Okładka książki - Zadzwoń, jak dojedziesz

Zadzwoń, jak dojedziesz


Ocena: 4.92 (12 głosów)

Czy na dzieciach spoczywa obowiązek opieki nad rodzicami?

Ryszarda w trzecią rocznicę śmierci żony odwiedzają dzieci, by razem z nim powspominać swoją matkę. W malutkim wrocławskim mieszkaniu pojawiają się: Mateusz z partnerem, Ania z mężem i synem oraz najstarsza córka Renata. Kolacja, mającą być okazją do ciepłego rodzinnego spotkania, zamienia się w bardzo nieprzyjemną rozmowę, której korzenie sięgają wspólnych dziecięcych lat.

Jak daleko w dyskusji dotyczącej opieki nad starym samotnym ojcem posuną się Mateusz, Ania i Renata? Jak w tym wszystkim odnajdzie się Ryszard? I jak bardzo można tęsknić?

Informacje dodatkowe o Zadzwoń, jak dojedziesz:

Wydawnictwo: Mięta
Data wydania: 2024-11-06
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788368005752
Liczba stron: 270

Tagi: Warszawa

więcej

POLECANA RECENZJA

Kup książkę Zadzwoń, jak dojedziesz

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Zadzwoń, jak dojedziesz - opinie o książce

Avatar użytkownika - MagdaKa
MagdaKa
Przeczytane:2025-03-19, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2025,

Jakub Bączykowski w swojej książce „Zadzwoń, jak dojedziesz” porusza temat trudny, ale jednocześnie niezwykle istotny i ponadczasowy – starość, samotność oraz odpowiedzialność za najbliższych. To powieść, która zmusza do refleksji i skłania do zadania sobie fundamentalnych pytań o rolę rodziny w życiu osób starszych.

Głównym bohaterem książki jest Ryszard, starszy mężczyzna, który po śmierci ukochanej żony Wandy zmaga się z samotnością. Pomimo tego, że ma troje dorosłych dzieci, czuje się opuszczony i pozbawiony sensu życia. Autor w niezwykle przejmujący sposób ukazuje różne odcienie samotności, nie tylko tę fizyczną, ale także emocjonalną. Bo czy wystarczy pomóc seniorowi w codziennych obowiązkach, by nie czuł się osamotniony? Czy miłość dzieci wystarczy, by wypełnić pustkę po stracie najbliższej osoby? Bączykowski nie daje łatwych odpowiedzi, zamiast tego zmusza czytelnika do głębokiego zastanowienia się nad własnym podejściem do rodziny i odpowiedzialności za starsze pokolenie.

Fabuła książki koncentruje się wokół rodzinnego spotkania, które miało być okazją do wspólnego wspominania zmarłej matki, a zamienia się w debatę nad przyszłością Ryszarda. Jego dzieci, Renata, Ania i Mateusz, zamiast rywalizować o możliwość opieki nad ojcem, starają się uniknąć tego obowiązku. Autor przedstawia tu gorzką, ale niezwykle prawdziwą rzeczywistość, opieka nad starszymi rodzicami często staje się ciężarem, który trudno udźwignąć w natłoku codziennych obowiązków.

Jednym z największych atutów powieści jest jej realizm. Bączykowski nie ocenia swoich bohaterów, nie przypisuje im jednoznacznych ról „dobrych” i „złych”. Każdy z nich ma swoje racje, swoje ograniczenia i swoje emocjonalne bagaże. To sprawia, że czytelnik zamiast osądzać, zaczyna rozumieć, zarówno samotnego ojca, jak i dzieci, które mają swoje życie, obowiązki i marzenia.

Ważnym pytaniem, które przewija się przez całą książkę, jest kwestia moralnego zobowiązania wobec rodziców. Czy dorosłe dzieci powinny czuć się zobowiązane do opieki nad starzejącymi się rodzicami? Czy miłość do rodziców oznacza poświęcenie własnego życia? Bączykowski nie daje jednoznacznej odpowiedzi, ale pokazuje, jak trudne i wielowymiarowe są to dylematy.

