reklama

Tyrmand warszawski

Wydawnictwo: MG
Data wydania: 2021-07-02
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788377797150
Liczba stron: 160

Ocena: 5 (5 głosów)
Inne wydania:

Zbiór felietonów Leopolda Tyrmanda o Warszawie. Teksty te nigdy dotąd nie były wydane w formie książkowej. Autor drukował je głównie w „Stolicy”, ale także w „Tygodniku Powszechnym”.

Leopold Tyrmand powrócił po wojnie do Polski – głównie z miłości do Warszawy.

I właśnie ta miłość, z którą się bynajmniej nie krył, jest osnową wszystkich jego tekstów na temat naszej stolicy, takiej jaką była w latach 1946–1953. Okazuje się jednak, że wiele z jego obserwacji aktualnych jest do dziś.

Przywołując słowa Autora: ...wszystko, dziejące się poza Warszawą, było niedobre, nudne, niewłaściwe i pozbawione wdzięku. Tak samo wszystko, dziejące się w Warszawie, jest dobre, interesujące, właściwe i pełne czaru i uroku. Przykład – proszę bardzo: gdy w Łodzi pada deszcz w Wielkanocne święta, jest to tylko i wyłącznie winą Łodzi, bo tylko w takim mieście może w Wielkanoc padać deszcz. Gdy natomiast Warszawa ma nad sobą złą pogodę w każde święta, można, a nawet należy to wybaczyć. Bowiem winna jest pogoda, a nie miasto. Na pewno. A zresztą w Warszawie, na Wielkanoc musi być ładnie...

