Nie mam syna. Fragment książki „Zapomniana miłość. Night"

Data: 2026-05-06 11:49:30 | Ten artykuł przeczytasz w 19 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Dla Nighta bycie częścią Black Angels MC jest wszystkim. Mimo że demony ścigają go każdego dnia, biker próbuje z nimi walczyć i wymazać przeszłość. Przeszłość tymczasem staje przed nim pewnego dnia w osobie Willow Burnett. Kobieta zjawia się w jego życiu ponownie niczym ognisty podmuch. Chociaż motocyklista wie, że może się sparzyć, chce pomóc swej dawnej miłości, bo kiedyś mocno ją skrzywdził. Nie wie, że to, przed czym dziewczyna ucieka, może ich dwójkę oraz klub naprawdę sporo kosztować. Zwłaszcza że odżywają dawno zapomniane uczucia. Poczucie winy sprawia, że sypią się między obojgiem iskry, a żal zamienia się w namiętność. Jest jednak coś, co może wszystko zburzyć. Coś, przez co noszą wciąż palące blizny nie tylko w sercach… 

Miłość bywa lekarstwem, ale czy dla nich? Czy uleczą swe serca i zapomną o tym, co ich rozdzieliło na lata?

 „Zapomniana miłość. Night" Anny Wolf grafika promująca książkę

Zapraszamy do lektury powieści Anny Wolf Zapomniana miłość. Night. To drugi tom i kontynuacja książki Mroczne serce. W ubiegłym tygodniu na naszych łamach zaprezentowaliśmy premierowy fragment książki Zapomniana miłość. Night. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii:

Rozdział 2

Pani Redstone stała ciągle w tym samym miejscu z telefonem w dłoni. Była w szoku. Nie spodziewała się usłyszeć syna po tylu latach, mimo że wciąż żywiła nadzieję, że wróci. Nie wrócił i wiedziała, że to już nigdy nie nastąpi. Nie dziwiła mu się, ale jednocześnie uważała, że to, co się wydarzyło, to był zwyczajnie nieszczęśliwy wypadek. Tyle że te kłótnie… to jak jej mąż odzywał się do ich syna… Nie, to musiało się tak skończyć. A do tego późniejsze wydarzenia…

– Co tak stoisz? Umarł ktoś? – padło zza jej pleców.

– Chciałam zadzwonić do Noel, ale zapomniałam po co – skłamała.

– Powinnaś iść do lekarza, Pati, coraz częściej ci się to zdarza.

Nie skomentowała tego. Po prostu miała go czasami dosyć, więc udawała, że się pomyliła, że nie pamięta. Tak było prościej. Kit na starość robił się upierdliwy i odnosiła wrażenie, że przez całe życie uważał się za lepszego od innych, a wcale tak nie było.

– Myślisz, że nie żyje?

– Kto? – zapytał i nalał sobie mrożonej herbaty.

– Nath – odpowiedziała, a jej mąż zamarł z trzymaną szklanką w dłoni.

– Dlaczego o nim wspominasz?

– Bo to nasz syn – powiedziała.

– Nie mam syna.

– Przestań – syknęła. – Gdyby nie tamto… On wciąż byłby tutaj.

– Gdyby był moim synem, nigdy nie zadałby się z Burnettami.

– Zakochał się. Jezu, też byłeś młody.

– Ale nie taki głupi jak on. Oni chcieli tylko naszej ziemi, nie mogłem na to pozwolić. Nie chciałem, żeby nasz syn spotykał się z tą ich dziewuchą.

Te słowa sprawiły, że pierwszy raz od tamtego wypadku, spojrzała inaczej na męża.

– Co masz na myśli, mówiąc mi, że nie mogłeś na to pozwolić?

– A jak myślisz?

– No właśnie pytam ciebie. – Zaczął w niej rosnąć gniew. Taki potężny, jak nigdy w życiu. Zawsze była grzeczna wobec męża, w sumie nie miała na co narzekać. Kit nigdy jej nie uderzył, ani na nią nie krzyczał, ale w stosunku do syna był bardzo stanowczy i zbyt wymagający. Czasami trochę oschły.

