reklama

Upiorne Święta

Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2020-10-14
Kategoria: Horror
ISBN: 9788328714199
Liczba stron: 384

Ocena: 3.1 (10 głosów)

Te historie każdemu zmrożą krew w żyłach. Doborowa stawka polskich autorów specjalizujących się w literaturze grozy opisuje Boże Narodzenie takie, jakiego z pewnością nikt z nas nie chciałby przeżyć....

Po lekturze tej książki Gwiazdka już nigdy nie będzie taka jak kiedyś. Arcysilną polską reprezentację uzupełnia Graham Masterton - autor kilkudziesięciu powieści, w tym takich klasyków horroru jak "Manitou", "Dżinn" i "Wojownicy nocy", które rozeszły się na całym świecie w wielomilionowych nakładach.

Tagi: Horrory współczesne

Kup książkę Upiorne Święta

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Upiorne Święta

Avatar użytkownika - milosnikksiazkow
milosnikksiazkow
Przeczytane:2020-12-13, Przeczytałam,

Zdaję sobie sprawę, że nie każdy lubi właśnie takie o to opowiastki i jestem w stanie to zrozumieć bo w większości czasu te historie nie są spójne i nie wydają się mieć sensu.

Jeśli chodzi o "Upiorne Święta" to takim podjudaczem dla mnie był Graham Masterton bo wiedziałam, że Jego opowieść spodoba mi się najbardziej co jednak okazało się błędne.


"Upiorne Święta" to zbiór 10 opowiadań z czego jedno było napisane przez wspomnianego wcześniej Mastertona. Z ubolewającym sercem muszę przyznać, że tylko 4 opowiadania wpadły w moje gusta.


Ta książka z okładki mówi, że odechce nam się świętowania na zawsze. Ale czy naprawdę tak jest?

Czy mogę Wam powiedzieć, że te historyjki zamroziły mi krew w żyłach?

No nie za bardzo, a raczej w większości byłam znudzona i chciałam żeby jak najszybciej się skończyły i miałam nadzieję, że następna będzie o wiele lepsza.


Krótko, zwięźle i na temat: rozczarowałam się. Oczekiwałam więcej. Chciałam żeby mi się to spodobało.

Link do opinii
Avatar użytkownika - MrsBookBook
MrsBookBook
Przeczytane:2020-11-29, Ocena: 2, Przeczytałam, Mam na półce,

Kompletnie nie mam pojęcia, co mogłabym napisać o tej książce 🙈. Zdecydowanie się nie polubiliśmy i bardzo źle mi się ją czytało. „Upiorne święta” to krótkie opowiadania napisane przez dziewięciu autorów i jedną autorkę. Przyznam, że niektóre historie były oderwane od rzeczywistości do tego stopnia, że naprawdę ciężko było mi przez nie przebrnąć. Połączenie świąt i tego typu kryminałów, to zdecydowanie nie moja bajka. Zdecydowanie wolę romanse. Muszę jednak przyznać, że dwa opowiadania przypadły mi do gustu.


Pierwsze z nich jest autorstwa Hanny Greń pod tytułem „Pechowe święta” . Tu młoda dziewczyna postanawia spotkać się z bratem swej przyjaciółki, która zginęła w wypadku samochodowym i wyjaśnia mu, jak to wyglądało z jej punktu widzenia. Tę historię czytało mi się naprawdę przyjemnie. Może dlatego, że byli w to zamieszani gangsterzy? Możliwe.


Drugie opowiadanie to „87 centymetrów” Artura Urbanowicza. To historia seryjnego zabójcy, który zabija na „odludziach” i za każdym razem ofierze brakuje innej części ciała. Do tego opowiadania już od początku mnie ciągnęło. Akcja ma miejsce na Suwalszczyźnie, w jednym z miast z województwa, z którego pochodzę. Bardzo lubię czytać o swoich rodzinnych stronach bądź bliższej czy też dalszej okolicy😂.


