Ekipa filmowców jedzie w góry, żeby nakręcić ambitny, niezależny film.
Gdy śnieżyca odcina ich od reszty świata, szybko okazuje się, że największe zagrożenie nie czai się na zewnątrz, lecz jest znacznie bliżej. Kamera rejestruje coś znacznie gorszego niż źle zagrane sceny. Ktoś znika. Ktoś ma coś do ukrycia. Ktoś potrafi kłamać tak, by nikt tego nie zauważył.
W chwili makabrycznego odkrycia pojawia się on - Nieznajomy. Nie członek ekipy. Nie statysta. Ktoś, kto nie powinien istnieć - a jednak stoi tam i obserwuje ich.
Wszystko się sypie: zaufanie znika, rozsądek zawodzi, granice rzeczywistości zacierają. Dom zamienia się w pułapkę, kamera - w świadka, a oni - w ludzi, którzy nie wiedzą, czy bać się siebie nawzajem, czy tego, co stoi poza światłem reflektorów.
Chaos, paranoja i przerażenie rosną z każdą godziną.
,,Zły kadr" to intensywny, klaustrofobiczny thriller, który pokazuje, jak cienka jest granica między filmem a rzeczywistością - zwłaszcza wtedy, gdy zaczynasz bać się tego, co kamera może uchwycić.
Wydawnictwo: Otwarte
Data wydania: 2026-03-11
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 360
Bieszczady - piękne, ale potrafią też być mroczne. O tym przekonuje się ekipa filmowców, która przyjeżdża tam, by nakręcić film.
,,Zły kadr" K. Gawron (Wydawnictwo Otwarte)
Gdy śnieżyca odcina bohaterów od świata, a śnieg przykrywa wszystko grubą warstwą, może zdarzyć się dosłownie wszystko. Po makabrycznym odkryciu pojawia się nieznajomy - nikt nie wie, kim jest, ale wygląda na to, że wie wszystko... i to aż za dużo. Szybko zaczyna manipulować grupą, siejąc ziarno podejrzeń.
Komu ufać? Kogo podejrzewać? Kto stoi za wszystkimi wydarzeniami?
To moje pierwsze spotkanie z twórczością autora i mam nadzieję, że nie ostatnie. Dostałam dokładnie to, co lubię - ciężki, duszny klimat i sporą dawkę zwrotów akcji. W książce obecny jest wszechogarniający chaos - każdy podejrzewa każdego, narasta nieufność, a skrywane tajemnice i sekrety powoli wychodzą na światło dzienne.
Ogromnym plusem jest też sceneria - piękne, ale jednocześnie surowe Bieszczady, pokazane bez upiększeń. Miejsce zapomniane przez świat, z trudnymi, wręcz spartańskimi warunkami.
Napięcie dodatkowo potęguje tajemnicza postać, która zdaje się wiedzieć wszystko o wydarzeniach - nawet rzeczy, których nie powinna mieć prawa znać.
Miał być film, a zamiast tego mamy grozę, narastający strach i kolejne ofiary. Dom, który miał być schronieniem, staje się pułapką.
Zdecydowanie polecam tę książkę! ?
" Zły kadr" to thriller psychologiczny, który rozwija się wolno, ale od pierwszych stron buduje atmosferę niepokoju i narastającego napięcia.
Grupa filmowców wyjeżdża na odludzie, żeby nakręcić niskobudżetowy film. Sceneria wydaje się idealna: stary, zaniedbany dom, zimowa aura i historia o stracie, którą mają opowiedzieć bohaterowie ich filmu. Problem w tym, że miejsce okazuje się znacznie bardziej surowe, niż zakładali. Brakuje podstawowych wygód, śnieżyca odcina ich od świata, a sam dom jest w takim stanie, że niemal czuć jego zapach- wilgoć, brud i ciężką, duszną atmosferę.
Ta historia ma właśnie taki klimat: gęsty, klaustrofobiczny, momentami wręcz lepki od napięcia. Bohaterowie zamknięci w jednym miejscu zaczynają się nawzajem nakręcać. Emocje rosną, nerwy puszczają, a alkohol leje się zaskakująco często. Czasami można się wręcz zastanawiać, czy to sposób na odreagowanie stresu i izolacji, czy po prostu element stylu życia tej ekipy. Dla mnie praca to jednak praca, a tutaj granica między pracą, chaosem i ucieczką od rzeczywistości zaczyna się zacierać.
Jedną z postaci jest montażysta Tomasz, który zmaga się z zaburzeniami i słyszący głosy. Dzięki niemu w historii pojawia się dodatkowa warstwa niepewności. Czy jego wizje są objawem choroby, czy może ostrzeżeniem przed czymś realnym? Autor umiejętnie gra tą dwuznacznością, pozostawiając czytelnikowi pole do interpretacji.
