Okładka książki - Zegarmistrz

Zegarmistrz

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2006
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN: 83-74-69422-X
Liczba stron: 392
Dodał/a książkę: szczepanik

Ocena: 5.14 (7 głosów)

Polską premierę „Zegarmistrza” uświetni przyjazd autora. 17 listopada 2006r. pisarz spotka się z warszawskimi czytelnikami w salonie EMPiK-u przy ul. Marszałkowskiej (godz. 17.00), następnego dnia zawita do Krakowa, gdzie będzie można zdobyć autograf autora „Kolekcjonera kości” również w salonie EMPiK-u (godz. 16.30, Rynek Główny). 18 listopada Devaer zostanie uhonorowany nagrodą podczas gali Festiwalu Kryminału.

Zimny Księżyc stoi w pełni,
w jego blasku ziemi trup.
Czas wędrówki się dopełnił,
drogi kres wyznacza grób.

Tak brzmi wiadomość od mordercy, który w grudniową noc zabija dwie osoby, pozostawiając na miejscach zbrodni wiersz i tajemnicze zegary, odmierzające głośnym tykaniem ostatnie chwile życia ofiar. Nowojorska policja, przekonana, że ma do czynienia z psychopatą, zwraca się o pomoc do Lincolna Rhyme'a i jego partnerki Amelii Sachs, prowadzącej właśnie swoje pierwsze samodzielne śledztwo. Liczy się czas, ponieważ przestępca planuje kolejne morderstwa, przygotowując je z zegarmistrzowską precyzją. Do zespołu kryminalistyka nieoczekiwanie dołącza agentka z Kalifornii specjalizująca się w wykrywaniu kłamstwa i technikach przesłuchań, której umiejętności okażą się niezwykle przydatne w pościgu za mordercą. Tymczasem Sachs, prowadząc równoległe dochodzenie w innej sprawie, odkrywa fakty z przeszłości, które mogą zachwiać jej wiarą w sens służby w policji i postawić pod znakiem zapytania dalszą współpracę z Rhyme'em.

Powieści Deavera wydano już w 150 krajach i przetłumaczono na 35 języków.

Kup książkę Zegarmistrz

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - kalina
kalina
Przeczytane:,
Jesteśmy w Nowym Yorku. Jest noc grudniowa, mroźna, rozświetlona blaskiem księżyca w pełni, lecz mimo to wyjątkowo mroczna. Skąd ten mrok? Okazuje się, że zostały wtedy popełnione dwa okrutne morderstwa. Ich sprawca zostawia w miejscach zbrodni głośno tykające zegary z wizerunkiem księżyca w pełni (odmierzające najprawdopodobniej ostatnie chwile życia ofiar) oraz kartkę z następującym wierszem:   "Zimny Księżyc stoi w pełni,w jego blasku ziemi trup.Czas wędrówki się dopełnił,Drogi kres wyznacza grób."   Wszystko wskazuje, że stoi za tym niebezpieczny psychopata. Niewykluczone, że planuje kolejne morderstwa. Nie ma więc czasu do stracenia. Liczy się szybkość działania- w każdej chwili zabójca może uderzyć po raz kolejny. Policja zwraca się więc do Lincolna Rhyme'a- sparaliżowanego policjanta prowadzącego konsultacje kryminalistyczne oraz jego partnerki Amelii Sachs. W pewnym momencie przyłącza się do nich słynna kalifornijska specjalistka od mowy ciała. Razem usiłują wpaść na trop psychopaty. W międzyczasie wspomniana Amelia Sachs prowadzi śledztwo w innej tajemniczej sprawie. Zamożny biznesmen popełnił samobójstwo przez powieszenie. Wszystko przynajmniej na to wskazuje. Amelia odkrywa jednak, że człowiek ten parę dni wcześniej złamał palec u ręki i miał dłoń w gipsie. Jak więc mógł zadzierzgnąć stryczek? Ślady nieoczekiwanie prowadzą do jednego z posterunków nowojorskiej policji ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Zegarmistrz

Avatar użytkownika - kaariokaa
kaariokaa
Przeczytane:2013-09-20, Ocena: 4, Przeczytałam, 52 książki 2013,

