Tonia... Jaka jest? Kocha, wpada w cudze życia jak burza i przewraca je do góry nogami
Tonia jest prostą, silną kobietą. Chce dla siebie innego, lepszego życia niż to, które w dzieciństwie zafundowali jej rodzice i nieprzychylni ludzie. Kończy szkołę, wychodzi za mąż, ma troje dzieci i zawsze próbuje coś osiągnąć. Czasem wygrywa, jeszcze częściej przegrywa. Przede wszystkim nie poddaje się i chce walczyć, udowadniać, że też coś znaczy.
Czy uda jej się znaleźć wymarzone szczęście? Wszak to opowieść o nietypowej przyjaźni, o ważnych sprawach, które umykają nam w życiu i o ciosach, po których zawsze można się pozbierać. Jednym słowem... opowieść o drugich szansach!
Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2016 (data przybliżona)
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 320
Po "Wszystkich moich zmartwychwstaniach" obstawiałam, że nie polubię twórczości pani Żytkowiak. Bez przekonania sięgnęłam po "Tonię" i, choć tego nie podejrzewałam, mnie zaskoczyła. "Tonia" to opowieść o przyjaźni, miłości i pokonywaniu własnych słabości. Napisana jest może trochę trudnym językiem, ale za to sama treść zasługuje na piątkę. Polecam, w przeciwieństwie do "Wszystkich moich zmartwychstań".
Tonia Iwony Małgorzaty Żytkowiak to jedna z tych książek, która ma charakter mocno psychologiczny. Zarówno forma, jak i treść jest bardzo specyficzna i nie każdemu przypadnie do gustu. Książka ukazuje losy tytułowej Tonii – Antoniny, ale całą historię jej życia przedstawia jej koleżanka.
„Człowiek rodzi się i umiera. Czas człowieka jest dość jasno określony i ustalony. Nie walczy się z Absolutem”. Str. 293
Antonina Podjezdna w dzieciństwie nie miała lekkiego życia. W szkole nigdy nie była prymuską, ale udało jej się ukończyć liceum, mimo że bez matury. Ojciec był srogi, wychowywał ją twardą ręką. Chłopcy widzieli w niej jedynie ponętne kształty. Nie miała konkretnych planów na przyszłość, chciała być jedynie bogatą i szczęśliwą, dlatego zawsze powtarzała, że wszystkim jeszcze pokaże, że coś osiągnie w życiu. Dzięki swoim wdziękiem poznaje Romana, z którym zalicza wpadkę, i z konieczności wychodzi za mąż. W pewnym momencie zaczyna się spełniać zawodowo, każdy na ulicy jej się kłania, bo w końcu Tonia pracuje w urzędzie, jednak w kolejnych latach pojawia się jeszcze dwójka dzieci, w tym Dawid – który jest upośledzony i wymaga ciągłej opieki. Wtedy Tonia jest zmuszona zerwać z karierą zawodową, a wszystko inne zaczyna się sypać. Mąż ciągle niezadowolony obwinia żonę, że zmarnowała mu życie. Tonia ma koleżankę z dzieciństwa, jej zupełne przeciwieństwo. W szkole z dobrymi stopniami, jako dorosła kobieta, zawsze dobrze ubrana, posiadająca nienaganne maniery i poukładane, ale nieco nudne życie.
Żytkowiak stworzyła postaci z krwi i kości, pogłębione o ich portret psychologiczny, nie ubarwiała ich życia, przedstawiła historię smutną, ale nad wyraz rzeczywistą, bo czy nie każdy z nas prowadzi monotonne życie i pragnie od niego czegoś więcej?
Jako czytelnicy jesteśmy świadkami rodzącej się przyjaźni między dwoma zupełnie różnymi kobietami, które nigdy nie przypuszczałyby, że może je połączyć tak silna więź. W piękny sposób przedstawiła motyw przyjaźń, dodatkowo przez wszystkie karty widzimy dojrzewanie Tonii. Plastycznie naszkicowany los bohaterki oraz to, że nic w tej historii nie jest przerysowane, powoduje, że czujemy się tak, jakbyśmy czytali autentyczną historię życia kobiety z sąsiedztwa – historię, która wciąga i nie pozwala się nudzić podczas czytania.
Książka przez jej rzeczywisty charakter wzbudza w czytelniku wiele emocji, czasami byłam wstrząśnięta, współczułam bohaterce, innym razem czułam gniew, a raczej wściekłość na jej męża, a kolejnym się wyruszyłam. Postawa głównej bohaterki zasługuje na podziw i szacunek, ponieważ nie każdy zdobyłby się na takie poświęcenie i nie każdy udźwignąłby tak ogromny bagaż doświadczeń. Porusza różne trudne tematy: nieplanowana ciąża, niepełnosprawność dziecka, nowotwór, nieudane małżeństwo, alkoholizm i, co ważne, pozwala objąć własne stanowisko względem tych zagadnień, mamy możliwość postawienia się w sytuacji, w której była bohaterka. Ciekawie został przedstawiony wątek chorego dziecka z matką, można rzec, że w pewnym momencie stali się oni jednością, wszystko robili wspólnie, do momentu, aż Tonia poważnie zachorowała. Jest jeszcze chora relacja Tonii z mężem, który z czasem ją odtrąca, czuje do niej niechęć, ciągle ją upokarza.