„Zadzwoń, jak dojedziesz” to książka, która nikogo nie pozostawi obojętnym. Jej lektura wzrusza, skłania do przemyśleń i uświadamia, że starość to temat, który dotyczy nas wszystkich. Nawet jeśli dziś jesteśmy młodzi, prędzej czy później przyjdzie moment, w którym sami staniemy po drugiej stronie, będziemy potrzebować kogoś, kto poda nam szklankę wody. Bączykowski stworzył powieść mądrą, emocjonalną i niezwykle potrzebną społecznie, powieść, która nieodparcie skojarzyła mi się z niedawno przeczytaną przeze mnie książką “Brzydcy ludzie” Żanety Pawlik. Obydwie są pozycjami,  które warto przeczytać i nad którą warto się zastanowić.

Link do opinii
Avatar użytkownika - asia_czyta_ksiazki
asia_czyta_ksiazki
Przeczytane:2024-12-22,

Ryszard oraz Wanda nierozłączne małżeństwo, niestety gdy kobieta umiera mężczyzna trzy lata po jej śmierci nadal nie widzi sensu życia. Niestety brak chęci do życia powoduje, że Ryszard gaśnie w oczach, a trójka jego dzieci zajmuje się swym własnym życiem. Ustalone grafiki odwiedzin i brak zainteresowania a przede wszystkim ciągle milczący telefon.

~

Spotkanie rodzinne w rocznicę śmierci Wandy powoduje dość napięta atmosferę. Mateusz wraz z partnerem chcą wyjechać za granicę aby zacząć nowe życie i nową pracę. Ania jest w trzeciej ciąży więc musi zająć się domem i dziećmi. Natomiast Renata się rozwodzi i wyprowadza do innego miasta. Te wszystkie zdarzenia powodują problem związany z opieką nad starym ojcem. 

~

Każdy z rodzeństwa obarcza opieka to drugie, lecz żadne z nich też nie chce rezygnować ze swoich planów. Składają więc obietnice bez pokrycia, niestety nic nie zapewni najważniejszego obecności ukochanej osoby. Czy Ryszard ulży dzieciom? 

~

Pustka i obecność rodziców doceniamy najczęściej po ich śmierci. Kiedy już wiemy , że nic więcej nie da się zrobić wtedy pozostaje tylko smutek, żal i poczucie winy. Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora i powiem, Wam że byłam tak pogrążona w melancholii i ogromnej zadumie podczas czytania. 

~

Sama straciłam rodziców i wiem jaki to ogromy ból i smutek, tego wręcz nie da się opisać bo jazdy z nas przeżywa to na swój sposób. Książka zmusza do refleksji a łzy lecą po policzku bez większej kontroli. Dawno tak nie płakałam podczas czytania jak teraz. Ale życie niestety takie jest, że każdy pędzi za lepszym i nie zastanawia się nad tym co ma.

~

Najbardziej zapadnie w pamięć mi to co powiedział Ryszard a mianowicie: "Najbardziej to nie chcę być ciężarem, nie chcę żadnemu z naszych dzieci psuć życia…”. Powiem Wam, że emocjonalnie to ta książka mnie rozwaliła, ja sobie nadal nie mogę poradzić z żałobą mimo iż od śmierci nefi taty niebawem minie 14 lat a od mamy 3 lata ale to nadal ból, który rorywa od środka.

~

Myślę, że każdy musi choć raz w życiu przeczytać taką książkę jak właśnie "Zadzwoń, jak dojedziesz" by chociaż zdążył docenić to co jego rodzice mu w życiu dali i aby nie zostawił ich samych na starość. A samotność to najgorsze co może być, chociaż Panu Bogu jeszcze nie udała się starość... Idealna pozycja na takie właśnie refleksje przed zbliżającym się Bożym Narodzeniem. Ja płakałam i na pewno ta książka będzie miała specjalne miejsce w moim sercu, a Wy koniecznie ją CZYTAJCIE! 

Dziękuję Lubimy czytać za egzemplarz ♥️ 

Link do opinii

Twórczość Pana Jakuba Bączykowskiego poznałam, czytając książkę pt. ''Stanie się coś złego'' należącą do gatunku literatury kryminalnej. Postanowiłam sprawdzić, czy autor będzie umiał odnaleźć się w powieści, która z opisu treści zapowiada się interesująco.

W nadanym książce tajemniczo brzmiącym tytule ''Zadzwoń, jak dojedziesz'' zastanawiałam się, który z występujących bohaterów jest twardy, wrażliwy, cierpliwy. Być może niepokojące zachowanie stanowi tutaj kluczowe rozwiązanie w całościowym odbiorze.