– Burnettowie to nie jest towarzystwo dla nas.

– Żartujesz? Przecież przyjaźnię się z Noel, a ty mi mówisz takie rzeczy? – Noel to nie Burnett.

– A niby kto?

– McPierson.

– Ale to żona Sama, więc na jedno wychodzi. Chodziłeś z nim na piwo. Więc jak możesz mówić, że to nie towarzystwo dla nas?

– Bo Sam to Sam, a Noel to Noel.

– Bredzisz, Kit.

– Nie, nie bredzę. Kiedy się upił, powiedział coś, czego nie zapomnę do końca życia.

– To znaczy?

– Myślał, że jak jego córka zostanie żoną naszego syna, to ziemię przepiszemy na dzieciaki.

– Ale co w tym złego, żeby nasze dzieci dostały po nas naszą ziemię?

– Kobieto. Po naszej śmierci nic, ale nie teraz. Ten sukinkot myślał, że on nie da nic, a my przepiszemy na nich wszystko.

– Ale to byłoby dla dzieci i Sam nic by do tego nie miał. Poza tym on i tak ma więcej ziemi od nas. Więc powtarzam, że bredzisz, człowieku – powiedziała. Powoli zaczynała wątpić w słowa męża. Widocznie poszło jeszcze o coś innego, czego Kit nie chciał zdradzić.

– Ale nasza ziemia jest więcej warta. Dlatego właśnie nie mogłem pozwolić, żeby nasz syn ożenił się z tą… – Wykrzywił usta.

– Nie kończ! Jak śmiesz! – podniosła głos, aż jej mąż zrobił wielkie oczy. – Oni nie mieli brać ślubu. Oni się tylko spotykali. Jezu, Kit! Byli w sobie zakochani. Widziałam mojego syna, i to, jaki był szczęśliwy, do cholery! Ale postanowiłeś wszystko zepsuć! Zniszczyłeś naszą rodzinę!!! – wrzasnęła. Wyrzuciła z siebie coś, co gryzło ją już od dekady. – Myślałam, że cię znam. Ale okazuje się, że po tylu latach mój własny mąż to podły człowiek i zdrajca.

– Nikogo nie zdradziłem! – Huknął szklanką o blat. – To Nathaniel nas zdradził, prowadzając się z tą… tą Burnettówną.

– Śmiem twierdzić, że to, co się wydarzyło, nie było nieszczęśliwym wypadkiem, a nasz syn miał rację, kiedy o tym powiedział.

– A żebyś wiedziała, że nie było – wycedził, a jego żona na chwilę zamarła.

– Niech cię diabli, Kit! Mam cię dość!! – krzyknęła i wybiegła z domu.

* Tego wieczoru ani pani Redstone, ani Night nie mieli spokoju. Demony przeszłości targały ich umysłami i duszami. Biker po szybkiej jeździe zwolnił i mknął drogą w kierunku klubu. Mimo że było dość późno, to imię brzęczało mu w głowie. Tak bardzo, że się zatrzymał. Chciał zapomnieć. Zakopać przeszłość, nie wracać i udawać, że nic takiego nie miało miejsca. Ale miało. Zacisnął szczęki, po czym wjechał na teren klubu. Zaparkował w rzędzie za innymi motocyklami. Wyłączył silnik, ściągnął kask z głowy i odwiesił na kierownicy, a po chwili ruszył do środka, gdzie impreza trwała w najlepsze.

– Gdzie byłeś, bracie? – zapytał Steel.

– Musiałem od was odpocząć, skurwiele – rzucił z przekąsem.

– Bardzo, kurwa, zabawne. Widzisz, jak się śmieję? – Wyszczerzył się sztucznie, po czym zrobił poważną minę.

– No widzisz, jaki jestem zabawny? – prychnął.

– Napijesz się?

– Który to już wasz toast za parę młodą? – zapytał, kiedy wszedł do salonu.

