Przyjechał, aby odnaleźć dawnego nauczyciela. Nieoczekiwanie sam stał się poszukiwany
Lucjan „Lucy” Stanisławski, wzięty fotograf modowy, ucieka przed problemami osobistymi do Berlina. Tam realizuje się zawodowo, a jego życie wydaje się poukładane. Przynajmniej do dnia, w którym otrzymuje tajemniczą kartkę pocztową od swojego dawnego nauczyciela fotografii Pawła Zmory z prośbą o przybycie.
Gdy tylko dociera do Warszawy, okazuje się, że jego mentor kilka dni wcześniej zaginął bez śladu. Lucy wprowadza się do mieszkania Zmory i przejmuje część jego obowiązków w wydawnictwie Fabryka.
Już w pierwszych dniach dopadają go nie tylko demony przeszłości, ale też niespodziewane problemy. Rzeczywistość miesza się z obrazami z dawnych zdjęć, a Lucy pogrąża się w sytuacji bez wyjścia. Wszystkie tropy zdają się prowadzić do starego analogowego aparatu Zmory.
Wydawnictwo: Mięta
Data wydania: 2026-01-14
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 384
Język oryginału: polski
współpraca barterowa
Jak myślicie, czy z każdym zdjęciem, nawet zwyczajnymi selfiakami ulatuje cząstka naszej duszy?
Lucy jako uznany fotograf modowy zdaje się mieć uporządkowane życie. Wszystko wywraca do góry nogami enigmatyczna, lakoniczna kartka pocztowa z prośbą o pomoc od przyjaciela Pawła Zmory, dawnego mentora tajnik fotografii. Rzuca wszystko i z Berlina wyjeżdża do Warszawy, ale tam okazuje się, że Zmora parę dni temu przepadł... pozostały po nim jedynie fotografie...
Początkowo niemrawa akcja zdaje się nie zapowiadać czegoś tak surrealistycznego. Im więcej niewytłumaczalnych zdarzeń, poprzeplatanych kliszami przeszłości, które się Lucy'emu przytrafiają tym bardziej pokręcona fabuła nie daje spokoju. Atmosfera z każdym spustem migawki przeklętego szmelcu jest coraz bardziej upiorna i mroczna. Lucy utknął w bańce groteskowego koszmaru, doznaje kompletnej derealizacji rzeczywistości. Dosłownie, polaroidowy koszmar!
Pstryk!
Czy ucieczka jest możliwa? Będziecie się zastanawiać, czy to jakaś iluzja? Sen? Obłęd? A może coś się jednak skrywa pod powierzchnią naszego świata, a wszystkie odpowiedzi prowadzą do... analogowego aparatu? Pstryk!
Już przy "Końcu mapy" zauważyłam, że Autor kreuje nietuzinkowe postaci i tutaj też tak jest! Wzbudzają skrajne emocje, niektórych to naprawdę ma się ochotę... nie powiem co!
Tym, co jest siłą tej książki, oprócz nieoczywistej intrygi to przebijająca się zajawka Autora na punkcie aparatów analogowych, ile tu ciekawostek na ten temat to aż głowa wybucha! "Szmelc" wzbudza nostalgię za starymi czasami, kiedy jeszcze się robiło zdjęcia, które pozostawały ze człowiekiem na całe życie, a nie tak jak teraz pierdyliard fot na jedno kopyto, które i tak przeważnie wyparowują.
To nieoczywista mieszanka kryminału i psychodelicznego thrillera. Polecam fanom dziwności.
Czasem niewiele potrzeba, by doszło do globalnej katastrofy Osiem nieznających się wcześniej osób rusza w turystyczny rejs w okolice Svalbardu. Już w...
Przeczytane:2026-02-09, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026,
Lucjan, nazywany "Lucy" , przebywający aktualnie w Berlinie, otrzymuje tajemniczą wiadomość od swojego mentora. Wyrusza do Warszawy, a tam okazuje się,że Paweł Zadura zaginął. Uczeń wchodzi niejako w buty nauczyciela, tymczasowo zastępując go w pracy i mieszkaniu. W tym drugim odkrywa stary analogowy aparat fotograficzny. Nie wie,że biorąc go do ręki właśnie przypieczętował swój los...i prawdopodobnie nie tylko swój.
Znając debiut autora, wiedziałam mniej więcej czego się spodziewać. Nie zawiodłam się. Autor stworzył jeden wielki mix gatunkowy. Znajdziecie kryminał i thriller z silnie nakreślonym wątkiem psychologicznym. Tu nic nie jest takie jakie mogłoby się wydawać. Tylko początek powieści toczy się w normalnym trybie, a potem zaczyna się jazda. Mieszanie czasów, przeszłości z teraźniejszością, oraz niepokojąco dziwnych sytuacji, w których niewiadomo co jest prawdą, a co jedynie iluzją. Nie jest to powieść dla każdego, myślę że nie spodoba się czytelnikom, którzy nie przepadają za literaturą i stylem Stephena Kinga bo w mojej subiektywnej opini wiele elementów jest podobnych do jego pióra. Za to tym ceniącym nietuzinkowe, nieoczywiste i wprodzajace w błąd samego czytającego, lektury, gorąco polecam. Ja takie klimaty, niepokojące, niejednoznaczne i silnie działające na odczucia psychologiczne bardzo cenię i powtórzę się ponownie, nie zawiodłam się na tej historii. Zakończenie? Zaskakujące. Nie spodziewajcie się całkowitego domknięcia sprawy, co to to nie. Jeszcze jedną wartością dodaną są przemycone smaczki z historii i nie tylko, fotografii.
A Ty, jesteś gotowy na kilka klików wykonanych starym, poczciwym Big Swingerem? Nie obiecuje jednak czy fotografia z niego wychodząca będzie tym co oczekujesz zobaczyć. Polecam.