Niezbyt często zdarza mi się czytać poszczególne tomy cykli kryminałów po kolei. Zwykle, z różnych przyczyn, dopadam je "na wyrywki". Do nielicznych wyjątków należy seria Stiega Larssona Millenium oraz cykl autorstwa Camilli Läckberg rozgrywający się we Fjällbace. Całkiem nieźle szło mi też czytanie kolejnych tomów o Lincolnie Rhyme'ie i Amelii Sachs. Jeffery Deaver stworzył naprawdę ciekawe postaci i fabuły sprawiając, że to jego nazwisko znalazło się w czołówce najlepszych literatury kryminalnej. Wciągnęłam się w tę serię przeogromnie. Wyobraźcie sobie więc moje rozżalenie, gdy nagle się okazało, że w zasięgu rąk brakuje mi Zegarmistrza, siódmej części cyklu. Nie miałam tyle cierpliwości, by czekać na zmianę tego stanu, więc połknęłam część ósmą i dziewiątą, by w końcu, po roku a może i dwóch kolejnych latach, zasiąść do lektury brakującego tomu. Rhyme'a i Sachs polubiłam jeszcze zanim natknęłam się na Deavera. Najpierw natrafiłam na film, z Denzelem Washingtonem, do którego mam słabość i Angeliną Jolie, którą lubię w tych chwilach, w których nie bywa Larą Croft. Kolekcjoner kości był odpowiednio mroczny, bym zainteresowała się twórczością autora, który tę mroczność nakreślił na papierze. Strzał w dziesiątkę. Przeczytałam książkę i jak narkoman na głodzie - chciałam więcej. Za co cenię Deavera, o tym za chwilę. Skupmy się na razie na fabule Zegarmistrza.

W tym celu przenieśmy się z deszczowej Polski do zaśnieżonego Nowego Jorku, miasta celebrytów, biznesmenów i wyrachowanych przestępców. Nowojorska policja ma pełne ręce roboty. Dzieje się dużo, ale nas interesuje przede wszystkim, kto pozbawia życia mieszkańców miasta, starając się przy tym zapewnić im przed śmiercią sporą dawkę bólu.

