Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-09-19
Kategoria: b.d
ISBN:
Liczba stron: 0
Język oryginału: Polski
Marcin ma partnerkę, dobrą pracę, wspólne mieszkanie, wszystko powinno być w jak najlepszym porządku. Jednak nie jest. W dzieciństwie doświadczył straty, braku miłości, czuł zobojętnienie wokół, nawet od najbliższych. Obecnie jako dorosły mężczyzna często gubi się w myślach, które pomimo usilnej próby wyparcia, go nie opuszczają. Marcin od zawsze był gorzej traktowany, z tym przekonaniem żył przez długi czas, zdystansował się od rodziny. Brak kontaktu z rodziną, spotkania ze specjalistą, w ten sposób chce poukładać swoje życie. Mężczyzna nie potrafi się otworzyć i zaufać, w jego głowie ciągle odbywa się pojedynek, w którym nie do końca wygrywa. Nierówna walka o utrzymanie się na powierzchni trwa, lecz Marcin nie potrafi podjąć szczerej rozmowy, trudno mu się przyznać do swojego sekretu. Nieustanny dialog pochłania go całkowicie, zaczyna przejmować nad nim kontrolę.
Wyjazd na pogrzeb ciotki i spotkanie z rodziną, budzą w nim lęk i ogromne emocje, przypominają o złym traktowaniu, wyśmiewaniu i wrogości w stosunku do jego osoby. Ta sytuacja prowokuje mężczyznę do działania. Chce odnaleźć wujka, którego cała rodzina wyrzuciła poza wspólne grono. Marcin jedzie na spotkanie z Wojciechem, uznanym za "czarną owcę" rodziny. Tam poznaje Małgosię...
Rewelacyjna powieść, całkowicie skupiająca uwagę na głównym bohaterze, który jest człowiekiem bardzo zagadkowym. Portret psychologiczny Marcina, stworzony przez autora jest niezwykle ciekawy i wnikliwie dopracowany, nie sposób przejść obojętnie obok wydarzeń będących jego udziałem. Główna postać jest nierozumiana przez innych, to introwertyk zamknięty w swoim nieprzeniknionym świecie. Doświadcza kryzysu tożsamości, popełnia różne, niewytłumaczalne dziwactwa, przez co zwraca na siebie uwagę ludzi, budząc różnorodne reakcje. Jego irracjonalne zachowanie zdumiewa, jednak w swojej świadomości czuje się z tym dobrze, do czasu.
Bardzo podoba mi się poczucie humoru autora, który pomimo niełatwej fabuły potrafił w zawoalowany sposób przemycić świetne dialogi. Powieść przeplatana wydarzeniami, które potrafią wstrząsnąć, przerazić, ale również rozbawić. Książka wyjątkowa w swoim odbiorze, skłania do refleksji. Obraz codziennego życia, ludzkich zachowań, przywarów i trudności we wzajemnych relacjach. Historia bardzo dobra, wciągająca, przepełniona emocjami.
Bardzo polecam
,,Nikt nigdy nie oszukał mnie bardziej niż ja sam".
Parę dni temu poznałam Marcina. Ciekawy gość. Taki jakby trochę znajomy.. Podobny do kogoś znajomego. Swojski. Bliski..
Marcin jest młodym facetem. Ma świetną pracę. Mieszkanie. Kobietę u boku. Ma też swoje, chodzące za nim krok w krok, malkontenckie alter ego, z którym wciąż uczy się żyć. Jego z pozoru stabilne życie przerywa smutna uroczystość rodzinna, pogrzeb ciotki. Jako że, Marcin z rodziną, nawet na zdjęciu wychodzi dość osobliwie, wydarzenie to chce po prostu ,,odhaczyć". Nieoczekiwanie staje się ono jednak impulsem jego osobistego combecku do uświadomionych i nieuświadomionych wspomnień. Przed nim, tylko pozornie samotna, podróż do miejsca, gdzie być może uda mu się w końcu ,,rozprawić się z przeszłością", ,,rozwiać pewne wątpliwości", ,,przełamać tabu", ,,przestawić niepasujące elementy", ,,poznać prawdę, zobaczyć ją na własne oczy", ,,załatać dziurę w życiu"...
,,Za horyzontem zdarzeń" to dość nieszablonowa powieść obyczajowa. Autor rozsypuje nam przed oczami wiele znajomych sytuacji, znanych gestów, nieuświadomionych przeżyć, refleksyjnych emocji i natrętnych myśli. Po to, by spróbować nieśmiało zauważyć, że - ,,Z pewnymi rzeczami w życiu trzeba zmierzyć się samemu".. :). Polecam znajomość z Marcinem. Jego spojrzenie na świat, ironia, poczucie humoru, walka z samym sobą - nieoczekiwanie mogą wydać się dziwnie bliskie, a odwaga, stać się inspiracją do ,,odpalenia" swojej własnej podróży za horyzont zdarzeń.
Polecam.
Kto okaże się twoim przyjacielem w mrocznych czasach? Pierwsze lata po II wojnie światowej, wieś na Podlasiu. Podejrzany o związki z podziemiem Franciszek...
Szaleniec, wprawny rzemieślnik czy desperat? Kto stoi za mrożącym krew w żyłach zabójstwem? Przemek Strawczuk, policyjny śledczy z Krakowa, przyjeżdża...
Przeczytane:2026-02-22,
"Mam. A ty masz mnie. Jestem twoim sumieniem. Nie chcę nim być, bo bycie twoim sumieniem to wyjątkowo odrażające zajęcie, ale ktoś musi to robić. Padło na mnie, trudno. Z pokorą wypełnię swoje przeznaczenie! (...)"
