Własny pokój

Wydawnictwo: OsnoVa
Data wydania: 2019-03-08
Kategoria: Inne
ISBN: bd
Liczba stron: 0
Tłumaczenie: Agnieszka Graff

Ocena: 5.25 (4 głosów)
Inne wydania:

Dziewięćdziesiąt lat temu ukazał się esej Virginii Woolf „Własny pokój“. Brytyjska pisarka miała już wówczas renomę, a za sobą takie dzieła jak „Pani Dalloway“, „Orlando“, „Do latarni morskiej“. I właśnie w takim momencie życia, dobiegając pięćdziesiątki, postanowiła opowiedzieć kobietom o tym, co jej zdaniem jest najistotniejsze: namówić je do tego, aby zawalczyły o własny, najlepiej zamykany na klucz pokój, w którym będą mogły spokojnie myśleć i tworzyć oraz o własne pieniądze.

Wydawnictwo OsnoVa postanowiło przypomnieć ten legendarny esej nie tylko ze względu na jubileusz, który obchodzi, ale przede wszystkim dlatego, że problemy poruszane w nim nadal są aktualne. Oczywiście, współczesny świat wygląda zupełnie inaczej niż ten, w którym żyła Woolf, ale napisane przez nią słowa nadal brzmią znajomo: „Kiedy więc każę wam zarabiać pieniądze i zdobyć własny pokój, w istocie proszę was o to, byście żyły świadome rzeczywistości, a więc wiodły żywot fascynujący, niezależnie od tego, czy uda wam się przekazać innym jego treść“. Czy nie na tym właśnie zależy kobietom żyjącym w XXI wieku?

Esej Woolf w doskonałym tłumaczeniu Agnieszki Graff to jedynie połowa książki. Na tę pozycję wydawniczą składają się także portrety sześciu Polek, które zdają się wypełniać testament Woolf: Magdy Cieleckiej, Edyty Bartosiewicz, Joanny Bator, Ewy Woydyłło, Martyny Wojciechowskiej i Katarzyny Kozyry. Napisały o nich Sylwia Chutnik i Karolina Sulej.

Każda z bohaterek pochodzi z innego środowiska, ale łączy jej jedno – niezależność poglądów i chęć zrozumienia swojego miejsca w świecie.

„W swoim życiu popełniałam mnóstwo błędów. Byłam jak rozpędzona kula śniegowa, do tego strasznie uparta. Długo nie dawałam się wyrzucić ze strefy toksycznego komfortu“, opowiada w książce Edyta Bartosiewicz.

„Jest taka pora nocy, między trzecią a świtem, kiedy bywa, że przypominam sobie wszystkie klęski, upokorzenia, to, że czas mija, zaraz będę stara, a potem umrę i nie zdążę już wielu rzeczy“, mówi Joanna Bator.

Martyna Wojciechowska nieczęsto opowiada o tych momentach, w których nie czuje się wcale pewna siebie i silna. Dla tej książki zrobiła wyjątek: „Kiedy coś pójdzie nie tak, to mam syndrom wchodzenia do wilczej nory i wylizywania ran. Nie chodzę, nie opowiadam, nie dzielę z przyjaciółkami włosa na czworo. Jeśli podejrzanie nie odbieram telefonu, to sygnał, że przemyśliwuję“, przyznaje.

A Magda Cielecka? Jak zwykle szczerze i bezkompromisowo opowiada o tych momentach, kiedy pozwala sobie odpuszczać: „Z wiekiem chce się odpowiedzialność oddać komuś innemu. Albo pewne rzeczy ma się w nosie. Leży papierek? Niech leży. Trudno. Nie zmienię całego świata i nie upilnuję całego teatru. Liderki są czasem zmęczone“.

Katarzyna Kozyra, jedna z najbardziej utalentowanych polskich artystek opowiadając o swoich przeżyciach wiele mówi także o roli kobiety artystki. Zgadza się, że twórcze kobiety mają wreszcie dla siebie miejsce w świecie, nie wsadzają już ich jako histeryczek do domu wariatów. Wciąż jednak system jest zbudowany tak, żeby musiały one starać się bardziej, bardziej się trudzić i odbierać prestiż i wynagrodzenie niewspółmierne do trudu.

I jeszcze Ewa Woydyłło, psycholog, terapeutka uzależnień. Jej słowa mogą być wspaniałym podsumowaniem całej książki: „Virginia Woolf pisała o kobietach artystkach, ale jej esej o twórczości dotyczy nas wszystkich. W każdym jest coś z twórcy. Nie trzeba robić z tego zawodu, można praktykować po godzinach, mieć po prostu twórcze życie“.

Lektura eseju, a także opowieści zaproszonych do książki kobiet dowodzą, że „Własny pokój“ wciąż pozostaje niezwykle aktualny pomimo, że powstał 90 lat temu! Warto go czytać, rozmyślać o nim i rozmawiać.