Tagi: literatura piękna

POLECANA RECENZJA

Kup książkę Tyrmand warszawski

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Tyrmand warszawski

Tyrmand warszawski jest zbiorem felietonów, jakie Leopold Tyrmand opublikował kilka lat po wojnie. Na odbudowę swojego miasta patrzy z perspektywy kogoś, kto miasto opuścił i wrócił, zachwyca się i dziwi, podkreśla swoją miłość do miasta i patrzy na nie z perspektywy także innych twórców. Zachwyca się Trasą W-Z, nowymi neonami i odbudowanym Nowym Światem, a jednocześnie zaskakuje go ilość brzydkich reklam i szyldów. Ponownie widzi swoje miasto jako potęgę, choć nieustannie wspomina je z perspektywy doszczętnego zniszczenia po Powstaniu.
Link do opinii
,,Mam tak samo jak ty, Miasto moje a w nim: Najpiękniejszy mój świat Najpiękniejsze dni Zostawiłem tam kolorowe sny" (Czesław Niemen, Sen o Warszawie) Kiedy po latach wojennej tułaczki powrócił Tyrmand do swojego rodzinnego miasta postanowił dać świadectwo temu, jak odradza się ono niczym mityczny feniks z popiołów - nie tylko w przenośni, jak wiadomo. W kilkunastu felietonach składających się na tom ,,Tyrmand warszawski" znajdziemy teksty poświęcone stolicy, które publikował autor w ,,Przekroju", ,,Stolicy" i ,,Tygodniku Powszechnym", w tym ostatnim pod pseudonimem Jan Andrzej w cyklu ,,List z Warszawy". Pierwszy z zamieszczonych tekstów datowany jest na rok 1948, ostatni ukazał się w 1956, z każdego bije szczera i autentyczna miłość do Warszawy, dokładnie taka, jaką zawarł w swoim wybitnym utworze Niemen. Miłość prawdziwa, nie wyidealizowana i lukrowana, jak z błyszczącego folderu reklamowego, ale szczera, dostrzegająca także wady i słabostki. Wybaczająca jednak i konstruktywna. Tyrmand pamięta jak wyglądało miasto przed wojną, zostawił w nim swoje rzeczone kolorowe sny i marzy o tym, że jeszcze się urzeczywistnią. Nadzieję daje mu determinacja mieszkańców, by nie tylko podnieść miasto z gruzów, ale przywrócić mu dawny blask, a nawet nieco poprawić. Przede wszystkim więc skupia się architekturze, tej wyjątkowej ze sztuk, łączącej w sobie potrzebę funkcjonalności z pogonią za pięknem, cieszącą zmysły, dającą oparcie ciału, ale także celującą w duchowość. Teksty Tyrmanda też zresztą budowane są w taki sposób, bije z nich próba dotarcia do istoty zjawiska jakim jest miasto stołeczne Warszawa. Bo że jest ona zjawiskiem wyjątkowym na skalę nie tylko krajową, ale i co najmniej europejską przyznać trzeba także dzisiaj. Dobrze jest więc czytać te teksty współcześnie, wędrując po miejscach, które opisuje autor w momencie ich odbudowy ze zniszczeń. Można popatrzeć na nie także przez pryzmat tej Warszawy jeszcze starszej, XVIII-to wiecznej, pamiętającej czasy króla Stanisława, o czym możemy przeczytać chociażby w wieńczącym dzieło tekście ,,Wspomnienie o Warszawie, od której nie chce się odejść". ,,W zimowy wieczór, gdy śnieg pokryje ten skrawek czarodziejskiej ulicy, przedziwny nastrój spowija błądzącego warszawiaka; nastrój konkretny jak fizyczny niepokój serca, głęboki jak dzieje miasta, cenny jak duma z własnej przeszłości, trudno uchwytny jak prawda o losach ulic i miast. Kroki stają się wtedy ciężkie, nabrzmiałe niejasnymi wzruszeniami, żal posuwać się naprzód, wszystko tu tchnie wspomnieniem Warszawy, od którego nie chce się odejść, którego nie chce się stracić." Jest także ten zbiór przykładem mistrzostwa Tyrmanda w wymagającej sztuce prasowego felietony. Umiejętnie tworzył on teksty z jednej strony lekkie i przyjemne w odbiorze, tak jednak perfekcyjnie przemyślane, że skłaniające do niewymuszonej refleksji, pozostawiające przy tym sporo miejsca dla wrażliwości i opinii czytelnika. Można sobie wyobrazić, jak żywo komentowane były te teksy w momencie ich publikacji, czyli niespełna kilka lat po wojnie, dotyczyła wszak tematów, którymi żyli wtedy Warszawiacy na co dzień. Pamiętajmy, że nie szczędził też Tyrmand słów krytyki zjawiskom, które go drażniły, wymagały wypunktowania czy zwyczajnie były dyskusyjne. Potrafił jednak przeprowadzić krytykę w taki sposób, że wady i błędy nie były w stanie przesłonić ogólnego zachwytu. Zachwyt ten wyrazić potrafił autor na wiele sposobów i niekoniecznie wprost. Starczy wspomnieć kapitalny tekst, który z początku wydaje się być hołdem oddanym Bernardowi Show na wieść o jego zgodnie, a w istocie staje się pieśnią pochwalną warszawskich tramwajów. Jako się rzekło, warszawskie felietony Tyrmanda nie straciły nic na aktualności, wciąż świetnie się je czyta i o dziwo sporo z nich koresponduje z bieżącym klimatem i pulsem miasta. Po niewielkim liftingu aktualizacyjnym, mogłyby z powodzeniem zaistnieć we współczesnej prasie, której rodzajów wszak mamy zatrzęsienie. I tylko trochę żal, że owa współczesna Warszawa, nie doczekała się następcy autora ,,Złego", który udźwignąłby dzieło twórczego opisania obecnych przemian.
Link do opinii
,,Każdy na Zachodzie ma w sercu jakąś swoją Warszawę, żeby to nawet była tylko chałupa w Stawach Dolnych. Po latach koszmaru emigracji wszystkie chandry, tęsknoty, szukania miejsca na ziemi dojrzały. Szczere, uczciwie wyciągnięta dłoń musi zostać przyjęta. I muszą wrócić wszyscy, którzy kochają Warszawę. Na pewno nie rozczarują się. Raczej będą z niej dumni." Leopold Tyrmand po zakończeniu II wojny światowej powrócił do Polski i w latach 1947-1956 pisał felietony do ,,Stolicy", ,,Tygodnika Powszechnego" i ,,Przekroju". Książka pt. ,,Tyrmand warszawski" to zbiór tekstów autora związanych z ukochaną Warszawą. Autor opisuje odbudowę zniszczonej po wojnie stolicy, podkreśla dynamizm i zaangażowanie wszystkich mieszkańców. Prowadzi Czytelnika po odnowionych ulicach, pałacach, hotelach, placach, gmachach banków, kawiarniach, kościołach, teatrach i innych miejscach. Do odbudowy miasta ściągali warszawiacy ze wszystkich stron Polski. Początkowo mieszkali po dziesięć osób w małym pokoiku z oknem zabitym dyktą, gotowali na jednej kuchence, kłócili się, awanturowali, ale sumiennie, z optymizmem pracowali. Wkrótce były widoczne efekty tej pracy w całym mieście. Ludzie wracający do stolicy po kilku latach intensywnej odbudowy i przebudowy przeżywali szok, gdyż zapamiętany przez nich przedwojenny układ Warszawy był już nieaktualny. Leopold Tyrmand spacerował po Warszawie i to co zaobserwował opisywał w swoich felietonach. Doskonale ukazał w nich obraz powojennej Warszawy, życie codzienne mieszkańców i problemy, z którymi musieli się zmagać na co dzień. Pisał co mu się podoba, ale też krytykował złe decyzje. Widać wielki lokalny patriotyzm autora, który zdawał sobie sprawę ze swojego zaślepienia Warszawą. Wszystko co się w niej działo było najlepsze i najpiękniejsze. Felietony są pełne optymizmu, napisane z werwą i humorem, a do tego nowe wydanie ,,Tyrmanda warszawskiego" zaopatrzone jest w zdjęcia oryginalnych wydań czasopism. Za sprawą tej książki mogłam odbyć podróż do powojennej Warszawy, która w zamyśle hitlerowskich Niemiec miała zostać zrównana z ziemią i zniknąć, a dzięki uporowi i wielkiemu oddaniu Polaków została odbudowana i nadal pozostaje w centrum. http://magiawkazdymdniu.blogspot.com/
Link do opinii
Avatar użytkownika - edytka222
edytka222
Przeczytane:2016-06-22, Ocena: 4, Przeczytałam,
Inne książki autora
Zielone notatniki
Leopold Tyrmand 0
Okładka ksiązki - Zielone notatniki

To był czwartek, 28 września 1967 roku. Dwa lata po wyjeździe Leopolda Tyrmanda z Polski, kilka miesięcy po opublikowaniu przez niego na łamach paryskiej...

Porachunki osobiste
Leopold Tyrmand 0
Okładka ksiązki - Porachunki osobiste

Prowokacyjny tytuł "Porachunki osobiste" obiecuje wiele - Tyrmand nie zawodzi swoich wielbicieli. Pisał z pasją i ogniem, traktując każdy swój tekst...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy