Papież, tradycja i... moda. Fragment książki Anthonyego McCartena

Autor: Sławomir Krempa
News - Papież, tradycja i... moda. Fragment książki Anthonyego McCartena

Jorge Bergoglio i Joseph Ratzinger. Franciszek i Benedykt XVI. Papież otwarty i skromny oraz tradycjonalista, który odkrył w sobie zamiłowanie do... mody.

W publikacji Papież. Franciszek, Benedykt i decyzja, która wstrząsnęła światem Anthony McCarten ukazuje kulisy rezygnacji Benedykta XVI ze stanowiska, wyboru Franciszka na papieża oraz opisuje wpływ, jaki ci dwaj skrajnie różni mężczyźni wywarli na siebie.  Zaprezentowaliśmy Wam już premierowe fragmenty książki. Dziś czas na ostatnią już odsłonę tej historii. Jeśli Was zaintrygowała, sięgnijcie po książkę, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Marginesy:

Zarówno siedemdziesięcioośmioletni papież Benedykt XVI, jak i kardynałowie, którzy mieli pełnić posługę pod jego przywództwem, doskonale zdawali sobie sprawę, że ten pontyfikat raczej nie będzie długi, za to ma szansę zapewnić bezpieczeństwo i ciągłość.

Po dwudziestu sześciu latach spektakularnego pontyfikatu Jana Pawła II, podczas którego papież wychodził do ludzi i podróżował po całym świecie, Kościół potrzebował czasu, by odpocząć, przegrupować się i zrobić bilans zysków oraz strat. Ratzinger zapowiadał się na dobrego gospodarza – stabilnego, przewidywalnego i zdolnego przywrócić, chronić i umocnić dawną doktrynę. Krótko mówiąc, mógł dopilnować, by zaległe reformy pozostały w sferze planów.

W ciągu kilku dni po zakończeniu konklawe nowy papież szczerze – można by powiedzieć, że aż do przesady – przyznawał, że kiedy szala głosów przechyliła się na jego stronę i zrozumiał, że „ostrze gilotyny się zbliża, że jest mi przeznaczone”, modlił się do Boga, by oszczędził mu tego ciężaru. Miał poczucie, że „dzieło jego życia już się dokonało, a nadchodzące lata będą czasem odpoczynku” oraz że jest wielu kandydatów „młodszych, lepszych, silniejszych i znacznie bardziej entuzjastycznie nastawionych” niż on. Jego modlitwy nie zostały jednak wysłuchane.

Kiedy nowy, lecz mimo wszystko bardzo stary papież znalazł się już na świeczniku, pierwszym jego odruchem była chęć ucieczki. Jak pisze David Gibson: „Joseph Ratzinger, nowy następca świętego Piotra, pięć dni po tym, jak nieoczekiwanie wybrano go na papieża, niedzielnego ranka, kiedy miał po raz pierwszy przedstawić się światu jako Benedykt XVI, wprawiał wszystkich wokół siebie w zakłopotanie, ponieważ robił, co mógł, by zniknąć i pozostać niezauważonym”. W przeciwieństwie do swojego poprzednika, który lubił rozgłos, Benedykt chciał odprawić inauguracyjną mszę wewnątrz Bazyliki Świętego Piotra, bo jak wyjaśnił mistrzowi ceremonii – który odpowiadał za organizację tego wydarzenia – „warunki architektoniczne pozwalają lepiej skupić uwagę na Chrystusie, a nie na papieżu”. Odradzono mu to posunięcie, również ze względu na to, że wówczas w ceremonii nie mogłyby wziąć udziału tłumy turystów, których oczekiwano w Watykanie 24 kwietnia.