"Za horyzontem zdarzeń", to pełna emocji, dramaturgii i pytań powieść psychologiczna Radosława Rutkowskiego, która rozrywa serce na kawałki. Czytałam z ogromnym skupieniem, a po skończonej lekturze potrzebowałam chwili, aby dojść do siebie. Mocne doznania.
W powieści mamy trochę psychologii trochę filozofii. Autor świetnie wykreował główną postać, która prowadzi wewnętrzną walkę. Jest mężczyzną, który często w społeczeństwie czuje się nie na miejscu, swój niepokój ukrywa za kurtyną ironii, specyficznych ripost. Również w jego głowie dochodzi do pomieszania, bywa, że nie jest w stanie odróżnić rzeczywistości od fikcji. Gdy zbyt dużo emocji kotłuje się w jednej istocie, w końcu musi dojść do eksplozji.
Marcin, gdy go poznajemy - może się wydawać, że ma ułożone życie zarówno prywatne jak i zawodowe. Jednak to co dzieje się w jego głowie sprawia, że ciągle mu czegoś brakuje. Potrzebuje uleczyć duszę.
Na pogrzebie ciotki Marcin spotyka się z rodziną, z którą nie jest mu po drodze. Uważa, że nie nadają na tych samych falach, co ewidentnie widać po ich relacjach. Nagle coś w nim pęka i decyduje się na krok w tył. Chce odnaleźć spokój. Wszelkie problemy- ma nadzieję rozwiązać po rozmowie z wujkiem, z którym cała rodzina nie chce utrzymywać kontaktów. Jednak Marcin jest przekonany, że to właśnie wujek Wojtek zna odpowiedzi na nurtujące go pytania. Chce w końcu coś zmienić. Nie chce tkwić w tym życiu nadal. Potrzebuje zmian.
Jednak nie jest to takie proste. Marcin przy pierwszym spotkaniu nie został miło przyjęty przez swojego krewnego. Już miał się poddać, gdy wuj zmienił zdanie i przyjął Marcina w swoje progi. Odkrycie tajemnicy z przeszłości staje się bliższe realizacji.
"Za horyzontem zdarzeń", to mocno poruszająca historia. Wielu z nas może borykać się z takimi problemami wewnętrznymi jakich doświadczył główny bohater. Marcin mierzy się z problemami, szuka pomocy u specjalisty. Jednak sesje terapeutyczne nie przynoszą według niego żadnych rezultatów. Autor tłumaczy, że nie na wszystkie problemy są proste rozwiązania. Nie ma jednej formuły, która każdemu pomoże. A szkoda, bo taki lek na "ból egzystencjalny" ułatwiłby życie wielu zbłąkanym osobom.
Mamy do czynienia z narracją pierwszoosobową. Dzięki czemu bohater otwiera się przed nami. O jego emocjach czy uczuciach dowiadujemy się bezpośrednio od niego. Opowiada dość szczegółowo o swoich relacjach z rodziną. O tym co czuje do każdego z nich. A są to negatywne uczucia. Jedyną osobą, z którą jeszcze ma w porządku relacje to babcia Aldona. Ona jako jedyna jest nadal ostoją, wsparciem i napędem dla całej rodziny. Różni się od innych babć tym, że nie siedzi w domu i nie użala się nad losem tylko bierze sprawy w swoje ręce i działa. Z nią Marcin- mimo że rzadko- ale jeszcze się kontaktuje. Każdy inny członek rodziny- czy to ciotki, wujostwo, kuzynostwo, a nawet matka, brat, czy ojczym wręcz gardzą Marcinem. Przynajmniej on sam tak to odbiera. Nie potrafi poprawić tych relacji, a może nie chce? Podobnie jest w jego związku. Jego partnerka Edyta- JEST. I tyle pozytywnego można o tej relacji powiedzieć. Marcin nie wie dlaczego są razem, czy nadal chce tego związku. Ma ogromne problemy emocjonalne w każdej dziedzinie swojego życia. Stawia bariery między sobą a bliskimi. Ciągle ukrywa się przed nimi, nie potrafi prowadzić szczerych, głębokich, prawdziwych rozmów, które z pewnością by mu pomogły.
Autor dokładnie opisał uczucia bohatera. Zrobił solidne i długie wprowadzenie do historii. Pomogło to w pełni zrozumieć działania głównego bohatera. Dorastanie bez miłości, czy zainteresowania zawsze odbija się na psychice dorosłego już człowieka. Marcin jest świetnym tego przykładem.
Miałam wrażenie, że jest to wrak człowieka. Jest bezbarwny, bez uczuć i emocji. Ciągle przygnębiony, a jego życie- marne.
Autor znalazł też miejsce na sceny humorystyczne. Wuj Marcina i jego dwaj sąsiedzi to wybuchowa mieszanka. Razem tworzą świetną ekipę, taką na poprawę humoru.
Są książki, o których nie można powiedzieć, że czytało się je szybko, czy przyjemnie. Taką jest właśnie "Za horyzontem zdarzeń". Tematy poruszane w powieści są szalenie trudne, a ich rozwiązanie nie jest proste. Do historii należy podejść z ogromną dawką pokory, zrozumienia dla bohatera. Zakończenie wbija w fotel. Nagle wszystko to czego byłam pewna do tej pory stało się przelotne. Historia ta ciągle siedzi mi w głowie i pewnie szybko o niej nie zapomnę.