Wzruszenie wywołało u mnie na samym początku słowa Ryszarda ojca trójki dzieci: Ani, Mateusza i Renaty skierowane do żony Wandy i to, co czuje po jej utracie. Czytając, te słowa odnosiłam cały czas wrażenie, że Ryszard wciąż tęskni za żoną i darzył ją miłością, o której nie wstydzi się otwarcie mówić. Podobało mi się to, że główny bohater jest osobą skromną. Nie ma zbyt wielu wymagań wobec dzieci. Potrafi z nimi mieć doskonałe relacje i rozmawiać z nimi o problemach, które ich bezpośrednio dotyczyły.

Spotkanie ze wszystkimi bohaterami powinno uświadomić nam, że w życiu cenne są chwile spędzone z rodziną, cieszyć się tym, co się ma, a nie być tylko obserwatorem patrzącym z bliska na sytuacje, które można zmienić, aby potoczyły się nieco lepiej niż obecnie.

W sumie jest to tak, że każdy z nas po jakimś czasie analizuje, jakie były relacje z osobą bliską i uświadamiamy sobie, za co najbardziej ją lubiliśmy, a jakie cechy charakteru lub osobowości pozytywne, lub negatywne przeszkadzały nam w niej, czy w miarę możliwości potrafiliśmy, powiedzieć jej co czujemy do niej i czy zapamiętaliśmy sposób przekazania wypowiadanych jej słów do nas.

Miło jest, kiedy wyciąga się z miłością pomocną dłoń do osób samotnych. Można wówczas z nimi porozmawiać, udzielić im cennych wskazówek stanowiących wiele odpowiedzi na nurtujące nas pytania, jak potoczyło się ich życie, gdy otoczeni byli bliskością rodziny.

Pan Jakub Bączykowski potrafi doskonale wychwycić i zrelacjonować język wypowiedzi występujący na co dzień w rodzinie.

Powieść ''Zadzwoń, jak dojedziesz'' skierowana jest, do nas wszystkich, abyśmy w natłoku codziennych obowiązków nie zapomnieli o rodzicach, którzy niezależnie od tego, jak przebiega, nasze życie po opuszczeniu domu rodzinnego mieli z nimi kontakt, chcą usłyszeć w rozmowie telefonicznej nasz głos.

Warto przeczytać tę książkę.

Link do opinii

Może nam się wydawać, że po prostu otwieramy książkę, a tak naprawdę w tym momencie zasiadamy do stołu i stajemy się uczestnikami rodzinnego spotkania. Trójka dorosłych dzieci przyjechała odwiedzić swojego ojca. Niby nic specjalnego, a jednak jakby czas się dla nas zatrzymał - jesteśmy niewidzialni, siedzimy i dokładnie obserwujemy przebieg wydarzeń.


Bardzo podobała mi się konstrukcja tej powieści, zbliżenie na to jedno wydarzenie, w które wplatane są wspomnienia z przeszłości bohaterów. Jesteśmy wnikliwymi "detektywami moralności", słuchamy myśli bohaterów, wczuwamy się w ich uczucia, przyjmujemy usprawiedliwienia. W czym tkwi problem? W ojcu, w starym rodzicu, w tej jednej osobie, która tak niefortunnie psuje poukładane życie swoich dorosłych dzieci zwyczajnie wciąż żyjąc. Przecież trzeba się nim zajmować, o nim myśleć, przyjeżdżać do niego. Prawda, że trzeba?


To nie będzie miła i przyjemna lektura, to nie będzie łatwa wizyta. Momentami miałam wrażenie, że chodzę po rozżarzonych węglach albo się duszę, tak gęsta była atmosfera. Autorowi udaje się wstrząsnąć czytelnikiem, dać do myślenia. Ile tych samych myśli, które mają bohaterowie, pojawiło się w naszych głowach? Przecież my też jesteśmy na co dzień czyimś rodzicem lub dzieckiem.


"Zadzwoń..." porusza i wzrusza, rozwija empatię, sprawia, że zaczynamy sobie zadawać bardzo trudne pytania. Jednocześnie jest to ciekawa historia z bohaterami pełnymi życia. Wyobrażam sobie, jak świetnie ten tytuł poradziłby sobie na teatralnej scenie. Polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - julitalatka
julitalatka
Przeczytane:2024-12-01,

"Zadzwoń jak dojedziesz." Ile razy zdarzyło nam się usłyszeć te słowa od rodziców czy bliskich? Zwykłe zdanie wypowiadane odruchowo, w którym zamknięte są najpiękniejsze emocje jakie można dać drugiej osobie: miłość, troska, czułość, odpowiedzialność.
W codziennej gonitwie niekiedy wiele rzeczy umyka człowiekowi, zasłaniamy się brakiem czasu, zmuszeni wciąż do przesegregowania naszych wartości i ustawiania priorytetów. Bywa, że później tego czasu brakuje faktycznie, jest już za późno na słowa, gesty, emocje. Pozostaje puste mieszkanie, fotel, kilka zdjęć, wspomnienia...

