Okładka książki - Wiem kiedy umrzesz

Wiem kiedy umrzesz


Ocena: 5.5 (2 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Złoczyn, wbrew nadanej w średniowieczu nazwie, to jedno z najspokojniejszych miasteczek leżących na styku Górnego Śląska i Zagłębia. Najczęstszą przyczyną nienaturalnych zgonów w tej okolicy są wypadki drogowe. Zabójstwa, tyleż trywialne co bezsensowne, zdarzają się raz na kilka lat, a ich sprawcy - przemocowi mężowie albo uczestnicy libacji - szybko trafiają za kratki.

Nikt nie przypuszczał, że właśnie tutaj, w tym urokliwym miasteczku, może działać jeden z najokrutniejszych i najbezwzględniejszych seryjnych morderców, jakich znała Polska, a nawet świat. Przypadkowe odkrycie poczynione przez stróżów porządku w miejscu, gdzie doszło do zgonu po przedawkowaniu narkotyków, sprawia, że Złoczyn trafia na usta wszystkich. Choć sprawa, zdaniem prowadzących ją policjantów, wydaje się banalnie prosta, pojawia się coraz więcej wątpliwości, a kolejne tropy prowadzą w najmniej spodziewanym kierunku...

Informacje dodatkowe o Wiem kiedy umrzesz:

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: 2025-11-12
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 9788384300718
Liczba stron: 304

Tagi: Literatura kryminalna i detektywistyczna

więcej

Kup książkę Wiem kiedy umrzesz

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Wiem kiedy umrzesz - opinie o książce

Avatar użytkownika - zaczytanaiska
zaczytanaiska
Przeczytane:2025-12-28,

Złoczny, małe miasteczko na styku Zagłębia i Śląska, staje się sceną brutalnych morderstw. Wszystkie dowody jednoznacznie wskazują, że stoi za nimi miejscowy chłopak. Śledztwo podzieli społeczeństwo oraz policję.

 

Powieść zaczyna się mocnym, mrocznym akcentem, który każe sądzić, że mam przed sobą krwawy, mięsisty thriller. Klimat szybko jednak się zmieni gdy autor skoncentruje się na śledztwie. Trochę zabraknie napięcia i mrowiących emocji. Ciekawość jednak pozostanie, bowiem podsuwane przez autora rozwiązanie wydawać się będzie zbyt banalnymi i oczywistym, aby miało być tym prawdziwym.

 

Sporo uwagi zostanie poświęcone tarciom na linii Ślązaków (hanysów) i Zagłębiaków (goroli). Dwa różne regiony, dwie odmienne kultury muszą odnaleźć się w tym samym „granicznym” mieście.  To musi wywoływać konflikty i wzbudzać wrzenie.  

 

Trochę szkoda, że autor nie podtrzymał pierwotnego klimatu i nieco rozmył akcję na regionalnych wojenkach. Stworzył jednak bohaterów, którzy zapadają w pamięć, choć niekoniecznie należą do tych szczególnie lubianych.  

Link do opinii
Avatar użytkownika - aneta5janiec12
aneta5janiec12
Przeczytane:2025-12-27, Ocena: 5, Przeczytałam,

,,Wiem kiedy umrzesz" to książka, która od razu przyciągnęła moją uwagę. Tytuł mnie zaintrygował, a po przeczytaniu opisu wiedziałam, że będę musiała poznać tę historię. Ponadto nie znałam wcześniej twórczości autora i to moje pierwsze z nim spotkanie, a że czytałam sporo pozytywnych opinii na temat jego książek to byłam ciekawa, czy i mnie się ta lektura spodoba.

 

Złoczyn, mała miejscowość, gdzie na pozór jest bezpiecznie. Życie płynie wolno, wedle własnego rytmu i panuje tu spokój. Nikt nawet nie podejrzewa, że właśnie tutaj swoją ,,działalność" prowadzi jeden z najbardziej brutalnych morderców. Kiedy zostają znalezione zwłoki narkomana policja początkowo jest pewna, że zmarł on z przedawkowania... Jednak szybko okazuje się, że sprawa ma drugie dno. Śmierć mężczyzny zapoczątkowała całą lawinę wydarzeń... Jednak czy uda się na czas zapobiec kolejnym zgonom?

