Historia czerpiąca ze szkatułki wspomnień kobiety, która przeżyła piekło wojny.
Mała Ilse nie zdaje sobie sprawy, jak potworny los miał stać się jej udziałem. Cała jej żydowska rodzina, z wyjątkiem maleńkiego braciszka, została zesłana do obozu zagłady. Jej samej udało się wyjechać na Zachód, aby tam służyć rodzinie pewnego niemieckiego oficera. W maleńkiej wiosce blisko szwajcarskiej granicy znajduje nie tylko kryjówkę przed okrucieństwami wojny, ale również przyjaciółkę. Nie może jednak zapomnieć o swoim młodszym bracie. Nie traci nadziei, że mały Aron przetrwał wojnę i żyje gdzieś w Polsce...
Wiara, nadzieja, miłość... Trzy tematy opisane w tej niezwykłej powieści. Przy czym nadzieja stanowi podstawę historii. Autorka sprawnie przeprowadza nas pomiędzy niekiedy bardzo trudnymi tematami. Polecam.
Anita Scharmach, pisarka
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2019-04-16
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 304
Książka Ewy Formelli ,,Muzyka dla Ilse" została wydana poraz pierwszy w 2019 roku, aktualnie ukazało się jej wznowienie ze zmienioną okładką. Ta obyczajowo-historyczna powieść jest jednym z pięciu tomów cyklu ,,Szkatułka wspomnień". Historie w nich zawarte oparte są na autentycznych opowieściach poznanych przez autorkę.
,,Muzyka dla Ilse" przedstawia historię ocalenia i niezwykłej przyjaźni tytułowej bohaterki. Opowieść tę poznajemy stopniowo z ust samej ponad osiemdziesięcioletniej Ilse mieszkającej obecnie wraz ze swoimi bliskimi w domu niedaleko Gdańska. Opowiada ją Ilonie Grądziel, która trafiła przypadkiem do tego domu w wigilijną noc, kiedy załamana odkryciem zdrady męża wyszła ze swojego mieszkania i wsiadła w przypadkowy autobus. Wśród członków rodziny Zalewskich odnalazła spokój i rozpoczęła nowy etap życia. Podczas rozmów poznała niezwykłą historię nie tylko Ilse, ale i pozostałych domowników. Główną fabułę powieści stanowią wydarzenia, które miały miejsce podczas II wojny światowej, a dokładniej po roku 1942. Przeplatane są one wydarzeniami bieżącymi z roku 2016 dotyczącymi zarówno życia Ilony jak i członków rodziny Zalewskich, z którymi kobieta zamieszkała. Ponieważ autorka przeplata dwie linie czasowe: współczesną i historyczną życie Ilse poznajemy etapami.
Zarówno fabuła powieści jak i sposób jej realizacji wzbudziły we mnie mieszane odczucia. Autorka, jak sama pisze, w swojej powieści wykorzystała zasłyszane wspomnienie i obudowała je fikcją literacką. Trudno wysnuć który z powieściowych wątków stał się kanwą całej historii. Mamy tu bowiem wątek ocalonych żydowskich dzieci, rozdzielonego rodzeństwa, przyjaźni pomiędzy Niemką i Żydówką oraz losy mieszkającej niedaleko Gdańska rodziny Zalewskich. Współczesny wątek Ilony jako kobiety zrywającej z dotychczasowym życiem jest w moim odczuciu jedynie tłem do przedstawienia wojennej historii. Historia, która rozpoczyna się dramatycznie, ale dość szybko staje się taką trochę magiczną opowieścią, w której dwójkę żydowskich dzieci ratują od śmierci Polacy i Niemcy. Prawdopodobnie celem Pani Ewy Formelli było pokazanie wojny w trochę innej odsłonie, przedstawienie ludzkich, szlachetnych zachowań Niemców i Polaków wobec Żydów, które zaowocowały powstaniem silnych więzi ponad podziałami. Wydarzenia, które są ilustracją tego przesłania stanowią mało prawdopodobny ciąg zbiegów okoliczności i szczęśliwych przypadków. Osobiście cenię w powieści realizm i wiarygodność, a tutaj trudno je dostrzec. Jednocześnie wiem, że czasem życie pisze niewiarygodne scenariusze, więc może być to jedynie moja subiektywna ocena. Przesłanie pisarki - pokazanie Niemców i Polaków, którzy w czasie wojny mniej lub bardziej świadomie ratowali cudze życie z narażeniem własnego, podobało mi się i uważam, że jest bardzo ważne.
W ,,Muzyce dla Ilse" akcja toczy się w czasie przeszłym i współczesnym. Czasy historyczne obejmują wydarzenia z okresu kilku lat. W obu liniach pojawiają się takie wątki poboczne, które w moim odczuciu są luźno związane z główną fabułą i niewiele do niej wnoszą jak choćby wątek rodziny Lipmanów. Z kolei niektóre wątki związane z główną fabułą mogłyby zostać według mnie bardziej rozwinięte.