Tagi: esej

Kup książkę Własny pokój

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Własny pokój

Ciut anachroniczna, jednak posiadająca swój zalatujący naftaliną urok, błyskotliwie napisana książeczka, w której aż roi się od wielkich nazwisk, i to nie tylko w pełni męskich Thackerayów czy Dickensów, ale przede wszystkim działających pod przykrywką Eliotów i Sandów w spódnicach oraz bezwstydnie ujawniających swą kobiecość (ale na szczęście ukrywających pisarskie próby pod kawałkami bibuły czy zwojami robótek) panienek Bronte i Austen. Woolf pozwala sobie na beztroską literacką zabawę, z lubością zaludniając esej fikcyjnymi postaciami i książkami, które na kartach jej publikacji często korespondują z dziełami realnie istniejących twórców. To za jej podszeptem Mary Carmichael w swym fikcyjnym debiucie zapisuje przełomowe w dziejach literatury zdanie "Chloe lubiła Oliwię", zmierzch zapada na zawołanie, a pory roku w przeciągu jednego popołudnia niepostrzeżenie przechodzą jedna w drugą. Pisarka wyobraża sobie i opisuje m.in. jak wyglądałoby życie utalentowanej siostry Szekspira,gdyby ta rzeczywiście przyszła na świat,posiadała zadatki na geniusza i niezłomną chęć spróbowania swych sił w teatrze, a także wnikliwie analizuje treść nigdy nienapisanej powieści "Przygody życia", na jej przykładzie ukazując kondycję kobiecego pisarstwa i jego możliwe kierunki rozwoju. Wiele stron zajmują Virginii tego typu, wielce pouczające, zmuszające czytelników do refleksji, nie pozbawione oryginalności "gdybania". W kilku kwestiach trudno mi jednak podzielać punkt widzenia zaprezentowany w książce. Nigdy na przykład nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że "geniusz pisarski Jane Austen nie dorównywał geniuszowi Charlotte Bronte", bez względu na to, czy jest to przeświadczenie samej Woolf, czy też tylko jej bohaterki-eseistki Mary Beton (z którą zresztą sama Autorka pozwala się nie zgadzać), być może dlatego, że w odróżnieniu od Virginii mnie akurat niezwykle mierzi pewna tak ceniona przez nią cecha kobiecego pisarstwa, a mianowicie jego sentymentalizm (który niestety często bywa przesadzony) i kładzenie nacisku na dogłębne, drobiazgowe opisywanie przeżyć (gdyż bez dobrego warsztatu pisarskiego często wychodzą z tego typu prób wyłącznie nieznośnie afektowane potworki). Nie uważam również, jak w pewnym momencie zdaje się sugerować Mary B. (lub kryjąca się za jej bezpiecznym, fikcyjnym obliczem Autorka), by pozbawione "żeńskiej" egzaltacji strofy i wersy były nieautentyczne, czy też w każdym przypadku stanowiły przejaw tłumienia kobiecego ducha na rzecz pisania na modłę "męską". Być może były kobiety, które bały się posądzenia o sentymentalność, przez co tłamsiły swe uczucia i starały się dostosować do obowiązujących w literaturze wzorców, ustanowionych przez piszących i publikujących mężczyzn, ale z pewnością były też takie, w których naturze sentymentalizm zwyczajnie nie leży, więc by pisać w taki a nie inny sposób nie musiały się dostosowywać, okaleczać swych powieści, czy też wyrzekać się siebie. Wszystko jest kwestią wrażliwości, i piszącego i czytającego. Świetne są natomiast spostrzeżenia dotyczące androgenicznego charakteru wielkich umysłowości, warunków koniecznych do zaistnienia prawdziwego, literackiego obrazu kobiet i mężczyzn, oraz szkodliwego wpływu świadomości własnej płci na wszelkie pisarskie próby ("jest dla pisarza rzeczą zabójczą myśleć o swojej płci. Zabójczym jest być tylko i wyłącznie mężczyzną lub tylko i wyłącznie kobietą; trzeba być męsko-kobiecym lub kobieco-męskim"). Jedno jest pewne: każdy, niezależnie od płci, powinien posiadać swój własny pokój. Kobiety, jak podkreśla Woolf, niezwykle długo musiały o takie miejsce walczyć i (wbrew męskim życzeniom oraz oczekiwaniom) nie złożyły broni. Teraz, gdy mają już tę niezbędną do życia i tworzenia, osobistą przestrzeń, mogą pisać - na każdy temat, bardziej lub mniej egzaltowanie, jak im się żywnie podoba.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Zawolka
Zawolka
Przeczytane:2013-09-01, Ocena: 6, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - Zawolka
Zawolka
Przeczytane:2013-09-01, Ocena: 6, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - agni79
agni79
Przeczytane:2011-06-20, Ocena: 5, Przeczytałam,
Recenzje miesiąca
Pod naszym niebem
Sylwia Kubik
Pod naszym niebem
My Secret Youtube Life
Charlotte Seager
My Secret Youtube Life
Tylko dla dorosłych
Nina Majewska-Brown
Tylko dla dorosłych
Cecylio, obudź się!
Dorota Wójcik
Cecylio, obudź się!
Marzycielka
Katarzyna Michalak
Marzycielka
Ojciec, czyli o Pieronku
Szymon Wróbel
Ojciec, czyli o Pieronku
Kolory pawich piór
Jojo Moyes;
Kolory pawich piór
Bułgaria. Złoto i Rakija
Magdalena Genow
Bułgaria. Złoto i Rakija
Widowisko
Przemysław Borkowski;
Widowisko
Pokaż wszystkie recenzje