 

,,Wiem kiedy umrzesz" to książka, która wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Zarówno świat przedstawiony, bohaterowie jak i fabuła świetnie ze sobą współgrają i budzą podziw czytelnika. Zasiadając do książki miałam co do niej spore oczekiwania i muszę powiedzieć, że nie zawiodłam się na niej, a te oczekiwania zostały spełnione prawie w stu procentach.

 

Jednym z mocniejszych elementów tej książki jest atmosfera. Jest ona duszna, gęsta, mroczna, momentami mrożąca krew w żyłach. Autor zaskoczył mnie tym, że nie stawia na pierwszym miejscu na opisy brutalności. Wręcz przeciwnie bardziej skupia się na psychologicznej warstwie i powolnemu, stopniowemu odsłanianiu prawdy, oraz kolejnych tajemnic. Czytając tę historię czujemy niepokój i zagrożenie. Domyślamy się, że morderca to nie osoba z zewnątrz, to osoba, która należy do niewielkiej społeczności Złoczyna.

 

Bardzo ciekawie i realistycznie są tutaj przedstawione postaci policjantów zajmujących się śledztwem. Komisariat w małej miejscowości, gdzie głównie zajmują się drobnymi przestepstwami nagle musi stawić czoła morderstwu. Policjanci ci są zmęczeni codziennością i rutyną dnia. Są to osoby z którymi łatwo się utożsamiać, bo przeżywają te lepsze i gorsze momenty. Nie są to bohaterowie nieomylni, wręcz przeciwnie niejednokrotnie popełniają błędy. Plus dla autora, że nie zrobił z nich postaci wyidealizowanych tylko tak po prostu ludzkich.

 

Muszę wspomnieć też o elemencie, który najbardziej mi się w całej książce podobał. Chodzi o opisy i odczucia uwięzionych kobiet... Te rozdziały wzbudziły we mnie najwięcej emocji i ten niepokój był aż namacalny! Genialny zabieg i cieszę się, że autor w tak ciekawy sposób podszedł do tego. Nie są to suche informacje, a bardzo emocjonalne i działające na wyobraźnię przekazy.

 

Jednak nie jest to książka bez wad. Jako, że fabuła rozgrywa się na Śląsku mamy do czynienia z gwarą. Niestety momentami nie mogłam zrozumieć danych sformułowań i wyłapywałam po prostu z kontekstu. Zabrakło mi przypisów na dole strony. Ale.. wyjaśnienia były zawarte na końcu książki. Może i mój błąd, że tego nie sprawdziłam, ale mogła być podana informacja, że wyjaśnienia będą dostępne na końcu książki.

 

Reasumując, ,,Wiem kiedy umrzesz" to powieść, którą z całego serca mogę polecić fanom ciekawych i wciągających kryminałów. Jednak jeżeli liczycie na brutalne opisy to tutaj za wiele ich nie dostaniecie. Ale dostaniecie za to dobrze rozwiniętą fabułę, świetnie wykreowanych bohaterów, mroczną atmosferę jak i mocno zaskakujące zakończenie. To historia o tym, że nawet w najmniejszej i najbardziej spokojnej mieścinie może czaić się zło i nikt nie może czuć się bezpiecznie...

 

IG: libresunn

Link do opinii
Avatar użytkownika - ktomzynska
ktomzynska
Przeczytane:2025-11-27, Ocena: 6, Przeczytałam,

Czy zdarzyło Ci się kiedyś spojrzeć na pozornie zwyczajne miasteczko i pomyśleć: ,,Tu naprawdę nic złego nie może się wydarzyć"... a potem odkryć, że właśnie tam kryje się największy koszmar?

 

Przyznam, że jak tak miałam całkiem niedawno, bo w miejscowości niedaleko mnie w krótkim odstępie czasu znaleziono zwłoki 4 osób... Miałam też tak, gdy weszłam w świat ,,Wiem kiedy umrzesz" Roberta J. Szmidta. I uwierz mi - Złoczyn tylko udaje, że śpi.