– Straciliśmy rachubę – przyznał Ink.

– Tego się domyśliłem, widząc wasz stan.

– Pan, do chuja, trzeźwy się odezwał – prychnął Ice i podał Nightowi piwo. – Napij się, coś niezbyt wyraźnie wyglądasz.

– Dzięki. – Nie skomentował jego słów. Nie chciał. Po prostu czasem był zmęczony życiem i trzymaniem głowy nad powierzchnią wody.

Gdy Night dołączył do kumpli, nie miał pojęcia, że jego telefon wywoła w małżeństwie państwa Redstone burzę i to taką z piorunami. Patricia Redstone, nazywana przez wszystkich Pati, jechała właśnie półciężarówką na sąsiednie ranczo, gdy dostrzegła unoszący się z daleka dym. Przyspieszyła w nadziei, że to nie Burnettowie się palą. Gdy tylko ich ranczo znalazło się w zasięgu jej wzroku, odetchnęła z ulgą. Dom był cały, czyli pożar trawił coś innego. Jadąc do nich, próbowała sobie wszystko poukładać w głowie, tylko nie bardzo miała jak. Kit namieszał, do tego telefon Nathaniela… Chciała odzyskać syna, ale przez człowieka, który był jej mężem i ojcem ich dziecka, wydawało się to chyba niemożliwe. Do końca nie wiedziała, co zaszło tamtej nocy, po której wszystko się zmieniło. Pamiętała, że między Kitem i Nathanielem było źle. Pokłócili się tak bardzo, że Kit uderzył własnego syna. Później zrobiło się już tylko gorzej. I jeszcze ten pożar…

Kilka minut później zaparkowała auto przed sporej wielkości domem. Wyłączyła silnik i wysiadła. Ledwo weszła na werandę, a drzwi się otworzyły.

– Stało się coś, Pati? Jesteśmy umówione jutro – odezwała się Noel na widok sąsiadki.

– Muszę się napić – powiedziała w odpowiedzi.

– Cholera. – Noel machnęła ręką zapraszająco, a następnie zamknęła za przyjaciółką drzwi. Usiadły w salonie, z którego miały widok na ogród, będący oczkiem w głowie Noel. Hodowała piękne tam kwiaty, a jej dumą były róże. To wymagało sporego nakładu pracy i czasu, ale cieszyło oko. Pati spojrzała na kwiatową tapetę na ścianach, która się nie zmieniła od lat. Jakby czas się zatrzymał. Może dobrze. Czasem zmiany nie były dobre. Czasem odkrycie prawdy też. Nawet częściowe. Podejrzewała, że jedynie syn był z nią szczery. Dlatego tutaj przyjechała. Chciała odpowiedzi.

– Proszę. – Podała jej drinka, który po sekundzie wylądował w dłoni Pati. Kobieta pochłonęła go niemal na raz.

– Dolej – poprosiła, czym zaskoczyła panią domu.

– Dobra, to może powiesz mi, co się stało? – Podała przyjaciółce whiskey i usiadła obok niej.

– Nasze dzieciaki…

– Pati – westchnęła Noel – to było…

– Nath kochał Willow. Widziałam, jak na nią patrzył, kiedy myślał, że nikt go nie obserwuje. To było zawsze takie dobre dziecko. Naprawdę dobry chłopak. Pasowali do siebie oboje.

– Wiem, Pati. Zawsze go lubiłam, czego nie mogę powiedzieć o twoim Kicie.

– Wiem, że minęło tyle lat, ale nigdy się nie dowiedziałam, jak doszło do tego koszmarnego wypadku, poza tym, że mój mąż pokłócił się z naszym dzieckiem.

– Nie tylko z nim. Z Samem też nie gada, chyba że musi.

– Wiesz, o co między nimi poszło?

– Ja… To nie jest dobry moment.

– A kiedy będzie dobry? To nasze dzieci ucierpiały najbardziej. Mój syn wyjechał i nie widziałam go od dziesięciu lat! – Głos jej się załamał.

– Przykro mi.