I to by było na tyle, co mogę napisać o tej książce. Mimo, iż nie przypadła mi do gustu, to uważam, że czytanie opowiadań jest świetnym sposobem, żeby sprawdzić czy styl pisania poszczególnych twórców odpowiada nam czy też nie. Wydaje mi się, że to lepsze niż kupowanie w ciemno całej książki. To było moje pierwsze spotkanie z twórczością tych pisarzy i raczej nie są w moim guście. Nie zarzekam się, że nigdy nie sięgnę po inne ich pozycje. Może historia niedotycząca świąt bardziej spodobałaby mi się? Możliwe. 


A teraz to Wy musicie zdecydować, czy chcecie się zapoznać z tymi opowiadaniami.

Link do opinii
Avatar użytkownika - annaszymczak
annaszymczak
Przeczytane:2020-12-03, Ocena: 1, Przeczytałam,

Kolejny zbiór opowiadań po który zdecydowałam się sięgnąć nastraja przed zbliżającymi się świętami! A że jeszcze mamy tu zbiór samych najlepszych autorów to tym bardziej takiej pozycji nie mogłam sobie odmówić. A czy naprawdę tak warto było?


Radosne oczekiwanie, uśmiechy na twarzach dzieci, rodzinne ciepło, życzliwość i miłość. Blask choinkowych lampek, apetyczne zapachy z kuchni, pięknie nakryty stół… Nic z tego! Niepewność, lęk, groza, przerażenie. Strach przed czymś nienazwanym i ból zadany ludzkimi rękami. Obawa, kto zajmie miejsce przy dodatkowym nakryciu i czego będzie chciał. Po lekturze tej książki Gwiazdka nie będzie już taka jak kiedyś.
Najpopularniejsi autorzy i autorki polskiej literatury grozy połączyli siły, aby oddać w ręce czytelników zbiór najbardziej mrożących krew w żyłach opowieści świątecznych.


Dostajemy tu zbiór dziesięciu różnych opowiadań od dziesięciu różnych kompletnie autorów. I choć łączy je jedna tematyka, to tak naprawdę każde z nich jest naprawdę różne.

Z tego co zauważyłam czytając ten zbiór autorzy chcieli nas z lekka przerazić. No niestety jak na mój gust to tak naprawdę może dwa, góra trzy z tych opowiadań sprawiły, że „cokolwiek” poczułam. A reszta? No niestety jak dla mnie była troszkę nudnawa. To co miało być przerażające moim zdaniem niestety tu nie wyszło.
Niektóre z tych opowiadań były z lekka oderwane od rzeczywistości co nie bardzo miało tutaj sens.

Historie tutaj zawarte miały być przerażające, nie pełne fantastyki czy rozśmieszające. A ja niestety w nich nie znalazłam nic co by mnie przeraziło.

Przykro to pisać, ale zbiór opowiadań wobec, którego miałam naprawdę duże oczekiwania niestety mnie osobiście zawiódł. Co prawda różne są gusty literackie, ale połączenie światów realnych oraz fantastyki, które miało przerażać w jakiś sposób według mnie po prostu nie wyszło, śmieszyło z lekka.
Jakiekolwiek większe emocje poczułam może, tak jak pisałam przy dwóch opowiadaniach ( niekoniecznie bym chciała zdradzić przy których). Szkoda trochę, bo mamy tu zbiór napisany przez naprawdę dobrych twórczo autorów.

Niestety nie polecam.

Link do opinii

Zacznę od tego, że bardzo łatwo mnie przestraszyć. Kaszka z mleczkiem. Zwłaszcza książką, bo – horrorów kinowych jakoś mniej się boję – chyba dlatego, że lektura pozostawia więcej dla wyobraźni, a wyobraźnię to ja mam nieokiełznaną 😊 Dlatego, gdy zobaczyłam antologię zatytułowaną „Upiorne święta” pomyślałam, że to coś dla mnie – uwielbiam świąteczne książki, ale muszę je sobie dozować, bo czasami od nadmiaru zawartej w nich słodyczy robi się mdło. W tej książce słodyczy się nie spodziewałam i uznałam, że będzie świetną przeciwwagą dla tych właśnie pachnących pierniczkami, nastrojowych, pełnych miłości opowieści pod choinkę… A przy okazji – wywoła trochę dreszczyku i nieźle mnie przestraszy. Tak obiecywały opisy na okładce.