Punktem zwrotnym staje się tragiczny wypadek oraz pojawienie się tajemniczego nieznajomego, który twierdzi, że zabłądził i szuka schronienia. Jego zachowanie szybko zaczyna budzić podejrzenia mówi rzeczy, których teoretycznie nie powinien wiedzieć, a jego obecność tylko potęguje chaos i nieufność. Wkrótce bohaterowie odkrywają, że miejsce, w którym się znajdują, ma mroczną historię sięgającą wielu lat wstecz.
Czy przeszłość rzuca cienie? Czy rzeczywistość się rozpada ? Autor sprytnie bawi się paranoją bohaterów. Czy to, co widzą i czego się boją, dzieje się naprawdę? Czy może izolacja, strach i napięcie sprawiają, że sami zaczynają tworzyć własne demony?
Przeczytane:2026-04-23, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku, 26 książek 2026, 52 książki 2026, 12 książek 2026,
Lubię czytać debiuty, a że lubię też kryminały i thrillery, a poza tym uwielbiam mroczne okładki, więc z wielką chęcią sięgnęłam po książkę "Zły kadr" autora ukrywającego się pod pseudonimem K. Gawron. Książka przyciągnęła mnie również miejsce fabuły, gdyż akcja powieści dzieje się w moich rodzinnych Bieszczadach, do których mam sentyment.
Bieszczady mimo tego, że są może mniej znanymi górami, to również są piękne, chociaż potrafią też być mroczne. Wielu się o tym przekonało...
Ekipa filmowa z Warszawy jedzie zimą w Bieszczady, żeby nakręcić film. Filmowcy z wielkiego miasta nie zdają sobie sprawy z tego, w jakich warunkach przyjdzie im mieszkać. Mała bieszczadzka wieś, odcięta od cywilizacji ma być ciekawą scenerią ich filmu, lecz brak ogrzewania, brak sprawnej łazienki (wychodek na dworze) oraz śnieżyca i w efekcie brak zasięgu sieci telefonicznej, sprawia, że te nieprzyjemne warunki stają się ich udręką. Nie są przyzwyczajeni do mycia w miednicy, grzania farelką i biegania do wychodka...
Chociaż gospodarz jest miły, więc jakoś dadzą radę.
Marian Wyrwa starał się pomóc młodym filmowcom i był zaszczycony, że chcą coś nakręcić na jego podwórku. Jednak, gdy chcieli kręcić w chlewie, nie zgadza się na to. Nie pomagają prośby, żadne argumenty nie trafiają do gospodarza, który ciągle mówi: nie!
"- Świnie są nerwowe - powiedział wreszcie. Jeśli je wystraszyć, potrafią zrobić krzywdę."
Śnieg sypie coraz bardziej, zasypane zostają wszystkie drogi, wieś staje się odcięta od świata. Nawet wyjście do wychodka staje się coraz trudniejsze.
Filmowcy jednak nie próżnują, kręcą różne fragmenty, które potem będą zmontowane w całość. Ciągle jednak brakuje im ujęcia w chlewie.
Rankiem nie mogą znaleźć gospodarza. Zniknął też jego samochód. Dokąd pojechał w taką pogodę?
Jedna z kobiet przypadkiem zauważa, że w chlewie obok świń leżą szczątki człowieka. To prawdopodobnie ich gospodarz...
Wszyscy zastanawiają się, co się stało, czy Marian Wyrwa zasłabł, czy ktoś go zamordował??? Ale kto, nikogo oprócz nich tu przecież nie ma...
Gdy w stodole zjawia się Nieznajomy, wszyscy są niemal pewni, że to właśnie on przyczynił się do śmierci ich gospodarza. Czy na pewno on jest winien?
Nieznajomy rozmawiając z członkami ekipy filmowej, wprowadza wśród nich mieszane uczucia, zaczynają nie tylko tracić do siebie zaufanie, ale próbują też oskarżać się wzajemnie.
Brak zaufania oraz brak kontaktu ze światem zewnętrznym sprawia, że narasta w nich panika, obawiają się tego, co może się jeszcze wydarzyć...
Krążące wokół zabobony i przesądy jeszcze bardziej zagęszczają i tak niepokojącą atmosferę.
"Opowiadał o zabobonach, które wciąż żyły wśród niektórych mieszkańców Łomek Dolnych. Bieńkowski na przykład ostrzegał go, żeby nigdy nie mówić przy rozlanej wodzie, bo niby zwykłą kałuża, a wszystko zapamiętuje i może powtórzyć komuś, komu nie trzeba."
Historia ciekawa, wciągająca. Dobry debiut, chociaż początkowo akcja rozwija się niespiesznie, powoli, lecz gdy już się rozkręci, to trudno oderwać się od lektury.
Aż zachciało mi się zostawić wszystko i pojechać znów w moje Bieszczady...