Do schroniska nad Morskim Okiem w środku nocy trafia przemoczony mężczyzna. Nad ranem znika bez śladu. W czasie poszukiwań pracownicy odnajdują w Morskim Oku ciało innego turysty.
W Tatrach narasta fala niepokoju. Coraz więcej osób mówi o Topielcu, demonicznej postaci znanej z dawnych góralskich podań. Według legend to dusza skazana na siedem lat topienia ludzi, by odkupić swoje winy.
Wiktor Forst rozpoczyna śledztwo i odkrywa, że zamordowany turysta kilka dni wcześniej spotkał się ze starszą góralką, która zna stare tatrzańskie wierzenia. Kobieta miała przepowiedzieć mu śmierć przez utopienie. Z czasem wychodzi na jaw, że wokół tej sprawy pojawia się coraz więcej trudnych do wyjaśnienia zdarzeń.
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2026-05-20
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 464
Język oryginału: Polski
Zastanawiam się jak Mróz to robi, że człowiek czyta te strony jak opętany, chociaż doskonale wie, w jaką grę gra. Po przeczytaniu "Urwiska" mam w głowie jeden wielki rollercoaster.
Klimat tego miejsca jest tak gęsty, że można by go kroić nożem. Od początku czuć, że coś tam wisi w powietrzu, taki chłód i niepokój, który powoli podchodzi pod gardło. Mróz jak zwykle nie patyczkuje się z bohaterami- rzuca ich w takie bagno, że momentami aż sama miałam ochotę wziąć głęboki oddech. Podoba mi się, że te postacie nie są idealne, mają swoje humory, wady i denerwujące nawyki, przez co czuć w nich żywego człowieka, a nie papierową makietę.
Jasne, to jest Remigiusz Mróz, więc tradycyjnie pod koniec musiał tak przekombinować z twistami, że aż złapałam się za głowę i pomyślałam: ,,no nie, stary, teraz to już cię poniosło". Niektóre dialogi też były trochę zbyt dynamiczne, nikt w realu tak szybko i błyskotliwie nie odpowiada, umówmy się. Ale wiecie co... Kompletnie mi to nie przeszkadzało, bo ta historia po prostu niesie. Czytasz jedno zdanie, potem cały rozdział i nagle orientujesz się, że minęły dwie godziny, a ty zapomniałaś o bożym świecie.
Wyszło z tego kawał dobrej, dusznej rozrywki, która zostawia w człowieku taki specyficzny dreszczyk jeszcze długo po zamknięciu okładki. Idealna pozycja, żeby się totalnie odciąć i zapomnieć o codziennych bzdurach. Jeśli lubicie ten specyficzny styl autora i to, jak wodzi za nos do ostatniej strony, to będziecie zachwyceni. Ja w każdym razie bawiłam się świetnie, mimo tego lekkiego zawrotu głowy na finale.
Czy kaseta magnetofonowa, o której wszyscy zapomnieli może coś zmienić? Perfidny los zaskakuje Aspen Wakefield. Dziewczyna wierzyła, że dobrze nastawiła...
Gerard Edling powraca! 19 maja czytelnicy po raz kolejny spotkają się z nim i z opolską dziennikarką, Małgorzatą Rosą. Tym razem zmierzą się oniz...
Przeczytane:2026-05-31, Ocena: 5, Przeczytałam, Wyzwanie - 100 książek w 2026 roku, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu - edycja 2026 ,
Autor przyzwyczaił nas już, że słysząc "Forst", myślimy: "o, znów będzie: zabili go i uciekł". To jeden z tych bohaterów, którzy w nieprawdopodobny sposób przeżywają każdą perypetię i wywiną się spod każdej kosy.
Tym razem namnożenie dziwnych historii jest równie wysokie, jak zawsze; niemniej nie można nie oddać autorowi, że prowadzi czytelnika w mistrzowski sposób, lawirując między kiczem i sprawnością literacką z niezłą wprawą. Mój odbiór jest z pewnością na pewno podrasowany mistrzowską interpretacją p. Gosztyły, ale... słuchało mi się dobrze. Może dlatego, że nie mam wygórowanych oczekiwań - po tego typu literaturze oczekuję jedynie rozrywki, którą dostaję.