Marcin SendeckiWydawnictwo: Biuro LiterackieSeria: Poezje [Biuro Literackie]poezja32 str. 32 min.
Już za 23,99 zł
„Węgierskie morze" Marcina Sendeckiego to mistrzowska gra z językiem i znaczeniem. Minimalizm fraz otwiera przestrzeń pełną ironii i aluzyjności, gdzie codzienne detale splatają się z kulturowymi kliszami, tworząc kolaż znajomych, a jednak zaskakujących obrazów. To poezja, która wymaga uwagi, by za każdym razem odkrywać nowe ukryte sensy i spojrzeć na świat z zupełnie innej perspektywy. Dwunasta książka Sendeckiego w Biurze Literackim konfrontuje z niejednoznacznością rzeczywistości i zmusza do refleksji nad granicami języka i poznania.
Wydawnictwo: Biuro Literackie
Data wydania: 2025-01-27
Kategoria: b.d
ISBN:
Liczba stron: 32
Język oryginału: polski
,,Akademia Mądrego Dziecka. Literkowe przedszkole" to wspaniała seria, dzięki której najmłodsi poznają litery i nowe słowa. Zabawne historie z życia...
Marcin Sendecki (ur. 1967) – poeta, krytyk, redaktor. W latach 80. i 90. związany z brulionem. Trzykrotnie nominowany Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej...
Przeczytane:2025-03-25, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2025, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2025 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2025, czytam regularnie, Egzemplarz recenzencki,
Parę razy zdarzyło mi się sięgać po tomy poetyckie Marcina Sendeckiego, z których chyba najlepiej zapamiętałem Lamety oraz W. I choć w przypadku wydanego na początku roku Węgierskiego morza można dostrzec podobieństwa formalne - przypominający przypadkowy mix wierszy-epifanii zbiór składający się w całość - to mam z tą książką problem. Dwukrotna lektura z parotygodniową przerwą nie zmieniła wiele - trudno mi coś sensownego napisać.
Podczas lektury kilkakrotnie sięgałem po telefon, żeby sprawdzić niektóre pojawiające się w tomie zwroty. Znalazłem odniesienia do konkretnych miejsc lub sytuacji, trafiłem także do Dziennika ustaw, by przeczytać o szczegółowych wymaganiach dotyczących prowadzenia ruchu podziemnych zakładów górniczych ("Jazda ludzi kubłem dozwolona") i na koniec nadal nie umiem powiązać części tekstów ze sobą i tytuł książki także mi nie współgra z zawartością - czuję, że się z tymi tekstami lub zamysłem autora rozminąłem.
W rozmowie Jakuba Pszoniaka z Marcinem Sendeckim wokół Węgierskiego morza prowadzący dialog zwraca uwagę na widoczne w tych wierszach powrót do dawnego języka poety oraz możliwość odszukania w nich przez niektórych "tropów awangardowych", wskazując jednocześnie na odbiór tej poezji jako hermetycznej przez część odbiorców. I ja chyba w tym gronie znajduję swoje miejsce, bo mimo bezdyskusyjnie dobrego poetyckiego oka i ucha Sendeckiego trudno mi się odnaleźć w zaproponowanej przez niego konfiguracji.