Czy tak było? Na pewno nie można jej zarzucić, że jest przesłodzona – nie znajdziecie tutaj bajecznych krajobrazów z choinką skrzącą się milionem światełek na tle zaśnieżonej wioski. A jeśli już, to za choinką będzie stał broczący krwią upiór 😊 Tak więc przeciwwaga dla słodyczy – na pewno, może nawet zbyt duża, bo motywów bożonarodzeniowych nie znajdziecie w tej antologii zbyt wiele, wbrew tytułowi. Ale z tym dreszczykiem było już znacznie gorzej. Ani jedno z tych opowiadań mnie nie przestraszyło. Ani nie pochłonęło bez reszty. No i skoro motywem przewodnim miało być Boże Narodzenie – oczekiwałam jednak, że motyw ten będzie przewijał się w każdym opowiadaniu – a tymczasem w wielu historiach nie było go w ogóle. To duży minus. A największy minus to… brak puenty w dużej części tych opowieści. Chwilami miałam wręcz wrażenie, że autorowi skończył się limit znaków i po prostu nie mógł dodać planowanego zakończenia. Oczywiście – nie było tak w przypadku wszystkich, ale zdarzało się na tyle często, że wrażenie rzutuje na całość.

Przyznam, że ta antologia była dla mnie dużym rozczarowaniem – i nie chodzi o to, że zbyt wiele sobie po niej obiecywałam. Nie oczekiwałam przecież jakichś szalonych emocji i wielkiego WOW, ale lekkiego dreszczyku – tak. A dostałam bardzo przeciętne (z małymi wyjątkami) pomysły, które wcale mnie nie zaciekawiły ani nie poruszyły. Szkoda. Miałam nadzieję, że po lekturze wypiszę sobie kilka nazwisk, żeby poznać bliżej twórczość autorów (tak zwykle się dzieje, gdy czytam tego typu antologię) – ale takiego przypadku nie było… Miałam ochotę się bać, obrzydzić, zaszokować – a tylko się rozczarowałam, choć przecież pojawiają się tutaj opowiadania naprawdę znanych ludzi. Nie umiem tego wytłumaczyć. Czego zabrakło? Moim zdaniem – ducha świąt i dobrego pomysłu (oczywiście nie we wszystkich przypadkach).

Czy to znaczy, że absolutnie nic mi się nie podobało? Aż tak źle nie jest. Najbardziej wyrazistym opowiadaniem, z puentą, z ciekawą akcją i nawet sporym dreszczykiem emocji – był tekst Grahama Mastertona – czyli mistrza tego gatunku. Ale bardzo spodobało mi się także opowiadanie „Rezerwat” Marka Zychli  – ono mnie zaintrygowało, bo było bardzo oryginalne, naprawdę nawiązywało do Gwiazdki, a przy tym trudno było przewidzieć, dokąd autor nas zaprowadzi i miało mocne zakończenie.

„87 centymetrów” Artura Urbanowicza też wyróżniało się na tle reszty – specyficznym klimatem, który miał w sobie trochę grozy i rzeczywiście wyraźnie nawiązywał do świąt (grupa młodzieży spędzająca Wigilię w domu na odludziu, straszliwa śnieżyca – a do tego – grasujący w okolicy morderca…).  Ciekawy klimat znalazłam też w „Opowieści wigilijnej” – ten brud, patologia, chaotyczna ucieczka przez miasto były intrygujące i godne uwagi, nie nudziłam się przy tej historii, choć zakończenie mnie rozczarowało. Ale przynajmniej było! No i był mikołaj (i to jaki!) – więc wielkie dzięki dla autorów, że pamiętali o motywie przewodnim!

Ogólnie jednak te historie, z małymi wyjątkami, są dość bezbarwne i na dodatek, jak już wspomniałam – w części z nich nie ma w ogóle motywów świątecznych, więc nie do końca rozumiem, czym kierował się redaktor, który dobierał teksty.