Powieść Jakuba Bączykowskiego wzrusza i chwyta za serce.Historia wydaje się być nader przyziemna: owdowiały ojciec mieszkający samotnie i dorosłe dzieci zmagające się ze swoimi codziennymi sprawami. Wspólne spotkanie Mateusza, Ani i Renaty w rocznicę śmierci matki przeradza się w rodzinne przepychanki poświęcone tematowi opieki nad rodzicem. Każde z dzieci ma swoje prywatne plany z których nie chce rezygnować. Pojawiają się wzajemne żale, zrzucanie odpowiedzialności na siebie ale i poczucie winy, które najbardziej dręczy Mateusza. W decyzji o przyszłości ojca
pomijają Ryszarda, jakby wraz z podeszłym wiekiem utracił prawo własnego decydowania o losie.
Głos oddaje mu autor, przeplatając akcję powieści, zapisem listów seniora do zmarłej żony. Ta część najbardziej chwytała mnie za serce.

"Zadzwoń czy dojedziesz" to powieść pełna emocji, skłaniająca do refleksji nad przemijaniem, miłością, odpowiedzialnością za drugiego człowieka. Wymusza wyjście ze strefy komfortu i postawienie sobie pytania o własny wybór w tej sytuacji a także o naszą jesień życia. Czy zastanawiamy się jak będzie ona wyglądać? Podczas tej lektury nie da się uniknąć takich refleksji.

Link do opinii
Avatar użytkownika - malutkaska
malutkaska
Przeczytane:2024-11-24,

Przychodzi do Nas niezapowiedziana. Często pojawia się po stracie bliskiej Nam osoby. Sprawia, że Nasze życie powoli traci sens i zmierza do nieuchronnego końca. Tak bolesna jest tęsknota, którą odczuwamy każdym fragmentem Naszego ciała. Tego obezwładniającego uczucia doświadczył owdowiały po śmierci swojej ukochanej żony Wandy, Ryszard - senior rodu i bohater powieści autorstwa Jakuba Bączykowskiego pt. „Zadzwoń, jak dojedziesz”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Mięta.

Fabuła tej historii wydaje się być banalna. Troje dzieci Ryszarda postanawia odwiedzić ojca, by spędzić z nim trzecią rocznicę śmierci ich matki. Rodzeństwo coraz rzadziej bywa u Ryszarda, ograniczając kontakty z ojcem do organizowania mu najpotrzebniejszych zakupów. Każde z nich prowadzi własne życie i mierzy się z problemami codzienności. Tego popołudnia w rodzinnym domu atmosfera gęstnieje z minuty na minutę. Renata, Ania i Mateusz mają swoje sekrety, którymi mimowolnie dzielą się z obecnym u ojca towarzystwem. Tylko gdzie w tym wszystkim miejsce dla Ryszarda? Czy któreś z dzieci uwzględniło opiekę nad ojcem w swoich życiowych planach? Tego dowiecie się w trakcie lektury tej wyjątkowo wzruszającej historii.

Nie spodziewałam się takiego ładunku emocjonalnego po tej pozornie spokojnej, utrzymanej w jesiennym klimacie lekturze. „Zadzwoń, jak dojedziesz” wbrew chłodnym powiewom wiatru, które wkradają się do mieszkania Ryszarda przez balkon, niesie ze sobą wiele rodzinnego ciepła, pięknych wspomnień i przejmujących chwil z udziałem domowników, od których nie sposób się oderwać. Nasi bohaterowie przeżywają wzloty i upadki, momentami gubiąc się w skomplikowanych relacjach rodzinnych, ale są przy tym tak autentyczni, że mocno trzymamy kciuki za ich decyzje, wierząc, że i oni odkryją, jak ważna w życiu człowieka jest rodzina.