Książka napisana jest na ogół w sposób zrozumiały i płynny. Chwilami jednak nie udało się autorce ustrzec od wplatania w narrację albo słów zbyt infantylnych nie pasujących do opisów albo zbyt poważnych dialogów prowadzonych przez dzieci czy nastolatki. Z zainteresowaniem czytałam opisy judaistycznych świąt i zwyczajów, które były nieznaną ciekawostką. Natomiast encyklopedyczny wręcz język tych opisów, jego dokładność i szczegółowość nie pasowała do kilkunastoletniej dziewczynki, która o nich opowiadała. Ważną cechą tego gatunku powieściowego jest jego emocjonalność. Mimo, że Pani Ewa Formella pisze o sytuacjach emocjonalnie trudnych, choćby dzielenie się Ilse bolesnymi wspomnieniami podczas pobytu u Państwa Angerer, to miałam trudności z zaangażowaniem się w tę powieść.
Psychologia postaci jest mało rozbudowana. Bohaterowie są zwykłymi ludźmi, którzy zostali uwikłali w dramatyczne wojenne wydarzenia niezależne od nich i jakoś sobie z tym radzą. Jedynie postać Ilse zapadła mi w pamięć wywołując emocje. Pozostałe postacie były dla mnie mało wyraziste, nie wyróżniały się, nie wzbudzały większych emocji i nie pozostawiły śladu w mojej pamięci.
Akcja powieści po dramatycznym początku w dalszej jej części toczy się niespiesznie. Wojenne losy Ilse i całej rodziny Zalewskich śledziłam z ciekawością, natomiast współczesny wątek Ilony był dość przewidywalny i przez to mniej ciekawy. Powieść przeczytałam szybko, co wynikało z jej konstrukcji - niezbyt długie rozdziały, dwie linie czasowe, zmiany perspektywy, z której przedstawiane były wydarzenia. Chociaż lektura otula spokojem i pozytywną energią oraz ma pozytywne przesłanie pozostawia pewien niedosyt i obawę, że nie pozostanie długo w pamięci. Niewykluczone jednak, że powieść zyska uznanie u wielbicieli twórczości Pani Ewy Formelli i tych czytelników, którzy lubią opowieści z wątkami dotyczącymi II wojny światowej.
Powieść Ewy Formelli to poruszająca historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami o których autorce opowiedziała jedna z jej podopiecznych. Spisana w sposób przystępny, emocjonalny i niezwykle ludzki. ,,Muzyka dla Ilse" łączy w sobie cechy powieści historycznej i obyczajowej, koncentrując się na losach jednostek uwikłanych w dramat wojny.
Akcja toczy się dwutorowo: w czasie wojny oraz współcześnie. Poznajemy historię żydowskiej dziewczynki Ilse, która cudem unika zagłady i trafia do Niemiec, gdzie żyje pod zmienioną tożsamością. Jej losy splatają się z muzyką -- symbolem nadziei, wrażliwości i człowieczeństwa w świecie brutalnie pozbawionym zasad moralnych. Równolegle śledzimy losy współczesnej bohaterki, Ilony która stopniowo odkrywa prawdę o przeszłości i tym na czym jej tak naprawdę zależy
Największą siłą książki jest emocjonalna autentyczność. Autorka unika patosu, ukazując dramat wojny z perspektywy dziecka i zwykłych ludzi, co sprawia, że historia staje się szczególnie przejmująca. Ważnym motywem jest również przełamywanie uproszczonych schematów -- Formella przypomina, że nawet wśród Niemców byli ludzie zdolni do dobra i poświęcenia.
Styl pisarki jest prosty, ale sugestywny. Narracja płynie spokojnie, dając czytelnikowi czas na refleksję. To książka, która nie epatuje okrucieństwem, lecz budzi empatię i skłania do zadumy nad losem tych, których wojna pozbawiła dzieciństwa, rodziny i tożsamości.
Autorka opowiada historię, którą usłyszała od swojej podopiecznej. Wzbogaciła ją o pewne wątki fikcyjne i tak powstała, lekka jak na tematykę wojenną opowieść. Ilse z transportu trafia do domu oficera niemieckiego. Ma towarzyszyć jego niepełnosprawnej córce. Między dziewczynkami rodzi się przyjaźń. Czy odnajdą się po latach?
Nieco gorsza niż Listy do Duszki, ale równie wstrząsajaca i wzruszajaca.Nie jest tak skompliowana jak wymieniane już Listy i nie zagubiłam się przy nich, ale w pewnym momencie zrobiło się święteczne, raz groźnie, wraz tkliwie. Książka pokazuje, że to nie naród czyni zło tylko ludzie, naród nie jest ani dorby ani zły to tylko generalizacje. Wszędzie są źli i dobrzy ludzie.