Podsumowując: ktoś miał naprawdę fajny pomysł na antologię inną niż wszystkie – niestety, zabrakło dobrego wykonania. Duże rozczarowanie. Mam nadzieję, że taka antologia jeszcze kiedyś się pojawi – ale z tekstami, które naprawdę będą straszne, a przy tym poprowadzą przewrotny dialog z bożonarodzeniowymi tradycjami! Będę czekać na taki zbiór.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Women_books
Women_books
Przeczytane:,

"Lepiej, żeby Święty Mikołaj niegdy nie zapukał do Waszych drzwi..."

"Upiorne święta" zbiór opowiadań 10 autorów, a każde z nich ukazuje nam Świata Bożego Narodzenia jako najgorszy dzień w roku. Lęk, groza i przerażenie i pewność że Gwiazdka już nigdy nie będzie taka sama.

...chyba pierwszy raz nie wiem co powiedzieć o książce 😰 Książkę przeczytałam szybko, ale nie dlatego że mi się podobała ale dlatego że chciałam ją jak najszybciej odłożyć i zapomnieć. Z 10 opowiadań podobały mi się jedynie dwa, w tych dwóch czułam grozę, nieprzyjemne dreszcze i uczcie niebezpieczeństwa i strachu. Były to "Pechowe święta" i "Czerwony rzeźnik z Wrocławia" te dwa odpowiednia zapadły mi w pamięć, byłam nimi zaciekawiona i czułam lekka panikę czytając je. Reszta? Chyba nie chce do nich wracać, opowiadanie o upiornych świętach a akcja jednego z nich rozegrana w lecie i o świętach nawet słowa, kolejne zaś było o hodowaniu kobiet, które zostawały matkami w wieku 10 lat, a cała historia zataczała koło w Wigilię, dziwnie to wyszło a nie upiornie czy strasznie.

Ehh.. nie wiem czy polecam książkę, chyba musicie ocenić sami. Ja jednak do niej nie wrócę. Przykro mi.

Dziękuje za egzemplarz.

Link do opinii

Najpopularniejsi autorzy i autorki polskiej literatury grozy połączyli siły, aby oddać w ręce czytelników zbiór najbardziej mrożących krew w żyłach opowieści świątecznych. Do ich grona dołączył również Graham Masterton – autor kilkudziesięciu powieści, w tym takich klasyków horroru jak „Manitou”, „Dżinn” i „Wojownicy nocy”, które rozeszły się na całym świecie w wielomilionowych nakładach. W wyniku tej współpracy powstał tom, który równocześnie przeraża i zachwyca. Po lekturze tej książki gwiazdka już nigdy nie będzie taka jak kiedyś.

Tomasz Hildebrandt - to właśnie jego opowiadanie zaczyna tę antologię i przyznam szczerze, że wzbudziło we mnie odruch wymiotny. To, co tutaj się działo było okropne i na samą myśl o tym, jest mi nie dobrze. Nie miałam okazji poznać jeszcze pióra autora wcześniej, ale po tym opowiadaniu, to ja się zaczynam zastanawiać, czy w ogóle chcę. (Tak wielkie zrobił na mnie wrażenie.)

Adam Przechrzta - ta historia moim zdaniem była dziwna... I jakoś tak niespecjalnie przypadła mi do gustu, niestety, Ale może ze względu na treść i akcję, jaka tu miała miejsce, nie do końca do mnie przemówiła...

Hanna Greń - o tej autorce sporo słyszałam, ale również nie miałam okazji nic jej pióra przeczytać. Jej historię czytało mi się dość dobrze, ale szczególnego wrażenia też na mnie nie zrobiła. Jednak co do tej autorki jestem skłonna dać szansę i poznać samodzielną powieść, bo czytało się naprawdę dobrze, więc może to zależy od tematyki historii, po którą kiedyś sięgnę. 

Artur Urbanowicz - najdłuższe opowiadanie. To głównie ze względu na tego autora skusiłam się na tą antologię. Jak zwykle nie zawodzi i sprawia, że na tyle się zaczytałam, że ledwo zdążyłam się wyrobić na autobus przed pracą! Sama historia jest na tyle oryginalna, że z ogromnym zaciekawieniem przewraca się stronę za stroną, by poznać zakończenie tej krótkiej opowiastki... A jednocześnie najdłuższej w tej lekturze. 