Jeśli nadal słyszycie od swoich rodziców słowa „Zadzwoń, jak dojedziesz”, stanowiące tytuł tej książki to znaczy, że jeszcze nie jest za późno, by powiedzieć swoim bliskim, jak bardzo ich kochamy. Do tego właśnie zachęca Nas ta wspaniała powieść, którą serdecznie Wam polecam.

Link do opinii

Audiobook

Staram się unikać tych bardzo popularnych książek, bo zwykle mi się nie podobają. Tym razem zrobiłam wyjątek, bo zachęciła mnie wysoka ocena i to, że mogłam posłuchać jej w audiobooku.

Powieść ta porusza ważny i na czasie temat. Starzejemy się jako społeczeństwo i coraz więcej jest wokół nas starszych ludzi, którzy żyją samotnie. Rodzina bardzo rzadko ich odwiedza, o ile w ogóle. Podobny problem dotyka bohatera tej książki pana Ryszarda, któremu umiera żona, a on nie umie żyć bez niej, a trójka jego dzieci nie ma nawet czasu, aby regularnie go odwiedzać.

Bardzo dobrze mi się słuchało tej książki i pod koniec się nawet wzruszyłam (list pana Ryszarda), ale nie jest to poziom chociażby "Mężczyzny imieniem Ove". Dodatkowo zakończenie jest dosyć rozczarowujące, tak jakby autor nie miał na nie pomysłu.

I jeszcze szczegóły (nie mające wpływu na fabułę i moją ocenę, ale pokazujące, że nie do końca jest to dopracowana książka), a mianowicie: serial Dynastia był emitowany w Polsce latem 1990 roku, więc Renata raczej nie mogła go oglądać w 1989 roku, w tamtych czasach każdy nosił ciuchy po starszym rodzeństwie, nie było to tematem do szyderstw ze strony nauczycieli i nikt nie robił z tego takiej dramy jak jedna z bohaterek tej książki.

Książka warta przeczytania, bo porusza bardzo aktualne obecnie treści. Finał tej historii mi się nie podobał, ale to już kwestia indywidualna.

Link do opinii

Ta książka każdego wrażliwego człowieka przeczołga emocjonalnie. Temat opieki nad starymi rodzicami czy jednym z nim, gdy drugi już nie żyje, to drażliwa kwestia, ale niestety, często wygląda to tak jak w tej książce. Każde z dzieci zapracowane, żyje swoim życiem, a dla starego rodzica czy rodziców brakuje czasu. Refleksja zazwyczaj przychodzi dopiero wówczas gdy ich zabraknie, ale wtedy jest już za późno na cokolwiek, a wyrzuty sumienia potrafią skuteczne zatruć życie, gdyż:" Kiedy umierają rodzice, trzeba porzucić złudzenia, że jeszcze coś się uda z nimi czy dla nich zrobić."

 

Tutaj mamy klasyczny przykład takiej sytuacji. Ryszard po śmierci ukochanej żony Wandy popada w jakiś rodzaj melancholii, smutku czy nawet bym powiedziała depresji. Taki stan idealnie oddaje portugalskie określenie SAUDADE. Oznacza ono rodzaj tęsknoty do szczęśliwych chwil, ale i ból wynikły z konieczności pogodzenia się z tym, że coś minęło i nie wróci. Czesi powiedzieliby: to se ne vrati. Jednak Ryszard nie został sam na świecie, bo ma trójkę dorosłych dzieci: dwie córki i syna. Ale oni przerzucają się wzajemnie odpowiedzialnością za to kto ma się ojcem opiekować. Ich wizyty są sporadyczne, również telefonują do ojca coraz rzadziej. Jednak trzy lata po śmierci ich matki spotykają się wszyscy u Ryszarda i przy okazji omawiają kwestie związane z opieką nad ojcem, który w widoczny sposób podupadł na zdrowiu. Te próby zepchnięcia odpowiedzialności za rodzica, licytowanie się kto jest bardziej zajęty, okazały się żenujące, bolesne. Na początku byłam na nich wściekła. Jednak gdy ochłonęłam, popatrzyłam na to na "chłodno", że przecież każdy z nich ma swoje życie, pracę, jakieś plany. Tylko dlaczego nie ma w nich miejsca dla samotnego ojca? Te dorosłe dzieci nie są jakimiś potworami. Po prostu często tak wygląda codzienność, że w tym pędzie życia zapominamy  o tym, co najważniejsze. A gdy się ockniemy, jest już za późno aby cokolwiek naprawić.