– Dzisiaj pierwszy raz do mnie zadzwonił, rozumiesz? Oczywiście nie wróci do domu, bo po co? Kit go o wszystko obwinia. Ma pretensje, że chcieliście naszej ziemi – wypaliła Pati i nastała cisza. – Noel? – Redstone spojrzała na przyjaciółkę, która uciekła wzrokiem.

Czyżby Kit miał rację?

Teraz Pati nie wiedziała, co sądzić o podejrzanym milczeniu Noel.

– Mówiłam ci, że to kiepski moment.

– O nie. – Odstawiła z hukiem pełną szklankę, aż brązowy płyn oblał jej dłoń, czym się zbytnio nie przejęła. – Kit mi powiedział, że to wcale nie był wypadek. Co wiesz na ten temat? Słucham. Znowu zapadła cisza. Pati wiedziała, że okłamywano ją od tylu lat, ale w końcu miała dosyć. Noel była jej przyjaciółką od zawsze, ale właśnie zadano jej kolejny cios. Skoro tak się sprawy miały, to jej noga tutaj już nigdy więcej nie postanie. Wstała, zmierzyła panią domu obojętnym spojrzeniem i ruszyła do wyjścia.

– Pati! Patricia! – zawołała za nią Noel i ruszyła za wychodzącą sąsiadką.

– Czego chcesz? – Odwróciła się. – Karmić mnie kolejnymi kłamstwami? Nasze dzieciaki się kochały, czy tego chcieliśmy, czy nie. Taka jest cholerna prawda. Ale komuś to przeszkadzało i teraz się zastanawiam, czy tylko mojemu mężowi, czy wam również. A może

– zrobiła krok w jej stronę – to była wasza sprawka, co? Może to wy podpaliliście stodołę?

– Jak możesz tak mówić?

– Mogę. Mogę mówić, co mi się podoba. Bo nie pasuje mi, że kobieta, z którą się przyjaźnię od zawsze, zapewne od lat mnie okłamuje. Więc, pani Burnett, dziękuję za drinka. Nasza przyjaźń właśnie się zakończyła – rzuciła i wyszła, trzaskając drzwiami i zostawiając zaskoczoną Noel.

Zapanowała cisza. Taka, która była zapowiedzią burzy, bo kobiety nie zdawały sobie sprawy, że ich rozmowie przysłuchiwał się jeszcze jeden członek rodziny, który był tak samo ciekaw odpowiedzi, jak Pati. Wychodziło, że nie tylko pani Redstone nic nie wiedziała. Ją również karmiono identycznymi kłamstwami. Po cichu, żeby nikt nie zauważył, wymknęła się z domu, po czym pobiegła do stajni. Mogłaby wziąć samochód, ale… w ten sposób mogła chociaż skłamać, że wybierała się na przejażdżkę. Trochę czasu zajęło jej osiodłanie konia, ale kiedy już była w siodle, pognała przed siebie niczym huragan. Chciała porozmawiać z panią Redstone. Musiała. I to była jedyna taka okazja. Bo to, co dzisiaj usłyszała, wypełniło jej serce smutkiem, a wspomnienia powróciły. Nigdy nie chciała się ich pozbyć, bo tak naprawdę prawie wszystkie były dobre. Prawie.

Pognała przez łąki w kierunku rancha Redstone’ów. Była jakiś kilometr od ich domu, kiedy dojrzała stojące na poboczu auto. Wiedziała, do kogo należy. Zmieniła kierunek i pogalopowała prosto do niego. Zatrzymała w końcu konia, zeskoczyła i puściła zwierzę luzem, bo i tak nigdzie by dalej nie poszło, a te łąki należały do jej rodziny. W każdym razie jeszcze. Przecisnęła się pomiędzy dwoma wiszącymi drutami kolczastymi i podeszła do pickupa. Za kierownicą siedziała mama Nathaniela i… płakała. Willow wyciągnęła rękę i z lekkim wahaniem zapukała w szybę. Pati podskoczyła na siedzeniu i odwróciła głowę w jej stronę, po czym otarła rękawem łzy i wysiadła.