Ofiara pierwsza. Sprawca zmusił ją, by złapała się pomostu i zawisła nad wodą, podciął jej nadgarstki lub palce i ofiara wpadła do rzeki. Płeć męska. Tożsamość nieznana. Ofiara druga. (...) wywleczona z samochodu na uliczkę, gdzie zawieszono nad nią żelazną sztabę. Sztaba zmiażdżyła jej szyję. Tożsamość ustalona. Theodore Adams, copywriter. Brak informacji o wrogach. Nie wiadomo co łączy ofiary oprócz faktu, że ich życie zakończyła ta sama osoba. Morderca na miejscu zbrodni zostawia oryginalną wizytówkę. Tykające zegary. O sprawcy wiadomo tylko tyle, że nie brak mu sprytu. Nie zostawia po sobie żadnych śladów. Znalezienie choćby najmniejszego włókna, najkrótszego włosa czy częściowego odcisku palca, pozostają w sferze marzeń. Zegarmistrz myśli o wszystkim, jest niezwykle ostrożny, choć zdarza mu się popełnić błąd, dzięki czemu kolejna potencjalna ofiara cudem unika śmierci. Nadal jednak nie wiadomo kim jest morderca, według jakiego klucza dobiera ofiary i jak mu przeszkodzić w realizacji planu.  Czytelnik wie nieco więcej niż ekipa śledcza, bo od pierwszych stron śledzi poczynania Zegarmistrza i jego pomocnika. Tak, tak, morderca nie działa sam. Ma swego wiernego druha, który za obietnicę możliwości zgwałcenia kobiecych zwłok, zdolny jest wspierać szefa we wszystkim. Później okaże się, że i czytelnik guzik wie, bo Deaver jak to Deaver, wszystko wywróci do góry nogami. I to wielokrotnie. W pewnym momencie zaczniesz własną babcię podejrzewać o współudział. Sąsiadkę, sklepikarza z warzywniaka, emeryta z ławki pod blokiem. Masz rację, nie ufaj nikomu.  Śledztwo prowadzi jeden z moich ulubionych duetów. Lincoln Rhyme jest tetraplegikiem. Złamany czwarty krąg szyjny pozbawił go możliwości poruszania się o własnych siłach, a tym samym zakończył jego pracę w policji. Jest niemal zupełnie sparaliżowany od pasa w dół. Rhyme to wielki umysł. Jego rozległa wiedza imponuje, a zdolność kojarzenia faktów wzbudza zazdrość. Podobnie jak wyposażenie biura, w które zamieniło się jego mieszkanie. Są tam wszelkie najnowocześniejsze sprzęty, których nie powstydziłyby się najpoważniejsze laboratoria kryminalistyczne oraz udogodnienia, mające pomóc mu w życiu i pracy. Kiedy Rhyme zaczął prowadzić konsultacje kryminalistyczne w swoim domu, prądożerne urządzenia często powodowały wysadzanie bezpieczników. Rhyme prawdopodobnie zużywał tyle samo energii co reszta budynków w całym kwartale. Amelię Sachs poznał przy okazji sprawy kolekcjonera kości. Młoda, ambitna, niezwykle bystra policjantka, stała się jego oczami i uszami. To ona zajęła się pracą w terenie, dostarczając informacji i dowodów, których przykuty do wózka Lincoln, sam zdobyć niestety nie mógł. Amelia jest twarda, szybka i skuteczna. Świetnie posługuje się bronią. Samochód prowadzi jak szatan. Rhyme i Sachs doskonale się uzupełniają. Razem rozwiązali już wiele spraw i, mam nadzieję, wiele jeszcze rozwiążą. Stworzyli harmonijną całość, zabliźniając nawzajem swoje rany. Póki co nieuchwytny Zegarmistrz spędza im sen z powiek. Jak powstrzymać człowieka, o którym nic nie wiadomo? Śledczy dokładają wszelkich starań, by rozwiązać sprawę, wciąż są jednak o krok za przestępcą. A niekiedy nawet o dwa kroki.
Cykl Deavera trzyma wysoki poziom, jak mało który, choć w pewnym momencie wyraźnie widać, że autor korzysta z podobnego schematu. Dzięki temu chwilami można się domyślić, w którym miejscu morderca podpuszcza policję, albo policja mordercę. Doświadczenie wyniesione z poprzednich lektur książek autora, każe też nieufnie spoglądać na niektóre postaci. U Amerykanina przestępca zawsze jest piekielnie inteligentny, a każde jego działanie stanowi część precyzyjnie opracowanego planu. Cokolwiek powie, cokolwiek zrobi - ma to mocne uzasadnienie i niebagatelne znaczenie. Przypadek nie jest przypadkiem, a to co zdaje się spontaniczne jest starannie wyreżyserowane. Czytelnik śledzi ten teatr z zapartym tchem, nie mając pewności kto okaże się głównym reżyserem ostatniej sceny. U Deavera fabuła jest precyzyjnie skonstruowana. Autor przemyca nieco ciekawostek z kulisów śledztwa. Po lekturze jakiegokolwiek tomu cyklu, do którego należy Zegarmistrz, każde z was będzie doskonale wiedziało jak poruszać się po miejscu zbrodni (po siatce, pamiętając o zabezpieczeniu tyłów!). Dodatkowo w tym właśnie tomie, pisarz wprowadza nowego bohatera. A właściwie bohaterkę, która sprawdzi się na tyle dobrze, że doczeka się własnego cyklu kryminałów. Mowa tu o Kathryn Dance, specjalistce od analizowania mowy ciała (kinezyki), która stanie przed niełatwym zadaniem przekonania Rhyme'a, że analiza zachowania ludzi i umiejętność ich przesłuchiwania może dać równie dobre efekty, jak badanie dowodów fizycznych. Przyznaję, że w tym tomie, z większą uwagą śledziłam poczynania Dance. Kinezyka okazuje się naprawdę ciekawą dziedziną. Jak zwykle, sposób w jaki Deaver wyprowadza czytelnika w pole jest mistrzowski. Dopracowanej historii trudno nie docenić, motywy mordercy długo pozostają tajemnicą, nie ma tu zbędnych scen, czy postaci. Deaver jak zwykle dobrze przygotował się do tematu. Za tę precyzję ogromnie go cenię. Podobnie jak za nieprzewidywalność, mimo bazowania na podobnym schemacie. Wśród autorów powieści kryminalnych, jest bez wątpienia jednym z najlepszych. Co prawda Zegarmistrz nie porwał mnie tak, jak choćby Kolekcjoner kości czy Puste krzesło, ale absolutnie nie jest to efektem tego, że ten tom jest słabszy od innych. Po prostu akurat ten temat nieco mniej mnie zaciekawił. Autor wynagrodził mi to wprowadzając postać Kathryn Dance i wątek kinezyka kontra kryminalistyka[5]. Efekt? Z czystym sumieniem polecam wam tę książkę.