Graham Masterton - kto nie zna tego nazwiska? Chyba mało kto. Ja zaczytywałam się w jego powieściach będąc już w gimnazjum... Historia zawarta w tej książce jest stosunkowo krótka, ale ciekawa. Kojarzę Wrocław, byłam tam na wycieczce i potrafiłam sobie mniej więcej zobrazować to, o czym czytałam. Zrobiło na mnie wrażenie, więc zdecydowanie na plus. 

Marek Zychla - bardzo zdziwiło mnie to opowiadanie. Wprowadziło w uczucie konsternacji... Ale kto wie, czy nas nie czeka kiedyś taki los? Wszystko idzie do przodu... Oby to, co dzieje się z bohaterami nie przełożyło na nasze życie. 

Robert Cichowlas - to opowiadanie nie przypadła mi do gustu. Jakoś ten pomysł, no nie przemówił do mnie. 

Jakub Ćwiek - też nowy autor, jak dla mnie. Całkiem niezłe to opowiadanie... I też muszę dać szansę temu autorowi, bo sposób, w jaki włada piórem spodobał mi się i uważam, że jego solowe powieści również mogą mi przypaść do gustu.

Przemysław Wilczyński - z kolei ta historia też była dziwna, ale na pewno nie upiorna. Sama nie wiem do końca, co o niej myśleć...

Jakub Bielawski - ostatnie opowiadanie, nużyło mnie, ze względu na wiele opisów. Nie zrobiło na mnie niestety wrażenia i zostało najszybciej chyba ze wszystkich, zapomniane. 

Jak widzicie, jest wiele różnych opowiadań, jedne podobają się mniej, drugie bardziej, jednak sumując, cała antologia prezentuje się całkiem nieźle. Uważam, że mogę śmiało ją Wam polecić, jeśli lubicie takie troszkę straszniejsze historie, a nie ckliwe romantyczne uniesienia. ;) 

Link do opinii
Avatar użytkownika - anna-4008
anna-4008
Przeczytane:2020-11-08, Ocena: 2, Przeczytałam, Przeczytane w 2020,

"Upiorne święta" to książka w której znajdziemy dziewięć opowiadań polskich autorów grozy oraz jedno Grahama Mastertona. Zbiór opowiadań złożony z przerażających opowiadań z zakresu różnych gatunków literackich. Łączy je jedno: atmosfera świąteczna.

 

W opisie z tyłu książki czytamy "lęk, groza, przerażenie" a do tego jeszcze okładka i tytuł ....... spodziewałam się raczej opowiadań z porządnym dreszczykiem. Tymczasem są to historie wpisujące się w różne rodzaje lęku.

Znajdziemy tu bezbarwne historie, pełne dziwnych pomysłów i mało upiornych wątków. Mrok, groza, niepokój? Brak. Ciekawi bohaterowie? Brak.
W jednym z opowiadań nawet nie było świątecznego tła..

 

Większość z nich zamiast dreszczu emocji i przerażenia spowodowała tylko u mnie myśl „za jakie grzechy to czytam”. Wielkie nazwiska nie zawsze oznaczają gwarancję dobrej lektury. Raczej o niej szybko zapomnę.

Link do opinii
Avatar użytkownika - ewaboruch
ewaboruch
Przeczytane:2020-10-24, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2020, coś mocniejszego,
Avatar użytkownika - Tatiaszaaleksiej
Tatiaszaaleksiej
Przeczytane:2020-10-22, Ocena: 4, Przeczytałam,

      "Lepiej, żeby Święty Mikołaj nigdy nie zapukał do waszych drzwi..."

 

Zbliżające się święta Bożego Narodzenia to czas przede wszystkim radosnego oczekiwania, spełnienia, ciepła, prezentów, spotkań rodzinnych. Tutaj jest zupełnie inaczej. Święta ukazane są, jako te budzące lęk, przerażenie, obawę, niepewność. Zmieniają się w najgorszy koszmar. Opowiadania przyciągają i chwilami mrożą krew w żyłach.