– Przepraszam, że panią wystraszyłam – zaczęła ze skruchą w głosie.

– Nic się nie stało, Willow. – Czy możemy porozmawiać?

– Nie wiem, czy będę mogła ci w czymś pomóc. – Pani Redstone pociągnęła nosem, próbując doprowadzić się do porządku.

– Słyszałam waszą rozmowę – powiedziała bez ogródek. – Pani i mamy.

– Ja… Chyba nie…

– Moi rodzice nie lubili pani syna.

– Co? – zapytała trzeźwo Pati, mimo że wypiła drinka. – Jak to: nie lubili? Nie rozumiem, przecież…

– Powiedziała pani, że może moi rodzice chcieli państwa ziemi. Że może ten pożar to ich sprawka… – Zawiesiła głos.

– Kochanie, tak tylko mówiłam. Byłam zła. Straciłam syna. On już tutaj nie wróci, a nikt mi nie chce powiedzieć prawdy.

– Ja niewiele pamiętam z tamtego dnia. Wciąż mam jakieś luki, ale wiem, że byłam tam wtedy z Nathanielem. Wcześniej oskarżył mnie o coś, co było nieprawdą. To znaczy tak mi się wydawało, że nie było…

– A mogę wiedzieć, o co?

– Gadał jakieś bzdury, których nie rozumiałam. A najbardziej zabolało, kiedy wypomniał, że go nie kochałam.

– Jezu – sapnęła jego mama. – Już chyba wiem, czyja to sprawka. I wierz mi lub nie, ale wychodzi na to, że prócz twoich rodziców we wszystkim maczał palce mój mąż.

– Nie wiem, ale to było straszne. Straszne – mówiła teraz przez łzy. – A później zniknął, więc nie tylko pani go straciła. Ja również.

– Przykro mi.

– Mnie też. Kochałam pani syna, naprawdę – szepnęła, czując wciąż pustkę i ból po jego stracie.

– Wierzę ci. I on ciebie również. To powinno trochę inaczej wyglądać. I nie wierzę, że nasi bliscy mogli się dopuścić tego wszystkiego. Nie rozumiem, jak mogli… – mamrotała pod nosem Pati, wciąż jeszcze niepewna, ale powoli układająca wszystko w całość.

– Czy pani wie, gdzie on jest? – Zmieniła odrobinę kierunek rozmowy.

– Niestety nie. Dziś rozmawiałam z nim pierwszy raz od tamtego wydarzenia. Zaskoczył mnie.

– A ma pani do niego numer? – Willow była ciekawa.

– Mogę go zdobyć. Co prawda zadzwonił na domowy, ale dowiem się.

– Da mi pani znać? – zapytała pełna nadziei. – Oczywiście. I naprawdę żałuję, że to wszystko się tak potoczyło, kochanie. – Pat ujęła Burnettównę za dłoń i mocno ścisnęła. Bardzo lubiła tę dziewczynę. Uważała, że stanowili z jej synem ładną parę.

– Ja też. I bardzo przepraszam, że wystraszyłam.

– Nic się nie stało.

Dziewczyna pożegnała się z panią Redstone, licząc na to, że jeszcze uda jej się dowiedzieć czegoś o byłym chłopaku. Odwróciła głowę i przeszła na drugą stronę ogrodzenia. Ich sąsiadka właśnie odjeżdżała, więc Willow ruszyła do swojego konia. Czuła się dziwnie nieswojo. Czasem się zastanawiała, czy Nathaniel o niej myślał. Była pewna, że zmarł, bo nigdy więcej go nie widziała, a jego ojciec mówił o nim tak, jakby chłopak nie żył. Ale dzisiaj wstąpiła w nią nowa nadzieja. Nadzieja… tak nazwała swojego konia, na którego wsiadła i pognała w kierunku domu. Domu, który stał się jej pułapką. Po wszystkim zamknęła się bowiem w sobie i zaczęła stronić od ludzi. A kiedy chciała wrócić do życia, okazało się, że jej nie pozwolono…

Mniej więcej po pół godzinie była w rodzinnej posiadłości. Jak tylko przekroczyła próg, naprzeciwko niej stanęła jej mama. Zmierzyła córkę wzrokiem, ale dało się wyczuć, że w powietrzu coś wisi. Jakby siekiera, która niedługo zetnie komuś głowę.

