Shen Yuan, zapalony czytelnik webnovelek, padł trupem od nadmiaru głupoty zawartej w jednej z nich. Co gorsza, odrodził się w jej świecie! Tam zaś powitał go System - samoświadomy byt, nadzorujący, aby jego nowe życie nie odbiegało od scenariusza. Sęk w tym, że przypadła mu rola iście dwulicowej żmii – ma się wcielić w perfidnego mistrza, który ostatecznie ginie paskudną śmiercią z rąk własnego ucznia. Shen Yuan będzie musiał zatem znaleźć sposób, by podlizać się swojemu adeptowi, przy okazji nie łamiąc zasad narzuconych przez System. Czy, choć znalazł się między młotem a kowadłem, zdoła ocalić skórę w najgłupszej historii, jaką czytał?
Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2026-02-11
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 544
Tytuł oryginału: The Scum Villain's Self-Saving System: Ren Zha Fanpai Zijiu Xitong
Język oryginału: chiński
Tłumaczenie: Agata Chyla
Bóg, który chciał pomagać zwykłym ludziom. Demon, który obiecał stać u jego boku. W świecie pełnym duchów i kłamstw nawet najczystsze intencje mogą prowadzić...
Książę Xianle, Xie Lian, wniebowstąpił dwa razy. Dwukrotnie też został z Niebios wyrzucony. Kiedy więc po ośmiuset latach włóczęgi po świecie śmiertelnych...
Przeczytane:2026-04-06, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2026,
Jeden z tytułów, których nie dałam rady czytać ciurkiem i skończyłam dopiero po miesiącu - System samoocalenia podłej szumowiny, tom 1 autorstwa Mo Xiang Tong Xiu.
O czym to jest? Shen Yuan, fan webnovelek, umiera przez absurdalną historię i odradza się w jej świecie. Trafia pod kontrolę Systemu, który zmusza go do odegrania roli podstępnego mistrza skazanego na śmierć z rąk ucznia. A ponieważ bycie śmieciem nie jest mu po drodze, zaczyna kombinować, jak tu przeżyć.
Problemy, jakie miałam z polskim wydaniem, są dwa:
Po pierwsze, książka kończy się, jakby została urwana. Podejrzewam, a nawet jestem prawie pewna, że to wina podziału - angielskie wydanie ma 3 tomy + 1 tom z dodatkowymi opowiadaniami, polskie natomiast obejmuje cały tom pierwszy i połowę drugiego. Kończy się to w ciekawym momencie, ale kurde, jakie to było długie.
Po drugie - znam angielską wersję, przez co wszystkie cliffhangery, wytrychy fabularne i sama fabuła są mi już znane. A to nie jest historia aż tak dobra, żeby czytać ją po tysiąc razy, więc... zdarzały się momenty nudy. Mimo to wciąż było ciekawie.
Skoro fabułę mam już ,,odhaczoną", przejdźmy do polskiego wydania. Trzeba przyznać, że jest ładne: twarda oprawa, milutka faktura okładki, w środku wklejka z ilustracją i kilka rysunków. Same ilustracje przedstawiają właściwie tylko głównych bohaterów, ale uważam, że to akurat pasuje - w końcu widać, że to Azjaci i że jest między nimi różnica wieku. W angielskim wydaniu pojawiały się też inne postacie, ale tam Shen Qingqiu wyglądał raczej jak nastolatek niż Szanowany Mistrz.
Osoby odpowiedzialne za przekład, korektę i konsulting wykonały świetną robotę. Mamy tu mały misz-masz: część nazw własnych została przetłumaczona, zwroty grzecznościowe pozostawiono w oryginale, a tam, gdzie europejski czytelnik mógłby nie załapać kontekstu, dodano przypisy. Fabuła pozwala na mieszanie archaizmów z nowoczesnym językiem i teraz moim ulubionym słowem zostało ,,przehuj" xD. Ogólnie znalazłam tylko jeden błąd, więc naprawdę nie ma się do czego przyczepić. Jasne, można narzekać, że niektóre zwroty są zbyt ,,polskie" albo że pojawia się wódeczka zamiast śliwkowego wina, ale dajmy spokój - i tak wyszło świetnie.
Osobiście uważam, że cena jest zaporowa, choć może z czasem spadnie do około 50 zł, bo mimo bogatego wydania te sto złotych to jednak... lekka przesada. Bardzo polecam osobom, które nie znają tej historii (albo zdążyły już zapomnieć fabułę),oraz wszystkim fanom motywu przenoszenia się do jianghu.