 

Na pierwszy rzut oka Złoczyn to miejsce jak setki innych na styku Górnego Śląska i Zagłębia. Miasteczko, w którym częściej słyszysz o stłuczce pod marketem niż o zabójstwie. Policjanci wykonują rutynowe czynności, mieszkańcy powtarzają swoje codzienne rytuały, a zło... cóż, zło najwyraźniej nauczyło się doskonałej kamuflażu. I właśnie dlatego jego obecność uderza mocniej niż zwykle.

 

Wszystko zaczyna się od zgonu po przedawkowaniu. Brzmi banalnie, prawda? Ale to właśnie ta banalność okazuje się zaproszeniem do koszmaru. Jeden ślad, jeden drobiazg znalezony przypadkiem - i nagle ktoś zauważa pęknięcie w murze normalności. Od tego momentu nic już nie jest oczywiste.

 

Szmidt robi to, co uwielbiam w kryminałach: sprawia, że czuję się jak policjant, który wierzy w proste rozwiązanie... a jednak gdzieś głęboko, instynkt podpowiada mi, że ta układanka aż za dobrze się składa. Bo kiedy wszystkie puzzle pasują idealnie, to ja wiem, że ktoś manipuluje obrazem. I dokładnie tak jest tutaj.

 

Im dalej idę śladami bohaterów, tym mocniej rośnie we mnie niepokój. Autor nie tylko buduje napięcie - on je dawkuje jak truciznę. Najpierw łagodnie, ledwo wyczuwalnie, potem coraz mocniej, aż czuję, że moje własne tętno przyspiesza. Historie ofiar wdzierają się pod skórę, lokalne smaczki i gwara budują atmosferę, a Złoczyn zaczyna żyć przede mną jak realne miejsce, które mogłabym odwiedzić... i w którym, szczerze mówiąc, chyba nie chciałabym zostać po zmroku.

 

Ogromnym plusem jest to, jak Szmidt odmalowuje środowisko policyjne. Nie idealizuje go, nie tworzy superbohaterów, a jednak daje nam postać aspiranta Damięckiego, dzięki któremu czuję, że w tym całym chaosie istnieje jakaś iskra profesjonalizmu i zdrowego rozsądku. To takie światełko, za którym chce się iść - nawet jeśli droga prowadzi w stronę bardzo ciemnych zakamarków.

 

A kiedy już wydaje Ci się, że znasz prawdę... autor jednym ruchem przewraca planszę. Końcówka? No cóż - nazwijmy to uczciwie: Szmidt odpala dynamit i odchodzi od stołu. Tak po prostu. Zostawiając mnie z szeroko otwartymi oczami i pytaniem ,,gdzie jest reszta?!".

Czytałam finał dwa razy. Za drugim nadal nie czułam się przygotowana.

 

To książka, która nie tylko budzi niepokój - ona go pielęgnuje. Wciąga, zwodzi, udowadnia, że mrok nigdy nie jest pusty, tylko cierpliwie czeka. A jeśli lubisz kryminały, które zaczynają się od rutyny, a kończą jak uderzenie młotem w szkło... ta historia jest zdecydowanie dla Ciebie.

 

Ocena: 9/10. I Szmidt, dlaczego zostawiłeś mnie z takim zakończeniem?!

Link do opinii
Inne książki autora
Kroniki Jednorożca. Wojna
Robert J. Szmidt0
Okładka ksiązki - Kroniki Jednorożca. Wojna

Polowanie na polskich esperów dobiegło końca, jednak ci, którzy ocaleli z pogromu, nie zamierzają złożyć broni. Telepata Edmund Lis i jego ekipa wypowiadają...

Per aspera ad astra
Robert J. Szmidt0
Okładka ksiązki - Per aspera ad astra

Pierwsza polska space opera wydana w USA z rekomendacjami Davida Webera, Nancy Kress, Mike'a Resnicka, Jacka Campbella, Kevina J. Andersona. Długo oczekiwany...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy