Być może ktoś kłamie. Ale co wtedy, gdy kłamią wszyscy? Ada wprowadza się do swojego partnera Miłosza i zaczyna opiekować się jego sześcioletnią córką Kamilą. Ich sąsiadujący z lasem dom wydaje się być idealnym azylem. Albo perfekcyjną pułapką. Adrianna zauważa niepokojące ślady w ogrodzie, dowiaduje się także, że sprawa śmierci byłej żony Miłosza pozostaje niejasna. Na domiar złego, w życiu Ady pojawia się tajemnicza kobieta, która twierdzi, że jeśli Ada nie dowie się, co przytrafiło się jej poprzedniczce, podzieli jej los. Adrianna zaczyna odkrywać mroczne sekrety żony Miłosza, przy okazji starając się nie dopuścić, by jej własne tajemnice ujrzały światło dzienne.
,,Nie wierzcie ludziom, którzy mówią, że nie mają sekretów. Każdy je ma."
Wydawnictwo: Filia
Data wydania: 2026-04-29
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 400
Aleksandra Polańska napisała już 6 książek i widać, że pasjonuje ją mroczna strona człowieka. Nie ujrzymy w jej notce biograficznej historii obyczajowych, zawsze jednak możemy liczyć na wspaniałą mieszankę gatunkową, jaką niewątpliwie jest kryminał/sensacja/thriller. Dla mnie samej nie jest to pierwsze spotkanie z piórem autorki, a ,,Wszystkie nasze sekrety" to najnowsze działo pani Aleksandry.
Tytuł idealnie pasuje do całej fabuły. Na przestrzeni 396 stron sekret dosłownie goni następną tajemnicę. Nie bez powodu na świetnie zaprojektowanej okładce czytamy bardzo dobitne słowa: NIE WIERZCIE LUDZIOM, KTÓRZY MÓWIĄ, ŻE NIE MAJĄ SEKRETÓW. KAŻDY JE MA. Zgadzam się z tymi słowami w 100%, a jedyną zmienną jest moc ukrywanej sprawy. Ot, taka właśnie tajemnicza jest natura człowieka, a dzięki tej książce możemy ten temat głęboko przemyśleć, a nawet porozmawiać w szerszym gronie. Cóż, niech pierwszy rzuci kamieniem ten, którzy jest czysty jak łza. No i na pewno to dobrze, że nie można czytać ludziom w myślach- to by dopiero było...
Już sam prolog zapewnia nam mocne wrażenia- takie, które świetnie pasują do uwielbianego przez pisarkę gatunku. Nie brakuje tajemnic, ale też mordu oraz bardziej sentymentalnych dialogów. Nowa powieść Aleksandry Polańskiej została tak napisana, że czytelnik nie ma czasu na nudę. Sama już nieco poznałam się na stylu autorki, dlatego bez wahania sięgnęłam po jej kolejną propozycję. Siadajcie zatem wygodnie, czytajcie i poznawajcie wszystkie sekrety, bo odpowiednie emocje są tu gwarantowane.
Podczas lektury uczucie strachu się w nas potęguje. Trzeba się jednak dowiedzieć, kto i dlaczego w makabryczny sposób stracił życie. Musimy przejść przez wiele intryg i niewiadomych, ale to tak naprawdę nic trudnego. Sama koniecznie chciałam dotrzeć do końcowych dialogów i cieszę się, że stało się to w tak ekspresowym tempie. Wystarczyły mi bowiem 2 wieczory, by pomieszaną zagadkę ułożyć w sensowną całość.
Bardzo interesujący jest też wątek mówiący o relacjach matki z córką. Ada, główna bohaterka, pokaże nam, jak to jest być tą gorszą, mało kreatywną, a przez to zdeptywaną przez matkę niczym robak. Czy takie sytuacje można przenieść i do realnego życia? Tak, to bardzo smutna prawda.
Istotą całej powieści jest też piękny, ogromny dom położony na skraju lasu. Należy on do Miłosza, nowego partnera Ady. Czy jednak wiele metrów kwadratowych to istny raj na ziemi? Sprawdźcie to sami, ale bądźcie też czujni. To, co pięknie wygląda na zdjęciu, wcale takie być nie musi.
Zastanawiałam się też, czy dobrze jest być osobą wścibską i węszyć, nawet w nie swojej sprawie? Z opisów stworzonych przez Aleksandrę Polańską wychodzi mi coś sprzecznego. Z jednej strony- świetnie jest interweniować czy szukać rozwiązań poprzez zadawanie pytań. Z drugiej natomiast- osoby wścibskie nie są dobrze postrzegane przez najbliższe otoczenie. A co Wy o tym myślicie, Drodzy Czytelnicy? Spróbujcie szczerze przeanalizować tę kwestię.
Czy zatem ,,Wszystkie nasze sekrety" zapewniają odbiorcom wielość emocji? Moim zdaniem tak, Już sam pomysł, by fabułę przedstawić z perspektywy Ady, jak i Moniki (zmarłej żony Miłosza) to świetne rozwiązanie. Dzięki tak ważnemu zabiegowi literackiemu kompletne inaczej opracowujemy sobie w głowie całą fabułę, a nawet bywamy zaskoczeni finałem. Sama zakładałam całkiem inny finisz, a tymczasem Aleksandra Polańska wymyśliła mocne i nieprzerysowane zakończenie. To także plus, który jest dowodem na inwencję człowieka pióra.
,,Nie warto wierzyć ludziom, którzy zapewniają, że nie mają żadnych sekretów. Każdy je ma".
Kiedy Ada nagle traci pracę rejestratorki, postanawia przyjąć propozycję swojego partnera i zamieszkać z nim oraz jego sześcioletnią córką w domu pod lasem. Od samego początku w posiadłości unosi się jednak cień zmarłej żony mężczyzny. Choć ich małżeństwo wydawało się jak z bajki, Ada szybko zaczyna podejrzewać, że okoliczności tej śmierci nie zostały do końca wyjaśnione. Kolejne odkrywane fakty budzą w niej coraz większy niepokój. Sytuację komplikuje fakt, że sama Ada desperacko ukrywa własne sekrety, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego.
Ten thriller psychologiczny to gęsto utkana sieć kłamstw i pozorów. Od samego początku czułam, że pod piękną fasadą kryją się mroczne sekrety, zdolne zniszczyć to, co wydaje się idealne. Choć główna bohaterka, Ada, początkowo nie wzbudziła mojej sympatii, szybko doceniłam jej cierpliwość i serce, które wkładała w opiekę nad przyszłą pasierbicą. Trzeba przyznać, że nie było łatwo, bo dziewczynka z dość śmiało testowała jej granice, co tylko bardziej potęgowało i tak już napiętą atmosferę.
Autorka umiejętnie dawkuje emocje, stosując cliffhangery i sprawnie zmienia tempo akcji. Choć momentami odnosiłam wrażenie, że w fabułę wkrada się lekki chaos i zbyt wiele wątków. Autorka nie spieszy się z odkrywaniem kart, skupiając się na klimacie i budowaniu portretów psychologicznych. W pewnym momencie pada jedno zdanie, które całkowicie zmienia spojrzenie na sytuację. Zaczęłam się zastanawiać: jak to możliwe? Czy wszystko jest jedną wielką mistyfikacją? Odpowiedzi Wam oczywiście nie zdradzę, ale finał pozytywnie mnie zaskoczył. Za to ogromny plus, bo uwielbiam nieoczywiste zwroty akcji.
Są takie thrillery, które straszą mordercą. Są też takie, które próbują zaszokować brutalnością albo nagłymi zwrotami akcji. Ale "Wszystkie nasze sekrety" działa zupełnie inaczej. Ta książka nie atakuje czytelnika od pierwszych stron. Ona powoli wślizguje się pod skórę. Najpierw pojawia się lekki dyskomfort. Potem nieufność. A w końcu człowiek łapie się na tym, że analizuje każde zdanie i każde milczenie, bo ma wrażenie, że prawda cały czas stoi tuż obok, tylko nikt nie chce jej wypowiedzieć na głos.
Najbardziej uderzyło mnie to, jak bardzo ta historia opiera się na emocjach, które trudno nazwać. To nie jest zwykły strach. Bardziej uczucie ciągłego napięcia, jak wtedy, gdy wracasz wieczorem do domu i nagle orientujesz się, że ktoś idzie kilka kroków za tobą. Niby nic się nie dzieje, ale organizm i tak pozostaje w gotowości. Właśnie takie emocje wywołuje ta książka. Nie krzyczy. Nie epatuje dramatami. Ona szepcze, że coś jest nie tak.
I może właśnie dlatego wypada tak dobrze.
Autorka bardzo umiejętnie bawi się poczuciem bezpieczeństwa. Pokazuje miejsce, które teoretycznie powinno kojarzyć się ze spokojem, bliskością i nowym początkiem, a potem krok po kroku odbiera czytelnikowi ten komfort. Dom staje się coraz bardziej duszny. Las przestaje być zwykłym tłem, a zaczyna przypominać granicę między tym, co widoczne, a tym, co ktoś bardzo desperacko próbuje ukryć. Podczas czytania miałam wrażenie, że wszystko w tej historii jest przesiąknięte ciszą, która za chwilę może pęknąć.
Bardzo spodobało mi się również to, że ta historia nie próbuje na siłę szokować. Zamiast tanich trików dostajemy psychologiczną grę opartą na manipulacji, niedopowiedzeniach i emocjonalnym chaosie. Czytelnik przez cały czas czuje się tak samo zagubiony jak osoba próbująca odnaleźć się w świecie pełnym półprawd. I właśnie to działa najmocniej. Nie sama tajemnica, ale poczucie, że wszystko może okazać się kłamstwem.
Ta książka dobrze pokazuje też coś bardzo niewygodnego i jak łatwo człowiek zaczyna usprawiedliwiać rzeczy, które powinny wzbudzać niepokój. Jak długo próbujemy tłumaczyć cudze zachowania, zanim dopuścimy do siebie myśl, że coś naprawdę jest niebezpieczne. W tym thrillerze nie chodzi wyłącznie o sekrety. Chodzi o mechanizmy milczenia, kontroli i stopniowego osaczania drugiego człowieka. I właśnie dlatego ta historia momentami wydaje się aż za bardzo realna.
Autorka nie stworzyła tutaj prostych odpowiedzi. Każde pytanie zostawia po sobie duży znak zapytania. Nikt nie jest całkowicie przejrzysty. Każdy coś ukrywa, a prawda przez długi czas wydaje się poszatkowana na małe fragmenty, które nijak nie chcą ułożyć się w spójny obraz. Dzięki temu podczas czytania cały czas czułam wewnętrzne napięcie i potrzebę odkrycia, co właściwie wydarzyło się naprawdę.
A zakończenie? Nie daje pełnego komfortu. I dobrze. Bo to nie jest historia, po której człowiek odkłada książkę z ulgą. Raczej z tym charakterystycznym uczuciem ciężaru, kiedy przez chwilę jeszcze myśli o wszystkich sygnałach, które wcześniej wydawały się nieistotne.
"Wszystkie nasze sekrety" nie jest thrillerem, który ma wyłącznie dostarczyć rozrywki. To książka oparta na atmosferze i emocjach. Taka, która nie próbuje przestraszyć cię wprost, ale sprawia, że zaczynasz coraz mniej ufać ludziom. Nawet tym, którzy wydają się najbliżej.
Ada od pewnego czasu spotyka się z Miłoszem i wkrótce się do niego przeprowadza. Mężczyzna ma córkę, Kamilę, a jego żona niedawno zmarła. Duży dom w lesie, praktycznie samotnie spędzane dnie i dziwna prośba Miłosza, odnośnie pokoju, w którym ma spać budzi w kobiecie niepokój. Do tego co jakiś czas pojawia się kobieta, ostrzegająca Adę przed jej partnerem. Czyżby prawda okazała się zupełnie inna niż postrzegają ją przypadkowi i nie tylko ludzie? Jakie sekrety skrywają bohaterzy?
Łatwo jest wpaść w łapy przemocowca.
Łatwo powoli dawać sobą manipulować.
Łatwo wmawiać sobie, że jeszcze nie jest tak źle, zawsze mogłoby być gorzej.
Łatwo przyzwyczaić się do życia jakie nam ktoś zaplanował.
W końcu, łatwo wzniecić w partnerze agresję nie tylko fizyczną ale też psychiczną.
O wiele trudniej z takiego związku wyjść, przekonać ludzi, że rzeczywistość nie jest aż tak kolorowa jakby się mogło wydawać. Górą nie do przebycia może okazać się decyzja o odcięciu się od toksycznej relacji.
Bohaterką tej powieści jest Ada, kobieta szukająca miłości. Wiemy,że skrywa pewną tajemnicę, szuka prawdy odnośnie śmierci żony Miłosza i coś kombinuje. Autorka świetnie buduje napięcie trzymając czytelnika w niepewności by na koniec zaserwować zakończenie, którego ja tak na 50% się nie spodziewałam.
To jedna z tych książek, które pokazują jak skomplikowana i tajemnicza jest ludzka natura i że dosłownie każdy ma coś o czym nigdy nie mówi i już raczej nie powie. Polecam.
Wszyscy mają sekrety. W nowej książce autorki kłamstwo goni kłamstwo. Komu można zaufać? Czy główna bohaterka podzieli los swojej poprzedniczki?
Ada wprowadza się do Miłosza - swojego partnera i zaczyna opiekować się jego 6 letnią córką. Z każdym dniem coraz bardziej kobiecie nie daje spokoju fakt, jak zmarła jego była żona Monika. Sprawa jej śmierci zdecydowanie jest niejasna. Tym bardziej, że na jej drodze pojawia się tajemnicza nieznajoma, która twierdzi, że Ada podzieli ten sam los. Dlatego też kobieta próbuje podpytać innych o przyczynę zgonu Moniki.
Kobieta zaczyna odkrywać mroczne sekrety żony Miłosza. Czy wszystko jest takie jak się wydaje? Dlaczego więc terapeuta Moniki po spotkaniu z Adą popełnia samoböjstwo? Kobieta, która jest tego świadkiem jest załamana, ale wie, że nie może wyjawić Miłoszowi nic co słyszałam i widziała. Mężczyzna coraz częściej zaczyna wyładowywać się na niej psychicznie. Czy Ada pozwoli mu się tak zastraszać?
Pełna napięcia akcja, mroczna przeszłość bohaterów oraz zaskakujący koniec! To wszystko znajdziecie w tej książce.
KOCHAJĄCA ŻONA, SPEŁNIONA MATKA, KOBIETA SUKCESU... I ZDRADA, KTÓRA WSZYSTKO ZMIENIA. Izabela Szulc, pisarka bestsellerowych powieści, odkrywa, że jest...
"Byliśmy ja, mama i tato. Trzy osobne byty żyjące pod jednym dachem. Nie byliśmy rodziną, nasza rodzina umarła w dniu, w którym zniknęłaś, Alicjo. A co...
Przeczytane:2026-05-10, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam,
Ile jesteśmy w stanie wybaczyć osobie, którą kochamy? I co dzieje się wtedy, gdy coraz częściej zamiast poczucia bezpieczeństwa pojawia się strach, niepokój i wrażenie, że coś jest bardzo nie tak? Dom miał być przecież początkiem nowego życia, miejscem pełnym spokoju i bliskości. A jeśli z czasem zaczyna przypominać pułapkę, z której nie ma ucieczki? „Wszystkie nasze sekrety” Aleksandry Polańskiej to właśnie taka historia— duszna, niepokojąca i pełna niedomówień, które z każdą stroną coraz bardziej wciągają czytelnika w sieć kłamstw.
W książce tej poznacie Adriannę, która wprowadza się do swojego partnera Miłosza i jego sześcioletniej córki Kamili. Dom położony obok lasu i miał być dla nich azylem, spokojnym miejscem do budowania wspólnej przyszłości. Jednak bardzo szybko Ada zaczyna zauważać, że pod tą pozorną normalnością kryje się coś mrocznego. Dziwne ślady w ogrodzie, niejasna śmierć byłej żony Miłosza, tajemnicza kobieta ostrzegająca Adę przed losem poprzedniczki… a do tego sekrety, które skrywa właściwie każdy bohater tej historii. Czyli wszystko to co ja lubię najbardziej— poczucie, że nikomu nie można ufać.
Aleksandra Polańska świetnie poprowadziła klimat tej książki. Od samego początku czułam narastające napięcie i ten specyficzny niepokój, kiedy człowiek zaczyna analizować każde słowo bohaterów i zastanawiać się, kto mówi prawdę. Bardzo podobało mi się osadzenie akcji w domu sąsiadującym z lasem. To miejsce wręcz żyło własnym życiem i potęgowało uczucie izolacji oraz klaustrofobii. Niby zwyczajny dom rodzinny, a momentami miałam wrażenie, że dzieje się tam coś naprawdę przerażającego.
Najciekawsze były dla mnie momenty, w których Ada zaczynała odkrywać kolejne fragmenty przeszłości Miłosza i jego zmarłej żony. Autorka umiejętnie dawkowała informacje, przez co cały czas miałam w głowie mnóstwo pytań. Czy Miłosz faktycznie jest ofiarą tragicznych wydarzeń? A może wszyscy wokół widzą coś, czego Ada jeszcze nie dostrzega? I co tak naprawdę ukrywa ona sama? To właśnie ta gra pozorów sprawiała, że trudno było oderwać się od książki choćby na chwilę.
Bardzo dobrze została wykreowana postać Ady. To bohaterka, która momentami wzbudza współczucie, chwilę później irytuje swoją naiwnością, a za moment sama zaczyna budzić podejrzenia. I właśnie dzięki temu wydaje się tak prawdziwa. Nie jest idealna, podejmuje błędy, ukrywa własne tajemnice i coraz bardziej gubi się w tym, co jest prawdą, a co manipulacją. Lubię takich niejednoznacznych bohaterów, którzy wywołują emocje i zmuszają do ciągłego oceniania ich na nowo.
Podczas czytania czułam przede wszystkim napięcie, niepokój i narastającą frustrację wynikającą z niewiedzy. Autorka świetnie bawi się psychiką czytelnika. Kiedy wydaje się, że już wiadomo, w jakim kierunku zmierza historia, nagle pojawia się kolejny zwrot akcji i wszystko znowu staje pod znakiem zapytania. To jeden z tych thrillerów psychologicznych, które nie straszą brutalnością, ale atmosferą i poczuciem ciągłego zagrożenia.
Bardzo spodobało mi się również to, że „Wszystkie nasze sekrety” nie jest tylko historią o tajemnicy śmierci. To książka o zaufaniu, manipulacji i o tym, jak niewiele czasem wiemy o osobach, z którymi dzielimy życie. Pokazuje, że każdy ma coś do ukrycia i czasami najbardziej niebezpieczne sekrety kryją się nie w ciemnym lesie, a za zamkniętymi drzwiami domu.
Jeśli lubicie mroczne thrillery psychologiczne, pełne niedomówień, rodzinnych tajemnic i atmosfery osaczenia, to zdecydowanie polecam wam tę książkę. Ja dałam się wciągnąć bez reszty i do samego końca nie byłam pewna, komu mogę ufać. A zakończenie? Zostawia w głowie więcej pytań, niż mogłoby się wydawać.