Tonia nie należy do lekkich powieści, mimo to czyta się ją szybko. Autorka miała oryginalny pomysł na książkę i sądzę, że w pełni go wykorzystała. Snuje opowieść nie o żadnej sielance, a o prawdziwym życiu i jego pokrętnych ścieżkach. Ukazuje portret prawdziwej i nietuzinkowej kobiety: matki, żony, polki, niezwykle dzielnej, która walczy o rodzinę i siebie. Pokazuje, aby się nie poddawać pomimo wszystkich przeciwności losu i doceniać to, co się ma, bo zawsze może być nie tylko lepiej, ale gorzej, a każdy dzień może być ostatnim. Powieść polecam kobietom w każdym wieku, lubiącym literaturę obyczajowo – psychologiczną.
Ci z Was, którzy na bieżąco śledzą moje czytelnicze poczynania, doskonale wiedzą o tym, że dosyć często lubię przypominać Wam o tytułach, które ukazały się kilka czy kilkanaście lat temu.
W niniejszej notce tak właśnie będzie, ponieważ opowiem Wam nieco o książce Pani Iwony Małgorzaty Żytkowiak pt. ,,Tonia", która jeśli chodzi o przeczytane akurat przeze mnie wydanie, ukazała się w roku 2016 nakładem Wydawnictwa Replika.
Tytułowa Tonia, a w zasadzie Antonina Podjezdna, jest kobietą, która w zasadzie od dziecka miała w życiu pod przysłowiową górkę... Z biegiem lat sytuacja nie zmieniała się na lepsze, a mimo to Tonia niezłomnie wierzyła, że przyjdzie dzień gdy będzie bogata i szczęśliwa.
Trudne dzieciństwo, a potem równie bolesne małżeństwo, niepełnosprawność syna, a następnie jej własna choroba - o tym wszystkim dowiadujemy się od kobiety, w której życie Tonia wpadała i z którego znikała według znanego tylko jej samej porządku. Wnosząc ze sobą chaos i zamieszanie, ale również otwierając oczy tajemniczej narratorki na wiele spraw i niejako prowokując ją do zatrzymania się nad własnym, zdawać by się mogło, idealnie poukładanym życiem.
Jest to słodko - gorzka opowieść o kobiecie wtłoczonej w utarty od pokoleń schemat, okowy skostniałego systemu, czy jakkolwiek to nazwać. To właśnie Tonia - bez pamięci zakochana w Romanie i mocno naiwna życiowo, choć w pewien sposób w tej infantylności szczęśliwa, bo nierozkładająca wszystkiego na czynniki pierwsze, lecz żyjąca dzień po dniu tym, co jest.
Losy Toni są w pewien sposób druzgocące i grające na wielu emocjach czytelnika. Jednakże sposób narracji mnie osobiście mocno spowalniał czytanie tej opowieści. Ponadto nagromadzenie życiowych dramatów w życiu bohaterki chwilami ogromnie przytłaczało.
Czy ostatecznie spełniły się powtarzane niczym mantra życzenia Toni w stosunku do własnego życia? Czy odnalazła ona miłość, szacunek, czułość i atencję w rodzinie, których tak mocno przez całe życie pragnęła? - Tego dowiecie się z kart książki.
Autorka nakreśliła duszną i na swój sposób mroczną opowieść o kobiecie, której życiowa martyrologia staje się niemalże jej drugim imieniem, a ona sama przez bardzo długi czas stara się tego nie dostrzegać.
Na uwagę zasługuje również silna więź Toni z najmłodszym synem oraz wątek przemyśleń narratorki nad własnym życiem.
Jeśli macie ochotę na wielowątkową i niełatwą historię życia bohaterki, a przy tym ogromnie melancholijną oraz głęboką w swoim przekazie opowieść to sięgnijcie po publikację ,,Tonia".
* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *
https://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2025/06/kazda-ludzka-istota-jest-bohaterem.html
Poruszający portret matki widzianej oczami córki, która też jest matką... Nina po śmierci męża zostaje sama. Dzieci usamodzielniły się,...
Przypadkowi ludzie. Przypadkowe spotkania. Przypadkowe historie. Historia dwóch małżeństw, których losy krzyżują się, gdy jeden z mężczyzn zapada na...