Okładka książki - Tulipany nad urwiskiem

Tulipany nad urwiskiem


Ocena: 6 (2 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

By odnaleźć siebie, musiał… umrzeć

Simon Philip Christopher Lavdor, przyszły władca Bregsburga, nigdy nie czuł się częścią królewskiego dworu. Zbyt wrażliwy, zbyt ludzki – każdego dnia musi mierzyć się z chłodem bezlitosnej matki i pogardą młodszego brata, który marzy, by zająć jego miejsce. Tylko Cassandra, najbliższa przyjaciółka, sprawia, że życie w pałacu staje się znośne. Ale nawet ona nie potrafi powstrzymać księcia przed realizacją planu, który na zawsze odmieni los Bregsburga.

W dniu osiemnastych urodzin Simon finguje własną śmierć. Przyjmuje nową tożsamość i wybiera życie z dala od pałacu, gdzie nie obowiązują żadne tytuły. Szybko jednak przekonuje się, że ucieczka od przeszłości nie zasklepia przepaści, nad którą staje każdego dnia, a jego decyzja niesie konsekwencje, jakich nie da się cofnąć.

„Tulipany nad Urwiskiem” to niezwykła opowieść o trudach dorastania, miłości, odwadze i o tym, jak trudno być sobą w świecie, w którym każdy nosi maskę.

Informacje dodatkowe o Tulipany nad urwiskiem :

Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2025-10-27
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788384230916
Liczba stron: 418
Język oryginału: polski

więcej

Kup książkę Tulipany nad urwiskiem

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Tulipany nad urwiskiem - opinie o książce

To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Oli i powiem Wam, że było bardzo udane. Ola pisze pięknie, lekko, a swoimi słowami trafiła prosto w moje serce. 

 

O czym zatem są ,,Tulipany..."? O kwiatach? Nie. 

 

To psychologiczna opowieść o tym, że demony przeszłości podążają za nami, a prawdziwa wolność wymaga czegoś więcej niż zmiany otoczenia.

 

Simon Philip Christopher Lavdor to młody mężczyzna, który od najmłodszych lat jest przygotowywany do objęcia władzy w Bregsburgu. Simon jest przyszłym królem. Jego matka, aktualnie sprawująca władzę, przygotowuje swojego pierworodnego syna do tej roli. Chłopiec wychowuje się nie tylko pod ogromną presją, ale też u boku brata, który zazdrości mu tej funkcji. Zazdrość ta przeradza się w nienawiść i prowadzi do aktów przemocy wobec przyszłego króla.

 

Mijają lata, a Simon coraz bardziej zapada się w sobie. Czuje się przytłoczony perspektywą bycia królem. Ma wrażenie, że jest niewystarczający, by sprawować tę funkcję. Jest samotny, niekochany i niezrozumiany. Jego jedyną odskocznią staje się samotność i gwiazdy, które uwielbia obserwować. To w tych chwilach czuje się naprawdę sobą i naprawdę szczęśliwy.

 

Pewnego dnia los stawia na jego drodze Cassandrę - młodą kobietę, która znalazła się w trudnej sytuacji życiowej. Simon postanawia jej pomóc. Zapewnia jej pracę w zamku, dzięki czemu mogą spotykać się niemal codziennie.

 

Z czasem ich relacja zacieśnia się. Najpierw stają się przyjaciółmi, a gdy uświadamiają sobie, że się kochają, wszystko zaczyna się rozpadać. A to za sprawą jednej decyzji Simona, który postanawia upozorować własną śmierć, by móc żyć pełną piersią z dala od zamku i arystokratycznego życia.

 

Czy Simon odnajdzie szczęście poza murami zamku? Czy miłość do Cassandry przetrwa?

 

Wow! To było piękne. To książka, w której nie ma zawrotnej akcji. Ola skupiła się przede wszystkim na uczuciach i emocjach bohaterów. Przez to na początku mogłoby się wydawać, że historia jest nudna. Przyznam, że też miałam moment zwątpienia i przez chwilę chciałam odłożyć książkę. Jednak gdy minęłam ten krytyczny punkt, kompletnie przepadłam. Okazało się, że tematem tej historii nie jest życie arystokracji, lecz uczucia i skrajne emocje dorastającego mężczyzny.