Link do opinii
Avatar użytkownika - greenlady
greenlady
Przeczytane:2015-06-21, Ocena: 6, Przeczytałam, 52 książki 2015,
Perfekcyjne wyczucie czasu Świetna! Jedna z lepszych i bardziej zawiłych intryg, jakie spotkałam u Deavera. Amelia Sachs i Lincoln Rhyme mierzą się tym razem z zagadkowym mordercą, który na miejscach zbrodni pozostawia stare zegary, jako swoją wizytówkę. Sprawca wydaje się nieuchwytny, nie pozostawia praktycznie żadnych śladów i bez litości usuwa świadków. Czas ucieka, odmierzany tykaniem zegarów, a morderca tropi kolejną, jedną z aż 10 ofiar. Czy Amelia i Lincoln zdążą na czas? Czy inna sprawa, którą Amelia prowadzi równolegle nie odciągnie ją od zagadkowego i niebezpiecznego Zegarmistrza? Czytając kolejną powieść z serii spodziewałam się ciekawej intrygi, ale otrzymałam zadziwiającą historię pełną zwrotów akcji, trzymającą w napięciu i zupełnie nie pozwalającą przewidzieć finału. Deaver fantastycznie konstruuje swoich bohaterów, a przestępcy w jego powieściach z książki na książkę stają się coraz bardziej przebiegli.
Link do opinii
Avatar użytkownika - Rollllcia
Rollllcia
Przeczytane:2015-01-05, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam,
Dom samego końca nie byłam pewna co myśleć o głównym bohaterze.
Link do opinii
Avatar użytkownika - slk
slk
Przeczytane:2014-03-07, Ocena: 5, Przeczytałem, 52 książki 2014,
Tylu "przewrotek" i zaskakujących zwrotów akcji nie było chyba jeszcze w żadnej powieści Deavera. Pisarz wprowadza śledczych, a wraz z nimi i czytelników, w kolejne ślepe zaułki. Jakie były prawdziwe motywy mordercy, który na miejscu zbrodni pozostawiał piękne zegary? Intryga może wydać się nieco "przekombinowana", ale powieść naprawdę wciąga. Dodatkowy "smaczek"? To pierwsza z powieści, w których Lincoln Rhyme i Amelia Sachs spotykają drugą popularną bohaterkę Deavera - Kathryn Dance.
Link do opinii
Avatar użytkownika - KArolina_dzt
KArolina_dzt
Przeczytane:2015-05-17, Ocena: 6, Przeczytałam, Najelepsze ,
Avatar użytkownika - KKS
KKS
Przeczytane:2015-04-23, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 ksiązki 2015,
Avatar użytkownika - BuntGeheimnis
BuntGeheimnis
Przeczytane:2013-11-13, Ocena: 4, Przeczytałam,
Avatar użytkownika - Lusia1987
Lusia1987
Przeczytane:2013-05-27, Przeczytałam, Jeffery Deaver,
Inne książki autora
Tańczący Trumniarz
Jeffery Deaver0
Okładka ksiązki - Tańczący Trumniarz

Detektyw Lincoln Rhyme, duma i chwała nowojorskiej policji kryminalnej, ściga nieuchwytnego, seryjnego mordercę zwanego Tańczącym Trumniarzem. Ten niezwykle...

Kamienna małpa
Jeffery Deaver0
Okładka ksiązki - Kamienna małpa

Nowe wydanie. Do wybrzeży Stanów Zjednoczonych zbliża się statek z nielegalnymi chińskimi imigrantami na pokładzie. Przemytem tych ludzi kieruje nieuchwytny...

Reklamy