– Gdzie byłaś? – zapytała ją matka podejrzliwie.

– A gdzie ja mogłam być? Na konnej przejażdżce. – Tylko trochę skłamała. – Nie mogę wiecznie siedzieć w domu.

– Rozumiem, ale chciałabym z tobą o czymś porozmawiać. – Zaprosiła córkę do salonu.

– O czym? Stało się coś?

– Była tutaj Pati – powiedziała jej mama.

– No i? Czasem przecież wpada cię odwiedzić. – Wzruszyła od niechcenia ramionami, żeby nie dać po sobie znać, że o wszystkim wie. – Nic nowego. I chyba jutro jesteście umówione, prawda?

– Czyli nic nie słyszałaś? – zapytała, bacznie się córce przyglądając.

– Słyszałam o czym? Przed chwilą – wskazała drzwi – wróciłam. Nawet nie wiedziałam, że twoja przyjaciółka cię odwiedziła – skłamała.

– Chyba pokłóciła się z Kitem – powiedział mąż Noel, który właśnie pojawił się w domu i pocałował żonę w policzek, a następnie ściągnął kapelusz i otarł chusteczką pot z czoła.

– Na to wygląda. Ponoć pokłócili się o Nathaniela – powiedziała i obserwowała reakcję córki.

– To nie moja sprawa. Idę do kuchni. Pomogę Maggie przy kolacji – odezwała się Willow i czmychnęła. Nie chciała o nim wspominać przy nich. Wiedziała, że gdyby Nath i ona spotkali się w innym czasie, a może gdyby mieli innych rodziców, to wszystko wyglądałoby inaczej. Ale było, jak było, nawet jeśli nie wszystko jej się podobało. Teraz była natomiast zdeterminowana, żeby działać. Skoro wiedziała już, że on żył, musiała się jedynie dowiedzieć, gdzie mieszkał. A to było coś, co wymagało trochę wysiłku. Raptem przypomniała sobie o kimś, z kim nie rozmawiała bardzo długo. Ludzie wyjeżdżali, zmieniali numery telefonu i ślad po nich ginął. Tak też było w tym przypadku. Owszem, sama mogła się pierwsza odezwać i nawet od jakiegoś czasu chciała zadzwonić, jednak było jej trochę głupio. Zwłaszcza po tym, jak ojciec potraktował jej kuzynkę, która uważała, że Willow miała po swojej stronie prawo. Ale ona jako grzeczna córka, nie chciała zadrzeć z rodziną. Teraz już wiedziała, że zrobiła źle. Wszystko odbyło się zaś jej kosztem, w sumie kosztem ich obojga… Poświęcono ich dla jakiejś głupiej sprawy. Koniec z tym. Tak postanowiła i teraz musiała działać.

Zamiast do kuchni poszła do siebie do pokoju. Zamknęła drzwi na klucz i zaczęła przeszukiwać szufladę z bielizną, w której ukryła coś przed rodzicami. Była dorosła, a traktowano ją jak przygłupa. Jakby nie mogła o sobie decydować. Nie była ubezwłasnowolniona, ale czasem się tak czuła. Ciągle wypytywali ją: gdzie idzie, po co, do kogo, kiedy wróci. A ona miała dwadzieścia sześć lat i z całą pewnością była dorosła.

Książkę Zapomniana miłość. Night kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Zapomniana miłość. Night
Anna Wolf 1
Okładka książki - Zapomniana miłość. Night

Dla Nighta bycie częścią Black Angels MC jest wszystkim. Mimo że demony ścigają go każdego dnia, biker próbuje z nimi walczyć i wymazać przeszłość. Przeszłość...

Autor