 

Dużym atutem jest ogromna uniwersalność tej antologii. Mamy, w czym wybierać, czym się delektować, czego się bać. Każdy znajdzie coś dla siebie. Opowiadania są krótkie, a przy tym bardzo treściwe, wymowne, chwilami przerażające i… odpychające. Ich różnorodność i wielotorowość jest bardzo duża. Przerażające, budzące grozę, chwilami nostalgicznie, wzruszająco. Moją uwagę szczególnie zwróciło opowiadanie Jakuba Ćwieka „Już nie jesteś smutkiem”.

 

Bardzo zróżnicowane emocje towarzyszyły mi podczas czytania prawie wszystkich opowiadań. Nie dało ich się przeczytać na raz, musiałam je sobie dawkować. Święta nie zawsze są radosne i przyjemne, czasami dzieją się straszne, przerażające rzeczy. I nikt nie ma na to wpływu.  Większość opowiadań podobała mi się – ale, to rzecz gustu, nastroju, emocji. Całość oceniam dobrze. Mam nadzieje, że wizje autorów nigdy się nie spełnią. Polecam.

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ivy
Ivy
Przeczytane:2020-10-09, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2020,

'' Była tylko opowieść. Opowieść długa i na tyle prawdziwa, na ile kłamstwo potrzebuje prawdy, by lepiej smakować''

 

Opowiadania opowiadania, niezależnie od ''zadanego'' tematu, różne i rzadko o zbliżonym poziomie, dlatego tak trudno jest mi oceniać wszelkie antologie. Tym razem opowiadania miały mieć klimat upiornych świąt. Jak sobie z tym poradzili autorzy? W mojej ocenie, bardzo słabiutko. Opowiadania są albo bardzo odrealnione tematycznie, jak ''Rezerwat'', ''Już nie jesteś smutkiem'' , przez kryminalne, jak ''Prezent od gwiazdora'', po bardzo wtórne, jak ''Dom na końcu ulicy''.

 

Moje podium:

 

1.) ''Opowieść wigilijna''- Tomasz Hildebrandt

 

Jedyne opowiadanie które dokładnie pamiętam i które sprawiło mi chwilowe ciarki na plecach.

 

2.) ''Czerwony rzeźnik z Wrocławia'' - Graham Masterton

 

Opowiadanie krwawe, ciekawe i dobre przy tym bardzo pouczające, chociaż nie umoralniające.

 

3.) ''87 centymetrów''

 

Dziwne, zaczyna się śmiesznie, potem jest ''normalnie'', a koniec jest dla mnie nietrafiony, ale lepszego opowiadania na trzecie miejsce nie znalazłam.

 

To byłoby na tyle jeśli chodzi o tę konkretną antologię, reszta jest tak przeciętna, że nawet nie będę ich komentować.

Link do opinii
Inne książki autora
Wi@rus
Marek Zychla0
Okładka ksiązki - Wi@rus

Marek Zychla od pierwszego zdania zmusza czytelnika do gry na swoich zasadach. Nie idzie na żadne kompromisy, ale jednocześnie potrafi okazane zaufanie...

Przeczywistość
Marek Zychla0
Okładka ksiązki - Przeczywistość

Gdy skorupka za młodu Pratchetem i Kingiem nasiąknie, gdy korzenie zapuści w postapokaliptycznym, polskim blokowisku, gdy, przesadzona do irlandzkiej ziemi...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Szczęśliwy zegar z Freiburga
Robert M. Rynkowski
Szczęśliwy zegar z Freiburga
Czarny Bałtyk
Maciej Paterczyk
Czarny Bałtyk
Ślady. Rudy warkocz
Katarzyna Kielecka
Ślady. Rudy warkocz
Wszyscy jesteśmy kosmitami
Krzysztof Kochański
Wszyscy jesteśmy kosmitami
Na wieki wieków Pani Amen
Bianka Kunicka - Chudzikowska
Na wieki wieków Pani Amen
Dobry od listopada
Mariusz W. Kliszewski
Dobry od listopada
Jak zdobyć supermoce
Ewa Martynkien
Jak zdobyć supermoce
Zmarnowany rozsądek
Izabela Grabda
Zmarnowany rozsądek
Apokalipsy według Joanny
Anna Robak-Reczek
Apokalipsy według Joanny
Dama Kier
Monika Godlewska (I)
Dama Kier
Pokaż wszystkie recenzje