Gdy następcy Jana Pawła II odmówiono prywatności, na której mu zależało, sięgnął po to, na czym znał się najlepiej: po tradycję. Podczas inauguracyjnej homilii 25 kwietnia Benedykt mówił, że potrzebuje siły od Kościoła i jego wyznawców, i prosił: „Módlcie się za mnie, abym nie uciekał z obawy przed wilkami”, próbując sprostać „temu niesłychanemu zadaniu, które rzeczywiście przekracza wszelkie ludzkie siły”. Msza odbyła się przy wtórze tradycyjnych chorałów gregoriańskich, klasycznej polifonii oraz Toccaty i fugi d-mollBacha. Wyraźny kontrast w stosunku do znacznie bardziej ludowej i swojskiej atmosfery poprzednich dwudziestu sześciu lat sugerował, jak będą interpretowane postanowienia drugiego soboru watykańskiego pod przywództwem nowego papieża oraz że istnieje silna „potrzeba odświeżenia poprzez powrót do tradycji sprzed ponad tysiąca lat”.

Ale wskrzeszono nie tylko dawne tradycje muzyczne: oczytany kardynał Ratzinger w okamgnieniu przeobraził się w eleganckiego, dobrze ubranego papieża Benedykta XVI i prezentował się publicznie tylko w najlepszej papieskiej garderobie. Internet aż huczał od plotek, że „papież ubiera się u Prady”, kiedy Benedykt wystąpił w szykownych mokasynach z czerwonej skóry i aksamitnej czerwonej narzucie lamowanej gronostajem, znanej jako mucet. Po raz ostatni mucetmiał na sobie papież Paweł VI pod koniec lat siedemdziesiątych. Podczas swoich pierwszych papieskich świąt Bożego Narodzenia Benedykt po raz kolejny postanowił pokazać się w czerwonym aksamicie i gronostajach – tym razem jego wybór padł na camauro, czyli nakrycie głowy nieco przypominające czapkę Świętego Mikołaja, popularne wśród papieży w XII wieku. Nietrudno się domyślić, że gazety pisały potem, iż: „papież Święty Mikołaj ujął watykański tłum” czy „papież sprawił widzom nie lada radość w stroju przywodzącym na myśl Świętego Mikołaja”. Minęły już czasy, kiedy chadzał po ulicach Rzymu w tradycyjnej kardynalskiej sutannie. Czyżby wreszcie zaczęła mu się podobać nowa rola?

Choć nikt nie spodziewał się takiego zainteresowania modą ze strony Benedykta, w jego inauguracyjnej homilii pojawiło się kilka wzmianek o jego znanej już skłonności do przywrócenia przepychu liturgii. Kiedy Benedykt streszczał swoje plany jako nowy przywódca Kościoła w dobie kryzysu, nie ujawnił najważniejszych szczegółów i powiedział tylko: „Moim prawdziwym programem jest to, by nie realizować swojej własnej woli, nie kierować się swoimi ideami, ale wsłuchiwać się z całym Kościołem w słowo i w wolę Pana oraz pozwolić się Jemu kierować, aby On sam prowadził Kościół w tej godzinie naszej historii”. Takie słowa mogły wystarczyć, kiedy pełnił funkcję prefekta Kongregacji Nauki Wiary, a przed prawdziwymi wyzwaniami chroniły go bliskie, symbiotyczne wręcz relacje z Janem Pawłem II. Jednak urząd, który objął w roku 2005, został całkowicie zreformowany przez jego poprzednika, więc Benedykt stał się nie tyle Biskupem Rzymu, co Biskupem Świata. Jako że to ojciec święty, a nie Jezus Chrystus, był obecnie twarzą Kościoła, deklaracja Benedykta, który zamierzał powrócić do tradycyjnych zasad, sugerowała, że nowy papież zamierza zaspokoić oczekiwania wiernych... i mediów.

Jeśli zainteresowała Was ta książka, możecie ją kupić w popularnych księgarniach internetowych:

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Wydawnictwo
Recenzje miesiąca
Czego uszy nie widzą
Tyszka Agnieszka
Czego uszy nie widzą
Śmierć na śniegu
Konrad Staszewski
Śmierć na śniegu
Uciec jak najbliżej
Barbara Ciwoniuk
Uciec jak najbliżej
Pokaż wszystkie recenzje