przygotowanie świątecznego klimatu jest moim zdaniem bardzo ważne i warto je zapamiętać. Zapraszam do lektury, bo jak widzę oceny powieści są bardzo zróżnicowane.
Magda i Krystian to kochające się małżeństwo, któremu do szczęścia brakuje jedynie maleństwa. Tymczasem los zsyła pod ich dach czworo rodzeństwa, które dramatycznie potrzebuje tymczasowej opieki - i mnóstwa ciepła...
Pokochałam tę powieść całym sercem. Bohaterowie tutaj nie są idealni - dorastająca nastolatka, która matkuje rodzeństwu, dwóch chłopców z bagażem schorzeń. A do tego wspaniałe małżeństwo - ciepła dwójka ludzi, którzy wydają się niemal idealni. Wczułam się też w związku z trudną relacją z teściową i sąsiedzkimi kontaktami.
Bardzo polecam! I na pewno sięgnę po inne książki autorki :)
,,Świeć, gwiazdeczko mała, świeć" to kolejna piękna tegoroczna nowość od Wydawnictwa Filia.
Autorka tej książki stworzyła niesamowicie ciepły i przytulny klimat rodziny, której nie łączą więzi krwi, ale nie znaczy to, że nie ma u nich miłości.
Magda i Krystian to małżeństwo, które nie może mieć dzieci. Z tego powodu przeżywają mały kryzys. Starają się jednak o adopcję i pewnego dnia, tuż przed Świętami dostają telefon by przyjechać do sopockiego domu dziecka. Na miejscu dostają propozycję by zostać rodziną zastępczą dla czwórki dzieci. Najstarsza Karina ma 16 lat, a najmłodsza 4. Ich mama zmarła parę lat temu, a ojciec po wypadku na budowie walczy o życie w szpitalu.
Czy Magdzie i Krystianowi uda się zapanować nad chaosem, który powstał? Jak będą wyglądać ich wspólne Święta? Jak bardzo dzieciaki dadzą im popalić? Przekonacie się sami.
Uwielbiam twórczość pani Ewy Formella. Każda jej książka, dostarcza mi wiele emocji. I tak było i tym razem. Historia dzieci jest bardzo wzruszająca. Natomiast to co spotkało wcześniej małżeństwo bardzo porusza. Książka ma cudowną, świąteczną i rodzinna atmosferę. Czyta się ją bardzo szybko i przyjemnie. Tym bardziej, że autorka posiada lekki styl pisania, który sprawia, że strony same przekładają się.
Jeśli planujecie czytać świąteczne książki to koniecznie sięgnijcie po ,,Świeć, gwiazdeczko mała, świeć".
Emilia jest młodą wdową z tróją dzieci. Po śmierci rodziców otrzymuje w spadku starą leśniczówkę w uroczej, letniskowej miejscowości. Razem z dziećmi postanawia...
Kilkuletnia Zosia mieszka z mamą, przybranym ojcem, młodszą siostrzyczką i czworonożnym przyjacielem w jednej z gdańskich kamieniczek. Pewnego dnia do...
Przeczytane:2026-01-19, Ocena: 5, Przeczytałem,
To moje kolejne spotkanie z twórczością autorki. Stylistyka i język jakim posługuje się pisarka jest bardzo lekki, prosty i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się niesamowicie szybko. Ja pochłonęłam ją w jedno popołudnie, już od pierwszych stron zostałam wciągnięta do świata małżeństwa Kościelskich i z dużym zainteresowaniem oraz zaangażowaniem śledziłam ich losy oraz to z czym przyszło im się zmierzyć w okresie przedświątecznym. Fabuła została w interesujący i poruszający sposób nakreślona, przemyślana i dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie zostali w ciekawy, barwny i prawdziwy sposób wykreowani. To postaci, które mają swoje wady i zalety, borykają się z różnymi problemami dnia codziennego, doświadczyli niewyobrażalnych strat, zdarza się im też popełniać błędy, dlatego tak łatwo jest się z nimi utożsamić w niektórych przypadkach, podzielając podobne troski i dylematy moralne. Jestem przekonana, że moglibyśmy spotkać ich w rzeczywistości. Na kartach powieści mogłam bliżej poznać Magdę i Krystiana, ich myśli, odczucia, mogłam dowiedzieć się jak wygląda ich życie, a z czasem takie co wydarzyło się w ich przeszłości, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. Mogłam również rodzeństwo, które w wyniku nieszczęśliwego wypadku trafiło pod ich opiekę - Kalinę, Tomka, Polę, Jasia. Każdy z dzieciaczków ma swoje mniejsze bądź większe problemy, a dwójką dzieci boryka się nawet z zaburzeniami, które rzutują na ich życie czy relację z rówieśnikami i naprawdę cieszę się, że autorka poruszała w swojej książce takie tematy. Sama nawet się z tymi dwoma rodzajami zaburzeń zmagam na co dzień, bo mój synek ma ADHD i jest w spektrum autyzmu. Bardzo mi się podobało tak piękną relację Magda i Krystian nawiązali z rodzeństwem, jak kreatywnie spędzali z nimi czas ( szczególnie mowa o cudeńkach z papieru, które wspólnie robili), jak cała szóstka w tym czasie się ze sobą zżyła, chociaż oczywiście nie obyło się bez problemów i lekko dramatycznych momentów, w końcu nie codziennie spada na dwoje ludzi opieka nad czwórką dzieci w różnym wieku, z różnymi potrzebami. Ale to tak jak w prawdziwej rodzinie, są lepsze i gorsze dni, wzloty i upadki. Nie ukrywam, że w tej historii było wiele momentów, które totalnie mnie wzruszyły i nie mogłam opanować łez. Wielokrotnie miałam ochotę wejść do tej książki żeby przytulić wesprzeć bohaterów i zapewnić ich, że jeszcze będzie pięknie. To co jeszcze mi się tutaj spodobało, to to, że autorka pokazała iż powinniśmy zainteresować się, nie tylko w okresie świątecznym, otaczającymi nas ludźmi, sąsiadami, może być tak, że ktoś z nich potrzebuje pomocy, wsparcia albo po prostu rozmowy czy wspólnie spędzonego czasu. Życzliwość naprawdę nic nie kosztuje. Zaczynając czytać tą książkę byłam pewna, że to jednotomowa opowieść i jakież było moje zaskoczenie kiedy przeczytałam zakończenie tej książki, które swoją drogą mnie mocno rozczuiło i okazało się, że będziemy mogli poznać dalsze losy tych wyjątkowych bohaterów. Autorka na przykładzie swoich postaci pokazuje, że z każdej opresji można wyjść, choć nie zawsze jest to łatwe, wymaga działania, wytrwałości i wsparcia. Udowadnia także, że ludzie, którzy pojawiający się w naszym życiu nie są dziełem przypadku, lecz mają głębszy sens, często nas czegoś uczą, a nawet zmieniają nas samych. Ta historia otula jak ciepły koc, skłania do refleksji i zadumy oraz daje nadzieję na lepsze jutro. Cudownie spędziłam czas z tą książkę i jej bohaterami i czekam oczywiście na ciąg dalszy ich losów! Polecam!