 

Simon jest przykładem kryzysu tożsamości spowodowanego wychowaniem w toksycznym, pozbawionym ciepła środowisku. Ten kryzys narastał stopniowo - od najmłodszych lat nie otrzymywał od matki miłości ani akceptacji, tylko chłód, krytykę i wygórowane oczekiwania. To wszystko sprawiło, że ma poważnie zaniżoną samoocenę i głębokie poczucie niewystarczalności.

 

Mimo to Simon wyrósł na empatycznego i głęboko emocjonalnego młodego człowieka. W oczach matki te cechy dyskwalifikowały go jako przyszłego władcę. Chłopak ciągle musiał udowadniać, że jest w stanie sprostać jej wymaganiom. W końcu presja go przerosła i podjął radykalną decyzję o odejściu. W jego przekonaniu była to jedyna słuszna droga, żeby nie zapaść się w sobie na zawsze. 

 

Jedynym promykiem szczęścia w życiu Simona jest Cassandra. To chyba jedyna osoba, która widzi w nim człowieka, a nie tylko tytuł i koronę. Staje się jego emocjonalną kotwicą. To ona jako jedyna powiedziała mu, że jest wystarczający, że nie musi być idealny, by być szczęśliwym i po prostu żyć.

 

Relacja Simona i Cassandry to najpiękniejszy i najbardziej poruszający wątek tej książki. Czytając, naprawdę czułam ich emocje, nieraz zakręciła mi się łza w oku.

 

Poznajemy też surową królową - matkę, która wierzyła, że ,,zimny chów" sprawi, że Simon wyrośnie na potężnego monarchę. Niestety, jej metody okazały się tragiczne w skutkach, o czym przekonuje się na własnej skórze.

 

Ważną postacią, która mocno namieszała w życiu Simona, jest jego brat. Przez nienawiść i żądzę władzy doprowadził do tragedii. Jest doskonałym przykładem tego, jak nienawiść i toksyczna ambicja niszczą człowieka od środka oraz rujnują relacje z najbliższymi.

 

Aż trudno uwierzyć, że ,,Tulipany nad urwiskiem" to debiut Oli. To niezwykle poruszająca historia, w której autorka z wielką empatią i wyczuciem porusza tematy depresji, kryzysu tożsamości i zdrowych relacji. Książka bywa melancholijna i bolesna, ale jednocześnie pełna nadziei na szczęście u boku kochanych osób.

 

Serdecznie polecam ?

Link do opinii

Ta książka była dla mnie totalnym zaskoczeniem. Pod przyjemną okładką kryje się mocny ładunek emocjonalny. I choć na początku myślimy sobie, że to będzie kolejna książka typu ,, z życia księcia i królewskiej rodziny" to okazuje się, że autorka skupiła się na czymś głębszym i ważniejszym i tym mnie kupiła.

,,Tulipany nad urwiskiem" Aleksandry Dereń to pozycja, która ukazuje ciężar odpowiedzialności spadający na człowieka wrażliwego. Autorka porusza temat depresji, niepełnej rodziny, marzeń, braku wsparcia ze strony młodszego brata, zawiści rodzinnej, chłodu matki. To historia o trudach dorastania w świecie, w którym ludzie przybierają maski. Pałacowy klimat to tylko tło burzliwej historii, pełnej sekretów, kłamstw, bólu, zawiści i zazdrości, ale też przyjaźni, która dzieje się na oczach czytelnika. Ta opowieść co chwilę stawia nas w innym miejscu. Podążamy za nią, by dowiedzieć się, jaki będzie jej finał. Jednak to podążanie nie jest wcale proste. Co chwilę mierzymy się z nowymi sytuacjami, które wywołują w nas złość, gęsią skórkę, podziw albo wiele innych emocji.Postać głównego bohatera to emocjonalna bomba. To on pokazuje nam jak trudno o wolności w świecie wielkich oczekiwań. Do czego trzeba się posunąć, by cokolwiek zmienić i jakie to niesie za sobą konsekwencje. Wiele razy doprowadza czytelnika do wrzenia. Jednak nie oceniamy go, czekamy na to, co nadejdzie. Mimo ciężkiej, ale głębokiej fabuły zakończenie mnie wzruszyło.Ani tytuł, ani okładka, ani nawet opis Wydawcy nie zdradza tego, ile tu się dzieje, więc jeśli szukacie czegoś, co Was zaskoczy, to ta książka idealnie się do tego nadaje.

Link do opinii
Reklamy