Ilse była jeszcze dziewczynką, przed którą powinny być cudowne, beztroskie lata dzieciństwa oraz piękne lata młodości. Niestety wojna odebrała jej to i nie tylko to. Straciła wszystko. Nie dane jej było cieszyć się spokojnym i radosnym życiem wśród ciepła swojej rodziny. Została brutalnie odcięta od tego co miała, wpakowana do jednego z wagonów, który jechał do obozu zagłady. Jednak jakaś iskierka nadziei narodziła się dla niej, gdy podczas jednego z przystanków została wybrana i wysłana na Zachód. Trafiła do domu pewnego niemieckiego oficera. Ona, dziewczynka żydowskiego pochodzenia, zamieszkała w domu wroga. Pomimo pracy, znalazła przyjaciółkę, miała dach nad głową, już nie chodziła głodna, można powiedzieć, że odnalazła spokój, o którym wtedy marzyli inni ludzie. Niemniej jednak nigdy nie zapomniała o tym co widziała w Polsce, o tym jak straciła jednego brata i o tym, że jest nadzieja, iż jej najmłodszy braciszek gdzieś żyje. Miała nadzieję, że kiedyś go odnajdzie...Czy głównej bohaterce udało odnaleźć się tego, którego odnaleźć chciała?
Są takie tematy, na które człowiek nigdy się nie uodporni i za każdym razem, gdy wkracza się w ich zagłębianie się, zawsze wywołają wstrząs, wzbudzają wiele emocji i poruszają tak mocno serce, które momentami ma się wrażenie, że staje, a za chwilę zaczyna tak mocno bić, jakby miało wyskoczyć. U mnie zawsze tak jest, gdy biorę do ręki książki, których opisane są czasy drugiej wojny światowej. Obok tego nie da się przejść obojętnie, nie da się niczego nie poczuć, to po prostu boli, nawet nas, osoby urodzone wiele lat po wojnie.
"Muzyka dla Ilse" to moje drugie spotkanie z twórczością Ewy Formelli. Pierwszą jej książką były "Listy do Duszki", wspaniała i równie wzruszająca książka, po którą warto sięgnąć. Polecam każdemu, kto jest zainteresowany tematyką wojenną. Nawet nie zastanawiałam się nad sięgnięciem po kolejną powieść autorki, gdy tylko się ukazała. Od pierwszej chwili wiedziałam, że muszę ją mieć. Jestem już po lekturze i nie zawiodłam się, to jest to czego się spodziewałam - oczywiście chodzi mi o ogrom emocji, które mną rządziły podczas pochłaniania lektury. Nawet nie wiem kiedy zleciał mi czas na czytaniu, po prostu połknęłam tę lekturę nie wiedząc kiedy. Po takie tytuły warto sięgać. Oprócz tego, że ukazują nam historię naszego kraju, to po prostu są tak napisane, iż nie można się od nich oderwać.
Autorka zabiera swych czytelników nie tylko w lata drugiej wojny światowej, lecz również pozostaje przy czasach współczesnych. Zatem akcja książki dzieje się dwutorowo, co moim zdaniem ją wzbogaca. Ja bardzo lubię takie powieści, gdzie pisarz manewruje pomiędzy różnymi latami. Można wtedy zobaczyć i porównać, jak bardzo świat się zmienia i jakie to szczęście urodzić się w kraju, w latach, gdzie panuje pokój.
W większości powieściach dotyczących lat II wojny światowej, naród niemiecki pokazywany jest przede wszystkim z tej złej strony. Opisywani są jako okrutni, brutalni i bezduszni kaci. Takich ich kojarzymy. Rzadziej jednak się mówi, że jednak wśród nich zdarzali się i tacy, którzy pomagali, którzy zachowali odrobinę człowieczeństwa. W "Muzyce dla Ilse" pokazana jest niemiecka rodzina, która obdarowała dobrocią żydowską dziewczynkę. Tu widzimy ludzi, nie oprawców. Lecz oczywiście tych, którzy mordowali z zimną krwią, autorka pokazała takimi jakimi byli, nie szczędziła i nie tuszowała tego. Szkoda tylko, że tych złych było zdecydowanie więcej. Może gdyby, to ich było tak niewielu, jak tych z ludzkimi odruchami, to wszystko potoczyłoby się inaczej. Gdyby tylko więcej ludzi, o dobrym sercu wtedy się znalazło i odważyło się przeciwstawić tak bestialskim rozkazom. Dlaczego nie mogło tak być? Nigdy, przenigdy tego nie zrozumiem. Może wtedy miałabym szansę na poznanie mojej prababci, mojego pradziadka, a moja babcia mogłaby wychowywać się w kochającym domu. A tak odebrano jej dzieciństwo, tak samo jak wielu innym dzieciom...
biblioteczkamoni.blogspot.com
"Hania, studentka ostatniego roku, otrzymuje pismo od notariusza, informujące, że jest współspadkobierczynią starego dworku na ziemi warmińsko-mazurskiej...
Kiedy jest czas na spełnianie MARZEŃ? Czy dążenie do tego, aby mieć siebie dla SIEBIE to źle? Co tak naprawdę oznacza słowo SZCZĘŚCIE? Alina jest kobietą...
Przeczytane:,
(czytaj dalej)