Dwie kobiety, dwa pokolenia i sekrety, które splatają ich losy na zawsze. „Regina" Aldony Żółtowskiej

Data: 2026-05-06 12:11:08 | Ten artykuł przeczytasz w 6 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Nowa, poruszająca powieść autorki Halszki.

Warszawa, 1976 rok. Ewa, dojrzała kobieta z trudną przeszłością, odkrywa zdradę męża i w jednej chwili traci poczucie bezpieczeństwa. Ucieczkę przed rozpadającym się życiem znajduje w mieszkaniu Reginy – starszej, samotnej kobiety, która nosi w sobie ciężar doświadczeń sięgających przedwojennej Warszawy. Z pozoru przypadkowe spotkanie dwóch kobiet szybko przeradza się w relację opartą na niedopowiedzeniach, wzajemnej fascynacji i coraz głębszej zależności. W tle pojawia się Olgierd – syn Reginy, mężczyzna związany z aparatem władzy, rozdarty między lojalnością wobec systemu a własnym sumieniem. Gdy oferuje Ewie pomoc w odkryciu prawdy o jej pochodzeniu, stawia ją przed dramatycznym wyborem: ile jest gotowa poświęcić, by poznać własną historię?

 „Regina" Aldony Żółtowskiej - grafika promująca ksiązkę

Regina to wielowątkowa opowieść o kobietach z różnych światów i epok, których losy splatają się w cieniu wielkiej historii. Aldona Żółtowska z wyczuciem i literacką elegancją pokazuje przedwojenną Warszawę, pełną pozorów i luksusu oraz rzeczywistość PRL-u – świata kompromisów, lęku i moralnej niejednoznaczności. To powieść o samotności, pamięci, cenie wygodnego życia i o tym, że przeszłość nigdy nie znika – nawet jeśli bardzo chcemy ją przemilczeć.

Do lektury zaprasza Wydawnictwo Axis Mundi. Dziś na naszych łamach prezentujemy premierowy fragment książki Regina:

Ewa – bo tak miała na imię znajoma Kowalików – przypominała mi kruchą, porcelanową laleczkę. Trudno było uwierzyć, że ma już ponad trzydzieści lat. Wyglądała młodo jak na dzisiejsze ciężkie czasy. Taka jej uroda – pomyślałam. O jej wieku i sytuacji rodzinnej dowiedziałam się dopiero następnego dnia.

Pierwszego wieczoru Ewa była milcząca, niemal od razu zamknęła się w pokoju. Przyniosłam jej czystą pościel, potem kakao i trochę słodyczy, ale nie odzywała się prawie wcale. Widać było, że coś ją gryzie. Chciała od razu wręczyć mi pieniądze, ale odmówiłam. Głupio było załatwiać takie sprawy już pierwszego wieczoru. W głowie słyszałam głos mojego zmarłego męża: „Gina nie ma głowy do przyziemnych spraw. Buja w obłokach. Nie potrafi załatwić prostej sprawy komornego”.

Następnego dnia, gdy Ewa wróciła, pewnie z pracy, sama do mnie zajrzała. Chciała jak najszybciej ustalić zasady naszego wspólnego mieszkania. Nie pytałam o jej życie prywatne. Sama zaczęła mówić.

– Zdradził mnie mąż, więc wyprowadziłam się od niego – oznajmiła.

Spojrzałam na nią z zaskoczeniem. Choć zdrady nie były niczym nadzwyczajnym – nawet w czasach mojej młodości – ton, jakim to powiedziała, zaskoczył mnie. To nie było wyznanie, bardziej chłodne oświadczenie.

W moim życiu i w życiu moich rówieśników wszelkie uczucia, intrygi, namiętności dawno już wygasły. Takie rzeczy oglądaliśmy co najwyżej w kinie, czytaliśmy o nich w rubryce opowiadań, czasem trafiły się w Teatrze Telewizji – jeśli ktoś miał szczęście i posiadał w domu odbiornik. W codziennym życiu już nie istniały. Może istniały w życiu naszych dzieci… Ale Olgierd, choć dawno przekroczył trzydziestkę, nigdy się nie ustatkował. Całkowicie pochłaniała go jego ,,szemrana praca” – tak ją w myślach nazywałam.

Ewa opowiedziała mi, że jej mąż, Andrzej, w oczach ich znajomych uchodził za ideał. To inni mężczyźni wracali późno z barów, brakowało im do pierwszego, byli ordynarni albo latali za spódniczkami. Andrzej był inny. Idealny. I to właśnie ten ideał ją zdradził. Nawet się z tym nie krył. Zobaczyła ich razem na ulicy.

– Proszę mi mówić po imieniu – poprosiła.

– Musi się pani z nim rozmówić, Ewuniu – poradziłam.

Skinęła głową.

– Nie chcę robić scen i pokazywać, że mi zależy. I że mnie to w jakiś sposób zabolało.

Uniosłam brwi, zdumiona.

– Po tylu latach małżeństwa… chyba można pokazać, że zależy – zauważyłam niepewnie.

Odpowiedziała milczeniem.

– A twoi rodzice? – spytałam ją po chwili.

Ewa spojrzała na mnie, jakby przez chwilę nad czymś się zastanawiała.

– Nie mam rodziców. To znaczy… pewnie kiedyś jakichś miałam, ale odkąd pamiętam, mieszkałam w domu dziecka.

– Kiedy tam trafiłaś? – zapytałam nieśmiało.

– Jako niemowlę, na początku wojny. Tak mówili wychowawcy.

Kiwnęłam głową. Takich dzieci jak Ewa było wtedy bardzo dużo. W czasie wojny z różnych powodów trafiały do domów dziecka – najczęściej dlatego, że ich rodzice nie żyli, wpadli w kłopoty albo po prostu nie było nikogo, kto mógłby się nimi zająć.

– A co było potem? – dopytałam.

Wzruszyła ramionami.

– Było ciężko i biednie. Ale dostałam przydział do pracy i miejsce w hotelu robotniczym. Uczyłam się dobrze. Skończyłam liceum.

– Kiedyś, przed wojną, o takich dziewczynach jak ty mówiło się „panna biurowa” – zażartowałam.

– A pani? Co pani robiła w młodości, jeśli można spytać?

Uśmiechnęłam się lekko, z odrobiną ironii.

– Żyłam jak pączek w maśle – odparłam enigmatycznie.

W duchu przeczuwałam, że Ewa nie zostanie u mnie na długo. W końcu prędzej czy później porozmawia ze swoim niewiernym mężem, a ten może zdoła ją przekonać, by dała mu drugą szansę. Tak kończyło się wiele podobnych historii. Ewa grzecznie mi podziękuje za krótki najem i wróci do siebie.

Książkę Regina kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Regina
Aldona Żółtowska 0
Okładka książki - Regina

Nowa, poruszająca powieść autorki „Halszki”. Warszawa, 1976 rok. Ewa, dojrzała kobieta z trudną przeszłością, odkrywa zdradę męża i w jednej...

Wydawnictwo