GYULA KRÚDY (1878-1933) to wciąż żywa legenda węgierskiej literatury. Powieściopisarz, nowelista, publicysta, który zostawił po sobie kilkadziesiąt tomów zróżnicowanej pod względem tematycznym, lecz wyjątkowo spójnej, jeśli chodzi o styl, prozy.
Krúdy stworzył swoje alter ego, publikując w roku 1911 pierwsze opowiadania sindbadowskie. Napisał ich około stu; niniejszy tom stanowi obszerny wybór z tego dorobku. Przez całe życie snuł historię melancholijnego, pogrążonego w marzeniach Węgra, którym był jego Sindbad, żeglujący po osobliwej czasoprzestrzeni, noszącej cechy schyłkowej c.k. monarchii.
Węgierskiego Sindbada poznajemy w momencie, gdy już przemierzył świat, lecz nie urzekły go egzotyczne krainy, bo – „gdy pływał po najpiękniejszych morzach, mając nad głową najciemniejsze chmury i najczerwieńsze żagle, nie widział nic oprócz kąpiącej się przy brzegu córki rybaka”. I właśnie tę córkę rybaka postanawia po latach odwiedzić; ją , a może wszystkie „sto siedem kobiet”, które – jak mniema czy raczej tylko się łudzi - tchną w niego nowe życie.
Pierwsza podróż wiedzie Sindbada do fertycznej Anny, szarookiej i skłonnej do śmiechu. Podróż druga do ciemnowłosej, lekko zezującej Irmy. Trzecia prowadzi do niewinnej Lenke. Czwarta do Amalii o włosach barwy kasztanów…
Sindbad gonił za chimerą. „Lubił wszystko, co było kłamstwem, iluzją, zmyśleniem, fabułą – gdybyż tak choć raz mógł w różowym trykocie pohuśtać się na trapezie! – być organistą w książęcym pałacu czy spowiednikiem w jezuickim kościele! Wziętym ginekologiem w Peszcie lub młodym nauczycielem na żeńskiej pensji! Nocną lampką w Sacré Coeur czy inicjałem w tekście modlitwy, którą kobiety odmawiają w intencji ukochanych, u franciszkanów. Szybą, przez która przesyła się pocałunki, świętym obrazkiem pod poduszką, jedwabną wstążką u gorsetu i zakazanym poetą, którego wiersze kobiety czytują ukradkiem."
*
Posłowie Elżbieta Cygielska
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-03-17
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 364
Język oryginału: węgierski
Tłumaczenie: Elżbieta Cygielska, Anna Górecka
Przeczytane:2025-04-15, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2025, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2025 roku, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2025, czytam regularnie, Egzemplarz recenzencki,
W 1913 roku Bolesław Leśmian wydał Przygody Sindbada Żeglarza - opowieść o postaci rodem z Baśni tysiąca i jednej nocy, lecz przetworzoną, przepuszczoną przez leśmianowski filtr. W podobnym czasie pewien znany już wtedy węgierski pisarz, Gyula Krúdy, zaczyna tworzyć cykl opowiadań o Sindbadzie, jego przygodach, podróżach i przede wszystkim kobietach, które kochał lub/i które jego kochały. Ów przypadek może wskazywać na to, że wielkie umysły krążą wokół podobnych tematów. Chciałbym jednak skupić się na węgierskim Sindbadzie, bo powiedzieć, że to jest dobra literatura, to nic nie powiedzieć.
Wszystkie kobiety Sindbada stanowią zbiór opowiadań, których akcja toczy się na węgierskiej prowincji CK monarchii czasów belle epoque, z wyraźnie widocznymi tendencjami fin de siecle'u. Sindbad dawniej musiał podróżować daleko, teraz pozostały mu rejsy po miasteczkach Austro-Węgier gdzieś w stopklatce na przełomie wieków XIX i XX. Żegluje bez statku od miejsca do miejsca w poszukiwaniu kobiet, które kochał i chciałby pokochać. Miłość, wraz z namiętnością, wydaje się tym, dzięki czemu chwyta wiatr w żagle. Rozkochuje w sobie niezliczone zastępy panien, żon i wdów, by zaraz je pozostawić na nie wiadomo, jak długo. Wraca do dawnych kochanek, oszukuje, uwodzi, ale bywa, że i sam pada ofiarą własnej gry. Sindbad żyje ciągle w przeszłości, na wpół prawdziwej, na wpół zmyślonej.
Krúdy tworzy dla swojego bohatera czasoprzestrzeń niemal mityczną, w której czas stanowi konstrukt bardzo umowny, a miejsca odnoszą się do lokacji każdemu znajomych (karczma, teatr, rynek, kościół etc.). Sindbad pojawia się w nich nieoczekiwanie, a same opowieści przypominają czasami sny, rozpoczynające się w trakcie wydarzeń, dziejące się jednocześnie wszędzie i nigdzie, pozbawione wyraźnego zakończenia. Ramy świata przedstawionego wydają się rozmyte, jakby majaczyły gdzieś za mgłą (wspomnień?), bohater zaś podróżuje przez morze mgły do kolejnego portu, który go przyzywa myślami dawnej miłości.
Sindbad zdaje się istnieć poza czasem, a nawet poza życiem i śmiercią -jak pisze w posłowiu jedna z tłumaczek, Elżbieta Cygielska: "Nie wiadomo, ile lat ma bohater, w gruncie rzeczy cały czas jest mężczyzną w smudze cienia, zagrożonym zawałem lub innym rodzajem przedwczesnej śmierci". I rzeczywiście, Sindbad raz zostaje przedstawiony jako "młody stulatek", by w innej opowieści stać się "trzystuletnim dżentelmenem", by jeszcze w innej ukazać się jako starzec lub umrzeć w kwiecie wieku czy powracać wielokrotnie zza grobu. Opowiadania nie łączą się w historię życia postaci, przypominają pod tym względem baśń lub mit - przygody Sindbada dzieją się niezależnie od siebie.
Wspaniała to była podróż z Sindbadem, pełna humoru i melancholii, pięknych fraz równie pięknie przełożonych na polski przez Elżbietę Cygielską i Annę Górecką. Mam nadzieję, że będę miał okazję wrócić jeszcze do tych opowiadań, a wcześniej poznać inne teksty Gyuli Krúdy'ego.