 

Na uwagę zasługuje Wioletta, sąsiadka, która zachodziła od czasu do czasu do Ryszarda, robiła mu drobne zakupy. Jej negatywna postawa po śmierci sąsiada do jego dzieci z jednej strony jest zrozumiała, a drugiej trochę wkurza, bo nie powinna tak jednoznacznie ich oceniać. Na pewno poświęcali temu ojcu za mało czasu, ale nie jest tak, że w ogóle się nim nie interesowali. Aczkolwiek okoliczności śmierci jego żony Wandy rzuciły bardzo negatywne światło na obie córki. a Wioletta doradziła Ryszardowi aby pisał listy do zmarłej żony, to mu trochę ulży w cierpieniu. Zostawił też list dla dzieci...

 

Warto też dodać, że starsze osoby mają swoje przyzwyczajenia, nawyki, ale też to, co dla nas może być bezwartościowe i co uważamy za śmieci, oni mogą postrzegać jako bezcenne pamiątki sentymentalne. Przytoczę tu cytat:" Nie chcę nic nowego. Kocham te naczynia, każde z innej parafii, każde z jakąś historią." Dlatego gdy widzę na internecie jak spadkobiercy starszej osoby wystawiają od razu po jej śmierci wszystkie gromadzone przez nią przedmioty jak leci, bez żadnej czci, refleksji, bez żadnego uporządkowania, to coś we mnie krzyczy, że tak nie można, że to przecież czyjeś życie zaklęte w tych przedmiotach.

 

Smutny i przygnębiający temat, ale wzięty z życia. Trzeba przyznać, iż autor ma świetny zmysł obserwacji, w dodatku potrafi  trafnie przelać wszystko na papier w sposób ciekawy, nie ckliwy, a jednak poruszający. Momentami to rodzeństwo było pokazane trochę w krzywym zwierciadle, ale to jeszcze dobitniej podkreśliło ich wady, zalety w powiązaniu z omawianym tu problemem. Autor odniósł się też do przeszłości każdego z trójki rodzeństwa, pokazując w jaki sposób dzieciństwo ukształtowało każdego z nich. Nic w życiu nie jest czarno-białe, pewne zachowania nie wynikają ze złej woli, ale czasem człowiek za późno się zorientuje, że przegapił coś ważnego i że jest to już nieodwracalne. Duży szacunek dla autora, że poruszył temat, który prędzej czy później będzie dotyczył każdego z nas. Warto sięgnąć po tę lekturę i wziąć ją sobie do serca.

 

Link do opinii
Avatar użytkownika - poszukujaca
poszukujaca
Przeczytane:2025-10-27, Ocena: 6, Przeczytałam, 12 książek 2025,

Samotność rodziców, samobojstwo, tęsknota, opieka nad starzejącymi się dziadkami. Genialna!

Link do opinii
Avatar użytkownika - MarzenaCzytelnic
MarzenaCzytelnic
Przeczytane:2025-06-10, Przeczytałam,

" Zadzwoń jak dojedziesz " Jakuba Bączykowskiego porusza jeden z ważniejszych tematów naszego dorosłego życia.

To odwieczne, pokoleniowe nawet dylematy gdy mając swoją rodzinę czasem zapominamy o tych, którzy nas wychowali. Dalej popadamy w wieczne wyrzuty sumienia i obwiniamy rodzeństwo, które także powinno mieć czas, usprawiedliwiając tym samym siebie. To nie są łatwe sprawy, które zostały tu  pokazane przez autora prawdziwie i bez zbędnych ozdobników. Książka uczy wzrusza i daje do myślenia.

Polecam

Link do opinii
Avatar użytkownika - moniapili
moniapili
Przeczytane:2025-03-02, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2020, 12 książek 2020,

Ważny temat dotyczący każdego z nas... Warto przeczytać.

Link do opinii
Inne książki autora
Stanie się coś złego
Jakub Bączykowski0
Okładka ksiązki - Stanie się coś złego

W domu w podwarszawskiej miejscowości zostają znalezione zwłoki sąsiada Pawła. Przez przypadek mężczyzna staje się podejrzany o związek z tą śmiercią. Borykający...

Nie mogę ci powiedzieć
Jakub Bączykowski0
Okładka ksiązki - Nie mogę ci powiedzieć

Ekskluzywny hotel, tajemnicza przeszłość i przyjęcie, podczas którego wszystko zaczęło iść nie tak, jak powinno Leon, pięćdziesięcioletni dyrektor szkoły...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy