Witajcie w ponurym i przerażającym świecie, pełnym dramatów i niesprawiedliwości
Człowiek szukający wolności kontra zniewalający go, nieludzki system, sterowany przez przywódców, kierujących się obłąkanymi ideami. Oto motyw przewodni antologii opowiadań Jacka Piekary, napisanych w latach 80. i 90. Część z nich została opublikowana w czasopismach i książkach, ale dla kilku obecne wydanie jest absolutną premierą, gdyż nigdy wcześniej nie zaprezentowano ich w żadnej formie.W zbiorze przede wszystkim znajdziemy tak popularną trzydzieści-czterdzieści lat temu, fantastykę ,,bliskiego zasięgu", zajmującą się problemami społecznymi i politycznymi.
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 2025-07-01
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 576
Jacek Piekara znany jest szerokiemu gronu czytelników przede wszystkim jako autor kontrowersyjnego, brutalnego i mrocznego cyklu o inkwizytorze Mordimerze Madderdinie. Jednak zbiór opowiadań „Witajcie w moim Piekle” pozwala spojrzeć na pisarza z zupełnie innej perspektywy – jako na autora zaangażowanego społecznie, komentującego rzeczywistość w duchu klasycznej fantastyki „bliskiego zasięgu”.
Zebrane w tomie opowiadania powstały w latach 80. i 90., czyli w okresie, kiedy Polska oraz cały blok wschodni zmagały się z przemianami ustrojowymi, represjami systemu i niepewnością jutra. To właśnie w tym kontekście najlepiej odczytywać poszczególne historie – jako alegorie i diagnozy społeczne, podszyte gorzkim komentarzem oraz niepokojem o przyszłość człowieka w świecie zniewolenia.
Tematem przewodnim antologii jest walka jednostki z bezdusznym, opresyjnym systemem, sterowanym przez fanatycznych przywódców i chore idee. Bohaterowie Piekary często są zwyczajni, ale ich losy tragiczne – uwikłani w absurdalne i nieludzkie realia, starają się zachować resztki godności, wolności i człowieczeństwa. Autor nie szczędzi im cierpienia, ale w tym właśnie tkwi siła tych opowieści – są szczere, brutalne i bolesne, ale przy tym bardzo ludzkie.
Styl Piekary w tych tekstach różni się od tego znanego z cyklu inkwizytorskiego – mniej tu sarkazmu i brutalnego humoru, a więcej melancholii, refleksji i pewnej stylistycznej surowości, która dobrze współgra z treścią. Co ciekawe, niektóre opowiadania przypominają twórczość Stanisława Lema, zwłaszcza pod względem podejmowanej tematyki i konstrukcji świata przedstawionego. Podobnie jak Lem, Piekara posługuje się fantastyką jako narzędziem krytyki społecznej i politycznej, tworząc dystopijne wizje, które skłaniają do myślenia.
Warto podkreślić, że część opowiadań ukazuje się w tej książce po raz pierwszy – są to więc teksty unikalne i nieznane dotąd nawet wiernym fanom autora. Dla osób przyzwyczajonych do „miecza i ognia” Mordimera, ten zbiór może być pozytywnym zaskoczeniem. To dojrzała, momentami filozoficzna fantastyka, która udowadnia, że Piekara nie jest pisarzem jednowymiarowym i potrafi sięgnąć po zupełnie inne środki wyrazu, by opowiadać o sprawach uniwersalnych.
„Witajcie w moim Piekle” to zbiór, który zdecydowanie zasługuje na uwagę. Nie tylko dlatego, że prezentuje nieznane dotąd teksty znanego pisarza, ale przede wszystkim dlatego, że przypomina, iż fantastyka może i powinna dotykać tematów istotnych, wykraczających poza czystą rozrywkę. To książka gorzka, ale ważna – i bez wątpienia zostawiająca po sobie ślad.
Oto on, inkwizytor i Sługa Boży, człowiek głębokiej wiary. Oto dwie minipowieści, których bohaterem i narratorem jest Mordimer Madderdin, świeżo promowany...
Niewidoma mała księżniczka, której macocha jest potężną czarodziejką. Fałszywy egzorcysta, który zostaje wezwany przez Panią podziemnego światka. Wiejski...
Przeczytane:2026-02-07, Ocena: 5, Przeczytałam,
Myślę, że Jacka Piekary przedstawiać nie trzeba. Wszak to jeden z bardziej znanych twórców polskiej fantastyki. Jakby ktoś miał wątpliwości to ten on „Inkwizytora”. Ale ja dziś nie o Mordimerze, a o zbiorze opowiadań tego autora pt. „Witajcie w moim piekle”. Opowiadań, które powstały w latach 80 i 90 XX wieku. Opowiadań przeróżnych, udowadniających, że na pisarza nie można patrzeć przez pryzmat nawet najbardziej topowego dzieła. Opowiadań pokazujących pisarza odważnego i świetnie rozumiejącego szeroko pojętą fantastykę.
Bo fantastyka to dalekie wyprawy w kosmos, epickie walki ze smokami, jak i przyziemne sprawy ukazane w nowych wymiarach, a Piekara śmiało korzysta z wszelkich możliwości jakie ona daje. Pasuje do nich powiedzenie: „Cel uświęca środki”. Wielu pisarzy pokazało, że opowiadania są świetnym narzędziem do komentowania rzeczywistości. Piekara okazuje się bystrym obserwatorem, a swoje wnioski śmiało przekształca w słowa. Jak sugeruje tytuł zbioru, jest w tym nutka mroku, pesymizmu. Jednostka jest raczej w na przegranej pozycji względem systemu. Ale to nic, bo każdy przypadek pokazuje absurdy, wzmaga czujność, skłania do refleksji i szukania rozwiązań. A tego system boi się najbardziej, że jednostka przejrzy na oczy.
Piekara ostrzega nas, że czytamy na własną odpowiedzialność. Bardzo asekuruje się podkreślając, że to stare teksty, że tworząc je był młody i literacko nieokrzesany. A ja uważam, że niepotrzebnie, bo poziom jest, owszem, nierówny, ale to nie jest nic niezwykłego przy zbiorach opowiadań. Natomiast wyłania się z nich inteligentny człowiek operujący fajnym, surowym językiem, który nadaje jego tekstom mroku i fatalizmu. Odważnie sięgający po różne formy wyrazu. I może nie wszystkie eksperymenty były udane, ale dzięki swojej przenikliwości Piekara nadał swoim opowiadaniom ponadczasowość. Użył fantastyki do komentowania rzeczywistości, tamtego czasu, ale uchwycił jakże uniwersalne problemy.